Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
koziolekmatolek
Nowy Użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 4 lutego 2025, o 17:20

17 lutego 2025, o 16:14

Darkestroad pisze:
6 lutego 2025, o 22:27
koziolekmatolek pisze:
4 lutego 2025, o 18:01
Hej, postanowiłem opisać swoją historię i liczyć na jakieś rady, jak się "odburzyć".
To tak tytułem wstępu - mam 24 lata, z nerwicą prawdopodobnie zmagam się od 9-tego roku życia (później chronologicznie opowiem).
Nasilenie nerwicy doszło do takiego stopnia miesiąc temu, że postanowiłem zapisać się do psychoterapeuty (jutro 3-cia wizyta) - tak naprawdę powinienem był to zrobić już w 2018.
Ok, to żeby było prościej opiszę chronologicznie swoje objawy:
- tak jak wspominałem, pierwsze objawy zaobserwowałem, gdy miałem 9 lat - wtedy przez jakiś okres czasu miałem bardzo silną potrzebę mycia co chwilę dłoni w obawie, że czymś się otruje (że przeniosę jakieś zarazki na jedzenie)
- w sumie potem kolejne objawy i ataki paniki pojawiły się w wieku 14 lat w ferie zimowe - przez jakiś czas czułem wieczorem silny ścisk w klatce, jakbym nie mógł oddychać, bałem się zasnąć, czułem, jakbym umierał.
- przez dłuższy czas było w porządku albo nie zwracałem na to uwagi/nie wiedziałem, że to nerwica, ale potężny objaw pojawił się w 2018 - mianowicie HOCD - pewnego dnia zapytałem się siebie samego "A co jeśli jestem gejem?" - wzbudziło to we mnie niesamowity niepokój, lęk, zaczęła się analiza wszystkich swoich zachowań, uważałem za niemoralne to, że mogę uznać, że jakiś facet jest przystojny i że to na pewno świadczy o tym, że jestem gejem. HOCD dalej się pojawia cyklicznie, mniej lub bardziej - szczególnie na siłowni, gdzie widzę kogoś lepiej zbudowanego niż ja sam - potrafię sobie nawet wyobrażać sceny seksu z takimi osobami - czasami wzbudza to we mnie lęk, a czasami nie wywołuje to u mnie żadnej reakcji i wtedy siebie pytam "o nie, nie miałeś lęku, to może jednak ci się to podoba?".
Wiem, że odnośnie HOCD to brzmi jakbym się "tłumaczył" i chciał to odrzucić, ale zapewne tak działa nerwica. Ogólnie rok wcześniej byłem w nieudanym związku z dziewczyną (z jej powodu), a w rok, w którym pojawiło się HOCD, też poznałem swoją obecną narzeczoną (o tym zaraz).
- odnośnie swojej obecnej narzeczonej - była to pierwsza osoba, która aż tak okazywała mi uczucia, czułem się komuś potrzebny, czułem się kochany itp, jednak nie wiadomo z jakich powodów ja ją ciągle dystansowałem, odsuwałem się - bałem się związku, ale z drugiej strony nie wyobrażałem sobie, żeby ona była z kimś innym. Takie "przekomarzanie się" trwało z rok - ogólnie tuż przed HOCD powiedziałem jej, że chyba sie w niej zakochałem (choć sam nie wiedziałem co czuję), a na drugi dzień z nią zerwałem, bo czułem ogromny lęk, że coś w moim życiu uległo zmianie... wybaczyła mi po raz kolejny i kolejne pół roku byliśmy przyjaciółmi, aż w końcu poczułem, że sytuacja wymyka mi się spod kontroli, gdy jakiś chłopak z pracy zaczął do niej startować - wtedy postanowiłem się ogarnąć i przestać ją dystansować.
Nasz związek był raczej budowany "powoli", tj. nie mamy jakiejś dokładnej rocznicy itp, ja po prostu do niej przyjeżdżałem i był to swego rodzaju "romans", w trakcie którego każdy dookoła już wiedział, że jesteśmy razem - było to w sumie dla mnie komfortowe, jako że boje się ogromnych zmian w życiu, pokazywania tego itp.
No i tak trwamy prawie 6 lat - mamy zaplanowany ślub w maju, mieszkamy razem na swoim od ponad roku i teraz kolejne objawy:
- po przeprowadzce (listopad) przez 2 tygodnie czułem się okropnie (mieszkamy 200km/2 godziny od domu rodzinnego) - czułem, jakbym już miał nigdy nie zobaczyć swojej rodziny itp, byłem bardzo przytłoczony tą zmianą (mimo że wykańczanie mieszkania i cały "proces" w kupowaniu mieszkania itp nie wzbudzał we mnie lęku, tylko po prostu "działałem").
- potem znalazłem sobie zajęcie - przyjaciel wciągnął mnie w siłownie (od grudnia) i lęki po przeprowadzce się skończyły - do domu rodzinnego i tak jeździmy w zasadzie średnio co 2 tygodnie, a czasami i co tydzień.
