Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
Domii96
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 15 lutego 2025, o 18:42

18 lutego 2025, o 20:30

Hej, miał ktoś w was przy nerwicy suchy męczący kaszel i takie uczucie jakby chciało się zakaszleć a nie ma z czego?
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

18 lutego 2025, o 21:06

Tak, ja miałem często suchy męczący kaszel zwłaszcza pod wieczór
Domii96
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 15 lutego 2025, o 18:42

18 lutego 2025, o 21:38

Mi właśnie często powraca i długo się utrzymuje przy tym boli w klatce eh niedawno miałem atak i zacząłem sobie wmawiać jakieś choroby płuc 😔
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 113
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

18 lutego 2025, o 22:01

bareten pisze:
18 lutego 2025, o 16:32
Paulosia pisze:
18 lutego 2025, o 14:26
bareten pisze:
18 lutego 2025, o 12:54
Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
Hej. Ja tak nie mam. Ile czasu bierzesz leki? I czemu nie zwiększyłeś dawki jak psychiatra zalecał?

Leki biorę od 9 lat. Nie zwiększyłem dawki bo mam o to obawy. Ale pewnie to zrobię w niedługim czasie. Zbieram się do tego...
Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej się słuchać lekarza... zwłaszcza psychiatry :) twoja dawka chyba nie jest duża? i chyba też niewiele kazał podnieść?
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

19 lutego 2025, o 10:11

Biorę 20 mg citalu, 1 tabletkę. Przy poprzednich epizodach wyjścia z nerwicy kończyły się na dawce 30 mg czyli półtorej tabletki.

Dlatego też lekarz kiedy byłem w połowie stycznia kazał wrócić do dawki terapeutycznej czyli 30 mg. Tzn tej półtorej tabletki...
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 125
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

19 lutego 2025, o 10:57

No to czas to zrobić, nie ma co odwlekać
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

19 lutego 2025, o 11:04

Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?

Dziękuję wam za odpowiedzi.
Ewula22
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 183
Rejestracja: 21 listopada 2024, o 19:35

19 lutego 2025, o 11:28

bareten pisze:
19 lutego 2025, o 11:04
Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?

Dziękuję wam za odpowiedzi.
Witaj jezeli w tedy ci pomoglo z tego wyjsc to nie mecz sie i wez ta dawkie co dawniej moze nie odbije sie na zwiekszeniu dawki ale pomoze wiec zaryzykuj.☺
Chase
Nowy Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 13 lutego 2025, o 11:37

19 lutego 2025, o 12:39

Ogólnie słabsze miesiące jak i nie lata. Mnóstwo strachu i lęków przed ludźmi. Ciekawe czy to kiedyś minie
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 113
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

19 lutego 2025, o 13:39

bareten pisze:
19 lutego 2025, o 11:04
Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?

Dziękuję wam za odpowiedzi.
Czy dużą, to nie wiem, ale na pewno jakąś. Z jakiegoś powodu kazał zwiększyć, więc ma ku temu powody. :si Jeżeli masz wątpliwości, to na następnej wizycie możesz go wypytać o szczegóły.. Ja tak robię, dzięki temu jestem bardziej przekonana... Obecnie jestem na Setalofcie 200mg (największa dawka) i pregabalina 600mg na dobę.....więc też już prawie największa.... uhuhuh . Brałeś pod uwagę zmianę leku? Może w tym rzecz. Albo w terapii.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

19 lutego 2025, o 14:05

Lekarz powiedział, że jeśli już dwa razy pomagał mi ten lek, to póki co nie widzi sensu żeby zmieniać na inny. Stąd też kazał po prostu zwiększyć dawke. Powiedział, że lek można zawsze zmienić, ale ze nie chce mi tego robić póki mamy opcje kombinacji z tym lekiem. Od początku byłem uparty, bo było mi trochę lepiej i cały czas może złudnie wmawiałem sobie, że dam radę bez zwiększania dawki. Jednak minął miesiąc od wizyty u lekarza i są góry i doliny jeśli chodzi o samopoczucie. Ogólnie nie rusza się zbyt dużo w tą lepszą stronę, a czasem mam wrażenie że stoję w miejscu lub jest nawet gorzej. Może nie z samym lękiem, ale ogólnym samopoczuciem. Powiedziałbym, że teraz moje życie to taka trochę wegetacja. Niby coś robię , niby jakoś funkcjonuję. Jednak czasem pojawią się takie dni że przyjdzie jakiś lęk i znów mam tydzień do tyłu. Stąd stwierdzam, że może to ten czas by po raz trzeci zaufać lekarzowi i po prostu wykonać jego polecenie. Czemu mam się męczyć...

Jak u Ciebie? Pamiętam Twoje pierwsze posty. Czy leki umożliwiają Ci już w miarę normalne funkcjonowanie?

