Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

2 maja 2025, o 16:16

seven pisze:
2 maja 2025, o 10:22
Podskoczyło mi wczoraj ciśnienie, stwierdziłem że przeczytam ulotkę leku który biorę (ranofren) żeby sprawdzić czy to czasem nie efekt uboczny i tak, faktycznie może on coś takiego powodować jednak przy okazji dowiedziałem się że w skutkach ubocznych jest też nagły zgon opisywany jako częściej niż 1 na 1000… teraz totalna panika. Nie wiem czy brać to dalej czy zrezygnować z tego leku.
Na jakie zaburzenie/ chorobę to bierzesz?
Jeżeli masz wątpliwości dotyczące leku, skonsultuj to z lekarzem.
Bardzo dużo leków ma taki skutek uboczny, to wcale nie takie rzadkie.
Polecałabym ich nie czytać :) zwłaszcza, jeżeli masz skłonności do sugestii.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Luk
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 210
Rejestracja: 8 sierpnia 2020, o 18:56

2 maja 2025, o 18:32

Nagły zgon to piękna śmierć. Nie narzekaj.
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

2 maja 2025, o 22:07

Luk pisze:
2 maja 2025, o 18:32
Nagły zgon to piękna śmierć. Nie narzekaj.
bez komentarza :?
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Żakuj1497
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 617
Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18

3 maja 2025, o 09:38

Ha - ha - ha, ja chciałbym dużo rzeczy ale niestety jestem nieudacznikiem który nic nie potrafi, moja samoocena kuleje i do tego zasłużyłem sobie na chorobę, tylko nie zasługuje na śmierć lata będę się męczył aż leki zrobią swoje
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
seven
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 26
Rejestracja: 20 lutego 2025, o 15:36

3 maja 2025, o 12:23

Paulosia pisze:
2 maja 2025, o 16:16
seven pisze:
2 maja 2025, o 10:22
Podskoczyło mi wczoraj ciśnienie, stwierdziłem że przeczytam ulotkę leku który biorę (ranofren) żeby sprawdzić czy to czasem nie efekt uboczny i tak, faktycznie może on coś takiego powodować jednak przy okazji dowiedziałem się że w skutkach ubocznych jest też nagły zgon opisywany jako częściej niż 1 na 1000… teraz totalna panika. Nie wiem czy brać to dalej czy zrezygnować z tego leku.
Na jakie zaburzenie/ chorobę to bierzesz?
Jeżeli masz wątpliwości dotyczące leku, skonsultuj to z lekarzem.
Bardzo dużo leków ma taki skutek uboczny, to wcale nie takie rzadkie.
Polecałabym ich nie czytać :) zwłaszcza, jeżeli masz skłonności do sugestii.
Mocne stany lękowe + DD. Wiem, że to lek na schizofrenię/psychozy itp, ale lekarz zapewnia mnie, że nic z tych rzeczy nie mam a sięga po ten lek ze względu na to żeby wyciszyć mi myśli bo jestem strasznie nakręcony. Klasyczne przeciwdepresanty fajnie u mnie działały kilka lat temu na początku nerwicy ale tym razem niestety jeszcze bardziej nakręcają moje objawy. Do tego mam brać lorazepam doraźnie, ale po przeczytaniu tych skutków ubocznych boję się cokolwiek dorzucić do tego leku🤣
Tak wiem.. to pierwszy lek w którym przysięgałem sam sobie, że nie będę czytał uboków, ale przypadkowo wyszła akcja z ciśnieniem i chcąc nie chcąc zwróciłem na to uwagę a teraz jest panika hah
Żakuj1497
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 617
Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18

3 maja 2025, o 20:24

Hopla !
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
Żakuj1497
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 617
Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18

9 maja 2025, o 19:08

Wątek umarł, temat zginął, dziś o mało co nie poniosły by mnie nerwy i zrobił bym coś głupiego ... Na szczęście jestem mocno opanowanym człowiekiem ale wychodzi na to że tylko z wierzchu, w środku drzemie we mnie bomba. Dopeotoo co słyszało się o tragedii w Warszawie, innych makabrycznych tragedii w całym kraju a mnie jak ponoszą emocje to nie można mnie zatrzymać, na szczęście nie mam serce mordercy bardziej ze mnie wrażliwy chłopak ale różnie w życiu bywa. Bywam.
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 46
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

