Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
Awatar użytkownika
MESJASZ
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 231
Rejestracja: 7 września 2024, o 08:53

22 lutego 2025, o 09:45

Pozwól, że przytoczę swój pierwszy komentarz skierowany w Twoją stronę:
MESJASZ pisze:
21 lutego 2025, o 21:44
Bez urazy, ale zawsze miałem takie zdanie o psychologach, że oni sami w pierwszej kolejności potrzebują pomocy. Zadziwiające jest, że osoby o tak słabej kondycji psychicznej podejmują się leczenia innych. To, że realnie pomagają, to jest już inna sprawa. Ludzie którym wystarczy nawinąć makaron na uszy i tak są już zwyczajnie straceni.
W odpowiedzi na niego, zwróciłaś mi następujące uwagi:

1. Leczy lekarz, nie psycholog
2. To, że ktoś ma zaburzenia, nie znaczy że ma słabą psychikę

Jakby?? Teraz zaś manipulacja poszła w stronę wytykania mi braku wiedzy we wiadomości, która nawet nie była skierowana do Ciebie, a podajesz ją jako argument w dyskusji by mnie atakować.

Nie otwieraj więcej do mnie swojej gęby, bo zwyczajnie Tobie z tej gęby śmierdzi gównem.

Nie pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

22 lutego 2025, o 20:34

bareten pisze:
22 lutego 2025, o 09:16
Hej hej, u mnie ogólnie dziś w miarę ok jeśli chodzi o psychikę. Trochę gorzej fizycznie, bo czuję że mam spięty brzuch. Tak zauważyłem, że nieświadomie jakby podciągam cały brzuch do góry. Jak się na tym łapie to mogę go sam jakby zluzować. Nie jest to jakiś mocny ból, raczej taki ból gdzieś tam z tyłu głowy czy dyskomfort jak przy objedzeniu. Pewnie kolejny nerwicowy objaw. Może poratuje się nospą.

A jak u Was?
Hej. Myślę, że może to być nerwicowy objaw, albo może już dyskomfort od samego podciągania brzucha? Przeszła Ci już ta grypa?
U mnie na odwrót, fizycznie bardzo dobrze-ale to już od dawna. Od wczoraj psychicznie trochę gorzej, po czwartkowym stresie.. mam nadzieję, że minie. Staram się na tym nie skupiać, raz wychodzi, a raz nie... :((
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

22 lutego 2025, o 20:53

Hej :)

Tak grypa przeszła. Ale wiesz, ciężko to przeżywałem, bo miałem już wymyślone wszystkie choroby świata, wątroba, trzustka, jakiś rak. Nie byłem w stanie uwierzyć że to tylko i wyłącznie grypa żołądkowa. Myślę też, że mogłem przez to nabawić się trochę nerwicy żołądka. Po prostu teraz kontroluje jak się czuje jeśli chodzi o żołądek i jelita. Może faktycznie po prostu mięśnie czy jelita po prostu są spięte od stresu co daje takie objawy. Lekko brzuch boli i cały dzień o tym myślę. A dobrze wiemy jak jest z somatami, sami umiemy je przywołać. Dosłownie i w przenośni.

No niestety, na nas teraz jakieś stresogenne chwilę wpływają tak, że możemy mieć później zrypane kilka dni. Ale wszystko mija, z czasem ...
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

22 lutego 2025, o 22:12

bareten pisze:
22 lutego 2025, o 20:53
Hej :)

Tak grypa przeszła. Ale wiesz, ciężko to przeżywałem, bo miałem już wymyślone wszystkie choroby świata, wątroba, trzustka, jakiś rak. Nie byłem w stanie uwierzyć że to tylko i wyłącznie grypa żołądkowa. Myślę też, że mogłem przez to nabawić się trochę nerwicy żołądka. Po prostu teraz kontroluje jak się czuje jeśli chodzi o żołądek i jelita. Może faktycznie po prostu mięśnie czy jelita po prostu są spięte od stresu co daje takie objawy. Lekko brzuch boli i cały dzień o tym myślę. A dobrze wiemy jak jest z somatami, sami umiemy je przywołać. Dosłownie i w przenośni.

