Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Ania jak gdzieś jesteś pisz jak u Ciebie? Pozdrawiam
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Ja w najlepszych momentach bałam się niemal wszystkiego, dosłownie, nie przesadzam.DamianZ1984 pisze: ↑13 maja 2021, o 18:11Katja najlepsze że nawet czytanie tego co piszesz sprawia lęk. No powiem Ci ze wiedzą z jednej strony jest dobra a z drugiej zazdroszcze ttroche tym co mają to w dupie i żyją że sterta leków nie przejmując się niczym, kurcze tak wielka wartość ma moje życie w którym od kilku lat i tak nie żyje, śmieszne to a zarazem bolesne, mam wiarę w to że w końcu zatrybiejeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
Czytać też się bałam, a słowa typu zawał, samobójstwo itp przyprawiały mnie o palpitacje serca.
Zresztą do dziś staram się nie epatować się nimi, podobnie jak jakąś ciężką tematyką i nie dlatego, że się boję, ale dlatego żeby nie przeciążać mojego układu nerwowego. Mój mózg sam z siebie wymyśli jakieś cuda wianki żeby mnie straszyć, napięcie czy mi się to podoba czy nie będzie mi jeszcze czasem towarzyszyć, rozumiem to i akceptuje to, ale ponieważ rozumiem to co się ze mną dzieje to też rozumiem, że powinnam dbać o to żeby nie dokładać sobie dodatkowych niepotrzebnych stresorów, dlatego unikam głośnej muzyki, cięzkiej tematyki itp, ale nie unikam lękowo, na zasadzie paniki tylko unikam na zasadzie świadomego wyboru tego co w danej chwili jest dla mnie lepsze. Zaburzenie to nie jest moim zdaniem najlepszy czas żeby serwować sobie jakieś mocne bodźce, ale też nie powinno się ich za wszelką cene unikać.
Też miałam nie raz myśli na zasadzie, a na Ch*9j mi to wszystko wiedzieć, może lepiej robić co każą, brac jakieś leki i nie zastanawiać się. Rzecz jednak w tym, że ja już 10 lat temu miałam do czynienia z zaburzeniem i wiem czym się kończy brak świadomości niektórych spraw.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Już wiem że lekei nie pomogom, znowu w nocy nie spałem mówię około 3 nie będę się męczył wezmę hydroxyzyne 25mg zasnę i będę miał spokój zasnąłem około 4 30 do 7 00 potem drzemki z budzeniem i znowu teraz siedzę w obawie z dyskomfortem w klatce
w dodatku z każdej strony piszą znajomi jedziemy nna wakacje czy jedziemy na week, a ja co w głowie tylko ale jak, przecież ja mam lęk całymi dniami
jestem bardzo zły na Siebie wściekły poprostu.
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
DamianZ1984 pisze: ↑14 maja 2021, o 11:21Już wiem że lekei nie pomogom, znowu w nocy nie spałem mówię około 3 nie będę się męczył wezmę hydroxyzyne 25mg zasnę i będę miał spokój zasnąłem około 4 30 do 7 00 potem drzemki z budzeniem i znowu teraz siedzę w obawie z dyskomfortem w klatcew dodatku z każdej strony piszą znajomi jedziemy nna wakacje czy jedziemy na week, a ja co w głowie tylko ale jak, przecież ja mam lęk całymi dniami
jestem bardzo zły na Siebie wściekły poprostu.
Czyli robisz dokładnie wszystko to co powoduje utrzymywanie się tego stanu.
A powinineś był, w nocy nie dramatyzować tylko wziąć sobie najwyżej tą hydro i zająć się czymś,
wstać, pochodzić trochę, zrobić sobie gorącego mleka, poczytać książkę, postać chwilę przy otwartym oknie.
Ostatecznie nawet wyjść na spacer wokół domu, zamiat nerwowo kręcić się w pościeli w oczekiwaniu kiedy zaśniesz.
Nie da się spać na zawołanie i pod presją.
Dalej wstać rano i zrobić sobie jakieś smaczne śniadanie, napić się ciepłego rumianku czy kako, rozpocząć miło dzień, zamiast wałkować
gorączkowo w głowie dlaczego nie spałem, czy już tak zawsze będzie, co ja mam teraz zrobić itd. Zająć się pracą, obowiązkami itd bez rozważania już tego co było w nocy. Nie spałeś to nie spałeś i ch*J nie ma co dociekać, bo lepiej Ci się z tego powodu nie zrobi, wręcz odwrotnie przez to dociekanie cały dzień będziesz w stresie, a wieczorem napięcie będzie szybować.