9 maja 2025, o 23:39

Hej nie radze juz sobie.. Tak sie boje ze jestem jakas psychopatka ze juz nie wiem co mam robic. Mam natretne mysli ze zaraz sobie cos zrobie lub komus. Siedze z kims, nagle przychodzi ta mysl i mam wrazenie ze zaraz strace kontrole i naprawde to zrobir. Zaciska mi sie gardlo, chce mi die wymiotowac, chce uciec jak najdalej zeby napewno nic nie zrobic. Bardzo sie boje. Mialam takie mysli kilka miesiecy wczesniej jakos przeszlo nie myslalam o tym a jak mysl sie pojawiala to szybko znikala albo nie powodowala we mnie tego uczucia. To wszystko wrocilo jak przeczytalam o tym morderstwie na uniwersytecie w Wsrszawie. Mysle sobie, przeciez chlopak pewnie normlany ktory byl jeszcze na 3 roku na prawie nagle zrobil vos takiego, co jesli ja to zrobie? Odrazu w mojej glowie obraz jak robie cos komus z rodziny mimo ze ja tak bsrdzo tego nie chce. Noi te uczucie we mnie jakby chec zrobienia tego a w tym samym czasie zaciska mi sie gardlo, zbiera mi die na wymioty i chce uciec. Przeciez na nie chce nic zrobic, chce zeby bylo dobrze, chce byc szczesliwa i zyc szczesliwie. Mam juz siebie tak dosc, tak sie bojr ze strace kontrole nad soba, ze naprawde zrobie cos zlego. Nie chce byc psychopatka, chce byc zdrowa nie chce myslec o takich rzeczach. Wolalabym juz chyba codziennie czuc derealizacje niz to. Napewno napiszecie idz do psychiatry, psychologa ale ja nie jedtem pelnoletnia, rodzina malo co sie mna przejmuje, kiedys im mowilam o moich problemach to mowili cos „no poszukamy psychologa” i tak juz czekam az znajda prawie 2 lata. Zamiast vieszyc sie zyciem i korzystac ja boje sie samej siebie, nie dosc ze boje sie ze umre, ze jestem chora na cos to jeszcze te okropne mysli znowu sie u mnie pojawily. Tak bardzi chce pomocy. Przepraszam ze wszystko tak razem napisalam bez zadnego rozdzielania, ale pisze to w takim stresie ze nie mam sily.
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