No niestety, na nas teraz jakieś stresogenne chwilę wpływają tak, że możemy mieć później zrypane kilka dni. Ale wszystko mija, z czasem ...
Myślę, że tak właśnie to wygląda. Przestraszyłeś się, a nerwica to uwielbia, i teraz nawet może Ci się wydawać, że to jest spięte, albo faktycznie się spięło właśnie ze stresu... Często tak masz, że coś Cię boli, a ty wymyślasz choroby? Zastanawiam się, bo ja np. tak nie mam i nigdy nie miałam.. Na początku leczenia miałam biegunkę ponad miesiąc, dzień w dzień, wiedziałam, że to ze stresu/od leków, ale nie analizowałam chorób..ciekawe... Pamiętam, że bierzesz Cital - coś jeszcze? Nie pamiętam czy mi umknęło. Coś przeciwlękowego? Tak co do przywoływania się zgadzam.

Co do mnie - trochę mnie to martwi, że mam stresującą sytuację (nie czuję stresu/lęku bo jestem na pregabalinie cały czas i to na solidnej dawce), ale wiem z doświadczenia, że na pewno bym się czymś w danej sytuacji zestresowała, nie wiem, czy to po prostu wchodzi samoistnie do głowy, bez mojej świadomości przez pregabalinę? Bo zastanawiam się w takim razie, jak się tego pozbyć? Stresują mnie sytuacje, a ja nawet o tym nie wiem, potem dzień po danej stresującej rzeczy, zaczynam się źle czuć, ale chyba nie czuję lęku, tylko taką bardziej beznadzieję? Brak sensu? Ale nie tak, że nie chce żyć, tylko coś pomiędzy.... Też tak masz?
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

23 lutego 2025, o 09:18

Dlatego tak ważna przy nerwicy jest praca nad sobą o czym wspominają chłopaki, no bez tego przy czymkolwiek będziemy wracać do starego schematu, jak nie grypa to przy mocniejszym przeziębieniu albo innej stresującej sytuacji. Zaraz odpali się ciało migdałowate i będzie szukało wyimaginowanego zagrożenia
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

23 lutego 2025, o 09:53

Paulosia pisze:
22 lutego 2025, o 22:12
bareten pisze:
22 lutego 2025, o 20:53
Hej :)

Tak grypa przeszła. Ale wiesz, ciężko to przeżywałem, bo miałem już wymyślone wszystkie choroby świata, wątroba, trzustka, jakiś rak. Nie byłem w stanie uwierzyć że to tylko i wyłącznie grypa żołądkowa. Myślę też, że mogłem przez to nabawić się trochę nerwicy żołądka. Po prostu teraz kontroluje jak się czuje jeśli chodzi o żołądek i jelita. Może faktycznie po prostu mięśnie czy jelita po prostu są spięte od stresu co daje takie objawy. Lekko brzuch boli i cały dzień o tym myślę. A dobrze wiemy jak jest z somatami, sami umiemy je przywołać. Dosłownie i w przenośni.

No niestety, na nas teraz jakieś stresogenne chwilę wpływają tak, że możemy mieć później zrypane kilka dni. Ale wszystko mija, z czasem ...
Myślę, że tak właśnie to wygląda. Przestraszyłeś się, a nerwica to uwielbia, i teraz nawet może Ci się wydawać, że to jest spięte, albo faktycznie się spięło właśnie ze stresu... Często tak masz, że coś Cię boli, a ty wymyślasz choroby? Zastanawiam się, bo ja np. tak nie mam i nigdy nie miałam.. Na początku leczenia miałam biegunkę ponad miesiąc, dzień w dzień, wiedziałam, że to ze stresu/od leków, ale nie analizowałam chorób..ciekawe... Pamiętam, że bierzesz Cital - coś jeszcze? Nie pamiętam czy mi umknęło. Coś przeciwlękowego? Tak co do przywoływania się zgadzam.

