Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

9 kwietnia 2025, o 15:05

Miał ktoś z was że zamykaliście się w swoich myślach bardziej niż w rzeczywistości mam wrażenie że obrazy myślowe i to zamknięcie w głowie jest bardziej na pierwszym miejscu niż odbieranie rzeczywistości i już w głowie to że już się zaczyna psychoza i wgl coś poważniejszego
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

11 kwietnia 2025, o 10:35

Mieliście takie mocne obrazy myślowe? Jakieś twarze i wgl inne sytuacje i przypominanie sobie przeszłości klimatu np z dzieciństwa i wgl
Jakieś zaburzenia pamięci koncentracji mocne jakby człowiek był głupszy i dosłownie strach przed wszystkim przed myślami dosłownie wszystko ktoś mi powiedział pewną osobą że to już schizofrenia jak się boisz swoich myśli i wgl wszystkiego
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

11 kwietnia 2025, o 11:03

Albo jak zacząłem teraz czytać o różnicach w leku w depresji nerwicy schizofrenii psychozie to ja mam np taki objaw że jak z kimś gadam i się na niego patrzę i odwracam wzrok to mam tak jakbym jeszcze go widział przez parę sekund w głowie i wgl albo z głosem że jak z kimś gadam i ktoś coś mi mówi to ten głos jakby zostaje w pamięci jeszcze przez parę sekund jak skończy gadać i to mnie męczy teraz najbardziej i to że gadam z kimś o nagle nie wiem o czym gadamy i nie mogę sobie wgl przypomnieć to z sekundy na sekundę wydaje mi się że serio mam jakąś schizofrenię czy coś poważniejszego bo to co odczuwam to chyba już można nazwać omamami lub halucynacjami
Nieidealna
Nowy Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 10 kwietnia 2025, o 13:26

11 kwietnia 2025, o 16:15

To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
Awatar użytkownika
Alexis96
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: 20 lutego 2019, o 16:31

11 kwietnia 2025, o 16:53

Aaa99 pisze:
11 kwietnia 2025, o 10:35
Mieliście takie mocne obrazy myślowe? Jakieś twarze i wgl inne sytuacje i przypominanie sobie przeszłości klimatu np z dzieciństwa i wgl
Jakieś zaburzenia pamięci koncentracji mocne jakby człowiek był głupszy i dosłownie strach przed wszystkim przed myślami dosłownie wszystko ktoś mi powiedział pewną osobą że to już schizofrenia jak się boisz swoich myśli i wgl wszystkiego
Tak, ja tak mam. Często pojawia mi się jakis obraz myślowy z dupy, jakieś wspomnienie znikąd i jest tak silne, że wręcz czuje klimat tego wspomnienia. Nakłada mi się jakby na obraz rzeczywistości i jest to tak intensywne jakbym miała się zaraz przenieść w te wspomnienie. Miałam rezonans głowy, eeg, konsultacje neurologiczna i wszystko jest w porządku. Potrafię mieć to codzienne przez większość dnia. Zarówno moja lekarka jak i terapeutka uważają, że jest to objaw nerwicy, a nie żadnej choroby. Tez się bałam różnych schiz, doszukiwałam chorób bo wiem jakie jest to przerażające, ale uwierz, że to tylko lęk + DD. Takie silne wspomnienia, obrazy mam tylko podczas epizodow nerwicy, więc jest to potwierdzenie na to, że jest to spowodowane lękiem i niczym więcej. Głowa do góry, minie jak miną lęki. Nie nakręcaj się.
'No matter how long it takes, it will get better. Tough situations build strong people in the end.'
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

11 kwietnia 2025, o 20:17

Nieidealna pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:15
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
Tak jak najbardziej to może być od nerwicy :P mózg potrafi bardzo dobrze odtwarzać różne objawy, nawet na logikę skoro cukier w normie to skąd by to miało być :D puść kontrolę to będzie lepiej
Polly
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 165
Rejestracja: 8 marca 2024, o 15:08

12 kwietnia 2025, o 00:11

Nieidealna pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:15
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
To reakcja lękowa na spadek cukru czy uczucie głodu. Być może ten spadek cukru nawet nie był groźny ale ciało i twoje wyliczone oczekiwania na ten objaw i tak wzmagały lęki. Itd jest to sytuacja podobna do meteopatów którzy widząc brak słońca i chmury reagują lękowo na te zjawiska. Też kiedyś źle reagowałem na zmiany pogody (w apogeum nerwicy) teraz jest już ok bo przeszło. Nerwica może udawać objawy każdej choroby, szczególnie tej której boisz się aktualnie najbardziej.
Nieidealna
Nowy Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 10 kwietnia 2025, o 13:26