10 maja 2025, o 06:20

ma.jka pisze:
9 maja 2025, o 23:39
Hej nie radze juz sobie.. Tak sie boje ze jestem jakas psychopatka ze juz nie wiem co mam robic. Mam natretne mysli ze zaraz sobie cos zrobie lub komus. Siedze z kims, nagle przychodzi ta mysl i mam wrazenie ze zaraz strace kontrole i naprawde to zrobir. Zaciska mi sie gardlo, chce mi die wymiotowac, chce uciec jak najdalej zeby napewno nic nie zrobic. Bardzo sie boje. Mialam takie mysli kilka miesiecy wczesniej jakos przeszlo nie myslalam o tym a jak mysl sie pojawiala to szybko znikala albo nie powodowala we mnie tego uczucia. To wszystko wrocilo jak przeczytalam o tym morderstwie na uniwersytecie w Wsrszawie. Mysle sobie, przeciez chlopak pewnie normlany ktory byl jeszcze na 3 roku na prawie nagle zrobil vos takiego, co jesli ja to zrobie? Odrazu w mojej glowie obraz jak robie cos komus z rodziny mimo ze ja tak bsrdzo tego nie chce. Noi te uczucie we mnie jakby chec zrobienia tego a w tym samym czasie zaciska mi sie gardlo, zbiera mi die na wymioty i chce uciec. Przeciez na nie chce nic zrobic, chce zeby bylo dobrze, chce byc szczesliwa i zyc szczesliwie. Mam juz siebie tak dosc, tak sie bojr ze strace kontrole nad soba, ze naprawde zrobie cos zlego. Nie chce byc psychopatka, chce byc zdrowa nie chce myslec o takich rzeczach. Wolalabym juz chyba codziennie czuc derealizacje niz to. Napewno napiszecie idz do psychiatry, psychologa ale ja nie jedtem pelnoletnia, rodzina malo co sie mna przejmuje, kiedys im mowilam o moich problemach to mowili cos „no poszukamy psychologa” i tak juz czekam az znajda prawie 2 lata. Zamiast vieszyc sie zyciem i korzystac ja boje sie samej siebie, nie dosc ze boje sie ze umre, ze jestem chora na cos to jeszcze te okropne mysli znowu sie u mnie pojawily. Tak bardzi chce pomocy. Przepraszam ze wszystko tak razem napisalam bez zadnego rozdzielania, ale pisze to w takim stresie ze nie mam sily.
To co czujesz, to klasyka gatunku w zaburzeniach lękowych, nerwicowych. Te myśli są typowymi myślami o charakterze natrętnym, z lęku. Twój umysł czuje się zagrożony, więc robi wszystko, żebyś zwróciła na niego uwagę. Boisz się, że coś komuś zrobisz, albo sobie, ale zobacz...dalej się boisz. Jeżeli ktoś się boi to dobry znak. (Wiem, to jest dla ciebie pewnie nierealne co napisałam), te zaciskania w gardle, chęć wymiotow to również - klasyczne objawy ataków paniki. Twój mózg chce Cię tak na prawdę chronić, dlatego staje w pozycji "walki lub ucieczki", to nasz mechanizm z pradawnych czasów, właśnie po to - żeby nas chronić. Jednak teraz, po prostu u Ciebie bardzo dużo musiało się kłębić stresów/lęków/zmartwień, umysł nie wytrzymał i się "wylało" na zewnątrz w postaci tych myśli i ataków paniki. Najprawdopodobniej wtedy poradziłaś sobie z tymi myślami (które przeszły), bo "nie nadałaś im wartości", czyli nie zwracałaś do końca na nie uwagi. Teraz pojawił się impuls, na który Twój umysł jest podatny - morderstwo na UW. Czy masz jakieś inne dolegliwości fizyczne? (migreny, problemy żołądkowe), które nie do końca są zdiagnozowane, a nie wiesz skąd "coś cię boli"? Tak też na samym początku objawiają się zaburzenia lękowe, umysł daje znać ciału, że coś jest nie tak, ale na to nie reagujemy, bo jest to subtelne, nasila się z czasem i wtedy mózg musi dać znać "bardziej drastycznie", żebyś zwróciła uwagę, że coś jest nie tak = myśli i ataki.
Polecam Ci filmiki na yt o zaburzeniach lękowych, do samodzielnej pracy - medytacja bardzo dobrze działa na to ;) Serio, warto spróbować.

Jednak muszę tutaj odnieść się do medycznej/psychologicznej pomocy. ;) Najlepiej jakby rodzice jednak zabrali Cię do psychiatry i psychologa koniecznie. Być może potrzebne tutaj są już leki przeciwlękowe.
Radziłabym też omijać "wrażliwe" tematy, takie jak morderstwo, samobójstwo itp.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Żakuj1497
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 617
Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18