Co do mnie - trochę mnie to martwi, że mam stresującą sytuację (nie czuję stresu/lęku bo jestem na pregabalinie cały czas i to na solidnej dawce), ale wiem z doświadczenia, że na pewno bym się czymś w danej sytuacji zestresowała, nie wiem, czy to po prostu wchodzi samoistnie do głowy, bez mojej świadomości przez pregabalinę? Bo zastanawiam się w takim razie, jak się tego pozbyć? Stresują mnie sytuacje, a ja nawet o tym nie wiem, potem dzień po danej stresującej rzeczy, zaczynam się źle czuć, ale chyba nie czuję lęku, tylko taką bardziej beznadzieję? Brak sensu? Ale nie tak, że nie chce żyć, tylko coś pomiędzy.... Też tak masz?
Część Paulino.

Myślę, że przez tą grypę która przeszedłem po prostu moja nerwica zakodowała, że trzeba zwracać uwagę na swoje wypróżnianie, na to czy dziś boli brzuch czy nie. Czy przelewa się w brzuchu czy nie. Ogólnie coraz bardziej wydaje mi się, że stan mojej nerwicy aktualnie utrzymuje mija hipochondria. Wcześniej gdy nerwica była nieaktywna byłem ostatnią osobą która chodziła do lekarzy. Teraz to się aktywowało jakoś konkretnie podczas nerwicy. Taki strach przed stanem swojego zdrowia. Dziś się obudziłem, lekko cmi głową i ciepło mi na twarzy no i już głową ma pole do popisu. A to pewnie po prostu kolejna reakcja na lęk...

Co do Twojej sprawy, to ja zauważyłem że zawsze jakiś stres odreagowywuje następnego dnia lub nawet troszkę później. Tak i było jak miałem wypadek, byłem spokojny. Wróciłem do domu, poszedłem normalnie spać. W ciągu kilku dni nagle dostałem ataku pierwszego w grudniu paniki. Z lękiem oczywiście przychodzi wtedy to uczucie bezsensu, smutku. Ale to chyba wszystko po prostu jest ze sobą skorelowane...
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

23 lutego 2025, o 10:54

drakan9 pisze:
23 lutego 2025, o 09:18
Dlatego tak ważna przy nerwicy jest praca nad sobą o czym wspominają chłopaki, no bez tego przy czymkolwiek będziemy wracać do starego schematu, jak nie grypa to przy mocniejszym przeziębieniu albo innej stresującej sytuacji. Zaraz odpali się ciało migdałowate i będzie szukało wyimaginowanego zagrożenia

Ładnie to brzmi praca nad sobą... Gorzej z wykonaniem jak człowiek jest w tym stanie. Ale kiedyś z tego wyszliśmy to teraz też wyjdziemy. Kwestia taka ile zajmie to czasu .. :)
drakan9
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 27 października 2024, o 10:21

23 lutego 2025, o 11:39

Właśnie ten stan to największa motywacja aby to zmienić i najlepszy czas na to, bo kiedy nad tym działać jak będzie pozornie lepiej?
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 46
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

23 lutego 2025, o 11:48

Hej, wczoraj mierzylam sobie poziom tlenu we krwi zegarkiem smatrwatch i pokazalo 92%.. Wystraszylam sie bo przeczytalam ze norma jest od 95-100% i od tamtej pory co chwile sprawdzam ile jest..mierzylam wieczorem bylo 97% uspokoilam sie i poszlam spac, zmierzylam teraz i znowu 93%. Juz właczylo mi sie szybkie bicie serca i lęk. Dodam ze jestem przeziebiona, mam katar i troche kaszle.Troche sie tego obawiam
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

