Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
green1877
Nowy Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 1 stycznia 2025, o 20:04

30 marca 2025, o 22:35

Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 21:38
Nie mogę uwierzyć w to że ta nerwica może dawać takie objawy i dziwne lęki mam zdiagnozowany lęk uogólniony ale mam wrażenie że jest coraz gorzej znowu wyczytałem coś o schizofrenii której się obawiam że mam bo dużo rzeczy mi stamtąd pasuje jak np mam wrażenie że moje wewnętrzne JA się rozpadło obrazy myślowe dialogi w głowie (nie że je słyszę jak normalnie ludzi tylko jakby w głowie je prowadzę wyobrażam sobie z kimś rozmowy czy sytuacje) i trochę więcej tych czynników pasujących do tej przypadłości, zapominam jaki jest dzień mam problemy z pamięcią i koncentracja ciężko mi zebrać myśli i się składnie wypowiedzieć jak kiedyś np gadam z kimś i nagle nie wiem co mam powiedzieć jakby wgl wypadło mi to z głowy świat wokół wydaje się tajemniczy magiczny i groźny mówi się że w nerwicy rozpoznaje się rzeczywistość od myśli i wgl ale ja mam wrażenie jakbym już to też zatracał obawiam się że już jest za późno i że mi po prostu przysłowiowo odbije mam non stop stany też depresyjne nic nie ma dla mnie sensu czuję się jakby to wszystko było wymyślone czasem jak coś robię to nie wiem czy to na serio czy to wymysł mojej wyobraźni biorę leki chodzę na terapię nie wiem już co robić
W calym tym biznesie chodzi tylko o to aby odprzegnac czajnik od ciala....Jesli przestaniecie wsluchiwac sie w cialo wszystko inne zniknie. Jak mowi stare dobre powiedzenie....Przestancie byc jej (nerwicy)posluszni a jej wladza zniknie...
Jesli ona was przed czyms straszy czegos wam zakazuje idzcie na konfrontacje. To jest tylko wyimaginowane niebezpieczenstwo. Kurtyna opada gdy dajecie przyslowiowy krok dalej niz nerwica wam pozwala...ZAWSZE ale to ZAWSZE tak to sie odbywa. Przekroczycie prog ktory jak wam podpowiada nerwica ma was zabic..wykonczyc..zaprowadzic do szpitala..co tam kto woli i koniec maska opada..jednak nikt nie umarl..nie pojechal do szpitala ( w sensie z czyms powaznym a nie ze strachu)i newica przegrywa..Oszustwo wychodzi na jaw..Nie bojdzie sie isc na konfrontacje..Zawsze wygracie..NIe robicie krokow do przodu bo paralizuje was strach. Jesli wydaje sie wam ze ktos po polnocy puka do drzwi waszego pokoju. Nie trzescie sie pod koldra..wstancie podejdzie do drzwi i zdecydwowanym ruchem je otowrzcie..bez zastanawiania sie..stawcie czola...Jesli nerwica mowi wam ze dalej jak 50 metrow nie odejdziecie od domu bo padniecie bo serce wam wyskoczy..Dojdzie na te 50 metrow..A pozniej zrobie krok dalej i pokazcie srodkowy palec...Przerabialem to...Wychodzilem na spacer i pare metrow od domu tetno ponad skale zawroty glowy...poty..i tak bylo do mometu kiedy doszedlem gdzie zawsze i uciekalem..Ale tym razem powiedzialem h...ci w d....koniec twoich chorych kabaretow..i poszedlem dalej..Doslownie dwa kroki dalej ale to doslownie..tetno momentalnie wrocilo do normy..reszta znikla...Oczywiscie byly pozniej proby zastraszania..ale to juz walka na przegranym polu. Ten przeciwnik sie poprostu osmieszyl...
Adi97
Nowy Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 11 stycznia 2025, o 10:11

30 marca 2025, o 22:41

Luk pisze:
30 marca 2025, o 22:22
Adi97 pisze:
30 marca 2025, o 22:18
Jak odróżniacie ból somatyczny od fizycznego
Najczęściej to biore pregabaline i jeśli przechodzi to był to ból wymyślony. Ewentualnie robie badanie w laboratorium na bolące miejsce, jeśli ból był wymyślony to sam mija gdy wynik okaże się dobry. Czasami też sam mija gdy stwierdzam, że jest zbyt abstrakcyjny aby byl prawdziwy.

