Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
Panikarz
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 12
- Rejestracja: 20 kwietnia 2020, o 09:06
Hej wszystkim po kilku latach przerwy. Jak to zwykle była nerwica wróciła do mnie po kilku latach przerwy. Postanowiłem, że póki się da, spróbuję tym razem bez leków się z nią uporać ale póki co średnio idzie :/. Do klasycznych objawów od kilku tygodni towarzyszy mi jakby wrażenie że implant zęba nie jest moj, że nie pasuje i jakby boli (ale fizycznie lekarz twierdzi że jest dobrze) Jak ciało obce zaklinowane między zębami. Zaczynam się strasznie bać że przez nerwicę mój organizm faktycznie uzna implanta za coś niepożądanego i go stracę albo że w przypływie paniki będę chciał go sobie usunąć czy coś. Coraz trudniej jest mi ignorować to wrażenie. Czy ma ktoś jakieś pomysły jak sobie z tym radzić?
.
-
Rixa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 24
- Rejestracja: 7 sierpnia 2022, o 18:01
Raczej przez neriwce nie powinien uznać ze to coś niepożądanego.. Aż tak to nie działa.Panikarz pisze: ↑24 stycznia 2026, o 08:44Hej wszystkim po kilku latach przerwy. Jak to zwykle była nerwica wróciła do mnie po kilku latach przerwy. Postanowiłem, że póki się da, spróbuję tym razem bez leków się z nią uporać ale póki co średnio idzie :/. Do klasycznych objawów od kilku tygodni towarzyszy mi jakby wrażenie że implant zęba nie jest moj, że nie pasuje i jakby boli (ale fizycznie lekarz twierdzi że jest dobrze) Jak ciało obce zaklinowane między zębami. Zaczynam się strasznie bać że przez nerwicę mój organizm faktycznie uzna implanta za coś niepożądanego i go stracę albo że w przypływie paniki będę chciał go sobie usunąć czy coś. Coraz trudniej jest mi ignorować to wrażenie. Czy ma ktoś jakieś pomysły jak sobie z tym radzić?.
U mnie też nerwica wróciła, po licznych nie powodzeniach z pracą.. Siedzę w domu i wariuje.. Moja nerwica ukierunkowala się na serce.. Jest ogólnie tragedia ostatnio.. Juz nie wiem jak sobie pomoc. Bo mimo że mam agorafobie i pogorszyło mi się tak że boję się gdziekolwiek jechać.. To jeszcze doszły ataki w domu..
-
Panikarz
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 12
- Rejestracja: 20 kwietnia 2020, o 09:06
Też kiedyś paniki i lęki miałem tylko w stresujących dla mnie miejscach. Niestety odkąd występuje to też w domu, zaczęło być to o wiele bardziej męczące. Najczęściej jestem zrelaksowany w miarę i wtedy bam, nagle czuję jakbym fizycznie miał wyrzut hormonów i leci lęk, gonitwa myśli i ogólnie spięcie całego ciała. Wiem że to nerwica ale ciężko ignorować jak organizm wpada w tryb awaryjnyRixa pisze: ↑26 stycznia 2026, o 23:48Raczej przez neriwce nie powinien uznać ze to coś niepożądanego.. Aż tak to nie działa.Panikarz pisze: ↑24 stycznia 2026, o 08:44Hej wszystkim po kilku latach przerwy. Jak to zwykle była nerwica wróciła do mnie po kilku latach przerwy. Postanowiłem, że póki się da, spróbuję tym razem bez leków się z nią uporać ale póki co średnio idzie :/. Do klasycznych objawów od kilku tygodni towarzyszy mi jakby wrażenie że implant zęba nie jest moj, że nie pasuje i jakby boli (ale fizycznie lekarz twierdzi że jest dobrze) Jak ciało obce zaklinowane między zębami. Zaczynam się strasznie bać że przez nerwicę mój organizm faktycznie uzna implanta za coś niepożądanego i go stracę albo że w przypływie paniki będę chciał go sobie usunąć czy coś. Coraz trudniej jest mi ignorować to wrażenie. Czy ma ktoś jakieś pomysły jak sobie z tym radzić?.