12 kwietnia 2025, o 10:13

drakan9 pisze:
11 kwietnia 2025, o 20:17
Nieidealna pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:15
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
Tak jak najbardziej to może być od nerwicy :P mózg potrafi bardzo dobrze odtwarzać różne objawy, nawet na logikę skoro cukier w normie to skąd by to miało być :D puść kontrolę to będzie lepiej
Nieidealna
Nowy Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 10 kwietnia 2025, o 13:26

12 kwietnia 2025, o 10:25

Polly pisze:
12 kwietnia 2025, o 00:11
Nieidealna pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:15
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
To reakcja lękowa na spadek cukru czy uczucie głodu. Być może ten spadek cukru nawet nie był groźny ale ciało i twoje wyliczone oczekiwania na ten objaw i tak wzmagały lęki. Itd jest to sytuacja podobna do meteopatów którzy widząc brak słońca i chmury reagują lękowo na te zjawiska. Też kiedyś źle reagowałem na zmiany pogody (w apogeum nerwicy) teraz jest już ok bo przeszło. Nerwica może udawać objawy każdej choroby, szczególnie tej której boisz się aktualnie najbardziej.
Dziękuję za odpowiedź
Nieidealna
Nowy Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 10 kwietnia 2025, o 13:26

12 kwietnia 2025, o 10:27

drakan9 pisze:
11 kwietnia 2025, o 20:17
Nieidealna pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:15
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum.
Z nerwicą lękową znamy się dobrze :D, ale od jakichś czterech lat, po trudnych życiowych sytuacjach, zagościła u mnie na dobre.
Do tego doszedł zespół jelita drażliwego i hipoglikemia reaktywna. Aby wyciszyć paniki, przejmowałam przez krótki czas leki z grupy Ssri. Paniki zniknęły, ale doszły mocniejsze spadki cukru, lekarz postanowił odłożyć leki. Bez panik funkcjonowałam dużo lepiej. Poszłam do dietetyka, zaczęłam odżywiać się tak, żeby spadki cukru nie dawały się we znaki. W końcu przytyłam kilka kg, bo przez problemy z jelitami, nie było możliwe. Chodzę co tydzień na terapię, próbujemy dojść do porządku z moim życiem (pochodzę z domu alkoholowego i z agresja)
Stresy dnia codziennego nie zniknęły, a ostatnio nawet nasiliły się. I teraz przejdę do meritum.
Mam dużo objawów z ciała, podejrzenie tężyczki, za mało wapnia i magnezu. Uzupełniam. Drgania w ciele pozostają raz mniejsze, raz większe, tak jak skurcze.
Jestem baaardzo dobrze przebadana. Wyniki generalnie dobre. Nie mogę sobie jednak poradzić z każdym nowym objawem z ciała. Jak zaakceptuje bieżące i mówię sobie ok, tak już mam, to wtedy przychodzą nowe. Różne kłucia, jakby prądy w ciele, etc.
Od ponad tygodnia mam nowy objaw, którego nijak nie mogę sobie podciągnąć pod moją nerwice. Stąd moje pytanie, czy ktoś z Was tak miał?
Mianowicie, przy spadkach cukru, standardowo zaczynał się ból głowy, ucisk w klatce piersiowej i głowie, dezorientacja, narastający lęk, wewnętrzne drżenie. Jakiś kwadrans po zjedzeniu wszystko mijało na ok dwie lub trzy godz. Potem znowu cukier zjeżdżał i historia powtarzała się. Od pół roku na diecie miałam wszystko pod kontrolą i rzadkie zjazdy.
Teraz mam objawy jak przy zjazdach cukru. Z zegarkiem w ręku, tyle, że cukier jest ok. Czy to możliwe, żeby moja głowa robiła mi aż takie psikusy? Tak z zegarkiem w ręku? Dietetyk twierdzi, że to nie od spadku cukru, skoro cukier jest w porządku.
Zawsze się bałam tego stanu, gdy nagle spadał cukier, bo samopoczucie było fatalne.
Czy teraz to wróciło, ale tylko w głowie?? Czy to możliwe? Przechodzi po zjedzeniu i tak co trzy godziny.
Starałam się znaleźć takie treści w internecie, mówiące o moim problemie, ale chyba nikt tego nie ma :-) może i dobrze.
Czy myślicie, że aż tak sobie tworzę zagrożenie?
Temat omówię też podczas terapii, ale ciekawa jestem Waszego zdania.
Tak jak najbardziej to może być od nerwicy :P mózg potrafi bardzo dobrze odtwarzać różne objawy, nawet na logikę skoro cukier w normie to skąd by to miało być :D puść kontrolę to będzie lepiej
Próbuje puścić każdego dnia :-)
Ale jeszcze nie znalazłam tego cudownego przycisku, po włączeniu którego, kontrola zniknie. Niestety.
Dziękuję za odpowiedź.
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