- po zaręczynach w maju ubiegłego roku poczułem się dziwnie - zamiast się cieszyć i skakać z radości byłem jakiś taki obojętny - stresowałem się jak wiadomo przed samymi zaręczynami, ale później mialem wyrzuty sumienia, że nie wzbudziło to we mnie jakichś większych emocji i żyjemy jak dawniej (narzeczonej od razu o tym powiedziałem - ogólnie wie o wszystkich moich lękach, mam w niej wsparcie, nie wstydzę się jej niczego powiedzieć)
- mieliśmy ogromny kryzys w sierpniu - narzeczona z dnia na dzień się wyprowadziła, bo nie pasowało jej we mnie wiele rzeczy głównie "charakterowych"/"światopoglądowych", po prostu nie wyciągałem wniosków z tego, co mi mówiła i nie traktowałem tego poważnie, przykłady: mało rzeczy robiliśmy razem, za dużo grałem w gry, mój stosunek do ludzi był okropny (potrafiłem wyzywać cały świat za to, że są korki na drodze, taki głupi przykład) - poruszyło to mną bardzo mocno tym bardziej, że miałem inny stres na głowie (zaplanowana operacja serca taty - wyjazd do szpitala następnego dnia po wyprowadzce narzeczonej). Narzeczona chciała tydzień spokoju, ja przez ten tydzień byłem wrakiem człowieka i byłem gotowy zrobić wszystko, żeby do mnie wróciła (nerwica wmawiała mi coś w stylu - a może ty jej nie kochasz, tylko boisz się, że już w twoim wieku nikogo nie znajdziesz i nie będziesz poznawał tyle lat??) - po tygodniu, powoli zaczęło wszystko wracać do normy, krok po kroku, aż po miesiącu i po udanej operacji taty wróciliśmy do swojego mieszkania. Dlaczego o tym opowiadam? Przejdźmy do następnego punktu
- a no dlatego, że od mniej więcej świąt dopadł mnie straszny lęk przed ślubem - dopadły mnie refleksje czy to na pewno ta osoba, czy dobrze robię, że to już nie ma odwrotu, czy na pewno nam się uda - i mam te wątpliwości mimo że to ja byłem tą osobą, która po kryzysie się uparła (wbrew opinii rodziny i narzeczonej, aby ślub przełożyć), że ten ślub będzie w tym maju i koniec.
- te wątpliwości pojawiają się mimo tego, że narzeczonej naprawdę nie mam nic do zarzucenia, jest dobrze (wiadomo jak w każdym związku, są lepsze i gorsze dni, ale od kryzysu w sierpniu nie mieliśmy żadnej poważnej kłótni - narzeczona od tamtego momentu nie pracuje, szuka pracy, więc jesteśmy ze sobą 24/7)
- czuję coś na zasadzie, że potrzebuję tego utwierdzenia, że dobrze robię i żeby ktoś mi powiedział, że chcę tego ślubu - posługując się znaną metodą na rzut monetą - chcesz/nie chcesz ślubu - drżałbym, gdyby wypadło "nie chcesz"
- mam wrażenie, że strach przed posiadaniem dziecka też ma na to wpływ - czuję presję ze strony narzeczonej, bo ona bardzo pragnie dziecka, a ja mimo że może i bym chciał (bardzo uwielbiam/y spędzać czas z dziećmi z jej rodziny (6 lat/2 lata)), to bardzo się tego boje, tej odpowiedzialności i tego, że może stracę swoje obecne życie, pasje?
- jeśli chodzi o pasje - tutaj to głównie tenis, siłownia, gry komputerowe - z czego jeśli chodzi o gry - właśnie tu też wydaje mi się, że coś jest na rzeczy, że może czuje jakbym po ślubie/posiadając dzieci już nie mógł tego robić - mało tego, nawet obecnie jak wieczorem sobie gram z kolegą po parę godzin, to zaraz mnie chwytają wyrzuty sumienia, czy nie powinienem tego czasu spędzać z narzeczoną (oczywiście to tylko lęki, bo wszystko jest w zgodzie z narzeczoną, nie ma nic przeciwko - wtedy to chodziło o to, że pracowała do 21, była o 22 w domu, a ja nie usiadłem z nią i nie zjadłem kolacji ani nie porozmawiałem, tylko grałem). I to jest w tym wszystkim najgorsze - narzeczona świadomie nie ma nic przeciwko mojemu graniu czy czemukolwiek, a ja mam na przykład sztuczne wyrzuty i lęki
- pojawiły się też epizody strasznej tęsknoty za domem rodzinnym, rodzicami, rodziną narzeczonej (wszyscy są tam, mogą się widzieć codziennie, a my jesteśmy daleko) - nie byliśmy tam (rekord) miesiąc, i zaczynam na przykład mieć wyrzuty sumienia, że odczuwam taką tęsknotę, że może ja jestem niedojrzały do małżeństwa i własnej rodziny, skoro ciągle mnie ciągnie tam i mógłbym tam jeździć w każdy weekend? Oczywiście to nie tak, że chcę tam uciec od narzeczonej, tylko właśnie jak jadę tam z nią, to czuję się super - fakt, że czasami jak siedzieliśmy tam długo na jakieś święta czy coś, to czasami to ja bylem tym, który już chciał wracać na swoje (no ale z tyłu głowy była świadomość, że pewnie za 2 tygodnie przyjedziemy i może teraz czuję to, że po ślubie (i po ewentualnym posiadaniu dziecka) to sie zmieni?)