23 lutego 2025, o 12:07

ma.jka pisze:
23 lutego 2025, o 11:48
Hej, wczoraj mierzylam sobie poziom tlenu we krwi zegarkiem smatrwatch i pokazalo 92%.. Wystraszylam sie bo przeczytalam ze norma jest od 95-100% i od tamtej pory co chwile sprawdzam ile jest..mierzylam wieczorem bylo 97% uspokoilam sie i poszlam spac, zmierzylam teraz i znowu 93%. Juz właczylo mi sie szybkie bicie serca i lęk. Dodam ze jestem przeziebiona, mam katar i troche kaszle.Troche sie tego obawiam
Hej. Co do mierzenia tlenu zegarkiem smartwatch, to nie sądzę aby ten pomiar był jakoś bardzo dokładny, do tego jak jesteś przeziębiona to poziom tlenu może spadać, wahać się. Tak samo było u wielu chorych na Covid, co do szybkiego bicia serca- no to wiadomo że jest to z lęku. Jeżeli przy 93% i 97% czujesz się tak samo, nie widzisz różnicy, to nie ma co się martwić.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

23 lutego 2025, o 13:04

Nie martw się, zegarek to żadne narzędzie pomiarowe. Mi co każdy raz pomiar po pomiarze wychodziło co innego. Także luz. Przestałem w ogóle sprawdzać
ma.jka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 46
Rejestracja: 10 listopada 2023, o 22:24

23 lutego 2025, o 13:25

bareten pisze:
23 lutego 2025, o 13:04
Nie martw się, zegarek to żadne narzędzie pomiarowe. Mi co każdy raz pomiar po pomiarze wychodziło co innego. Także luz. Przestałem w ogóle sprawdzać
Wlasnie tez niedawno sprawdzalam bylo 95, a za chwile 99. Takze troche sie uspokoilam. Masakra jak takie rzeczy mogą wplynac na czlowieka, odrazu budzi sie lęk i scisniety żołądek..
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

23 lutego 2025, o 14:09

Nie martw się.

Miałem tak samo jak ty z mierzeniem ciśnienia, mierzeniem temperatury, sprawdzaniem pulsu. Jakiś gorszy wynik prawie mnie w zakłopotanie, powodował że jeszcze bardziej nachalnie mierzyłem dalej.

To wszystko wpisuje się w nerwicowe ABC
Awatar użytkownika
Paulosia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57

23 lutego 2025, o 14:44

bareten pisze:
23 lutego 2025, o 09:53
Paulosia pisze:
22 lutego 2025, o 22:12
bareten pisze:
22 lutego 2025, o 20:53
Hej :)

Tak grypa przeszła. Ale wiesz, ciężko to przeżywałem, bo miałem już wymyślone wszystkie choroby świata, wątroba, trzustka, jakiś rak. Nie byłem w stanie uwierzyć że to tylko i wyłącznie grypa żołądkowa. Myślę też, że mogłem przez to nabawić się trochę nerwicy żołądka. Po prostu teraz kontroluje jak się czuje jeśli chodzi o żołądek i jelita. Może faktycznie po prostu mięśnie czy jelita po prostu są spięte od stresu co daje takie objawy. Lekko brzuch boli i cały dzień o tym myślę. A dobrze wiemy jak jest z somatami, sami umiemy je przywołać. Dosłownie i w przenośni.

No niestety, na nas teraz jakieś stresogenne chwilę wpływają tak, że możemy mieć później zrypane kilka dni. Ale wszystko mija, z czasem ...
Myślę, że tak właśnie to wygląda. Przestraszyłeś się, a nerwica to uwielbia, i teraz nawet może Ci się wydawać, że to jest spięte, albo faktycznie się spięło właśnie ze stresu... Często tak masz, że coś Cię boli, a ty wymyślasz choroby? Zastanawiam się, bo ja np. tak nie mam i nigdy nie miałam.. Na początku leczenia miałam biegunkę ponad miesiąc, dzień w dzień, wiedziałam, że to ze stresu/od leków, ale nie analizowałam chorób..ciekawe... Pamiętam, że bierzesz Cital - coś jeszcze? Nie pamiętam czy mi umknęło. Coś przeciwlękowego? Tak co do przywoływania się zgadzam.