10 maja 2025, o 19:52

Strach lęk, często jest irracjonalny w dosłownym tego słowa znaczeniu - nie zawiniliśmy, nic nie zrobiliśmy źle, a jednak się pojawia w patologicznej formie. Ogromny strach może przerodzić się w paranoję - za to lekki strach pomaga uniknąć zagrożenia życia można podawać dużo przykładów. Zmeirzwm do tego, że aby walczyć z czymś trzeba to najpierw zrozumieć. Oczywiście, trzeba być wyrozumiałym dla siebie i radzić sobie spokojem. Małe nasze lęczki utrudniają funkcjonowanie, ale ja mam taką radę - trzeba pokochać swoją chorobę. Wizyta u psychiatry jak najbardziej na plus, lepiej zapobiegać niż leczyć ale tutaj muszę napisać ze już pierwsza wizyta u psychiatry to już leczenie, ale na szczęście nikt nie widzi kart pacjenta i nikt się o tym nie dowie. Pokochać chorobę, być bardziej dla siebie wyrozumiałym a i tak życie nas przygniecie ważne jak sobie po tym fakcie poradzimy, jeśli teraz będziemy asertywni będziemy walczyć to później możemy być gotowi na trudy życia. Oczywiście to tylko założenie. Nikt nie urodził się idealny, ciąża, neurologia, to wszystko może mieć na nad wpływ, dlatego uważam, że to nic że czujemy strach - to dobrze, co do lęku to jak pisałem podstępne narzędzie umysłu które bardziej szkodzi niż pomaga ale trzeba to z siebie "wyrzucić" i te przeżycia prawdziwe mocne dodadzą siły ważne by nie robić nic głupiego. Z drugiej strony jak pisałem o zapobieganiu trzeba uważać na lekarzy psychiatrów bo leczenie może trwać całe życie - prędzej czy później ludzie odstawiają leki. Ja bym proponował iść na terapię, zapisać się to bardziej pomoże niż wizyta u psychiatry bo on wystawi tylko leki które mogą się nie spodobać, ale jeśli trzeba to trzeba. Także uważać i zmierzać do zdrowienia.
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
Max2606
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 21
Rejestracja: 15 października 2024, o 13:03

12 maja 2025, o 16:24

Kommandant__ pisze:
12 lutego 2025, o 18:54
Cześć,
jestem na forum nowa, z nerwicą zmagam się już kilka lat - było raz lepiej, raz gorzej. Zaznaczę też, że jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale ostatnio mam pewne trudności. Opiszę może to, co się ze mną dzieje od jakiegoś czasu, bo szczerze powiedziawszy, mam już serdecznie dość i jestem tym wszystkim zmęczona po prostu. Trochę trudno mi jest opisać wszystko co się ze mną dzieje w spójny sposób, ale postaram się, by ten post nie był zbyt chaotyczny.
Od kilku tygodni towarzyszy mi nasilony lęk i niepokój, szczególnie wieczorami, gdy jestem sama ze swoimi myślami, które są w ostatnim czasie dość intensywne pod kątem tworzenia lęku. Już tłumaczę o co chodzi - ciągle bombardują mnie myśli o tym, że jestem opętana i że nie mogę być w stu procentach pewna, że myśli te są fałszywe. Moja wiara generalnie mocno osłabła przez aferę, która wybuchła w parafii niedaleko mojej. Zaczęłam być zła na duchownych ( wcześniej często miałam wątpliwości czy taka dana osoba nie zrobiła podobnych rzeczy o jakich słyszałam w telewizji, ale stwierdzałam, że to natrętne myśli po prostu ) i częściowo też na Boga. Przeczytałam gdzieś kiedyś, że trwanie przez długi czas w jakimś powtarzającym się grzechu prowadzi do opętania lub zniewolenia i tym sposobem zafundowałam sobie jazdę bez trzymanki na rollercoasterze. Żeby nie było, często piję wodę święconą, by sprawdzić czy coś mi się dzieje, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Sięgam po Pismo Święte prawie codziennie. Okropnie się boję, że coś mogło we mnie wleźć, bo sfera duchowa jest mimo wszystko dla mnie ważna. Miałam już kiedyś takie myśli o opętaniu, ale teraz to jest jakaś tragedia totalna.
Doświadczam bardzo przykrych obrazów przemocy słownej i czynnej wobec rodziny, ukochanego kota czy nawet samej siebie - dawniej to też się pojawiało, ale nie w tak dużym natężeniu. Myśli też czasami są w formie wewnętrznego głosu z treścią na przykład: "uderz go", "kopnij", "zrób mu krzywdę". Często odnoszę wrażenie, że ten świat to nie jest rzeczywista rzeczywistość, a wzmacniane to jest przez fakt, że zdarza mi się cyklicznie mocne deja vu. Wiem już, że taki stan to derealizacja, połączona u mnie też z depersonalizacją. Kilka dni temu dopadło mnie jakieś apogeum lęku - zaczęłam się zastanawiać nad tym, dlaczego ludzie po hipnozie regresyjnej pamiętają coś, co mogło nie mieć miejsca ( mam ciocię, która poruszyła temat poprzednich żyć i świadectw osób, które się takowej hipnozie poddały, a to pewnie wywołało tą całą falę niepokoju ) i dlaczego, jeśli ewolucja jest tylko teorią, powstali ludzie...jakby, jaka była na to w ogóle szansa, że małpy się dobrały w taki sposób, by finalnie powstała rasa ludzka czy też dlaczego ludzie mają samoświadomość swojego istnienia. Zastanawiałam się skąd biorą się te dziwne myśli, które mam o przemocy ( na poziome racjonalnym wiem, że są wynikiem lęku ) i czy nie pochodzą od demona. Albo też czy mam dość mocny kręgosłup moralny, by faktycznie czegoś komuś nie zrobić. Z objawów somatycznych mam uczucie pełnej głowy jak napompowany balon - takiego jakby wewnętrznego ścisku lub rozpierania, nie wiem jak to nazwać. Mam trudność w skupieniu uwagi i jej utrzymaniu. Dodatkowo nudności, zaczynające się rano i ustępujące dopiero, gdy leżę w łóżku ( czasami lżejsze po powrocie ze szkoły do domu ), a do tego suchość w gardle. Łapię się też na tym, że zaciskam szczękę.
Ludzie, nie wiem już co robić... Miał ktoś już taką jazdę kiedyś?
Zrób sobie badania u neurologa to może być padaczka skroniowa mam to samo
a.olenka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 45
Rejestracja: 1 listopada 2021, o 16:21