Prawdopodobne przyczyny mojego stanu (?):
- psychoterapeutka poprosiła mnie, abym na jutro przygotował zestawienie swojego dzieciństwa, bo często o nim wspominam - mam takie poczucie jakbym czegoś tam "nie osiągnął" - od małego byłem w zasadzie bardzo dojrzały jak na swój wiek, wiele osób mówiło mi, że jestem "5 lat do przodu" względem innych - zawsze się dobrze uczyłem, byłem najlepszy - od pierwszej klasy podstawówki w zasadzie rodzice nie musieli myśleć za mnie, co na przykład mam na jutro przynieść do szkoły, czy co mam zadane.
- wydaje mi się, że to, że całe życie bylem nastawiony na osiąganie sukcesu, zadowalanie rodziców (na przykład jak trafiła się gorsza ocena to była od razu kara na komputer, a dobrych ocen nikt nie zauważał), nieustanna presja przed sukcesem tez ma wpływ na moje "niezdecydowanie" co do ślubu, bo traktuję to też jako kolejny "cel" i sukces do osiągnięcia.
- brakowało może mi zawsze takiego "docenienia", a teraz może czuje, że znowu jestem "5 lat do przodu", bo mam 24 lata (25 rocznikowo), a tu już zaraz ślub itp - oczywiście z jednej strony nie żałuję, bo może dzięki temu, że byłem tak "ciśnięty", to nie skończyłbym dobrych studiów i nie miałbym teraz dobrej pracy, jaką mam, ale tak czy siak czuję, jakby moja psychika teraz musiała swoje "odpracować" za to.
- to potencjalne planowanie dziecka też raczej ma silny wpływ na mój stan, bo znowu traktuję to jako presję i coś, co odmieni bardzo moje życie, strach przed nieznanym itp.
- pogoda - zauważyłem, że te lęki (co roku pojawiają się) najczęściej atakują mocno w okresie jesienno-zimowym - tak też było i tym razem

Przebłysk:
- przez cały ten tydzień lęki trochę osłabły, pierwszy raz od miesiąca poczułem coś w stylu, że wizytę (jutrzejszą) u psychoterapeutki mógłbym odwołać, bo "daję radę", ale dzisiaj znowu mam jakiś atak - szkoda, bo przez ten tydzień już świeciło słońce (myślałem, że to dzięki temu jest lepiej), a dzisiaj znowu atak - najbardziej nie potrafię zrozumieć tego, że jednego dnia myśląc dokładnie o tych samych rzeczach i schematach, np. myśląc o ślubie, czuję podekscytowanie, lub po prostu czuję się OK, a drugiego dnia wzbudza to we mnie lęk.

Przepraszam, że trochę chaotycznie, ale starałem się w miarę zwięźle to wylistować, mam nadzieję, że w miarę mi się udało i ktoś będzie w stanie mi podpowiedzieć, jak te lęki trochę stępić oraz zrozumieć/przemówić sobie do rozsądku.