Co do mnie - trochę mnie to martwi, że mam stresującą sytuację (nie czuję stresu/lęku bo jestem na pregabalinie cały czas i to na solidnej dawce), ale wiem z doświadczenia, że na pewno bym się czymś w danej sytuacji zestresowała, nie wiem, czy to po prostu wchodzi samoistnie do głowy, bez mojej świadomości przez pregabalinę? Bo zastanawiam się w takim razie, jak się tego pozbyć? Stresują mnie sytuacje, a ja nawet o tym nie wiem, potem dzień po danej stresującej rzeczy, zaczynam się źle czuć, ale chyba nie czuję lęku, tylko taką bardziej beznadzieję? Brak sensu? Ale nie tak, że nie chce żyć, tylko coś pomiędzy.... Też tak masz?
Część Paulino.

Myślę, że przez tą grypę która przeszedłem po prostu moja nerwica zakodowała, że trzeba zwracać uwagę na swoje wypróżnianie, na to czy dziś boli brzuch czy nie. Czy przelewa się w brzuchu czy nie. Ogólnie coraz bardziej wydaje mi się, że stan mojej nerwicy aktualnie utrzymuje mija hipochondria. Wcześniej gdy nerwica była nieaktywna byłem ostatnią osobą która chodziła do lekarzy. Teraz to się aktywowało jakoś konkretnie podczas nerwicy. Taki strach przed stanem swojego zdrowia. Dziś się obudziłem, lekko cmi głową i ciepło mi na twarzy no i już głową ma pole do popisu. A to pewnie po prostu kolejna reakcja na lęk...

Co do Twojej sprawy, to ja zauważyłem że zawsze jakiś stres odreagowywuje następnego dnia lub nawet troszkę później. Tak i było jak miałem wypadek, byłem spokojny. Wróciłem do domu, poszedłem normalnie spać. W ciągu kilku dni nagle dostałem ataku pierwszego w grudniu paniki. Z lękiem oczywiście przychodzi wtedy to uczucie bezsensu, smutku. Ale to chyba wszystko po prostu jest ze sobą skorelowane...
Hej. Też mam taką reakcję - gorąco w twarz, i robi się czerwona często bez powodu, niedawno to zauważyłam, nie jest to gorączka ani "zawstydzenie sie", nie mam też nadciśnienia, chociaż co mierzę - zawsze mam podwyższone, jedynie na xanaxie nie miałam... ale do lekarza nie idę, bo wiem, że to raczej od nerwicy. W dniu pierwszego ataku w życiu (w październiku br.) ok. 12-13 zaczęłam się słabo czuć-zawroty głowy i tak słabo pod nogami, jakbym miala zemdleć, aż wyszłam szybciej z pracy - zmierzyłam ciśnienie - w stanie spoczynku siedząc w pracy - mialam 150/97, jak to zobaczyłam to się przestraszyłam, bo cały czas siedziałam, no to jak zmierzyłam znowu juz było 160....... uhuhuh Cały tydzień przed "upadkiem"-nazywam to po prostu tak, bo padłam na łóżko jak warzywo-wstałam dopiero do psychiatry, na szczęście leżałam tylko dwa dni - miałam takie ciśnienie. Gorąca twarz mi się robi często "bez powodu"...

Dobrze piszesz - "nerwica zakodowała" i to wystarczy, trzeba jednak jakoś się w to nie wkręcać...Przynajmniej ja..próbuję się nie wkręcać w myśli, chociaż od czwartku właściwie ciągle latam sprzątam, u siebie, u rodziców, wygląda to jak jakaś mania..nawet dziś sprzątam szoruję sprzęty itp.... od 8:00....... :? :shock: bo wiem, że miałam ciężki czwartek, potem zaczełam się źle czuć i zapewne, żeby "nie myśleć", zabrałam się za maniakalne sprzątanie.... nie wiem czy to jest dobrze? Raczej nie..to ucieczka..nie walka....boję się, że jak przestanę sprzątać szorować to znowu będę myśleć, chociaż odpycham negatywne natrętne myśli, ale czuję się jakbym się "bała", że nadejdą i ciągle coś muszę robić.....
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
Awatar użytkownika
bareten
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 691
Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37

23 lutego 2025, o 15:06

Paulosia pisze:
23 lutego 2025, o 14:44
bareten pisze:
23 lutego 2025, o 09:53
Paulosia pisze:
22 lutego 2025, o 22:12


