Czy to nerwica - trudno powiedzieć, czasem zbyt chętnie chcielibyśmy wszystko wytłumaczyć psychosomatyką. Nie znam Twojej sytuacji sprzed dwóch lat, nie znam kontekstu, w jakim sięgnąłeś po kryształ. Jeden sięga, bo szuka alternatywy dla alkoholu i chciałby podkręcić samotne sesje przy fap folderze, inny, bo mu się życie mocno skiepściło i już na etapie wyjściowym może być mniej lub bardziej zaburzony, a "dopalacz" okaże się silnym katalizatorem lęku.krzychu64 pisze: ↑8 listopada 2022, o 16:57Czy ta faza mogła aktywować nerwicę? Miałem w tym okresie trochę stresu związanego ze zmianą pracy, ale nie wiem czy to ma jakiś związek. Jeśli nie to czy mogło się coś uszkodzić mechanicznie? Jak tak w jakim kierunku robić badania? Te, które, robiłem to EKG, UKG, spirometria, morfologia i RTG klatki piersiowej, które nic nie wykazały.
Jeśli problem pojawił się bezpośrednio po spożyciu ketonów i nie była to żadna typowo nerwicowa hiperwentylacja, możesz zasadnie doszukiwać się tu związku przyczynowo-skutkowego. Depresja oddechowa o niewielkim nasileniu to jeden z możliwych skutków ubocznych ketonowania. Z Twojego opisu wynika, że mógł to być np. hexen/heksen,czyli popularny "henio", bez trudu dostępny w okresie, o którym piszesz. Tylko ta dawka 0,7 g mi tu zupełnie nie pasuje. To porcja dla kilku osób. Strzelam, że już po 100 mg byłbyś całkowicie zrobiony, 200 mg podchodzi pod misję samobójczą. Ludzie po tym wchodzą na słupy elektryczne i próbują wydoić dobermana. Oczywiście są i tacy, którzy w ogóle nie poczują kopnięcia, ale ci, którzy mieli z heksenem dłuższą styczność, często gęsto narzekają właśnie na przejściowe problemy z wzięciem głębszego oddechu. Czasem mija już po wyspaniu się. Skutki uboczne są zasadniczo krótkotrwałe, zwłaszcza jeśli nie ketonowałeś całymi miesiącami. Bardziej obciążone jest serce. W zależności od dawki, ciśnienie może skoczyć do poziomu 190/130, puls w ogóle wywala poza skalę. Jeśli trafiłoby na lękowca, mogłoby faktycznie dojść do gwałtownej hiperwentylacji, zasadowicy oddechowej i niedotlenienia ale to byłby jego najmniejszy problem. Ja bym to porównał do dmuchania myszy pompką rowerową przy jednoczesnym dociskaniu jej butem. Fajny materiał na tik toka dla pokręconych inceli, ale dla myszy słaby interes.
Za generowanie rytmu oddechowego odpowiedzialny jest prekompleks Bötzingera w rdzeniu przedłużonym. Mogło tu dość do jakiegoś mikrouszkodzenia neuronów, teoretycznie wykrywalnego w badaniu rezonansem magnetycznym. Szkoda jednak czasu i pieniędzy. Kluczowe jest badanie spirometryczne. Jeśli pulmonolog nie dostrzegł problemu, problemu nie ma. Płuca są sprawne, hydraulika działa, dostarczasz tyle tlenu, ile potrzeba. Możliwe, że Twój obecny problem to już czysto subiektywne odczucie, coś jak osławiona gula czy "włochata kula", którą nerwicowcy całymi latami czują w przełyku.
Tym kryształem bym się już nie martwił, zwłaszcza jeśli była to jednorazowa przygoda.