12 kwietnia 2025, o 15:10

Alexis96 pisze:
11 kwietnia 2025, o 16:53
Aaa99 pisze:
11 kwietnia 2025, o 10:35
Mieliście takie mocne obrazy myślowe? Jakieś twarze i wgl inne sytuacje i przypominanie sobie przeszłości klimatu np z dzieciństwa i wgl
Jakieś zaburzenia pamięci koncentracji mocne jakby człowiek był głupszy i dosłownie strach przed wszystkim przed myślami dosłownie wszystko ktoś mi powiedział pewną osobą że to już schizofrenia jak się boisz swoich myśli i wgl wszystkiego
Tak, ja tak mam. Często pojawia mi się jakis obraz myślowy z dupy, jakieś wspomnienie znikąd i jest tak silne, że wręcz czuje klimat tego wspomnienia. Nakłada mi się jakby na obraz rzeczywistości i jest to tak intensywne jakbym miała się zaraz przenieść w te wspomnienie. Miałam rezonans głowy, eeg, konsultacje neurologiczna i wszystko jest w porządku. Potrafię mieć to codzienne przez większość dnia. Zarówno moja lekarka jak i terapeutka uważają, że jest to objaw nerwicy, a nie żadnej choroby. Tez się bałam różnych schiz, doszukiwałam chorób bo wiem jakie jest to przerażające, ale uwierz, że to tylko lęk + DD. Takie silne wspomnienia, obrazy mam tylko podczas epizodow nerwicy, więc jest to potwierdzenie na to, że jest to spowodowane lękiem i niczym więcej. Głowa do góry, minie jak miną lęki. Nie nakręcaj się.
Dziękuję za odpowiedź🫶 właśnie nie mogłem znaleźć czy ktoś miał podobnie i już się nakręciłem
Karo_laj_na
Nowy Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 12 kwietnia 2025, o 15:18