Rozumiem Cię. Twoje natręctwa z dzieciństwa-miałam takie same. U mnie również rodzice wywierali dużą presję na naukę. Również analizowałam moje uczucia względem narzeczonego, również bałam się ślubu i dużo było lęków na zasadzie ,,czy to ten”’. Widzę dużo podobieństw. Aktualnie zaburzenia lękowe przerzuciły się na hipochondrię i dopiero widzę jak głupie były te myśli względem narzeczonego, czy stres, że jestem lesbijka. Lęk przysłaniał mi prawdziwy obraz moich uczuć i związku. Kiedyś analizowałam wszystko, to jak narzeczony dotknie mnie za rękę, co czuje, co sobie pomyślałam, a może nic nie poczułam? To może go nie kocham? Dopiero jak lęk minął to tak naprawdę pojawiły się pozytywne odczucia i wątpliwości zniknęły. Nie da się racjonalnie myśleć w lęku, twój organizm jest nastawiony na ,,ucieczkę” przed zagrożeniem, nie myśli się wtedy o miłości i dobrych rzeczach. Nie rezygnuj z psychoterapii, myślę że ona uporządkuje twoje myśli i uczucia bo zmniejszy poziom lęku
Dziękuję za odpowiedź. Wyszłaś z tego? Jak się czułaś tuż przed ślubem/w trakcie ślubu? Boję się, że nie będę się w ogóle na nim cieszył, uśmiechał, będę sztywny, cały czas rozkminiał czy dobrze robię itp.
Przez ostatni czas było już u mnie w miarę OK, tak jakby fala odpłynęła, natomiast od tygodnia znowu powrót - budzenie się z niepokojem, brak motywacji do wstania z łóżka, wyrzuty sumienia czy kocham/nie kocham/czy powinienem z narzeczoną spędzać więcej czasu/czy coś czuję, wyrzuty, że nagle libido mi spadło (poprzednio o dziwo gdy były lęki, to libido i tak było wysokie), analiza czy na pewno seks mi sprawia przyjemność i wymieniać by dalej....
Co mi pomaga to granie w gry ze znajomymi wieczorem - wtedy się skupiam i nie mam czasu na te wszystkie analizy. Ale zaraz z drugiej strony pojawia się myśl "może ty tylko uciekasz przed narzeczoną i z nią teraz powinieneś spędzać ten czas" - mimo że ona nie ma nic przeciwko i też sobie w tym czasie ogląda serial.
Jest bardzo ciężko, ale mimo to dalej załatwiamy formalności ze ślubem - w piątek zamówiliśmy u jubilera obrączki, czułem się bardzo podekscytowany przymierzając je i widząc też jak bardzo ekscytuje to narzeczoną.
Z drugiej strony natomiast znowu pojawiają się myśli, że może powinniśmy wrócić do domu rodzinnego, bo tu jesteśmy samotni itp - notabene, teraz na weekend byliśmy w domu rodzinnym, a ja i tak miałem lęki, a jak już wczoraj wracaliśmy do swojego mieszkania, to lęk, czy na pewno chcę wracać.....
kiki333
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25

17 lutego 2025, o 16:40

morpheusfp pisze:
17 lutego 2025, o 14:58
Oczywiście, że tak. Nerwica stała się wymówką na wszystko.
Jak zaczyna iść mi lepiej to ostatnio albo pojawia się:
- uczucie ciepła w uchu
- albo kołatanie serca
- albo wrażenie, że stracę równowagę
- albo myśli, czy nie jestem chory na coś czego nie zdiagnozowałem.

i tak w kółko. Można powiedzieć, że kontrolę nad życie oddałem nerwicy i trwa ruletka z objawami
Niestety tak jest. Postaraj się przerwać to błędne koło.
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

17 lutego 2025, o 18:31

morpheusfp pisze:
17 lutego 2025, o 14:58
Oczywiście, że tak. Nerwica stała się wymówką na wszystko.
Jak zaczyna iść mi lepiej to ostatnio albo pojawia się:
- uczucie ciepła w uchu
- albo kołatanie serca
- albo wrażenie, że stracę równowagę
- albo myśli, czy nie jestem chory na coś czego nie zdiagnozowałem.

i tak w kółko. Można powiedzieć, że kontrolę nad życie oddałem nerwicy i trwa ruletka z objawami

Też tak mam, było dobrze to nagle jakaś dolegliwość chorobowa i koło się zatacza...
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 45
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

17 lutego 2025, o 18:39

Hej nie wiem czemu nie moge wstawic tego jako swoj post, wiec napisze to tutaj

Jakie mieliscie/macie ogolne objawy nerwicy bo nie wiem juz czy to serio ona czy cos powaznego.. Codziennie boje sie o swoje zdrowie i codziennie jest nowa choroba. Cosziennie czuje ze jest cos nie tak i mam juz tego dosc. Moje najczestsze objawy fizyczne i psychiczne to:
-zawroty glowy ale takie ze jak np odkrece glowe to obraz jest jakby w slowmo
-drezenie rąk/nog czasem calego ciala rowniez wewnatrz
-czesty pisk w uszach ktory zaczal sie stosunkowo nie dawno
-czasami mam wrazenie jakby moje jedno oko gorzej widzialo i mialo jakby wieksze cisnienie(?) jak o tym nie mysle to tego nie ma, i nie wiem co o tym myslec moze ktos z was tak mial..
-gdy czuje sie powiedzmy w miare dobrze i jestem z jakas osoba czuje takie chwilowe odrealnienie wtedy musze szybko myslec o czyms innym zeby sie ogarnac
-gdy przychodzi lęk oblewa mnie takie cieplo, czuje lekkie mrowienie w palcach u rąk
-wrazenie jakby nic mnie nie cieszylo, w sumie jakbym byla wyprana z jakichkolwiek emocji
-przerozmaite bóle brzucha czy pleców praktyvznie codziennie chociaz przez chwile
-niekontrolowany szczękościsk
-przy zasypianiu czesto mam wrazenie ze np moja noga robi sie ciepla, lub np dretwieje mi reka gdzie takie cos nie ma miejwca tylko sobie to wmawiam..
-czasami sa tez bole miesni wrqzenie jakbym miala byc przeziebiona, ale tak sie nie dzieje
-natretne mysli, ze strace nad soba kontrole przez co ogarnia mnie silny lęk przed sama soba.