Myślę, że tak właśnie to wygląda. Przestraszyłeś się, a nerwica to uwielbia, i teraz nawet może Ci się wydawać, że to jest spięte, albo faktycznie się spięło właśnie ze stresu... Często tak masz, że coś Cię boli, a ty wymyślasz choroby? Zastanawiam się, bo ja np. tak nie mam i nigdy nie miałam.. Na początku leczenia miałam biegunkę ponad miesiąc, dzień w dzień, wiedziałam, że to ze stresu/od leków, ale nie analizowałam chorób..ciekawe... Pamiętam, że bierzesz Cital - coś jeszcze? Nie pamiętam czy mi umknęło. Coś przeciwlękowego? Tak co do przywoływania się zgadzam.

Co do mnie - trochę mnie to martwi, że mam stresującą sytuację (nie czuję stresu/lęku bo jestem na pregabalinie cały czas i to na solidnej dawce), ale wiem z doświadczenia, że na pewno bym się czymś w danej sytuacji zestresowała, nie wiem, czy to po prostu wchodzi samoistnie do głowy, bez mojej świadomości przez pregabalinę? Bo zastanawiam się w takim razie, jak się tego pozbyć? Stresują mnie sytuacje, a ja nawet o tym nie wiem, potem dzień po danej stresującej rzeczy, zaczynam się źle czuć, ale chyba nie czuję lęku, tylko taką bardziej beznadzieję? Brak sensu? Ale nie tak, że nie chce żyć, tylko coś pomiędzy.... Też tak masz?
Część Paulino.

Myślę, że przez tą grypę która przeszedłem po prostu moja nerwica zakodowała, że trzeba zwracać uwagę na swoje wypróżnianie, na to czy dziś boli brzuch czy nie. Czy przelewa się w brzuchu czy nie. Ogólnie coraz bardziej wydaje mi się, że stan mojej nerwicy aktualnie utrzymuje mija hipochondria. Wcześniej gdy nerwica była nieaktywna byłem ostatnią osobą która chodziła do lekarzy. Teraz to się aktywowało jakoś konkretnie podczas nerwicy. Taki strach przed stanem swojego zdrowia. Dziś się obudziłem, lekko cmi głową i ciepło mi na twarzy no i już głową ma pole do popisu. A to pewnie po prostu kolejna reakcja na lęk...

Co do Twojej sprawy, to ja zauważyłem że zawsze jakiś stres odreagowywuje następnego dnia lub nawet troszkę później. Tak i było jak miałem wypadek, byłem spokojny. Wróciłem do domu, poszedłem normalnie spać. W ciągu kilku dni nagle dostałem ataku pierwszego w grudniu paniki. Z lękiem oczywiście przychodzi wtedy to uczucie bezsensu, smutku. Ale to chyba wszystko po prostu jest ze sobą skorelowane...
Hej. Też mam taką reakcję - gorąco w twarz, i robi się czerwona często bez powodu, niedawno to zauważyłam, nie jest to gorączka ani "zawstydzenie sie", nie mam też nadciśnienia, chociaż co mierzę - zawsze mam podwyższone, jedynie na xanaxie nie miałam... ale do lekarza nie idę, bo wiem, że to raczej od nerwicy. W dniu pierwszego ataku w życiu (w październiku br.) ok. 12-13 zaczęłam się słabo czuć-zawroty głowy i tak słabo pod nogami, jakbym miala zemdleć, aż wyszłam szybciej z pracy - zmierzyłam ciśnienie - w stanie spoczynku siedząc w pracy - mialam 150/97, jak to zobaczyłam to się przestraszyłam, bo cały czas siedziałam, no to jak zmierzyłam znowu juz było 160....... uhuhuh Cały tydzień przed "upadkiem"-nazywam to po prostu tak, bo padłam na łóżko jak warzywo-wstałam dopiero do psychiatry, na szczęście leżałam tylko dwa dni - miałam takie ciśnienie. Gorąca twarz mi się robi często "bez powodu"...