W jakich dawkach ?
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

30 marca 2025, o 23:14

green1877 pisze:
30 marca 2025, o 22:35
Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 21:38
Nie mogę uwierzyć w to że ta nerwica może dawać takie objawy i dziwne lęki mam zdiagnozowany lęk uogólniony ale mam wrażenie że jest coraz gorzej znowu wyczytałem coś o schizofrenii której się obawiam że mam bo dużo rzeczy mi stamtąd pasuje jak np mam wrażenie że moje wewnętrzne JA się rozpadło obrazy myślowe dialogi w głowie (nie że je słyszę jak normalnie ludzi tylko jakby w głowie je prowadzę wyobrażam sobie z kimś rozmowy czy sytuacje) i trochę więcej tych czynników pasujących do tej przypadłości, zapominam jaki jest dzień mam problemy z pamięcią i koncentracja ciężko mi zebrać myśli i się składnie wypowiedzieć jak kiedyś np gadam z kimś i nagle nie wiem co mam powiedzieć jakby wgl wypadło mi to z głowy świat wokół wydaje się tajemniczy magiczny i groźny mówi się że w nerwicy rozpoznaje się rzeczywistość od myśli i wgl ale ja mam wrażenie jakbym już to też zatracał obawiam się że już jest za późno i że mi po prostu przysłowiowo odbije mam non stop stany też depresyjne nic nie ma dla mnie sensu czuję się jakby to wszystko było wymyślone czasem jak coś robię to nie wiem czy to na serio czy to wymysł mojej wyobraźni biorę leki chodzę na terapię nie wiem już co robić
W calym tym biznesie chodzi tylko o to aby odprzegnac czajnik od ciala....Jesli przestaniecie wsluchiwac sie w cialo wszystko inne zniknie. Jak mowi stare dobre powiedzenie....Przestancie byc jej (nerwicy)posluszni a jej wladza zniknie...
Jesli ona was przed czyms straszy czegos wam zakazuje idzcie na konfrontacje. To jest tylko wyimaginowane niebezpieczenstwo. Kurtyna opada gdy dajecie przyslowiowy krok dalej niz nerwica wam pozwala...ZAWSZE ale to ZAWSZE tak to sie odbywa. Przekroczycie prog ktory jak wam podpowiada nerwica ma was zabic..wykonczyc..zaprowadzic do szpitala..co tam kto woli i koniec maska opada..jednak nikt nie umarl..nie pojechal do szpitala ( w sensie z czyms powaznym a nie ze strachu)i newica przegrywa..Oszustwo wychodzi na jaw..Nie bojdzie sie isc na konfrontacje..Zawsze wygracie..NIe robicie krokow do przodu bo paralizuje was strach. Jesli wydaje sie wam ze ktos po polnocy puka do drzwi waszego pokoju. Nie trzescie sie pod koldra..wstancie podejdzie do drzwi i zdecydwowanym ruchem je otowrzcie..bez zastanawiania sie..stawcie czola...Jesli nerwica mowi wam ze dalej jak 50 metrow nie odejdziecie od domu bo padniecie bo serce wam wyskoczy..Dojdzie na te 50 metrow..A pozniej zrobie krok dalej i pokazcie srodkowy palec...Przerabialem to...Wychodzilem na spacer i pare metrow od domu tetno ponad skale zawroty glowy...poty..i tak bylo do mometu kiedy doszedlem gdzie zawsze i uciekalem..Ale tym razem powiedzialem h...ci w d....koniec twoich chorych kabaretow..i poszedlem dalej..Doslownie dwa kroki dalej ale to doslownie..tetno momentalnie wrocilo do normy..reszta znikla...Oczywiscie byly pozniej proby zastraszania..ale to juz walka na przegranym polu. Ten przeciwnik sie poprostu osmieszyl...

Tylko właśnie problem w tym że ja tych somatow jakoś nie mam tylko psychiczne objawy które są mega dziwne i bardzo pasują do czegoś poważniejszego
green1877
Nowy Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 1 stycznia 2025, o 20:04

31 marca 2025, o 10:19

Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 23:14
green1877 pisze:
30 marca 2025, o 22:35
Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 21:38
Nie mogę uwierzyć w to że ta nerwica może dawać takie objawy i dziwne lęki mam zdiagnozowany lęk uogólniony ale mam wrażenie że jest coraz gorzej znowu wyczytałem coś o schizofrenii której się obawiam że mam bo dużo rzeczy mi stamtąd pasuje jak np mam wrażenie że moje wewnętrzne JA się rozpadło obrazy myślowe dialogi w głowie (nie że je słyszę jak normalnie ludzi tylko jakby w głowie je prowadzę wyobrażam sobie z kimś rozmowy czy sytuacje) i trochę więcej tych czynników pasujących do tej przypadłości, zapominam jaki jest dzień mam problemy z pamięcią i koncentracja ciężko mi zebrać myśli i się składnie wypowiedzieć jak kiedyś np gadam z kimś i nagle nie wiem co mam powiedzieć jakby wgl wypadło mi to z głowy świat wokół wydaje się tajemniczy magiczny i groźny mówi się że w nerwicy rozpoznaje się rzeczywistość od myśli i wgl ale ja mam wrażenie jakbym już to też zatracał obawiam się że już jest za późno i że mi po prostu przysłowiowo odbije mam non stop stany też depresyjne nic nie ma dla mnie sensu czuję się jakby to wszystko było wymyślone czasem jak coś robię to nie wiem czy to na serio czy to wymysł mojej wyobraźni biorę leki chodzę na terapię nie wiem już co robić
W calym tym biznesie chodzi tylko o to aby odprzegnac czajnik od ciala....Jesli przestaniecie wsluchiwac sie w cialo wszystko inne zniknie. Jak mowi stare dobre powiedzenie....Przestancie byc jej (nerwicy)posluszni a jej wladza zniknie...
Jesli ona was przed czyms straszy czegos wam zakazuje idzcie na konfrontacje. To jest tylko wyimaginowane niebezpieczenstwo. Kurtyna opada gdy dajecie przyslowiowy krok dalej niz nerwica wam pozwala...ZAWSZE ale to ZAWSZE tak to sie odbywa. Przekroczycie prog ktory jak wam podpowiada nerwica ma was zabic..wykonczyc..zaprowadzic do szpitala..co tam kto woli i koniec maska opada..jednak nikt nie umarl..nie pojechal do szpitala ( w sensie z czyms powaznym a nie ze strachu)i newica przegrywa..Oszustwo wychodzi na jaw..Nie bojdzie sie isc na konfrontacje..Zawsze wygracie..NIe robicie krokow do przodu bo paralizuje was strach. Jesli wydaje sie wam ze ktos po polnocy puka do drzwi waszego pokoju. Nie trzescie sie pod koldra..wstancie podejdzie do drzwi i zdecydwowanym ruchem je otowrzcie..bez zastanawiania sie..stawcie czola...Jesli nerwica mowi wam ze dalej jak 50 metrow nie odejdziecie od domu bo padniecie bo serce wam wyskoczy..Dojdzie na te 50 metrow..A pozniej zrobie krok dalej i pokazcie srodkowy palec...Przerabialem to...Wychodzilem na spacer i pare metrow od domu tetno ponad skale zawroty glowy...poty..i tak bylo do mometu kiedy doszedlem gdzie zawsze i uciekalem..Ale tym razem powiedzialem h...ci w d....koniec twoich chorych kabaretow..i poszedlem dalej..Doslownie dwa kroki dalej ale to doslownie..tetno momentalnie wrocilo do normy..reszta znikla...Oczywiscie byly pozniej proby zastraszania..ale to juz walka na przegranym polu. Ten przeciwnik sie poprostu osmieszyl...