12 kwietnia 2025, o 15:44

Hej, jestem tu nowa. Przeczytałam już mnóstwo Waszych historii i postanowiłam napisać. Nie wiem czy to odpowiedni wątek, bo żaden mi nie pasował, ale mam nadzieję, że tak.
Od kiedy pamiętam, wszystkim się stresowałam, wszystko rozbierałam, na części pierwsze, analizowałam, martwiłam się co ludzie pomyślą, że ktoś będzie niezadowolony, martwiłam się wszystkimi tylko nie sobą, wszystko mocno brałam do siebie. A to mąż się denerwuje, a to dzieci się urodziły to lęk o to czy nie będą chore, były niewielkie trudności, ale do przejścia, a ja robiłam z tego koniec świata. Niby widziałam, że wszystko będzie dobrze, ale...
Ja, młoda mamą dwójki dzieci, od jakiegoś czasu zmagałam się z dziwnymi uczuciami poza domem. Stojąc w kolejce w sklepie czy jadąc autem potrafiło mi się nagle robić jakby słabo, ale nie do końca (zemdlałam w życiu dwa razy i to nie jest całkiem to uczucie), potrafiło mi zaczynać kołatać serce, lekka panika. Idąc chodnikiem zaczynałam mieć wrażenie, że kręci mi się w głowie, że trudno mi iść prosto. W domu totalnie brak takich objawów, zawsze na zewnątrz. Zwalałam to na przemęczenie, że nie dojadłam, nie dospałam, w końcu młodsze dziecko kilka miesięcy temu się urodziło. Jednak 3-4 tygodnie temu zaczęłam mieć takie sytuacje coraz częściej, do tego doszło dziwne uczucie jakby wyostrzenia wzroku, nadwrażliwości na światło. Też olałam. W końcu po paru dniach jadąc z mężem autem zaczęłam czuć nagłą panikę, zrobiło mi się gorąco, pomyślałam że zaraz zemdleję, zaczęłam machać rękami i jakby walczyć o każdy oddech. Dojechaliśmy do domu, położyłam się, wypiłam kilka szklanek wody, wszystko się uspokoiło ale byłam po tym okropnie zmęczona. Postanowienie, że muszę iść do lekarza, zrobić wyniki, ale jak to w życiu, jutro, pojutrze, za tydzień. Uczucie nadwrażliwości na światło i takiego niepokoju poza domem zaczęło się nasilać, zaczęło się pojawiać również w domu. W końcu tydzień temu, będąc z córką na spacerze zaczęłam czuć kołatanie serca, ogromne zmęczenie, panikę. Wróciłam do domu, usiadłam, napiłam się, chciałam się uspokoić. Niestety wszystko mocno się nasiliło, zadzwoniłam do męża żeby wracali z synem do domu bo źle się czuję. I wtedy nagle jakby mnie ktoś czymś trafił w głowę - ogromna panika, straszny skok ciśnienia, pulsowanie w głowie, mrowienie w dłoniach, mroczki przed oczami. W głowie myśl, że umieram. Odłożyłam córkę i zadzwoniłam pod 112. Tam zostałam trochę chamsko potraktowana, ale nie ważne, nie w tym rzecz. Mąż wrócił i stwierdził że odwołujemy karetkę,.bo będziemy czekać w nieskończoność i zabiera mnie na opiekę świąteczną (na sor mamy daleko). Na świątecznej stwierdzono skok ciśnienia, wysokie tętno, EKG w porządku. Musiałam dostać leki, wszystko spadło, puścili mnie do domu, zarejestrowali do kardiologa. Od tamtej pory samopoczucie wręcz tragiczne, prawie ciągle ta nadwrażliwość na światło, skoki ciśnienia (co prawda niewysokie, ale na świątecznej lekarka stwierdziła, że dla niskociśnieniowca to dużo), skoki pulsu,.uczucie gorąca na twarzy, uczucie że jest mi słabo, nogi jak z waty, bóle głowy, niepokój w klatce piersiowej.
Porozmawiałam ze znajomą i ona jakby mnie ktoś z bicza strzelił - kochana, 8 lat temu miałam to samo, jeśli jesteś zdrowa to nerwica. Od słowa do słowa i wszystkie puzzle jakby zaczęły pasować w tej układance.
Oczywiście poszłam do lekarza, na szczęście moja lekarz rodzinna kumata i nie bagatelizuje problemu. Wszystkie wyniki jakie przepisała - w normie, wręcz idealnie. Oczywiście czekam na kardiologa, powiedziała, że jeśli on nie będzie widział zastrzeżeń to patrząc na moje objawy trzeba się skonsultować z psychologiem/psychiatrą, ale jak czytam Wasze historie to wszystko się klei, że to to. Tym bardziej, że próbuje z tym walczyć w głowie, jak zaczynam się gorzej czuć to próbuje oddychać, tłumaczyć sobie, że to tylko ta franca, że zaraz przejdzie. Przez te kilka dni na zmianę odwiedzali mnie członkowie rodziny i od razu się lepiej czułam, jak ktoś przy mnie był. Problem tylko w lęku przed wychodzeniem z domu, że to znów się stanie.
Czy jeśli tak szybko uda się potwierdzić, że to nerwica, to czy w jakiś sposób jestem na wygranej pozycji? Czy będzie mi łatwiej? Czy to nie ma reguły?
Wychodzić z domu na siłę, próbować z tym walczyć ? Czy trochę odpocząć, odpuścić, dać się organizmowi zregenerować jak po grypie?
Mam też takie objawy jak chęć ucieczki, potrzeba znalezienia jakiejś pozycji w której mi przejdzie, pocenie się dłoni i stóp, włosy jakby stawały dęba, uczucie, że jak wrócę do domu to wszystko minie. Nie potrafię wtedy za bardzo przenieść myśli na coś innego
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 125
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