Napewno by sie jeszcze cos znalazlo ale to takie glowne, derealizacja tez jest czesta u mnie, bardzo sie boje ze to mozw byc jednak cos innego, mam wrazenje ze mam wszystkie choroby swiata. Opiszcie prosze swoje objawy, może ktos ma podobnie i troche podniesie mnie to na duchu..
kiki333
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25

17 lutego 2025, o 19:37

ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 18:39
Hej nie wiem czemu nie moge wstawic tego jako swoj post, wiec napisze to tutaj

Jakie mieliscie/macie ogolne objawy nerwicy bo nie wiem juz czy to serio ona czy cos powaznego.. Codziennie boje sie o swoje zdrowie i codziennie jest nowa choroba. Cosziennie czuje ze jest cos nie tak i mam juz tego dosc. Moje najczestsze objawy fizyczne i psychiczne to:
-zawroty glowy ale takie ze jak np odkrece glowe to obraz jest jakby w slowmo
-drezenie rąk/nog czasem calego ciala rowniez wewnatrz
-czesty pisk w uszach ktory zaczal sie stosunkowo nie dawno
-czasami mam wrazenie jakby moje jedno oko gorzej widzialo i mialo jakby wieksze cisnienie(?) jak o tym nie mysle to tego nie ma, i nie wiem co o tym myslec moze ktos z was tak mial..
-gdy czuje sie powiedzmy w miare dobrze i jestem z jakas osoba czuje takie chwilowe odrealnienie wtedy musze szybko myslec o czyms innym zeby sie ogarnac
-gdy przychodzi lęk oblewa mnie takie cieplo, czuje lekkie mrowienie w palcach u rąk
-wrazenie jakby nic mnie nie cieszylo, w sumie jakbym byla wyprana z jakichkolwiek emocji
-przerozmaite bóle brzucha czy pleców praktyvznie codziennie chociaz przez chwile
-niekontrolowany szczękościsk
-przy zasypianiu czesto mam wrazenie ze np moja noga robi sie ciepla, lub np dretwieje mi reka gdzie takie cos nie ma miejwca tylko sobie to wmawiam..
-czasami sa tez bole miesni wrqzenie jakbym miala byc przeziebiona, ale tak sie nie dzieje
-natretne mysli, ze strace nad soba kontrole przez co ogarnia mnie silny lęk przed sama soba.

Napewno by sie jeszcze cos znalazlo ale to takie glowne, derealizacja tez jest czesta u mnie, bardzo sie boje ze to mozw byc jednak cos innego, mam wrazenje ze mam wszystkie choroby swiata. Opiszcie prosze swoje objawy, może ktos ma podobnie i troche podniesie mnie to na duchu..
Oczywiście podstawowe badania warto zrobić.
Ale masz książkowe objawy nerwicy, przez każdy z tych objawów przechodziłem naraz a także osobno.
Niektóre utrzymywały się tygodniami, inne miesiącami (bóle mięśni pleców, karku, szczękościsk).
Trzymaj się i postaraj się żyć mimo to, relaksować się, medytować to ostatnie wykonując regularnie sporo pomaga.
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 45
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

17 lutego 2025, o 20:01

kiki333 pisze:
17 lutego 2025, o 19:37
ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 18:39
Hej nie wiem czemu nie moge wstawic tego jako swoj post, wiec napisze to tutaj