16 maja 2025, o 20:30

Nie wierzę już w ludzi. Na ostatniej terapii dowiedziałam się, że od września nie mam już możliwości przychodzenia na 18:00, bo Pani terapeutka zmieniła godziny przyjęć i sesje od 15:00 będą dla pacjentów prywatnych. Poczułam się oszukana, wściekła, zdradzona... Jeszcze odwaliła mi tym kiedy powiedziałam, że nie mam już nikogo tj. żadnych bliskich osób do rozmowy. I jeszcze to jej nakłanianie do powiedzenia co teraz czuję, jakie mam myśli itp. kiedy tak strasznie płakałam i chciałam po prostu przeżyć to co powiedziała sama ze sobą, zebrać jakoś myśli. A ta ciągle nadawała... Płakałam, bo zaskoczyła mnie ta decyzja bardzo. No ale czego się można spodziewać. Każdy ma Cię w dupie i koniec końców pomyśli o sobie. Co ja sobie myślałam.
Mój facet w ostatnim czasie nie śpi. Dziś myślałam, że coś mu się stało, bo obudził mnie straszny huk. Już miałam myśl, że leży i dostał zawału albo coś tego typu. A on po prostu kopnął do czegoś ze wściekłości.Ma dość wysokie ciśnienie, tabletki go nie zbijają ;( powiedział mi dziś, że on już nie wytrzymuje, chce się zabić. Pierwszy raz tak się przestraszyłam, widze że jest z nim źle i nic nie pomaga.
Sorry, ale nie mam tego komu powiedzieć :(
Miissiaaaa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: 16 maja 2025, o 19:42