Dobrze piszesz - "nerwica zakodowała" i to wystarczy, trzeba jednak jakoś się w to nie wkręcać...Przynajmniej ja..próbuję się nie wkręcać w myśli, chociaż od czwartku właściwie ciągle latam sprzątam, u siebie, u rodziców, wygląda to jak jakaś mania..nawet dziś sprzątam szoruję sprzęty itp.... od 8:00....... :? :shock: bo wiem, że miałam ciężki czwartek, potem zaczełam się źle czuć i zapewne, żeby "nie myśleć", zabrałam się za maniakalne sprzątanie.... nie wiem czy to jest dobrze? Raczej nie..to ucieczka..nie walka....boję się, że jak przestanę sprzątać szorować to znowu będę myśleć, chociaż odpycham negatywne natrętne myśli, ale czuję się jakbym się "bała", że nadejdą i ciągle coś muszę robić.....
Wiesz co.. ja ogólnie mam nadciśnienie i biorę od x lat leki. Ale to co zrobiła z moim ciśnieniem teraz nerwica to szok. Byłem po skierowanie do psychologa na NFZ, lekarz rodzinny pytał jakie leki przyjmuje. Powiedziałem że na nadciśnienie no to mówi chodź zmierzymy ciśnienie. Oczywiście na samą myśl że będziemy że nie ciśnienia, zacząłem czuć jak serce miałoby mi wyskoczyć z klatki piersiowej. Wiesz jaki miałem wynik? 185/105 przy lekach na ciśnienie. Lekarz nie chciał mnie wypuścić z gabinetu. No ale w końcu dotarłem do domu i zacząłem namolnie mierzyć ciśnienie. Na trzy próby mierzenia jednej po drugiej było może mniejsze o średnio 10 jednostek. Co i tak daje mega wysoki wynik. Wtedy szybko wizyta u kardiologa - przepisał mi podwójną dawkę leku na nadciśnienie. Już ponad miesiąc biorę te leki, nie mierzę ciśnienia bo wiem że wyniki tak nie będzie wiarygodny dzięki nerwicy. Jak mam bzika na punkcie mierzenia ciśnienia, to choćby było dobre, przymierzeniu skoczy adrenalina i nagle jest wysokie. Więc tego nie robię bo po co mam się po tym tydzień wkręcać, że zaraz umrę na zawał. Powiedziałem sobie że jak wyjdę z nerwicy to będę to bardziej kontrolował i się na tym skupię ale teraz to nie jest dobry czas na te numery.... Co ciekawsze jeszcze dwa miesiące temu przed nerwicą, potrafiłem w pracy wypić 5 kaw, a w międzyczasie jeszcze dwa energetyki i jakoż żyłem. Wtedy nie mierzyłem ciśnienia i się nie wkręcałem. Teraz odpuściłem energetyki do zera, maks jedna kawa dziennie. Także jak wtedy przeżyłem i czułem się dobrze, wyszedłem z założenia że teraz też musi to jakoś być.

Co do Twojego sprzątania. Ja tak miałem z dniami wolnymi. Musiałem mieć skrzętnie zaplanowany każdy dzień co do godziny. W poniedziałek kiedy myślałem o środzie, że wypada dzień wolny to już układałem plan działania na każdy dzień. Tak żeby tylko nie usiąść bo miałem wtedy wrażenie, że będę siedział myślał o objawach i się źle czuł. Była to taka ucieczka, bo to przecież zwyczajny lęk przed lękiem. To co robiłem ja i to co teraz robisz Ty. Prawda? Już teraz się trochę nauczyłem i po prostu jak przychodzi myśl co ja będę robił w tym dniu wolnym, to odcinam tą myśl. Jak przychodzi dzień wolny to daje po prostu mu żyć swoim życiem jak wcześniej. Co będzie to okaże się danego dnia.... Nie powiem jest lepiej, ale czasem dalej się łapie na jakichś głupich myślach. Niestety te objawy krążą w kółko, myślisz że się czegoś pozbyłeś ale za tydzień czy dwa wraca znowu choćby nawet na małą chwilę.
ODPOWIEDZ