U mnie też nerwica wróciła, po licznych nie powodzeniach z pracą.. Siedzę w domu i wariuje.. Moja nerwica ukierunkowala się na serce.. Jest ogólnie tragedia ostatnio.. Juz nie wiem jak sobie pomoc. Bo mimo że mam agorafobie i pogorszyło mi się tak że boję się gdziekolwiek jechać.. To jeszcze doszły ataki w domu..
-
Zmeczona12345
- Nowy Użytkownik
- Posty: 15
- Rejestracja: 22 października 2024, o 16:34
Hej kochani.
Jestem uczestniczką tego forum od czasu do czasu...
Chciałam sie wyżalić, ze mam ostatnio fatalny czas. W sumie odkąd sięgam pamięcią, bardzo męczyły mnie lęki, a co najważniejsze, bole psychosomatyczne w ciele... ponad rok temu, mianowicie w okresie od sierpnia do grudnia 2024 roku cierpiałam z powodu codziennego (sic!) Bólu lewego podbrzusza, okolica jajnika. Bol stały, niepojawiajacy się w nocy, bulgotanie w jelitach.. caly czas czułam jakbym miała okres, bolesna owulacje. Rozlany, gniotący bol, ale taki w którym normalnie funkcjonowałam w ciągu dnia, ale serio męczył. Nie jestem typem nerwicowa, który szybko ogarnia badania, panicznie sie boje wyników. Ale wtedy od razu poszłam do ginekologa, czysto, cytologia czysto... po miesiącu bolu, poszłam na kolonoskopia, nic. Miałam wtedy okres zaparć, więc padlo na jelito drazliwe. Następnie doszedł bol krzyza...coś okropnego. Zbadałam pasożyty, badania na helicobakter, itp itd. Nic. Kolejny ginekolog zbadał mi tez jamę brzuszną. Nic. W koncu w grudniu pojechałam do innego miasta zronic specjalistyczne usg pod kątem endometriozy. Okazało sie,.zemmam jedynie malutki zrost na jelicie. Byłam pewna, ze to jest powód, ale po około tygodniu ból i moja 5mczna katorgs minął z dnia na dzień..
Wiec myślę, ze znalezienie owego zrostu było przypadkowe. Od tamtego momentu rok nie czułam żadnego bolu brzucha, nic kompletnie.
O dziwo... po wielu miesiacach ciężkiego stresu ból powrócił po roku spokoju, identyczny... trwa miesiąc, jestem wykonczona psychicznie. Wróciłam na terapię.i nie tyle co wmawiam sibie choroby, ale ciągle myślę kiedy to minie. Patrze na inne osoby i próbuje sobie wyobrazić jak to jest nie czuć tej ohydnej ciężkości i ciągnięcia w lewym podbrzuszu. Tak bardzo chciałabym żeby to znow minelo
(((
Jestem uczestniczką tego forum od czasu do czasu...
Chciałam sie wyżalić, ze mam ostatnio fatalny czas. W sumie odkąd sięgam pamięcią, bardzo męczyły mnie lęki, a co najważniejsze, bole psychosomatyczne w ciele... ponad rok temu, mianowicie w okresie od sierpnia do grudnia 2024 roku cierpiałam z powodu codziennego (sic!) Bólu lewego podbrzusza, okolica jajnika. Bol stały, niepojawiajacy się w nocy, bulgotanie w jelitach.. caly czas czułam jakbym miała okres, bolesna owulacje. Rozlany, gniotący bol, ale taki w którym normalnie funkcjonowałam w ciągu dnia, ale serio męczył. Nie jestem typem nerwicowa, który szybko ogarnia badania, panicznie sie boje wyników. Ale wtedy od razu poszłam do ginekologa, czysto, cytologia czysto... po miesiącu bolu, poszłam na kolonoskopia, nic. Miałam wtedy okres zaparć, więc padlo na jelito drazliwe. Następnie doszedł bol krzyza...coś okropnego. Zbadałam pasożyty, badania na helicobakter, itp itd. Nic. Kolejny ginekolog zbadał mi tez jamę brzuszną. Nic. W koncu w grudniu pojechałam do innego miasta zronic specjalistyczne usg pod kątem endometriozy. Okazało sie,.zemmam jedynie malutki zrost na jelicie. Byłam pewna, ze to jest powód, ale po około tygodniu ból i moja 5mczna katorgs minął z dnia na dzień..