Z terapią próbuje, ale chyba mam za duże oczekiwania odnośnie terapeutów.
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

19 lutego 2025, o 14:20

Ogólnie też nie mogę powiedzieć że jest gorzej. W połowie stycznia, bałem się chodzić do pracy. Kiedy miałem sam pojechać do sklepu oddalonego 4 km po bułki, to po wyjściu z domu przed wejściem do samochodu miałem takiego kręcioła w głowie i strach jakby ktoś za mną stał z pistoletem i celował mi w głowę... Dosłownie.

Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...

Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
kiki333
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25

19 lutego 2025, o 19:49

bareten pisze:
19 lutego 2025, o 14:20
Ogólnie też nie mogę powiedzieć że jest gorzej. W połowie stycznia, bałem się chodzić do pracy. Kiedy miałem sam pojechać do sklepu oddalonego 4 km po bułki, to po wyjściu z domu przed wejściem do samochodu miałem takiego kręcioła w głowie i strach jakby ktoś za mną stał z pistoletem i celował mi w głowę... Dosłownie.

Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...

Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
Widzę że masz tak jak ja, objawów mniej ale ciągle czuje taki nieokreślony lęk, niepokój czasami już nie wiem przed czym. Takie coś jakby głowa była na wyższych obrotach.
No i sporadyczne łapiące mnie objawy somatyczne ale niestety nadal codziennie.
Trzymaj się, będzie dobrze po powrocie, ważne to starać się nie nakręcać i próbować cieszyć małymi rzeczami mimo że człowiek jest wyprany z emocji. (Ja np czasami idę popatrzeć na młodego jak śpi to powoduje trochę radości, takiej prawdziwej).
Medytuje chociaż dawniej uznawałem to za głupie, ciężko jest mi wysiedzieć 10-15 minut bez błądzenia myślami ale próbuje.
Jak jest źle to staram się wydłużać wydech...
Ale to pewnie znasz bo to podstawy każdego nerwicowca.


Z objawów miałeś coś takiego że np. zasypiasz i nagle się budzisz już zasypiając bo brakuje oddechu jakby taki bezdech lub serce przyspiesza? Takie dziwne nagłe wybudzenie na granicy snu i jawy, nie wiem jak to opisać ale łapie mnie to ostatnio... Zerwę się i dalej idę spać. Dla mnie to nowość albo nie pamiętam że to miałem lata temu...
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 113
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

20 lutego 2025, o 06:35

bareten pisze:
19 lutego 2025, o 14:05
Lekarz powiedział, że jeśli już dwa razy pomagał mi ten lek, to póki co nie widzi sensu żeby zmieniać na inny. Stąd też kazał po prostu zwiększyć dawke. Powiedział, że lek można zawsze zmienić, ale ze nie chce mi tego robić póki mamy opcje kombinacji z tym lekiem. Od początku byłem uparty, bo było mi trochę lepiej i cały czas może złudnie wmawiałem sobie, że dam radę bez zwiększania dawki. Jednak minął miesiąc od wizyty u lekarza i są góry i doliny jeśli chodzi o samopoczucie. Ogólnie nie rusza się zbyt dużo w tą lepszą stronę, a czasem mam wrażenie że stoję w miejscu lub jest nawet gorzej. Może nie z samym lękiem, ale ogólnym samopoczuciem. Powiedziałbym, że teraz moje życie to taka trochę wegetacja. Niby coś robię , niby jakoś funkcjonuję. Jednak czasem pojawią się takie dni że przyjdzie jakiś lęk i znów mam tydzień do tyłu. Stąd stwierdzam, że może to ten czas by po raz trzeci zaufać lekarzowi i po prostu wykonać jego polecenie. Czemu mam się męczyć...

Jak u Ciebie? Pamiętam Twoje pierwsze posty. Czy leki umożliwiają Ci już w miarę normalne funkcjonowanie?