Nasłuchujesz tego dyskomforu w klatce w jakim celu? Szybkiej autoreanimacji czy o co chodzi? Jest jakaś różnica czy coś Cię złapie w trakcie siedzenia i nasłuchiwania czy też w trakcie zajmowania się czymś? Ja wiem, że lęk, ale odpowiedz sobie tak szczerze na jaki ch.....TY to pilnujesz i nasłuchujesz?
Czytałeś wpisy Hewada i Victora o postawie przyjacielskiej? Przecież oni nie napisali tego z nudów ani po nic. Naprawdę nie rozumiesz, że wściekając się na siebie będziesz tylko potęgował sobie presje i napięcie?
Czytając Twoje wpis nasuwa mi się refleksja, że jak Ty masz się odburzać skoro robisz wszystko żeby się zaburzać? To nie jest kwestia tego, że u Ciebie to nie działa, tylko tego, że Ty wciąż nie masz odpowiedniej wiedzy, zrozumienia, nie wspominając już o działaniu. Nie wystarczy znosić objawy w nerwowym oczekiwaniu kiedy to wreszcie minie, odburzanie nie na tym polega.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Katja wiedzę mam od chłopaków dużo psychoterapii, ale jakiś jestem mega uparty lub za duże ego latwiej mi uwierzyć z rana jak mam nerwowosc i przyspieszone bicie serca że to serce niz że problem z głową, teraz tak myślę łatwiej mi pomyśleć że jestem psychicznie chory niż starać się pracować, bo nie mam innego wytłumaczenia poprostu chyba ciągle chciałbym iść na skróty i żyć w świecie niby idealny który sobie gdzie wykreowalem w głowie niż podjąc walkę, nie wiem a może to mechanizmy obronne z dzieciństwa, podobno zawsze jak były awantury, tata bił mamę lub coś się działo uciekałem od 3 roku życia w zanoszenie się duszności i hipohondrie. Jak bylem chwilę na dda i opowiadałem o tych zdarzenia wyrzucałem to wszystko płakałem ale to i tak jakby nie prawdzie płacz, Oki płakałem było mi smutno ale i tak to miałem w dupie. Dziękuję Katja za cierpliwość
naprawdę jesteś aniołem że mimo swoich problemów i przeżyć jesteś i pomagasz innym.
- mżawka
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 202
- Rejestracja: 5 września 2016, o 19:31
Wydaje mi się, czytając Twoje posty, że jesteś za mało wyrozumiały dla siebie. Nie jesteś swoim własnym przyjacielem, nie dajesz samemu sobie uwagi której potrzebujesz z wielu względów, przez trudną przeszłość, przez problemy itp. Wolisz uciekać, ale tym samym oszukujesz sam siebie i dlatego wszystko u Ciebie jest takie powierzchowne. Oczywiście powodem tego jest, że tak bardzo pragniesz, żeby było lepiej, a ciągle nie jest. Myślisz, że może jakoś uda Ci się "oszukać system". Nie, nie uda Ci się. Póki sam nie staniesz twarzą w twarz z tym jaki jesteś i co czujesz. To jest cholernie trudne, całe życie uciekać i sam się w tym biegu "dogonić" i powiedzieć sobie "Chłopie, widzę Cię, wiem co czujesz, damy radę". To kosztuje milion emocji, ale lepiej chyba przeżyć emocje związane z odnajdywaniem siebie niż przeżywać wciąż na nowo swoje lęki w których Twoja głowa osiągnęła już poziom mistrzowski.DamianZ1984 pisze: ↑14 maja 2021, o 15:51Katja wiedzę mam od chłopaków dużo psychoterapii, ale jakiś jestem mega uparty lub za duże ego latwiej mi uwierzyć z rana jak mam nerwowosc i przyspieszone bicie serca że to serce niz że problem z głową, teraz tak myślę łatwiej mi pomyśleć że jestem psychicznie chory niż starać się pracować, bo nie mam innego wytłumaczenia poprostu chyba ciągle chciałbym iść na skróty i żyć w świecie niby idealny który sobie gdzie wykreowalem w głowie niż podjąc walkę, nie wiem a może to mechanizmy obronne z dzieciństwa, podobno zawsze jak były awantury, tata bił mamę lub coś się działo uciekałem od 3 roku życia w zanoszenie się duszności i hipohondrie. Jak bylem chwilę na dda i opowiadałem o tych zdarzenia wyrzucałem to wszystko płakałem ale to i tak jakby nie prawdzie płacz, Oki płakałem było mi smutno ale i tak to miałem w dupie. Dziękuję Katja za cierpliwośćnaprawdę jesteś aniołem że mimo swoich problemów i przeżyć jesteś i pomagasz innym.