Wiec myślę, ze znalezienie owego zrostu było przypadkowe. Od tamtego momentu rok nie czułam żadnego bolu brzucha, nic kompletnie.
O dziwo... po wielu miesiacach ciężkiego stresu ból powrócił po roku spokoju, identyczny... trwa miesiąc, jestem wykonczona psychicznie. Wróciłam na terapię.i nie tyle co wmawiam sibie choroby, ale ciągle myślę kiedy to minie. Patrze na inne osoby i próbuje sobie wyobrazić jak to jest nie czuć tej ohydnej ciężkości i ciągnięcia w lewym podbrzuszu. Tak bardzo chciałabym żeby to znow minelo
-
Michał1988
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 47
- Rejestracja: 17 maja 2025, o 23:45
Witam, sam już nie wiem, który raz. Czytając nowe wpisy naszła mnie taka refleksja dotycząca ludzi, którzy opisują swoją ,,wygraną" z lękiem, depresją... A co jeżeli nie byliście chorzy, zaburzeni? Może to tylko zwykłe chwilowe załamanie. Jeżeli inni walczą z tym latami i ciągle wraca jak bumerang, leki, terapię, modlitwy. Wydaję mi się że to całkiem inny problem. Osobiście czytam i oglądam wszytko co tylko się da, bo mam 37 lat i chcę przeżyć jeszcze masę życia, gdzieś jechać coś zobaczyć a nie walczyć i sobą przy wyjściu do sklepu i myśleniu tylko o szybkim powrocie do domu. Przeszedłem dwa potężne załamania nerwowe wspomagane lekami a z trzecim poradziłem sobię ziołami, spacerami i płaczem, ale trwa to do teraz. Nawet pisząc znów do was miałem kryzys i płacz na końcu nosa, osobiście uważam, że jesteśmy na to gówno skazani i nawet jak jest dobrze to cały czas gdzieś z boku jest ta myśl o zdrowiu, zaworach głowy i wszystkim innym. Może się mylę może już jestem zwyczajnie pierdol*ięty.
2 załamania nerwowe! Kuracja na Efectinie ER75. 
-
Żakuj1497
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 617
- Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18
Jestem bohaterem w połowie serem lubię oglądać horrory kiedy patrzę w lustro, mam fiołki na punkcie poziomki, lubię jeździć i lubię patrzeć ! Hahha
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
-
Żakuj1497
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 617
- Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18
Co ja mam a czego nie mam ? Przecież wszyscy jesteśmy ciekawi ! Jedni mają to a inni tamto i jest wesoło, problem jest gdy problemy w Twojej głowie narastają a leków się nie bierze, pędź do psychiatry mój czytelniku ! To ostatni dzwonek na bucie w świecie żywych.
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
-
BasiaJ
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 20
- Rejestracja: 9 sierpnia 2025, o 09:46
Hej wam. Dawno się nie odzywałam. Zawaliłam. Na całego. Odstawiłam leki sama. Było w miarę. Ale wydarzyło się coś co mnie rozwaliło (teściowa trafiła do szpitala i tak się zestresowałam, ze wszystko wróciło) Wróciłam do leków. Poranki znowu gehenna. To uczucie w brzuchu takiego niepokoju. Wszystko mnie stresuje. Nawet co na obiad zrobić. Jak się ruszę jest w miare. Wiem, że trzeba czasu i że zrobiłam źle odstawiając leki. Mogę mieć tylko nadzieję, że wrócą lepsze dni. Już to przerabiałam. Staram się tym razem nie panikować na każdy objaw cielesny. Ale wszystko wygląda tak samo. Problem z kortyzolem rano, mdłości, chudnięcie. Od endokrynologa bóle Thyrozol 5mg (ponoć to mała dawka) więc nie wiem czy to coś pomaga. Noce różne. Spałam już dość ładnie ale rano zawsze zmęczona. Narzeczony też miewa takie poranki, ale on wstaje i nie rozmyśla. A ja ciągle rozmyślam i tego nie mogę się pozbyć.
