Nerwica - Agorafobia - zachowanie o cechach unikania

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6538
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

8 kwietnia 2010, o 20:25

Trochę o agorafobii, sam ją od 7 miesięcy przeżywam ale już jest w jej wypadku ze mną coraz lepiej :)

Często bez odpowiedniego własnego zrozumienia tego co naprawdę sie z nami dzieje, zaczynamy nieświadomie odkrywać inne sposoby sprawowania kontroli na zaburzeniem lękowym, nerwicą.
Tragiczne w tym jest to i zarazem ironiczne, że takie sposoby (np. agorafobia) powoduje wtórne zaburzenie do naszego, oraz powoduje pogłębianie się lęku i nerwicy.
A to często utrwala MIT, że nie robimy nic żeby sobie pomóc.
Właśnie jednym z takich sposobów kontroli w jaki próbuja sobie radzić nerwicowcy ze swoim zaburzeniem jest AGORAFOBIA.
Pojawienie się agorafobii w życiu chorego oznacza często życie będące pasmem ograniczeń.
Do 1980 roku agorafobię uznawano jako strach przed otwartymi przestrzeniami, centrami handlowymi itp.

Ale od tego czasu agorafobię w zaburzeniach lękowych z napadami paniki postrzega się jako strach przed wystąpieniem ataku panicznego.
Boimy się wystąpienia ataku paniki gdziekolwiek i bez znaczenia jest gdzie się znajdujemy i co robimy, ten strach jest stale obecny.
Obecnie agorafobię określa się jako:
"obawę przed znalezieniem się w sytuacji lub miejscu, z których wydostanie się jest trudne albo wzbudza zakłopotanie, lub w których pomoc w wypadku wystąpienia napadu paniki może nie byc dostępna" (APA 1994) bądź "pozostawanie w określonej sytuacji wywołuje znaczne napięcie i niepokój (..), lub może wymagać obecności drugiej osoby" (APA 1994).

Agorafobia związana z fobią społeczną jest np. zachowaniem unikania jakiś wydarzeń towarzyskich czy też zwykłych spotkań z innymi osobami.
W wypadku zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego jest to zachowanie o cechach unikania natrętnych myśli. A z kolei w zespole stresu pourazowego agorafobia polega na unikaniu bodźców związanych z konkretnym urazem.

Niektórzy zaczynają unikać pewnych sytuacji lub miejsc juz po pierwszym ataku paniki, po prostu przestają opuszczać dom. Ze względu na strach przed kolejnym napadem w jakimś miejscu bądź sytuacji.
U innych znowu ataki paniki czy odczucia silnego lęku mogą pojawiać się nawet latami zanim rozwinie się u nich agorafobia.
Unikanie może również postępować powoli, najpierw zaczynamy unikać jednego miejsca potem innych a może kończyć się to nawet na strachu przed opuszczeniem własnego pokoju.
Często początek agorafobii nie jest rezultatem samego ataku paniki, ale strachem przed nowymi objawami lęku.

Agorafobia może w różnym stopniu dotykać ludzi. Ta sama osoba może jej doświadczać z różnym nasileniem, w różnych sytuacjach i momentach.
Jest to zaburzenie o wielu obliczach.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Jadwiga
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 27 maja 2010, o 17:31

8 kwietnia 2010, o 20:50

Dokładnie tak jak taką agorafobię dostałam po pierwszym ataku panicznym, zaczełam się bac chodzić gdziekolwiek, ja sama sobie ni eporadziła, na to pomógł mi ZOLOFT, jakoś wyciszył ten strach przed wyjściem z powodu ataku paniki.
Ale naprawdę ten strach jest okropny taki...dziwny, przeszywający i niezrozumiały.
Brrr
WujekRada
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 8 kwietnia 2010, o 21:17

9 kwietnia 2010, o 00:06

Ja przy fobii społecznej, właśni emam cechy unikania wszelkich kontkatów z obcymi osobami i w ogóle z ludźmi. Bo jąkam się jak coś mam powiedzieć, trzęsą mi się ręce a nawet głowa.
Taaak lubie tak unikać...
Goska
Gość