Wybacz, jeśli błędnie odczytałam informacje na temat Twojej osoby, ale napisałam tak jak czułam w tym temacie. Trzymaj się i pamiętaj, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć próbować, choćbyś miał 99 lat i 1 dzień do śmierci - możesz go uczynić najpiękniejszym dniem w Twoim życiu.
- mżawka
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 202
- Rejestracja: 5 września 2016, o 19:31
-
sebastian86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1501
- Rejestracja: 25 marca 2016, o 18:02
zrozumialem dawno ale to nie pomaga mi...Katja pisze: ↑12 maja 2021, o 23:02Widocznie nie zrozumiałeś jeszcze, że życie zmienia się wtedy gdy zmienia się nasza psychika.sebastian86 pisze: ↑12 maja 2021, o 14:16probowalem przez wiele lat i niewiele osiagnalem w tej kwesti
Mistrz 2021 (L)
- mżawka
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 202
- Rejestracja: 5 września 2016, o 19:31
A może sam sobie nie pomagasz? Myślisz, że jest opcja, że przez ten cały czas masz po prostu złe nastawienie?
Możesz posiąść całą książkową i forumową wiedzę na temat zaburzeń i znać teorię na 6+ ale to zupełnie nic nie daje
Robienie postępów to też pojęcie względne, osoby w zaburzeniu często ignorują nawet to, że coś im się udało. Wiesz co ja zrobiłam? Zupełnie na odwrót. Celebrowałam wszystko. Każdy mały sukces. I nie mam na myśli tego, że osiągnęłam jakiś sukces w pracy czy wygrałam jakiś konkurs. Pierdoły. Świętowałam, że udało mi się zjeść obiad. Że miałam godzinę bez somatów. Że wykąpałam się bez ataku duszności. Rozpieszczałam się. Stałam się swoim przyjacielem. Wtedy dopiero wszystko powoli zaczęło się zmieniać.
-
sebastian86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1501
- Rejestracja: 25 marca 2016, o 18:02
dostrzegam jesli cos sie poprawia u mnie ale nie generuje to radosci ani satysfakcjimżawka pisze: ↑15 maja 2021, o 22:04A może sam sobie nie pomagasz? Myślisz, że jest opcja, że przez ten cały czas masz po prostu złe nastawienie?
Możesz posiąść całą książkową i forumową wiedzę na temat zaburzeń i znać teorię na 6+ ale to zupełnie nic nie daje![]()
![]()
![]()
Robienie postępów to też pojęcie względne, osoby w zaburzeniu często ignorują nawet to, że coś im się udało. Wiesz co ja zrobiłam? Zupełnie na odwrót. Celebrowałam wszystko. Każdy mały sukces. I nie mam na myśli tego, że osiągnęłam jakiś sukces w pracy czy wygrałam jakiś konkurs. Pierdoły. Świętowałam, że udało mi się zjeść obiad. Że miałam godzinę bez somatów. Że wykąpałam się bez ataku duszności. Rozpieszczałam się. Stałam się swoim przyjacielem. Wtedy dopiero wszystko powoli zaczęło się zmieniać.
Mistrz 2021 (L)
- mżawka
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 202
- Rejestracja: 5 września 2016, o 19:31
A co wygenerowałoby u Ciebie radość?sebastian86 pisze: ↑15 maja 2021, o 22:42dostrzegam jesli cos sie poprawia u mnie ale nie generuje to radosci ani satysfakcjimżawka pisze: ↑15 maja 2021, o 22:04A może sam sobie nie pomagasz? Myślisz, że jest opcja, że przez ten cały czas masz po prostu złe nastawienie?
Możesz posiąść całą książkową i forumową wiedzę na temat zaburzeń i znać teorię na 6+ ale to zupełnie nic nie daje![]()
![]()
![]()
Robienie postępów to też pojęcie względne, osoby w zaburzeniu często ignorują nawet to, że coś im się udało. Wiesz co ja zrobiłam? Zupełnie na odwrót. Celebrowałam wszystko. Każdy mały sukces. I nie mam na myśli tego, że osiągnęłam jakiś sukces w pracy czy wygrałam jakiś konkurs. Pierdoły. Świętowałam, że udało mi się zjeść obiad. Że miałam godzinę bez somatów. Że wykąpałam się bez ataku duszności. Rozpieszczałam się. Stałam się swoim przyjacielem. Wtedy dopiero wszystko powoli zaczęło się zmieniać.