Tylko właśnie problem w tym że ja tych somatow jakoś nie mam tylko psychiczne objawy które są mega dziwne i bardzo pasują do czegoś poważniejszego

A moze to nie sa objawy a normalna praca organizmu. Jeyne co podnosi je do rangi objawow to twoj umysl..MIalem tak z sercem. Kiedy cale zycie jezdzilem na rowerze i bylo ok. Poznej nerwica wmowila mi ze wzrastajace tetno gdy siadam na rower to objaw smiertelnej choroby. I uwierzylem. Uwierzylem w cos co jest naturalna rzecza organizmu i zawsze mi towarzyszyloa nigdy nie przeszkadzalo. Bo nie zwracalem uwagi. A pozniej uwierzylem ze to cos co mi zagraza..Doszly skurcze dodatkowe doszly takie spiny ze to szok. Balem sie siadac na rower. I przestal bym jezdzic gdybym sie poddal. Pomogla mi mozna powiedziec milosc do tego gdyz uwielbiam pedalowac. I mimo to siadalem i jechalem. Nerwica nie byla w stanie pokonac tego co kocham choc prawie sie jej udalo.. To wsztstko latwo jest zdemakowac. Ja gdy odjezdzalem od domu dzialy sie takie rzeczy ze szok..czulem sie jak 80 letni dziadek bez sil..z pedzacym sercem itd. Ale w drodze powrotnej gdy nerwica juz byla zadowolona ze uciekam z podkulonym ogonem ..cuda panie..kompletnie nic..moglem pruc ile fabryka dala. Tetno jak w spoczynku pelny oddech cuda...a w przeciwna strone...smierc na ramie.. mimo ze pedalowalem jak emeryt wolniutko z przerwami. Dlatego pisze o oszustwie. Takie rzeczy latwo sie demaskuja. Nie da sie miec smiertelnie chorego serca w jedna strone a spowrotem cudownie zdrowy krecisz jak zawsze i nawet oddech ci sie nie przyspiesza...Pierwsze porobic badania. Jesli tu nic nie ma..Pokazujcie srodkowy palec wszystkim tym glupim objawom. Obserwujcie i mowcie sprawdzam...A zrobic to bardzo latwo. Sami zobaczycie. Dostrzezecie to ze to sie kupy nie trzyma.. I nie idzcie w prochy bo to g...da. To jak plasterek na przecieta tetnice..Uluda ze pomoze. Na chwile pewnie tak ale tylko na chwile...
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

31 marca 2025, o 15:37

green1877 pisze:
31 marca 2025, o 10:19
Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 23:14
green1877 pisze:
30 marca 2025, o 22:35


W calym tym biznesie chodzi tylko o to aby odprzegnac czajnik od ciala....Jesli przestaniecie wsluchiwac sie w cialo wszystko inne zniknie. Jak mowi stare dobre powiedzenie....Przestancie byc jej (nerwicy)posluszni a jej wladza zniknie...
Jesli ona was przed czyms straszy czegos wam zakazuje idzcie na konfrontacje. To jest tylko wyimaginowane niebezpieczenstwo. Kurtyna opada gdy dajecie przyslowiowy krok dalej niz nerwica wam pozwala...ZAWSZE ale to ZAWSZE tak to sie odbywa. Przekroczycie prog ktory jak wam podpowiada nerwica ma was zabic..wykonczyc..zaprowadzic do szpitala..co tam kto woli i koniec maska opada..jednak nikt nie umarl..nie pojechal do szpitala ( w sensie z czyms powaznym a nie ze strachu)i newica przegrywa..Oszustwo wychodzi na jaw..Nie bojdzie sie isc na konfrontacje..Zawsze wygracie..NIe robicie krokow do przodu bo paralizuje was strach. Jesli wydaje sie wam ze ktos po polnocy puka do drzwi waszego pokoju. Nie trzescie sie pod koldra..wstancie podejdzie do drzwi i zdecydwowanym ruchem je otowrzcie..bez zastanawiania sie..stawcie czola...Jesli nerwica mowi wam ze dalej jak 50 metrow nie odejdziecie od domu bo padniecie bo serce wam wyskoczy..Dojdzie na te 50 metrow..A pozniej zrobie krok dalej i pokazcie srodkowy palec...Przerabialem to...Wychodzilem na spacer i pare metrow od domu tetno ponad skale zawroty glowy...poty..i tak bylo do mometu kiedy doszedlem gdzie zawsze i uciekalem..Ale tym razem powiedzialem h...ci w d....koniec twoich chorych kabaretow..i poszedlem dalej..Doslownie dwa kroki dalej ale to doslownie..tetno momentalnie wrocilo do normy..reszta znikla...Oczywiscie byly pozniej proby zastraszania..ale to juz walka na przegranym polu. Ten przeciwnik sie poprostu osmieszyl...