9 kwietnia 2010, o 12:14

Niestety takie coś mnie tez dotyczy, odkąd mam więcej objawów to boję się dalej oddalac od domu, bo czuję jakiś niepokój, oblewa mnie pot, i gorąco, a ja marze jedynie aby wrócić do domu.
i może to głupio zabrzmi ale ja zawsze jak gdzieś dalej jadę w mieście to myślę czy w pobliżu jest szpital i jak jest to mnie jakoś uspokaja :(
Podóże poza Poznań (stad pochodzę) sa wyzwaniem dla mnie nie z tej ziemi.
A w zasadzie od 7 lat tylko 2 razy pojechałam poza miasto i niestety dobrze się to nie kończyło.
Wojciech
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1939
Rejestracja: 10 kwietnia 2010, o 22:49

22 kwietnia 2010, o 14:12

ja zauważyłem że na początkach choroby wychodzenie gdzieś - gdziekolwiek nie było dla mnie problemem pomimo ze sie balem.
Ale od jakiegoś czasu już dłuższego niestety coraz bardziej sie ograniczam bo lęk jakby większy, lęk przed tym ze widze świat dziwnie za szybą przez derealizacje.
I t obudzi we mnie silny lek i czesto na dworze atak paniki i ratuje sie wtedy afobamem.
Chodzi mi o to ze im dluzej mam ta chorobe nie wyleczona tym abrdziej przestaje wychodzic gdziekolwiek. To mnie troche przeraza.
Nerwicowiec - Ten typ tak ma.
http://www.imtech.com.pl
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6538
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

22 kwietnia 2010, o 21:17

Wojtek nie przerażaj się tak bardzo :) po prostu im dłużej masz nerwicę, leki tym bardziej się nasilają, tym abrdziej czujesz się zagubiony, tak jak u ciebie ten lek nie podziałał temten tez nie itp.
Idź do psychologa, mówie ci spróbuj. Wszystkiego warto.
A co do tematu to organizm twój próbuje sobie radzic z tym ciągłym lękiem, i jedną z takich podstawowych czynności jest unikanie miejsc gdzie może wystąpić większy atak, gdzie lęk może się jeszcze zwiekszyć itp. Stąd czesto agorafobia się rozwija ale czasem już po pierwszym ataku ludzie zamykają się w domu.
W nerwicy nie ma schematu, nie jest to choroba przewidywalna.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Sercowa Kobieta
Gość

24 kwietnia 2010, o 18:05

Tak. Im dłużej siedzisz w tym tym może być gorzej.
Taka prawda lęki nie poprzestają w jednym punkcie z reguły tylko ida coraz dalej i dalej.
U mnie też tak było na początku wychodziłam potem juz nie.
Unikałam znajomych, przyjaciół, każde wyjście gdziekolwiek było już koszmarem.
mnie akurat psycholog pomógł bo leków się zawsze bałam...
Jadwiga
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 27 maja 2010, o 17:31

16 czerwca 2010, o 22:50

Ja to ostatnio mam tak że jak pomyślę że na przykład mam gdzieś wyjść to od razy czuje taki niepokoi mały. Który narasta aż do chwili wyjścia. To moim zdaniem świadczy o agorafobii. Dlatego ni elubię planowac za bardzo wychodzenia gdziekolwiek bo potem zazwyczaj rezygnuje bo lek jest silny dosyć bardzo.
Tomas
Gość

16 czerwca 2010, o 23:45

Jadwigo dokładnie to jest właśnie lek przed wychodzenie z obawy o co? O atak paniki bądź lęki po wyjściu z domu.
Boisz się ze tam dostaniesz ataku czy silnych objawów i znowu będzie cyrk.
Nie czytałem twoich postów więc nie wiem czy ty korzystałaś z terapii kiedykolwiek?
Naprawde ci polecam. Mnie postawiła na nogi. A wychodzenie dla mnie było wręcz niemożłiwe.
Jadwiga
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 27 maja 2010, o 17:31

17 czerwca 2010, o 00:21

Nie Tomas nie stosowałam. Miałam zacząć ale musiałam przeprowadzić się do rodziny do innego miasta. Niedługo wracam do siebie i zaczynam terapię. Ale dziękuję że piszesz o tym że ci pomogłana tą agorafobię i w ogóle te ataki. Bo to nadzieja dla mnie :)
halfix
Gość