-
sebastian86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1501
- Rejestracja: 25 marca 2016, o 18:02
moze gdyby ktos mnie pokochalmżawka pisze: ↑15 maja 2021, o 22:53A co wygenerowałoby u Ciebie radość?sebastian86 pisze: ↑15 maja 2021, o 22:42dostrzegam jesli cos sie poprawia u mnie ale nie generuje to radosci ani satysfakcjimżawka pisze: ↑15 maja 2021, o 22:04
A może sam sobie nie pomagasz? Myślisz, że jest opcja, że przez ten cały czas masz po prostu złe nastawienie?
Możesz posiąść całą książkową i forumową wiedzę na temat zaburzeń i znać teorię na 6+ ale to zupełnie nic nie daje![]()
![]()
![]()
Robienie postępów to też pojęcie względne, osoby w zaburzeniu często ignorują nawet to, że coś im się udało. Wiesz co ja zrobiłam? Zupełnie na odwrót. Celebrowałam wszystko. Każdy mały sukces. I nie mam na myśli tego, że osiągnęłam jakiś sukces w pracy czy wygrałam jakiś konkurs. Pierdoły. Świętowałam, że udało mi się zjeść obiad. Że miałam godzinę bez somatów. Że wykąpałam się bez ataku duszności. Rozpieszczałam się. Stałam się swoim przyjacielem. Wtedy dopiero wszystko powoli zaczęło się zmieniać.
Mistrz 2021 (L)
- songoten
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 200
- Rejestracja: 25 maja 2020, o 23:17
Wszyscy pisza o bolach atakach paniki dusznosciach itd. Znam to, rowniez to mialem na poczatku, somaty byly tak mocne ze codziennie umieralem kilka razy dziennie. Powinienem sie cieszyc ze somaty juz nie sa takie agresywne nie umieram? No tak nie jest, czuje sie jak w wyimaginowanym swiecie, takim sztucznym w ktorym wszystko wydaje sie byc postrzegane inaczej niz w zyciu z przed zaburzenia. Juz wolalbym somaty w ktorych masz czarno na bialym albo czujesz sie ze umierasz albo czujesz sie lepiej ale cos czujesz…. Bo teraz czuje jak bym byl w pierdolonym matrixie.
najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Moim zdaniem nic nie zrozumiałeś, bo to co piszesz totalnie przeczy zrozumieniu pewnych spraw.sebastian86 pisze: ↑15 maja 2021, o 21:58zrozumialem dawno ale to nie pomaga mi...Katja pisze: ↑12 maja 2021, o 23:02Widocznie nie zrozumiałeś jeszcze, że życie zmienia się wtedy gdy zmienia się nasza psychika.sebastian86 pisze: ↑12 maja 2021, o 14:16
probowalem przez wiele lat i niewiele osiagnalem w tej kwesti
Być może miałaś o tym na terapi, czytałeś, ale nie zrozumiałeś, bo zrozumienie to nie jest przeczytanie czegoś i stwierdzenie, że ma
to jakiś sens, tylko poczucie tego całym sobą, to jest taki moment gdy wiesz już, że coś się w Twoim zyciu musi zmienić i zaczynasz działać w
tym kierunku.
Duzo osób na forum piszę, ale ja to czytałem/łam, znam, wiem no ale co z tego, że ktoś coś czytał, zna, wie jak nie poczuł tego w sobie na tyle żeby coś zmienić w swoim życiu. Jak nie wprowadził tego w praktyce i nie na na zasadzie, że przez tydzień staram się coś zmienić, bo tego typu zmiany to jest proces, który wymaga solidnej podstawy w postaci ogromnej chęci i woli zmian i zrozumienia czemu to służy. I to się nie dzieje przez tydzień czy dwa, ani nawet przez miesiąc czy dwa.
A może gdybyś tak sam siebie pokochał?moze gdyby ktos mnie pokocha
Bo gdybyś siebie kochał to nie wyglądałbyś tak bardzo tego, żeby ktoś pokochał Ciebie
i sam byłbyś w stanie kogość pokochać, a tak to ciężko kochać kogoś kto nie kocha siebie,
a nawet gdyby taka osoba się pojawiła to sam byś ją odrzucił, bo nie kochasz siebie
i w ten sposób koło się zamyka.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