Tylko właśnie problem w tym że ja tych somatow jakoś nie mam tylko psychiczne objawy które są mega dziwne i bardzo pasują do czegoś poważniejszego

A moze to nie sa objawy a normalna praca organizmu. Jeyne co podnosi je do rangi objawow to twoj umysl..MIalem tak z sercem. Kiedy cale zycie jezdzilem na rowerze i bylo ok. Poznej nerwica wmowila mi ze wzrastajace tetno gdy siadam na rower to objaw smiertelnej choroby. I uwierzylem. Uwierzylem w cos co jest naturalna rzecza organizmu i zawsze mi towarzyszyloa nigdy nie przeszkadzalo. Bo nie zwracalem uwagi. A pozniej uwierzylem ze to cos co mi zagraza..Doszly skurcze dodatkowe doszly takie spiny ze to szok. Balem sie siadac na rower. I przestal bym jezdzic gdybym sie poddal. Pomogla mi mozna powiedziec milosc do tego gdyz uwielbiam pedalowac. I mimo to siadalem i jechalem. Nerwica nie byla w stanie pokonac tego co kocham choc prawie sie jej udalo.. To wsztstko latwo jest zdemakowac. Ja gdy odjezdzalem od domu dzialy sie takie rzeczy ze szok..czulem sie jak 80 letni dziadek bez sil..z pedzacym sercem itd. Ale w drodze powrotnej gdy nerwica juz byla zadowolona ze uciekam z podkulonym ogonem ..cuda panie..kompletnie nic..moglem pruc ile fabryka dala. Tetno jak w spoczynku pelny oddech cuda...a w przeciwna strone...smierc na ramie.. mimo ze pedalowalem jak emeryt wolniutko z przerwami. Dlatego pisze o oszustwie. Takie rzeczy latwo sie demaskuja. Nie da sie miec smiertelnie chorego serca w jedna strone a spowrotem cudownie zdrowy krecisz jak zawsze i nawet oddech ci sie nie przyspiesza...Pierwsze porobic badania. Jesli tu nic nie ma..Pokazujcie srodkowy palec wszystkim tym glupim objawom. Obserwujcie i mowcie sprawdzam...A zrobic to bardzo latwo. Sami zobaczycie. Dostrzezecie to ze to sie kupy nie trzyma.. I nie idzcie w prochy bo to g...da. To jak plasterek na przecieta tetnice..Uluda ze pomoze. Na chwile pewnie tak ale tylko na chwile...
No właśnie wydaje mi się że tak normalny organizm nie powinien fukcnojnowac bo gubię się w rzeczywistości niestety
bj76
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 18 października 2024, o 16:11

31 marca 2025, o 16:39

Aaa99,
branie leków na nerwicę nie oznacza, że staniemy się "pancerni", tzn. objawy się wyciszą i już zawsze tak zostanie, nawet jak przestaniemy brać tabsy..
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i staram się zrozumieć Twoje psychiczne cierpienie...
Mało piszesz o tym, jaką dokładną diagnozę postawili Ci lekarz/lekarze psychiatrzy/ psycholodzy u których się leczyłeś do tej pory. Czy ta diagnoza była spójna, tzn. wszyscy stwierdzili to samo zaburzenie? Leki są wymyślone przez ludzi i dla ludzi, dlatego jak już przysłowiowo "doszliśmy z objawami do ściany i walimy głową w mur", to farmakoterapia jest BARDZO wskazana, żeby po prostu lżej żyć na codzień i zmagać się z tą cholernie trudną rzeczywistością w jakiej nam przysxło żyć, i załarwiać swoje codzienne zwykłe sprawy... Dobry psychiatra, któremu naprawdę zaufasz i który podejdzie do Ciebie holistycznie, może dużo pomóc i Cię ustawić w leczeniu i Cię odpiwiednio kontrolować.
Masz wsparcie w rodzine, znajomych, jesteś aktywny zawodowo, czy uczysz się jeszcze? Masz jakąś rodzinną, finansową stabilizację, jesteś samowystarczalny, w życiu, czy zależny od kogoś?
Współczuję Ci i trzymam kciuki :friend:
green1877
Nowy Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 1 stycznia 2025, o 20:04

31 marca 2025, o 17:15

Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 15:37
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 10:19
Aaa99 pisze:
30 marca 2025, o 23:14



Tylko właśnie problem w tym że ja tych somatow jakoś nie mam tylko psychiczne objawy które są mega dziwne i bardzo pasują do czegoś poważniejszego

A moze to nie sa objawy a normalna praca organizmu. Jeyne co podnosi je do rangi objawow to twoj umysl..MIalem tak z sercem. Kiedy cale zycie jezdzilem na rowerze i bylo ok. Poznej nerwica wmowila mi ze wzrastajace tetno gdy siadam na rower to objaw smiertelnej choroby. I uwierzylem. Uwierzylem w cos co jest naturalna rzecza organizmu i zawsze mi towarzyszyloa nigdy nie przeszkadzalo. Bo nie zwracalem uwagi. A pozniej uwierzylem ze to cos co mi zagraza..Doszly skurcze dodatkowe doszly takie spiny ze to szok. Balem sie siadac na rower. I przestal bym jezdzic gdybym sie poddal. Pomogla mi mozna powiedziec milosc do tego gdyz uwielbiam pedalowac. I mimo to siadalem i jechalem. Nerwica nie byla w stanie pokonac tego co kocham choc prawie sie jej udalo.. To wsztstko latwo jest zdemakowac. Ja gdy odjezdzalem od domu dzialy sie takie rzeczy ze szok..czulem sie jak 80 letni dziadek bez sil..z pedzacym sercem itd. Ale w drodze powrotnej gdy nerwica juz byla zadowolona ze uciekam z podkulonym ogonem ..cuda panie..kompletnie nic..moglem pruc ile fabryka dala. Tetno jak w spoczynku pelny oddech cuda...a w przeciwna strone...smierc na ramie.. mimo ze pedalowalem jak emeryt wolniutko z przerwami. Dlatego pisze o oszustwie. Takie rzeczy latwo sie demaskuja. Nie da sie miec smiertelnie chorego serca w jedna strone a spowrotem cudownie zdrowy krecisz jak zawsze i nawet oddech ci sie nie przyspiesza...Pierwsze porobic badania. Jesli tu nic nie ma..Pokazujcie srodkowy palec wszystkim tym glupim objawom. Obserwujcie i mowcie sprawdzam...A zrobic to bardzo latwo. Sami zobaczycie. Dostrzezecie to ze to sie kupy nie trzyma.. I nie idzcie w prochy bo to g...da. To jak plasterek na przecieta tetnice..Uluda ze pomoze. Na chwile pewnie tak ale tylko na chwile...
No właśnie wydaje mi się że tak normalny organizm nie powinien fukcnojnowac bo gubię się w rzeczywistości niestety
No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