16 maja 2025, o 20:35

Hej, ogólnie zmagam się z lękiem przed śmiercią (około 3 lata to trwa), byłam na lekach i zeszłam, ostatnio byłam mocno w mocnych nerwach i dostałam lęków i mocnego ataku paniki, od tych trzech dni, nie czuję kontaktu z rozumem, jakbym nie miała uczuć, do tego panikuje z myślami o śmierci, że mój mozg się wyłacza, dostaalm tez bolu glowy, mam ucisk z boku labo z tylu od tez 2-3 dni, boję się ze to udar, wylew lub zawal co pogarsza moj stan, boli mnie ta glowa i przez to nakrecam sie ze nie odczuwam uczuc, gdy cos robie, ide na spacer, nie czuje bolu, leze, siedze lub chodze i czuje sie jakbym byla odcieta skupiam sie na jednym punkcje jak cos robie to czuje jakbym miala czasami zawroty glowy, co to moze byc? czy to jest normalne po mocnym ataku paniki? tez gdy przemywam cieplą woda kolo serca to mnie kuje, to wszystko nerwy, badania mam ok, cisnienie tez doktor mowi ze zdrowa i zebym poszla do pscyhologa i psychiatry poniewaz nic mi nie jest, zbliza sie weekend i bardzo sie boje ze sobie nie poradze, czy to jest okej ze przestakam odczuwac emocje, mam derealizacje, skupiam sie na jednym punkcie i mnie odcina od rzeczywistosci czuje sie inna wtedy, ciezko mi tez jest bo sie boje ze mi waga spada, nic nie jadlam od meisiaca tylko jedna rzecz i weim ze orgaznim tez nie jest przywyczajoyn i boli mnie glowa, nie wiem czy od nerwow czy zmienia stylu zycia zaczlema brac magne b6, zaczynam jesc normalnie tylko tez mam nudnosci i czuje zawroty glowy jakby mi slabo bylo, dziwnie mi w ocach czsami nagle cieplo w oczach, z rana mi zimno ogolnie mi zimno jets czesto odkad zaczelam sie stresowac, nie umiem byc skoncentrowana, czuje sie samotna i zagubiona, ktos cos mowi nie umiem byc skoncentrowana, bo myslami o tym rozumie czy wszystko dobrze i przemyslenia czy napewno ze mna jest okej czy to mi przejdzie czy nie umieram, boje sie ze mam cos z glowa bo mam bol i nudnosci i przez to sie stresuej mocniej, a sercee tylko gdy ciepla wody lub szybkie chodzenia po schodach to czuje lekki nie tak mocny jak przy cieple lub przy jakims ficznym wysilku gdzie napinam miesnie i wtedy czuej ze mam oddech szybszy to dostaje lekkiego tak obok jakby miesien albo bol a nie serce, a gdy woda to wtedy czuje klocie, tez gdy wychodze na spacer to nagle nie mysle, nie mam bolow, a gdy leze to odczuawam, tez gdy zaczynam jesc do wtedy jakby mi sie nasilalo to wszystko i te inne objawy wymienione , moje zycie emocjonalne stalo sie obojetne, nie umiem wyrazic uczuc ani nie mam potrzeby byc kochana, lecz jak cos mi jest to stres i ataki i nerwy, sama nie wiem co mam myslec. boje sie spac, kapac sie, i dostaje weicej lekow nizmialam. prosze o pomoc.
Dorothy93
Nowy Użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 16 maja 2025, o 20:56

16 maja 2025, o 21:51

Jeden z gorszych dni pod wieloma względami: gula w gardle cały dzień, rozstrzęsiona klatka, palec na pulscie co minuta. Do tego wróciłam do leków po dwóch latach także dodatkowo nudności i "zamglenie". Człowiek się zastanawia "Jak wiele bólu można jeszcze znieść i czy ten ból w ogóle istnieje?".
Żakuj1497
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 617
Rejestracja: 28 lutego 2021, o 16:18

20 maja 2025, o 16:55

Ból psychiczny towarzyszy mi na codzień, ale mam siłę jeszcze coś robić. Choć teraz zamulam, doceniam siebie i wierzę że wyjdzie mi to na dobre. Jestem pewny choć nie pewny siebie i ogarniam co mam ogarnąć czyli przestrzeń wokół siebie tą mentalną bo na poziomie jestem małego dziecka. Wiele jeszcze mam do zrobienia więc walczę z moją depresją pease
Goń królika za ogon daje tyle szczęścia !
Wolność słowa z umiarem
Szczęście to chwila ulotne jak motyle
ODPOWIEDZ