Z terapią próbuje, ale chyba mam za duże oczekiwania odnośnie terapeutów.
Też myślę, że jeżeli ten lek Ci pomaga, to nie ma co zmieniać..ale trzeba wiedzieć też, czego spodziewać się od leków. Jeżeli są to SSRI, to musimy pamiętać, że są one tylko po to, żeby nas podnieść z łóżka i żeby nam się "cokolwiek chciało" tzn. chciało nam się podjąć dalsze kroki, żeby wyzdrowieć, wyrwać nas z apatii.. I u mnie zrobił to Setaloft znakomicie, już praktycznie po 2,5 tyg. brania. Jednak jeżeli chodzi o somatyczne dolegliwości, albo o nakręcanie się, katastrofizowanie, to robią to leki przeciwlękowe. SSRI nam w tym nie pomogą. Więc myślę, że mógłbyś zapytać lekarza o np. Pragiole (są małe dawki), lub Preato (ale tu dawki są już od 100mg w górę, a na początku trzeba by było zacząć od najmniejszej)- nie pamiętam czy robiłeś do tego podejście? Coś mi się teraz kojarzy, że chyba tak? Do tego leku też trzeba się przyzwyczaić, ok. 4 dni, jeżeli jest wszystko ok, to można brac, jeżeli nie, to znaczy, że trzeba poszukać czegoś innego niż pregabaliny.
Powiem jak to rzeczywiście jest, i piszę to też jako psycholog z wykształcenia - leki tego nie zrobią, a tego nie powie nam lekarz :lala: - mianowicie - chodzi o zmianę naszych (głównie) błędnych przekonań, zmianę naszych dziwnych przyzwyczajeń umysłowych, zmianę naszych reakcji na stres ;,, i to zrobimy na terapii, jeżeli chcemy zrobić to sami, to musimy mieć na prawdę ogromną wiedzę w tym temacie, jak to działa, co jest czym, a w naszym przypadku wiedzę z psychologii poznawczej, procesów poznawczych i oczywiście cała wiedza o behawioryźmie... to jest trudne, a dla osób powiedzmy "z innej dziedziny" to już w ogóle staje się trudne. Kolejną sprawą jest szukanie sposobów/ rozwiązań i tego JAK TO ZROBIĆ NAJŁATWIEJ, więc tu.. już nie damy rady sami tego zrobić, w końcu po coś istnieją szkoły psychoterapii.. Sami próbując - oczywiście możemy - nawet ja próbuję sama działać, tzn. "przyspieszyć proces terapii" jednak właśnie - to jest proces.....i nic nie zadzieje się od razu, jednak wiem, ze terapeuta to jest "mentor". On zwłaszcza w terapii naszego nurtu CBT, ma nas poprowdzić, tak, aby naprowadzić, czyli żebyśmy sami nie musieli się męczyć z szukaniem co jest czym i co jest od czego zależne.. A poza tym sami - możemy zabłądzić. W terapii ważna jest relacja, jeżeli nam ktoś nie pasuje (tu jest wiele przyczyn, niekoniecznie "z nami jest coś nie tak"), musimy do siebie pasować. Ja znam osoby, które musiały zmienić terapeutę, bo poprzedni nie pasował. Nawet ja się teraz zastanawiam, czy mój obecny do mnie pasuje. I tego też nie widać na pierwszym spotkaniu niestety, ja jestem po 8 spotkaniach i mam mieszane uczucia, u poprzedniej byłam też 8 razy i jednak się nam nie udało. I myślę, że w tym wszystkim chyba trzeba po prostu się nie poddawać i trochę "mieć to gdzieś".

U mnie od tygodnia jest na prawdę dobrze, myśli mam znacznie mniej (już nie wiem czy jest to efekt zwiększonej znów pregabaliny (no jakoś ona wcześniej mi myśli nie usuwała), czy to efekt mojej własnej pracy czyli olewania myśli lub wyśmiewania. Bardziej obstawiam sposób nr. 2. Wczoraj miałam moment, że nasiliły się myśli i trochę opadło mi samopoczucie, ale to może być efektem stresującej mnie dzisiaj rozmowy.... którą wiem, że muszę odbyć. Poza tym no cały czas walczę, z myślami głównie, somaty same odeszły, bo od samego początku jakoś tak miałam, że po lekarzach nie latałam, bo wiedziałam, że robi mi to nerwica, poza tym no jakoś aż tak się nie bałam tego, bardziej "panikowałam" dlaczego mam ataki niż co one pokazują. U mnie najgorsze od samego początku są niestety myśli...mówię tu oczywiście o myślach z najbardziej przykrej dziedziny........wiemy jakie............staram się w nie nie wkręcać, raz jest lepiej raz jest gorzej.

Poza tym, niezmiennie zachęcam Cię do posłuchania chłopaków ;)
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 113
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

20 lutego 2025, o 06:46

bareten pisze:
19 lutego 2025, o 14:20
Ogólnie też nie mogę powiedzieć że jest gorzej. W połowie stycznia, bałem się chodzić do pracy. Kiedy miałem sam pojechać do sklepu oddalonego 4 km po bułki, to po wyjściu z domu przed wejściem do samochodu miałem takiego kręcioła w głowie i strach jakby ktoś za mną stał z pistoletem i celował mi w głowę... Dosłownie.

Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...

Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
Ja myślę, że chyba leki przeciwlękowe tu by załatwiły sprawę :) Nie jestem jakąś lekomanką hahaha i nie chodzę raczej na skróty, ale widze sama po sobie, wiele rzeczy jestem w stanie przemyśleć, podejść inaczej, kiedy nie czuję tego lęku, to on sprawia, że panikujemy... i nie jesteśmy w stanie na chłodno podejśc do tematu, potem panikujemy, potem się poddajemy....i stoimy w miejscu.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
ODPOWIEDZ