31 marca 2025, o 18:51

green1877 pisze:
31 marca 2025, o 17:15
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 15:37
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 10:19



A moze to nie sa objawy a normalna praca organizmu. Jeyne co podnosi je do rangi objawow to twoj umysl..MIalem tak z sercem. Kiedy cale zycie jezdzilem na rowerze i bylo ok. Poznej nerwica wmowila mi ze wzrastajace tetno gdy siadam na rower to objaw smiertelnej choroby. I uwierzylem. Uwierzylem w cos co jest naturalna rzecza organizmu i zawsze mi towarzyszyloa nigdy nie przeszkadzalo. Bo nie zwracalem uwagi. A pozniej uwierzylem ze to cos co mi zagraza..Doszly skurcze dodatkowe doszly takie spiny ze to szok. Balem sie siadac na rower. I przestal bym jezdzic gdybym sie poddal. Pomogla mi mozna powiedziec milosc do tego gdyz uwielbiam pedalowac. I mimo to siadalem i jechalem. Nerwica nie byla w stanie pokonac tego co kocham choc prawie sie jej udalo.. To wsztstko latwo jest zdemakowac. Ja gdy odjezdzalem od domu dzialy sie takie rzeczy ze szok..czulem sie jak 80 letni dziadek bez sil..z pedzacym sercem itd. Ale w drodze powrotnej gdy nerwica juz byla zadowolona ze uciekam z podkulonym ogonem ..cuda panie..kompletnie nic..moglem pruc ile fabryka dala. Tetno jak w spoczynku pelny oddech cuda...a w przeciwna strone...smierc na ramie.. mimo ze pedalowalem jak emeryt wolniutko z przerwami. Dlatego pisze o oszustwie. Takie rzeczy latwo sie demaskuja. Nie da sie miec smiertelnie chorego serca w jedna strone a spowrotem cudownie zdrowy krecisz jak zawsze i nawet oddech ci sie nie przyspiesza...Pierwsze porobic badania. Jesli tu nic nie ma..Pokazujcie srodkowy palec wszystkim tym glupim objawom. Obserwujcie i mowcie sprawdzam...A zrobic to bardzo latwo. Sami zobaczycie. Dostrzezecie to ze to sie kupy nie trzyma.. I nie idzcie w prochy bo to g...da. To jak plasterek na przecieta tetnice..Uluda ze pomoze. Na chwile pewnie tak ale tylko na chwile...
No właśnie wydaje mi się że tak normalny organizm nie powinien fukcnojnowac bo gubię się w rzeczywistości niestety
No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
bj76
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 18 października 2024, o 16:11

31 marca 2025, o 19:08

Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 17:15
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 15:37
No właśnie wydaje mi się że tak normalny organizm nie powinien fukcnojnowac bo gubię się w rzeczywistości niestety
No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 17:15
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 15:37


No właśnie wydaje mi się że tak normalny organizm nie powinien fukcnojnowac bo gubię się w rzeczywistości niestety
No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
branie leków na nerwicę nie oznacza, że staniemy się "pancerni", tzn. objawy się wyciszą i już zawsze tak zostanie, nawet jak przestaniemy brać tabsy..
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i staram się zrozumieć Twoje psychiczne cierpienie...
Mało piszesz o tym, jaką dokładną diagnozę postawili Ci lekarz/lekarze psychiatrzy/ psycholodzy u których się leczyłeś do tej pory. Czy ta diagnoza była spójna, tzn. wszyscy stwierdzili to samo zaburzenie? Leki są wymyślone przez ludzi i dla ludzi, dlatego jak już przysłowiowo "doszliśmy z objawami do ściany i walimy głową w mur", to farmakoterapia jest BARDZO wskazana, żeby po prostu lżej żyć na codzień i zmagać się z tą cholernie trudną rzeczywistością w jakiej nam przysxło żyć, i załarwiać swoje codzienne zwykłe sprawy... Dobry psychiatra, któremu naprawdę zaufasz i który podejdzie do Ciebie holistycznie, może dużo pomóc i Cię ustawić w leczeniu i Cię odpiwiednio kontrolować.
Masz wsparcie w rodzine, znajomych, jesteś aktywny zawodowo, czy uczysz się jeszcze? Masz jakąś rodzinną, finansową stabilizację, jesteś samowystarczalny, w życiu, czy zależny od kogoś?
Współczuję Ci i trzymam kciuki
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

31 marca 2025, o 19:51

bj76 pisze:
31 marca 2025, o 19:08
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 17:15


No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51
green1877 pisze:
31 marca 2025, o 17:15