-
Rixa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 24
- Rejestracja: 7 sierpnia 2022, o 18:01
Adaptujesz się znowu do leków więc to normalne że tak czujesz też do przechodzę choć już ok 3 tyg więc jest znacznie lepiej, daj sobie czas.BasiaJ pisze: ↑16 lutego 2026, o 08:16Hej wam. Dawno się nie odzywałam. Zawaliłam. Na całego. Odstawiłam leki sama. Było w miarę. Ale wydarzyło się coś co mnie rozwaliło (teściowa trafiła do szpitala i tak się zestresowałam, ze wszystko wróciło) Wróciłam do leków. Poranki znowu gehenna. To uczucie w brzuchu takiego niepokoju. Wszystko mnie stresuje. Nawet co na obiad zrobić. Jak się ruszę jest w miare. Wiem, że trzeba czasu i że zrobiłam źle odstawiając leki. Mogę mieć tylko nadzieję, że wrócą lepsze dni. Już to przerabiałam. Staram się tym razem nie panikować na każdy objaw cielesny. Ale wszystko wygląda tak samo. Problem z kortyzolem rano, mdłości, chudnięcie. Od endokrynologa bóle Thyrozol 5mg (ponoć to mała dawka) więc nie wiem czy to coś pomaga. Noce różne. Spałam już dość ładnie ale rano zawsze zmęczona. Narzeczony też miewa takie poranki, ale on wstaje i nie rozmyśla. A ja ciągle rozmyślam i tego nie mogę się pozbyć.
-
Lukaszw92
- Nowy Użytkownik
- Posty: 1
- Rejestracja: 29 marca 2026, o 17:04
Witam jestem Łukasz.
Jestem nowy na forum, założyłem konto żeby coś wyrzucić z siebie.
Nie daje sobie rady w życiu. Nic mi sie nie układa. Od małego wszystko psuje. Teraz jeszcze wpadłem w hazard. Mam 30 tys. długu w chwilówkach. Nic swojego. Mieszkam u rodziców mam juz aż 33 lata. Myślałem że z wiekiem się ogarnę. Ale jednak życie mi inny scenariusz napisało, czyli ciągłe przypały i wstyd.
Aktualnie mnie na nic nie stać. Jestem przystojnych mężczyzną, dziewczyny zwracają na mnie uwagę, lecz mi odwagi brak. Jakiś lek, pocę się, słabo mi.
Przez chwilówki wpadłem w leki, boję się wszystkiego. Ma myśli żeby zasnąć i się nie obudzić.
Myślami jestem ciągle w problemach i że znów coś odwalę.
Nie mam żadnego wsparcia. Nikt nie wie o moich problemach. Zamknąłem się w sobie. Na wsparcie rodziny tez nie mam co liczyć. Jakby sie dowiedzieli to by bylo jeszcze gorzej. Normalnie fatalnie jest ze mną. Juz nie daje rady.
Napisałem post tylko żeby się jakoś wyżalić
Jestem nowy na forum, założyłem konto żeby coś wyrzucić z siebie.
Nie daje sobie rady w życiu. Nic mi sie nie układa. Od małego wszystko psuje. Teraz jeszcze wpadłem w hazard. Mam 30 tys. długu w chwilówkach. Nic swojego. Mieszkam u rodziców mam juz aż 33 lata. Myślałem że z wiekiem się ogarnę. Ale jednak życie mi inny scenariusz napisało, czyli ciągłe przypały i wstyd.
Aktualnie mnie na nic nie stać. Jestem przystojnych mężczyzną, dziewczyny zwracają na mnie uwagę, lecz mi odwagi brak. Jakiś lek, pocę się, słabo mi.
Przez chwilówki wpadłem w leki, boję się wszystkiego. Ma myśli żeby zasnąć i się nie obudzić.
Myślami jestem ciągle w problemach i że znów coś odwalę.
Nie mam żadnego wsparcia. Nikt nie wie o moich problemach. Zamknąłem się w sobie. Na wsparcie rodziny tez nie mam co liczyć. Jakby sie dowiedzieli to by bylo jeszcze gorzej. Normalnie fatalnie jest ze mną. Juz nie daje rady.
Napisałem post tylko żeby się jakoś wyżalić