Jakie mieliscie/macie ogolne objawy nerwicy bo nie wiem juz czy to serio ona czy cos powaznego.. Codziennie boje sie o swoje zdrowie i codziennie jest nowa choroba. Cosziennie czuje ze jest cos nie tak i mam juz tego dosc. Moje najczestsze objawy fizyczne i psychiczne to:
-zawroty glowy ale takie ze jak np odkrece glowe to obraz jest jakby w slowmo
-drezenie rąk/nog czasem calego ciala rowniez wewnatrz
-czesty pisk w uszach ktory zaczal sie stosunkowo nie dawno
-czasami mam wrazenie jakby moje jedno oko gorzej widzialo i mialo jakby wieksze cisnienie(?) jak o tym nie mysle to tego nie ma, i nie wiem co o tym myslec moze ktos z was tak mial..
-gdy czuje sie powiedzmy w miare dobrze i jestem z jakas osoba czuje takie chwilowe odrealnienie wtedy musze szybko myslec o czyms innym zeby sie ogarnac
-gdy przychodzi lęk oblewa mnie takie cieplo, czuje lekkie mrowienie w palcach u rąk
-wrazenie jakby nic mnie nie cieszylo, w sumie jakbym byla wyprana z jakichkolwiek emocji
-przerozmaite bóle brzucha czy pleców praktyvznie codziennie chociaz przez chwile
-niekontrolowany szczękościsk
-przy zasypianiu czesto mam wrazenie ze np moja noga robi sie ciepla, lub np dretwieje mi reka gdzie takie cos nie ma miejwca tylko sobie to wmawiam..
-czasami sa tez bole miesni wrqzenie jakbym miala byc przeziebiona, ale tak sie nie dzieje
-natretne mysli, ze strace nad soba kontrole przez co ogarnia mnie silny lęk przed sama soba.

Napewno by sie jeszcze cos znalazlo ale to takie glowne, derealizacja tez jest czesta u mnie, bardzo sie boje ze to mozw byc jednak cos innego, mam wrazenje ze mam wszystkie choroby swiata. Opiszcie prosze swoje objawy, może ktos ma podobnie i troche podniesie mnie to na duchu..
Oczywiście podstawowe badania warto zrobić.
Ale masz książkowe objawy nerwicy, przez każdy z tych objawów przechodziłem naraz a także osobno.
Niektóre utrzymywały się tygodniami, inne miesiącami (bóle mięśni pleców, karku, szczękościsk).
Trzymaj się i postaraj się żyć mimo to, relaksować się, medytować to ostatnie wykonując regularnie sporo pomaga.

Dziekuje za odpowiedz, oczywiscie badania robilam w sumie na samym poczatku jak to wszystko sie zaczelo i wszystko bylo dobrze, w te wakacje dostalam takiego nerwobolu w klatce, ktory przechodzil rowniez na plecy ze pojechalam na pogotowie, na ktorym zostalo wykonane ekg i badanie krwi ktore rowniez wyszlo dobrze, a ja juz myslalam ze to zawal, mimo tego ze mam 17 lat. Teraz np czuje sie dobrze, tak samo dobrze sie czuje kiedy robie sobie paznokcie i skupiam sie wtedy tylko na tym. Dobrze jest uslyszec ze nie jest sie z tym samą, to naprawde bardzo duzo daje.
kiki333
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25

17 lutego 2025, o 22:52

ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 20:01
kiki333 pisze:
17 lutego 2025, o 19:37
ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 18:39
Hej nie wiem czemu nie moge wstawic tego jako swoj post, wiec napisze to tutaj

Jakie mieliscie/macie ogolne objawy nerwicy bo nie wiem juz czy to serio ona czy cos powaznego.. Codziennie boje sie o swoje zdrowie i codziennie jest nowa choroba. Cosziennie czuje ze jest cos nie tak i mam juz tego dosc. Moje najczestsze objawy fizyczne i psychiczne to:
-zawroty glowy ale takie ze jak np odkrece glowe to obraz jest jakby w slowmo
-drezenie rąk/nog czasem calego ciala rowniez wewnatrz
-czesty pisk w uszach ktory zaczal sie stosunkowo nie dawno
-czasami mam wrazenie jakby moje jedno oko gorzej widzialo i mialo jakby wieksze cisnienie(?) jak o tym nie mysle to tego nie ma, i nie wiem co o tym myslec moze ktos z was tak mial..
-gdy czuje sie powiedzmy w miare dobrze i jestem z jakas osoba czuje takie chwilowe odrealnienie wtedy musze szybko myslec o czyms innym zeby sie ogarnac
-gdy przychodzi lęk oblewa mnie takie cieplo, czuje lekkie mrowienie w palcach u rąk
-wrazenie jakby nic mnie nie cieszylo, w sumie jakbym byla wyprana z jakichkolwiek emocji
-przerozmaite bóle brzucha czy pleców praktyvznie codziennie chociaz przez chwile
-niekontrolowany szczękościsk
-przy zasypianiu czesto mam wrazenie ze np moja noga robi sie ciepla, lub np dretwieje mi reka gdzie takie cos nie ma miejwca tylko sobie to wmawiam..
-czasami sa tez bole miesni wrqzenie jakbym miala byc przeziebiona, ale tak sie nie dzieje
-natretne mysli, ze strace nad soba kontrole przez co ogarnia mnie silny lęk przed sama soba.