No wlasnie ..dobrze piszesz...wydaje ci sie. A jak ci sie wydaje to czas zasiegnac opini lekarza niech zrobi badania jak ich jeszcze nie robiles. A jak robiles to nie rozumiem po co sobie zawracac tym d....Tak to dziala
Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
branie leków na nerwicę nie oznacza, że staniemy się "pancerni", tzn. objawy się wyciszą i już zawsze tak zostanie, nawet jak przestaniemy brać tabsy..
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i staram się zrozumieć Twoje psychiczne cierpienie...
Mało piszesz o tym, jaką dokładną diagnozę postawili Ci lekarz/lekarze psychiatrzy/ psycholodzy u których się leczyłeś do tej pory. Czy ta diagnoza była spójna, tzn. wszyscy stwierdzili to samo zaburzenie? Leki są wymyślone przez ludzi i dla ludzi, dlatego jak już przysłowiowo "doszliśmy z objawami do ściany i walimy głową w mur", to farmakoterapia jest BARDZO wskazana, żeby po prostu lżej żyć na codzień i zmagać się z tą cholernie trudną rzeczywistością w jakiej nam przysxło żyć, i załarwiać swoje codzienne zwykłe sprawy... Dobry psychiatra, któremu naprawdę zaufasz i który podejdzie do Ciebie holistycznie, może dużo pomóc i Cię ustawić w leczeniu i Cię odpiwiednio kontrolować.
Masz wsparcie w rodzine, znajomych, jesteś aktywny zawodowo, czy uczysz się jeszcze? Masz jakąś rodzinną, finansową stabilizację, jesteś samowystarczalny, w życiu, czy zależny od kogoś?
Współczuję Ci i trzymam kciuki
Byłem u paru psychiatrów (chyba z 4-5 przez całe życie) i diagnoza ta sama nerwica natręctw i lek uogólniony ale mam wrażenie że od paru miesięcy mój stan się pogorszył jeszcze chodzi o odrealnienie i odbieranie rzeczywistości byłem u psychiatry w przeciągu tego czasu jak się pogorszyło z 3-4 razy za 4 razem stwierdził żebym już odstawiał leki…tylko że jak skoro dobrze niestety nie jest moja sytuacja jest można powiedzieć stabilno krytyczna siedzę cały czas w domu nic poza tym jak coś robię to mam cały czas odrealnienie dziwne myśli i odbieram dziwnie świat jakby moja rzeczywistość się rozpadała i to co mam w środku zapewne po przeczytaniu moich postów to wiesz, zacząłem terapię ale nie wiem szczerze czy to coś da bo czuję że jest tylko gorzej najbardziej się obawiam że pewnego dnia dojdzie do takich zmian postrzegania świata myśli i wszystkie że całkowicie mi się to pomiesza i będę po prostu chodzącym wariatem aż przykro się o tym pisze i myśli obawiam się że serio mogę mieć coś bardziej poważnego pomijając to że jestem tego świadom że jest coś nie tak jeżeli jeszcze chodzi o te leki to te na leki właśnie nie pomagają ani nie uspokajają ani nie powodują że przysłowiowo wracam do stanu sprzed tego co się dzieje aktualnie pytanie jest takie ze albo serio jestem źle zdiagnozowany i jest to coś poważniejszego lub mam tak mocne odrealnienie że nie potrafię myśleć o czymś innym mam ogromne problemy z pamięcią i koncentracja jak z kimś gadam to jak odpowiadam na jakieś pytanie czy temat to tak jakby ta myśl mi ktoś wybijał z głowy to co chce powiedzieć jakby znikała i mam takie eee o czym my wgl gadamy i takie różne jest to mega dziwne
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

31 marca 2025, o 19:56

Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 19:51
bj76 pisze:
31 marca 2025, o 19:08
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51


Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 18:51


Badan oczywiście miałem mnóstwo tylko wydaje mi się że ta diagnoza psychiatry jest mylna
branie leków na nerwicę nie oznacza, że staniemy się "pancerni", tzn. objawy się wyciszą i już zawsze tak zostanie, nawet jak przestaniemy brać tabsy..
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i staram się zrozumieć Twoje psychiczne cierpienie...
Mało piszesz o tym, jaką dokładną diagnozę postawili Ci lekarz/lekarze psychiatrzy/ psycholodzy u których się leczyłeś do tej pory. Czy ta diagnoza była spójna, tzn. wszyscy stwierdzili to samo zaburzenie? Leki są wymyślone przez ludzi i dla ludzi, dlatego jak już przysłowiowo "doszliśmy z objawami do ściany i walimy głową w mur", to farmakoterapia jest BARDZO wskazana, żeby po prostu lżej żyć na codzień i zmagać się z tą cholernie trudną rzeczywistością w jakiej nam przysxło żyć, i załarwiać swoje codzienne zwykłe sprawy... Dobry psychiatra, któremu naprawdę zaufasz i który podejdzie do Ciebie holistycznie, może dużo pomóc i Cię ustawić w leczeniu i Cię odpiwiednio kontrolować.
Masz wsparcie w rodzine, znajomych, jesteś aktywny zawodowo, czy uczysz się jeszcze? Masz jakąś rodzinną, finansową stabilizację, jesteś samowystarczalny, w życiu, czy zależny od kogoś?
Współczuję Ci i trzymam kciuki
Byłem u paru psychiatrów (chyba z 4-5 przez całe życie) i diagnoza ta sama nerwica natręctw i lek uogólniony ale mam wrażenie że od paru miesięcy mój stan się pogorszył jeszcze chodzi o odrealnienie i odbieranie rzeczywistości byłem u psychiatry w przeciągu tego czasu jak się pogorszyło z 3-4 razy za 4 razem stwierdził żebym już odstawiał leki…tylko że jak skoro dobrze niestety nie jest moja sytuacja jest można powiedzieć stabilno krytyczna siedzę cały czas w domu nic poza tym jak coś robię to mam cały czas odrealnienie dziwne myśli i odbieram dziwnie świat jakby moja rzeczywistość się rozpadała i to co mam w środku zapewne po przeczytaniu moich postów to wiesz, zacząłem terapię ale nie wiem szczerze czy to coś da bo czuję że jest tylko gorzej najbardziej się obawiam że pewnego dnia dojdzie do takich zmian postrzegania świata myśli i wszystkie że całkowicie mi się to pomiesza i będę po prostu chodzącym wariatem aż przykro się o tym pisze i myśli obawiam się że serio mogę mieć coś bardziej poważnego pomijając to że jestem tego świadom że jest coś nie tak jeżeli jeszcze chodzi o te leki to te na leki właśnie nie pomagają ani nie uspokajają ani nie powodują że przysłowiowo wracam do stanu sprzed tego co się dzieje aktualnie pytanie jest takie ze albo serio jestem źle zdiagnozowany i jest to coś poważniejszego lub mam tak mocne odrealnienie że nie potrafię myśleć o czymś innym mam ogromne problemy z pamięcią i koncentracja jak z kimś gadam to jak odpowiadam na jakieś pytanie czy temat to tak jakby ta myśl mi ktoś wybijał z głowy to co chce powiedzieć jakby znikała i mam takie eee o czym my wgl gadamy i takie różne jest to mega dziwne a no i jeszcze mam ciężką depresję…
bj76
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 18 października 2024, o 16:11

