Hej kiki. Ja na samym początku miałem duże problemy z wybudzaniem się. Każdej nocy budziłem się po pięć sześć razy, ale to było na tej zasadzie że obudziłem się i dalej do spania. Po w jakimś czasie zacząłem mniej się wybudzać, ale za to zacząłem mieć problemy z zasypianiem. Kręciłem się godzinę żeby zasnąć, ale w nocy wstawałem już tylko raz albo dwa. Teraz po półtora miesiąca zasypiam szybko i w nocy nie wstaje. Do tego zauważyłem że od kilku dni zaczynają się pojawiać u mnie sny, wcześniej przez miesiąc chyba ani razu w nocy nic mi się nie śniło. Dziwne, ale tak jest.
W ogóle mam wrażenie że te objawy tak rotują, że masakra. W sercu i w klatce nie kłuje mnie już od dłuższego czasu, głowa całkiem przestała boleć, ale za to pojawiły się inne gadżety. Jakby to gówno było co najmniej inteligentne i nie chciało dać o sobie zapomnieć.
Ja mam do was pytanie z mojej strony.
Od przedwczoraj mam obiaw kręcenia się w głowie. Nie jest to stałe uczucie. Byłem w pracy i nagle poczułem że zaczynam się lekko kręcić w głowie, po paru minutach minęło. Wczoraj wieczorem to samo - pół godzinki minęło. Dzisiaj leżę w łóżku otwieram oczy i też czuję że delikatnie wszystko faluje. Wyszedłem zapalić jak tak stałem to też czułem taki lekki stan nieważkości. Czy u was też zdarzają się takie rzeczy? Porównać to mogę do tego jakbym wrócił z zakrapianej imprezy, poszedł spać na kilka godzin i wstał z łóżka jeszcze w lekkim stanie upojenia. Wiem że to na pewno od nerwicy, ale tak jak mówi kiki nie da się tego w 100% ogarnąć głową. Zawsze zostaje ta nutka niepewności i pytania ile ten objaw będzie trwał.