Dalej nie rozumiesz.DamianZ1984 pisze: ↑17 maja 2021, o 16:56A później jest pkt wyjścia? Jak to jest sobota niedziela jestem w parku ze znajomymi oczywiście troszkę się zmuszając a wczoraj znajoma o której byłem, dostała asertin bo stwierdziła że nie dała już rady i bierze leki i nagle ja też dziś nie daje rady i boję się ludzi
To, że weekenend był trochę lepiej to nie było żadne odburzanie, to po prostu lepszy dzień, bo się może trochę poztywniej nastawiłeś, albo po prostu lepszy dzień.
Odburzanie to jest Twoja postawa w takich momentach jak ten, gdzie się kijowo czujesz po nieprzespanej nocy, w takich właśnie momenatach decyzujesz czy bierzesz się za odburzanie czy dalej tkwisz w tym samym ( płacze, narzekania, foch zaburzeniowy na zasadzie: a niech już to wszystko pierdolni* a byle pierdnięcie i jesteś już na SORze, wkurw na cały świat i wałkownie dlaczego, kiedy minie itd ). Ile już raz robiłeś dokładnie identycznie jak dziś i ile masz zamiar dalej to ciągnąć w ten sam sposób?
Odburzanie nie jest łatwe bo trzeba nie pozwalać sobie na małość, na ciągłe narzekanie a tu aż gęba świerzbi żeby o tym gadać, płakać, narzekać, opowiadać o swoich krzywdach, no jak o tym nie mówić jak nas taka krzywda i niesprawiedliwości spotkała, a tu niestety trzeba zamknąć plaskacza i skończyć to pierdololo
Odburzanie nie jest łatwe bo zaburzenie cały Boży dzień staje na głowie żebyś się tym wszystkim zajmował i jeszcze te wszystkie objawy, bóle, no wszystko krzyczy zajmuj się tym, analizuj, rozmyślaj co, jak, dlaczego, przez co, po czym, porównuj jak to kiedyś było, a jak teraz jest, ruminuj swoje krzywdy, a tu trzeba powiedziec sobie dość i zająć się czymś innym, a to nie jest łatwe, bo zaburzenie jest idealnym tematem zastępczym, odciągaczem uwagi od naszego często problematycznego życia. Plus jeszcze zaburzenie zawsze Cię będzie przekonywać, że Ci wszyscy odburzeniowi mądrale na forum to w dupie byli i gówno widzieli, gdyby mieli tak jak Ty to by dopiero zobaczyli co to są problemy, ewentualnie, wersja męcznnik tj. inni tak, ale Ty nie dasz rady, przecież to ile pierdzielenia się tym.
Nie jest też łatwe, bo wkraczając na drogę odburzania możesz miesiącami czuć się dalej kijowo, albo nawet bardzo kijowo a tu trzeba zęby zacisnąć i robić dalej co trzeba będąc bardzooooo cierpliwym,
ale zapewniam Cię, że finał jest wart tych poświęceń.