31 marca 2025, o 20:58

Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 19:56
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 19:51
bj76 pisze:
31 marca 2025, o 19:08


branie leków na nerwicę nie oznacza, że staniemy się "pancerni", tzn. objawy się wyciszą i już zawsze tak zostanie, nawet jak przestaniemy brać tabsy..
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i staram się zrozumieć Twoje psychiczne cierpienie...
Mało piszesz o tym, jaką dokładną diagnozę postawili Ci lekarz/lekarze psychiatrzy/ psycholodzy u których się leczyłeś do tej pory. Czy ta diagnoza była spójna, tzn. wszyscy stwierdzili to samo zaburzenie? Leki są wymyślone przez ludzi i dla ludzi, dlatego jak już przysłowiowo "doszliśmy z objawami do ściany i walimy głową w mur", to farmakoterapia jest BARDZO wskazana, żeby po prostu lżej żyć na codzień i zmagać się z tą cholernie trudną rzeczywistością w jakiej nam przysxło żyć, i załarwiać swoje codzienne zwykłe sprawy... Dobry psychiatra, któremu naprawdę zaufasz i który podejdzie do Ciebie holistycznie, może dużo pomóc i Cię ustawić w leczeniu i Cię odpiwiednio kontrolować.
Masz wsparcie w rodzine, znajomych, jesteś aktywny zawodowo, czy uczysz się jeszcze? Masz jakąś rodzinną, finansową stabilizację, jesteś samowystarczalny, w życiu, czy zależny od kogoś?
Współczuję Ci i trzymam kciuki
Byłem u paru psychiatrów (chyba z 4-5 przez całe życie) i diagnoza ta sama nerwica natręctw i lek uogólniony ale mam wrażenie że od paru miesięcy mój stan się pogorszył jeszcze chodzi o odrealnienie i odbieranie rzeczywistości byłem u psychiatry w przeciągu tego czasu jak się pogorszyło z 3-4 razy za 4 razem stwierdził żebym już odstawiał leki…tylko że jak skoro dobrze niestety nie jest moja sytuacja jest można powiedzieć stabilno krytyczna siedzę cały czas w domu nic poza tym jak coś robię to mam cały czas odrealnienie dziwne myśli i odbieram dziwnie świat jakby moja rzeczywistość się rozpadała i to co mam w środku zapewne po przeczytaniu moich postów to wiesz, zacząłem terapię ale nie wiem szczerze czy to coś da bo czuję że jest tylko gorzej najbardziej się obawiam że pewnego dnia dojdzie do takich zmian postrzegania świata myśli i wszystkie że całkowicie mi się to pomiesza i będę po prostu chodzącym wariatem aż przykro się o tym pisze i myśli obawiam się że serio mogę mieć coś bardziej poważnego pomijając to że jestem tego świadom że jest coś nie tak jeżeli jeszcze chodzi o te leki to te na leki właśnie nie pomagają ani nie uspokajają ani nie powodują że przysłowiowo wracam do stanu sprzed tego co się dzieje aktualnie pytanie jest takie ze albo serio jestem źle zdiagnozowany i jest to coś poważniejszego lub mam tak mocne odrealnienie że nie potrafię myśleć o czymś innym mam ogromne problemy z pamięcią i koncentracja jak z kimś gadam to jak odpowiadam na jakieś pytanie czy temat to tak jakby ta myśl mi ktoś wybijał z głowy to co chce powiedzieć jakby znikała i mam takie eee o czym my wgl gadamy i takie różne jest to mega dziwne a no i jeszcze mam ciężką depresję…
A czym Twój psychiatra uzasadnił to, żebyś nagle odstawił leki, skoro jesteś w takim złym stanie, jak piszesz ? I co to oznacza, że Twoja sytuacja życiowa jest stabilno krytyczna??
Aaa99
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 8 grudnia 2024, o 14:42

31 marca 2025, o 21:50

bj76 pisze:
31 marca 2025, o 20:58
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 19:56
Aaa99 pisze:
31 marca 2025, o 19:51