17 czerwca 2010, o 00:49

JADWIGA

nerwica, depresja , fobie to zaburzenie czynnosci mozgu , i tylko terapia moze nas naprawde uzdrowic (jesli tego chcemy) wspomagamy sie lekami bo inaczej czesto sie nie da, ale problem w tym ze sama musisz dojsc do tego jakiej terapi potrzebujesz.. wgladowo poznawczej... a moze dynamicznej... sa rozne metody i w tym problem :(
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6538
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

17 czerwca 2010, o 16:21

Ja myślę że nie jest problemem sam wybór metody. Problemem jest samo zaczęcie jakiejkolwiek terapii, z myślą że to nie ma sensu bo to tylko gadanie. Czy z różnych innych powodów.
Kiedy męczą kogoś ataki paniki to po prostu powinien spróbowac terapii poznawczo-behawioralnej żeby jakoś się z tym oswajać z lękami, atakami a konkretnie przestać z nimi walczyć i się ich bać. Na pewno nie jest to terapia ho siup i już się nie boję. Tak jak zawsze wymaga zaangażowania pełnego. Po prostu trzeba spróbować.
I nie mówię tutaj tylko o tej konkretnej terapii ale w przypadku lęku przed atakami to moim zdaniem najszybsza metoda.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Jadwiga
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 27 maja 2010, o 17:31

17 czerwca 2010, o 16:55

A ty Victor korzystasz nadal z tej terapii ? Wiem że pisałeś że w tamtym roku już chodziłeś, i tak cały czas?
A stosowałeś jakieś inne sposoby?
I czy w ogóle to ci jakkolwiek pomogło?
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6538
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

17 czerwca 2010, o 18:20

Nie nie cały czas. W tamtym roku po raz pierwszy chodziłem na poznawcza terapię.
Wcześniej chodziłem do psychologa na terapię, rozmawialiśmy o życiu o moich postawach, o mojej samoocenie i emocjach.
Co prawda chodziłem tam dosyć krótko bo wtedy zaczałem doświadczac depersonalizacji i miałem nieustanne ataki paniki. Więc na tej terapii nie szło się skupić na rozmowach o sobie.
Dopiero któras z kolei psychiatra mnie skierowała na terapię poznawczo behawioralną. I musze powiedzieć że z atakami skutecznie sobie poradziła. To znaczy wczesniej ataki paniki to był koszmar, latałem po mieszkaniu, płakałem, błagałem o karetkę. Po tej terapii ataki autentycznie przestały mnie przerażać. Pojawiały się ale o wiele rzadziej, a jak już to rwały nie 3 godziny tylko góra 10 minut. i dużym plusem było to że potrafiłem usiąść podczas ataku i nie szaleć nie panikować.
Jedyne na co mi nie pomogło to na ciągły lęk i depersonalizację ale też ja tej terapii nie odbyłem do końca bo złamałem dosyć poważnie nogę i wypadłem po miesiącu z koleji. Bo terapia była z NFZ.
Potem został mi lęk i depersonalizacja i próbowałem z tym jakoś radzić sobie, akceptując, pracując, w między czasie stosowałem bioenergoterapię, akupunkturę, masaże lecznicze, ale nic z tych rzeczy nie pomogło.
Teraz z powodu silniejszej depersonalizacji ataki wróciły i do tego zaczeła się agorafobia więc wróciłem na terapię, ale już nie z NFZ bo kolejki roczne prawie. I dlatego nie jest to stałe chodzenie bo też trzeba mieć kesz.
Ale w moim przekonaniu bez leku stałego ataki paniczne można okiełznać.
Więc do terapii!!! :)
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Jadwiga
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 114
Rejestracja: 27 maja 2010, o 17:31

17 czerwca 2010, o 18:51

Rozumiem a obecnie wychodzisz z domu? Piszesz o agorafobii czyli nie chodzisz do pracy?
Jak sobie radzisz z wychodzeniem z domu? Bop u mnie to jest teraz największy problem.
ODPOWIEDZ