Napewno by sie jeszcze cos znalazlo ale to takie glowne, derealizacja tez jest czesta u mnie, bardzo sie boje ze to mozw byc jednak cos innego, mam wrazenje ze mam wszystkie choroby swiata. Opiszcie prosze swoje objawy, może ktos ma podobnie i troche podniesie mnie to na duchu..
Oczywiście podstawowe badania warto zrobić.
Ale masz książkowe objawy nerwicy, przez każdy z tych objawów przechodziłem naraz a także osobno.
Niektóre utrzymywały się tygodniami, inne miesiącami (bóle mięśni pleców, karku, szczękościsk).
Trzymaj się i postaraj się żyć mimo to, relaksować się, medytować to ostatnie wykonując regularnie sporo pomaga.

Dziekuje za odpowiedz, oczywiscie badania robilam w sumie na samym poczatku jak to wszystko sie zaczelo i wszystko bylo dobrze, w te wakacje dostalam takiego nerwobolu w klatce, ktory przechodzil rowniez na plecy ze pojechalam na pogotowie, na ktorym zostalo wykonane ekg i badanie krwi ktore rowniez wyszlo dobrze, a ja juz myslalam ze to zawal, mimo tego ze mam 17 lat. Teraz np czuje sie dobrze, tak samo dobrze sie czuje kiedy robie sobie paznokcie i skupiam sie wtedy tylko na tym. Dobrze jest uslyszec ze nie jest sie z tym samą, to naprawde bardzo duzo daje.
Długo się już z tym męczysz?

Tak to właśnie działa, objawy ustępują jak się czymś zajmujesz. Często pojawiają się w sytuacjach stresowych lub jakiś czas po nich, lub nawet oglądając telewizor. Ja tak często mam że sobie siedzę i nagle coś się dzieje.

Zastanów się na spokojnie od czego to się zaczęło, kiedy i po czym... Staraj się nie dusić wszystkiego w sobie tylko z kimś o tym rozmawiać, powiedzieć że źle się czujesz itp.
Mi sporo pomaga medytacja, jazda na rowerku stacjonarnym no i życie mimo różnych objawów. Niestety mam ten problem z przerwami od 2018 lub 2019 roku a nadal czasami nie ufam że to nerwica i się nakręcam.

Podstawa to żyć razem z nią, nie dać się zamknąć w domu i wychodzić mimo objawów. Jak będzie kiepsko to warto iść do psychologa szczególnie jeśli nie miałabyś przed kim się wygadać. Ja dopiero w tym roku poszedłem :-) trochę ulga jak ktoś to rozumie i można wszystko powiedzieć.

Niektórzy twierdzą że nerwica pokazuje że za dużo od siebie wymagamy i że warto wtedy przemyśleć życie. U mnie zaczęła się od trudnych wydarzeń, później wróciła również po ciężkim okresie w życiu. Ale teraz wiem że od dawna za bardzo się przejmowałem i za bardzo brałem wszystko do siebie...

Jak masz jakieś pytania to pisz śmiało tutaj lub wiadomość, ja akurat jak mi się to zaczęło to średnio miałem z kim o tym pogadać i sam się z tym męczyłem a o wiele łatwiej jest jak ktoś nawet napisze "też tak miałem" jest się wtedy spokojniejszym.
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 45
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

17 lutego 2025, o 23:00

kiki333 pisze:
17 lutego 2025, o 22:52
ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 20:01
kiki333 pisze:
17 lutego 2025, o 19:37

Oczywiście podstawowe badania warto zrobić.
Ale masz książkowe objawy nerwicy, przez każdy z tych objawów przechodziłem naraz a także osobno.
Niektóre utrzymywały się tygodniami, inne miesiącami (bóle mięśni pleców, karku, szczękościsk).
Trzymaj się i postaraj się żyć mimo to, relaksować się, medytować to ostatnie wykonując regularnie sporo pomaga.

Dziekuje za odpowiedz, oczywiscie badania robilam w sumie na samym poczatku jak to wszystko sie zaczelo i wszystko bylo dobrze, w te wakacje dostalam takiego nerwobolu w klatce, ktory przechodzil rowniez na plecy ze pojechalam na pogotowie, na ktorym zostalo wykonane ekg i badanie krwi ktore rowniez wyszlo dobrze, a ja juz myslalam ze to zawal, mimo tego ze mam 17 lat. Teraz np czuje sie dobrze, tak samo dobrze sie czuje kiedy robie sobie paznokcie i skupiam sie wtedy tylko na tym. Dobrze jest uslyszec ze nie jest sie z tym samą, to naprawde bardzo duzo daje.
Długo się już z tym męczysz?

Tak to właśnie działa, objawy ustępują jak się czymś zajmujesz. Często pojawiają się w sytuacjach stresowych lub jakiś czas po nich, lub nawet oglądając telewizor. Ja tak często mam że sobie siedzę i nagle coś się dzieje.