Byłem u paru psychiatrów (chyba z 4-5 przez całe życie) i diagnoza ta sama nerwica natręctw i lek uogólniony ale mam wrażenie że od paru miesięcy mój stan się pogorszył jeszcze chodzi o odrealnienie i odbieranie rzeczywistości byłem u psychiatry w przeciągu tego czasu jak się pogorszyło z 3-4 razy za 4 razem stwierdził żebym już odstawiał leki…tylko że jak skoro dobrze niestety nie jest moja sytuacja jest można powiedzieć stabilno krytyczna siedzę cały czas w domu nic poza tym jak coś robię to mam cały czas odrealnienie dziwne myśli i odbieram dziwnie świat jakby moja rzeczywistość się rozpadała i to co mam w środku zapewne po przeczytaniu moich postów to wiesz, zacząłem terapię ale nie wiem szczerze czy to coś da bo czuję że jest tylko gorzej najbardziej się obawiam że pewnego dnia dojdzie do takich zmian postrzegania świata myśli i wszystkie że całkowicie mi się to pomiesza i będę po prostu chodzącym wariatem aż przykro się o tym pisze i myśli obawiam się że serio mogę mieć coś bardziej poważnego pomijając to że jestem tego świadom że jest coś nie tak jeżeli jeszcze chodzi o te leki to te na leki właśnie nie pomagają ani nie uspokajają ani nie powodują że przysłowiowo wracam do stanu sprzed tego co się dzieje aktualnie pytanie jest takie ze albo serio jestem źle zdiagnozowany i jest to coś poważniejszego lub mam tak mocne odrealnienie że nie potrafię myśleć o czymś innym mam ogromne problemy z pamięcią i koncentracja jak z kimś gadam to jak odpowiadam na jakieś pytanie czy temat to tak jakby ta myśl mi ktoś wybijał z głowy to co chce powiedzieć jakby znikała i mam takie eee o czym my wgl gadamy i takie różne jest to mega dziwne a no i jeszcze mam ciężką depresję…
A czym Twój psychiatra uzasadnił to, żebyś nagle odstawił leki, skoro jesteś w takim złym stanie, jak piszesz ? I co to oznacza, że Twoja sytuacja życiowa jest stabilno krytyczna??
Stwierdził że już je trochę biorę i powiedziałem mu że są momenty że jest dobrze bo był taki czas że było do wytrzymania ale nadal źle i tak stwierdził i kolejnej wizyty już nie umówił…to znaczy że narazie nie muszę się martwić żeby przeżyć ale wiem że z czasem tak będzie bo nie jestem w stanie nic zrobić
Adrian9191
Nowy Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 29 stycznia 2025, o 20:58

31 marca 2025, o 22:57

Cześć , jest to mój z tego co pamiętam drugi wpis. Mam nawrót nerwicy po 15 latach (przynajmniej tak mi się wydaje) miałem problemy z brzuchem przeszedłem wszystkie badania lekarz stwierdził że IBS. Głównym problemem były ruchy w brzuchu widoczne na zewnątrz , przez to był ogromny stres zaparcia/biegunki bóle brzucha itp itd schudłem ponad 10Kg w 3msc… teraz problemy z brzuchem się skończyły i doszedłem do tego że te ruchy/drgania/szarpania w brzuchu to były mięśnie ponieważ teraz mam to samo w prawym mięśniu piersiowym i ogólnie wibracje/ruchy mięśni co jakiś czas w różnych miejscach ciała ,często też pod szczęką. Ale to nie koniec bo teraz prawie codziennie kiedy się kładę do łóżka przed zaśnięciem mam przerywaną akcję serce takie dziwnie trzepotanie w klatce i trwa to chwilę i wraca wszystko do normy… do tego jak się dotykam /przesuwam dłonie od klatki w dół brzucha czuję ból w mostku/przeponie… Miał już ktoś tak kiedyś czy może to nie nerwica już niewiem co robić . Wstyd mi już chodzić do lekarza

Chciałem jeszcze dodać że od 3 miesięcy biorę 10mg Amitrypiliny na noc. Bez nich nie mogę w ogóle spać
Pawlo41
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 7 października 2023, o 13:41

1 kwietnia 2025, o 08:08

Adrian9191 pisze:
31 marca 2025, o 22:57
Cześć , jest to mój z tego co pamiętam drugi wpis. Mam nawrót nerwicy po 15 latach (przynajmniej tak mi się wydaje) miałem problemy z brzuchem przeszedłem wszystkie badania lekarz stwierdził że IBS. Głównym problemem były ruchy w brzuchu widoczne na zewnątrz , przez to był ogromny stres zaparcia/biegunki bóle brzucha itp itd schudłem ponad 10Kg w 3msc… teraz problemy z brzuchem się skończyły i doszedłem do tego że te ruchy/drgania/szarpania w brzuchu to były mięśnie ponieważ teraz mam to samo w prawym mięśniu piersiowym i ogólnie wibracje/ruchy mięśni co jakiś czas w różnych miejscach ciała ,często też pod szczęką. Ale to nie koniec bo teraz prawie codziennie kiedy się kładę do łóżka przed zaśnięciem mam przerywaną akcję serce takie dziwnie trzepotanie w klatce i trwa to chwilę i wraca wszystko do normy… do tego jak się dotykam /przesuwam dłonie od klatki w dół brzucha czuję ból w mostku/przeponie… Miał już ktoś tak kiedyś czy może to nie nerwica już niewiem co robić . Wstyd mi już chodzić do lekarza

Chciałem jeszcze dodać że od 3 miesięcy biorę 10mg Amitrypiliny na noc. Bez nich nie mogę w ogóle spać
Zalecam konsultację z lekarzem jeśli chodzi o serce. Nikt tu nie jest na forum lekarzem, a nawet jakby był to konsultowanie przez forum to słaba opcja. Nie wiem który poważny lekarz by się tego podjął.

Napiszę tak, miałem coś podobnego jeśli chodzi o serce. Wróciłem ze spaceru i miałem uczucie skurczów jakby serca (sam nie wiem do końca czy to serce), robiło mi się słabo i w ogóle. Pojechałem na świąteczną nocną pomoc do szpitala. Zrobili mi dwukrotnie ekg. Przebadali i nic. Wreszcie podali mi lek, który podaje się przy refluksie tzw IPP i przeszło.
Piszę o swoim doświaczdeniu. W Twoim przypadku może być inaczej. Może być nerwica, może być co innego. Może serce, może masz tak napięte mięśnie związane z klatką piersiową.
Dlatego doradzam konsultacje z lekarzem w realu.

Pozdrawiam.
ODPOWIEDZ