12 kwietnia 2025, o 15:55

Karo_laj_na pisze:
12 kwietnia 2025, o 15:44
Czy jeśli tak szybko uda się potwierdzić, że to nerwica, to czy w jakiś sposób jestem na wygranej pozycji? Czy będzie mi łatwiej? Czy to nie ma reguły?
Wychodzić z domu na siłę, próbować z tym walczyć ? Czy trochę odpocząć, odpuścić, dać się organizmowi zregenerować jak po grypie?
Mam też takie objawy jak chęć ucieczki, potrzeba znalezienia jakiejś pozycji w której mi przejdzie, pocenie się dłoni i stóp, włosy jakby stawały dęba, uczucie, że jak wrócę do domu to wszystko minie. Nie potrafię wtedy za bardzo przenieść myśli na coś innego
Będzie Ci łatwiej jak dostaniesz potwierdzenie/diagnozę, to niby wydaje się nic, a jednak zmienia sporo w myśleniu. Wychodzenie na siłę to nie jest walczenie z tym, walczenie z tym to terapia, leki, własna edukacja(np książki o lęku), ale zachęcam do próbowania, nie wycofywania się z sytuacji społecznych, odpowiedniej opieki nad dziećmi, też na dworze, po prostu nie ma co też się pchać na siłę, odpoczyek i odpuszczenie może pomóc nawet do takiego stopnia że będzie Ci łatwiej wychodzić po prostu. Czy mąż Cię wspiera? jakie masz aktualne problemy na codzień? I ogólnie, czy czujesz się zadowolona ze swojego życia?
Fighting for better life
Karo_laj_na
Nowy Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 12 kwietnia 2025, o 15:18

12 kwietnia 2025, o 16:22

Aksyloksa pisze:
12 kwietnia 2025, o 15:55
Karo_laj_na pisze:
12 kwietnia 2025, o 15:44
Czy jeśli tak szybko uda się potwierdzić, że to nerwica, to czy w jakiś sposób jestem na wygranej pozycji? Czy będzie mi łatwiej? Czy to nie ma reguły?
Wychodzić z domu na siłę, próbować z tym walczyć ? Czy trochę odpocząć, odpuścić, dać się organizmowi zregenerować jak po grypie?
Mam też takie objawy jak chęć ucieczki, potrzeba znalezienia jakiejś pozycji w której mi przejdzie, pocenie się dłoni i stóp, włosy jakby stawały dęba, uczucie, że jak wrócę do domu to wszystko minie. Nie potrafię wtedy za bardzo przenieść myśli na coś innego
Będzie Ci łatwiej jak dostaniesz potwierdzenie/diagnozę, to niby wydaje się nic, a jednak zmienia sporo w myśleniu. Wychodzenie na siłę to nie jest walczenie z tym, walczenie z tym to terapia, leki, własna edukacja(np książki o lęku), ale zachęcam do próbowania, nie wycofywania się z sytuacji społecznych, odpowiedniej opieki nad dziećmi, też na dworze, po prostu nie ma co też się pchać na siłę, odpoczyek i odpuszczenie może pomóc nawet do takiego stopnia że będzie Ci łatwiej wychodzić po prostu. Czy mąż Cię wspiera? jakie masz aktualne problemy na codzień? I ogólnie, czy czujesz się zadowolona ze swojego życia?
Wspiera, ale też nie do końca rozumie. Pyta, co czuję, a ja nie potrafię do końca mu tego opisać. Mówi, że dla niego to jest niepojęte i ja mu wierzę, bo dopóki się z tym nie spotkałam, to też nawet sobie nie wyobrażałam, że to AŻ TAKIE uporczywe i kłopotliwe może być na co dzień. Raczej ma podejście typu, że nie wiadomo czy to to
Na co dzień to chyba myślę o zbyt wielu rzeczach, na które nie mam wpływu - nie możemy znaleźć większego mieszkania/domu/działki, które by nam odpowiadało mimo dobrego kapitału już od ponad roku i gnieździmy się w małym mieszkaniu na wysokim piętrze, martwię się swoim powrotem na rynek pracy, który jest u nas bardzo trudny, syn ma trochę kłopoty ze zdrowiem, sytuacja pomiędzy mną a jedną z bliższych osób (nie mężem) nie jest za ciekawa. Każdego próbuję zadowolić, a nie wszyscy to doceniają. Trochę mi żal, że przez własną głupotę wielu fajnych rzeczy, które tworzą dobre wspomnienia przez lata sobie odmawialiśmy. Zadowolenie z życia to ujęłabym jako takie umiarkowane. Cieszę się, że jesteśmy zdrowi i że to jest w życiu najważniejsze, ale żeby jakieś większe zadowolenie to tak nie bardzo.
Xtxxtb
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 21
Rejestracja: 2 sierpnia 2024, o 12:09

16 kwietnia 2025, o 21:54

Hej, jestem w podobnej sytuacji, też mam dwójkę małych dzieci, podobnie jak Ty zawsze wszystkim się martwiłam, przejmowałam na wyrost i na zapas. Jeśli masz ochotę odezwij się na priv. Pozdrawiam:)
ODPOWIEDZ