Zastanów się na spokojnie od czego to się zaczęło, kiedy i po czym... Staraj się nie dusić wszystkiego w sobie tylko z kimś o tym rozmawiać, powiedzieć że źle się czujesz itp.
Mi sporo pomaga medytacja, jazda na rowerku stacjonarnym no i życie mimo różnych objawów. Niestety mam ten problem z przerwami od 2018 lub 2019 roku a nadal czasami nie ufam że to nerwica i się nakręcam.

Podstawa to żyć razem z nią, nie dać się zamknąć w domu i wychodzić mimo objawów. Jak będzie kiepsko to warto iść do psychologa szczególnie jeśli nie miałabyś przed kim się wygadać. Ja dopiero w tym roku poszedłem :-) trochę ulga jak ktoś to rozumie i można wszystko powiedzieć.

Niektórzy twierdzą że nerwica pokazuje że za dużo od siebie wymagamy i że warto wtedy przemyśleć życie. U mnie zaczęła się od trudnych wydarzeń, później wróciła również po ciężkim okresie w życiu. Ale teraz wiem że od dawna za bardzo się przejmowałem i za bardzo brałem wszystko do siebie...
W tym roku jakos w sierpniu bedzie 2 lata odkad sie z tym mecze. Mysle ze moze to byc zwiazne z tym ze pol roku wczesniej zmarl moj dziadek co tez mnie dotknelo. W wakacje duzo imprezowalam, pilam rozne specyfiki i energetyki i nagle wszystko odstawilam. W sumie od pierwszego ataku nie wiem czy byl taki dzien w ktorym czulam sie zupelnie dobrze. Teraz mam jeszcze gorszy czas bo 2.5 msc temu stracilam na zawsze kolejna jedna z blizszych mi osob ktora jedyna mnie rozumiala, mojego brata. Powiedzialam juz o wszystkim mamie i zapisze mnie do psychologa, bo chce zawalczyc o siebie, chce czuc sie tak samo jak przed tym cholerstwem.
kiki333
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25

18 lutego 2025, o 08:12

ma.jka pisze:
17 lutego 2025, o 23:00


W tym roku jakos w sierpniu bedzie 2 lata odkad sie z tym mecze. Mysle ze moze to byc zwiazne z tym ze pol roku wczesniej zmarl moj dziadek co tez mnie dotknelo. W wakacje duzo imprezowalam, pilam rozne specyfiki i energetyki i nagle wszystko odstawilam. W sumie od pierwszego ataku nie wiem czy byl taki dzien w ktorym czulam sie zupelnie dobrze. Teraz mam jeszcze gorszy czas bo 2.5 msc temu stracilam na zawsze kolejna jedna z blizszych mi osob ktora jedyna mnie rozumiala, mojego brata. Powiedzialam juz o wszystkim mamie i zapisze mnie do psychologa, bo chce zawalczyc o siebie, chce czuc sie tak samo jak przed tym cholerstwem.
No to niestety takie wydarzenia mogą wywołać nerwice lub spowodować jej nawrót. U mnie jak już przechodziło to zawsze wydarzyło się coś co powodowało jej nawrót, trzeba byłoby zmienić podejście do życia ale to nie takie łatwe...

Dobrze zrobiłaś, idź do psychologa i pracuj nad tym. <okey>
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

18 lutego 2025, o 12:54

Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 113
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

18 lutego 2025, o 14:26

bareten pisze:
18 lutego 2025, o 12:54
Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
Hej. Ja tak nie mam. Ile czasu bierzesz leki? I czemu nie zwiększyłeś dawki jak psychiatra zalecał?
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 125
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

18 lutego 2025, o 14:51

bareten pisze:
18 lutego 2025, o 12:54
Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
To nie głowa, to ty na to wpadłeś, tak samo teraz to olej
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

18 lutego 2025, o 16:32

Paulosia pisze:
18 lutego 2025, o 14:26
bareten pisze:
18 lutego 2025, o 12:54
Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
Hej. Ja tak nie mam. Ile czasu bierzesz leki? I czemu nie zwiększyłeś dawki jak psychiatra zalecał?

Leki biorę od 9 lat. Nie zwiększyłem dawki bo mam o to obawy. Ale pewnie to zrobię w niedługim czasie. Zbieram się do tego...
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 694
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

18 lutego 2025, o 16:32

drakan9 pisze:
18 lutego 2025, o 14:51
bareten pisze:
18 lutego 2025, o 12:54
Hej, czy zdarza się Wam też świadomie kontrolować przełykanie śliny?

Wcześniej zdarzało mi się to rzadko, ale coś dziś rano głową wpadła na pomysł żeby sprawdzać ile śliny zbiera mi się w jamie ustnej i kontrolować jej połykanie...
To nie głowa, to ty na to wpadłeś, tak samo teraz to olej

Tak już o tym zapomniałem i jest spoko.. 😂 tak to działa
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 125
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

18 lutego 2025, o 17:17

Najłatwiejsze rozwiązania są najlepsze :D
ODPOWIEDZ