Tak już o tym zapomniałem i jest spoko..
Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
- Paulosia
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 115
- Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57
Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej się słuchać lekarza... zwłaszcza psychiatrybareten pisze: ↑18 lutego 2025, o 16:32
Leki biorę od 9 lat. Nie zwiększyłem dawki bo mam o to obawy. Ale pewnie to zrobię w niedługim czasie. Zbieram się do tego...
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Biorę 20 mg citalu, 1 tabletkę. Przy poprzednich epizodach wyjścia z nerwicy kończyły się na dawce 30 mg czyli półtorej tabletki.
Dlatego też lekarz kiedy byłem w połowie stycznia kazał wrócić do dawki terapeutycznej czyli 30 mg. Tzn tej półtorej tabletki...
Dlatego też lekarz kiedy byłem w połowie stycznia kazał wrócić do dawki terapeutycznej czyli 30 mg. Tzn tej półtorej tabletki...
- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?
Dziękuję wam za odpowiedzi.
Dziękuję wam za odpowiedzi.
-
Ewula22
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 182
- Rejestracja: 21 listopada 2024, o 19:35
Witaj jezeli w tedy ci pomoglo z tego wyjsc to nie mecz sie i wez ta dawkie co dawniej moze nie odbije sie na zwiekszeniu dawki ale pomoze wiec zaryzykuj.☺bareten pisze: ↑19 lutego 2025, o 11:04Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?
Dziękuję wam za odpowiedzi.
- Paulosia
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 115
- Rejestracja: 26 stycznia 2025, o 18:57
Czy dużą, to nie wiem, ale na pewno jakąś. Z jakiegoś powodu kazał zwiększyć, więc ma ku temu powody.bareten pisze: ↑19 lutego 2025, o 11:04Myślicie przyjaciele drodzy że te pół tabletki może zrobić taką korzyść na plus? Że ta jedna tabletka którą biorę po prostu mnie jakoś trzyma, ale dzięki tej dodatkowej połówce może się coś odblokować, zaskoczyć i będzie czuć dużą różnicę?
Dziękuję wam za odpowiedzi.
Przyjemność płynąca z poznania to wspaniała sprawa
- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Lekarz powiedział, że jeśli już dwa razy pomagał mi ten lek, to póki co nie widzi sensu żeby zmieniać na inny. Stąd też kazał po prostu zwiększyć dawke. Powiedział, że lek można zawsze zmienić, ale ze nie chce mi tego robić póki mamy opcje kombinacji z tym lekiem. Od początku byłem uparty, bo było mi trochę lepiej i cały czas może złudnie wmawiałem sobie, że dam radę bez zwiększania dawki. Jednak minął miesiąc od wizyty u lekarza i są góry i doliny jeśli chodzi o samopoczucie. Ogólnie nie rusza się zbyt dużo w tą lepszą stronę, a czasem mam wrażenie że stoję w miejscu lub jest nawet gorzej. Może nie z samym lękiem, ale ogólnym samopoczuciem. Powiedziałbym, że teraz moje życie to taka trochę wegetacja. Niby coś robię , niby jakoś funkcjonuję. Jednak czasem pojawią się takie dni że przyjdzie jakiś lęk i znów mam tydzień do tyłu. Stąd stwierdzam, że może to ten czas by po raz trzeci zaufać lekarzowi i po prostu wykonać jego polecenie. Czemu mam się męczyć...
Jak u Ciebie? Pamiętam Twoje pierwsze posty. Czy leki umożliwiają Ci już w miarę normalne funkcjonowanie?
Z terapią próbuje, ale chyba mam za duże oczekiwania odnośnie terapeutów.
Jak u Ciebie? Pamiętam Twoje pierwsze posty. Czy leki umożliwiają Ci już w miarę normalne funkcjonowanie?
Z terapią próbuje, ale chyba mam za duże oczekiwania odnośnie terapeutów.
- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Ogólnie też nie mogę powiedzieć że jest gorzej. W połowie stycznia, bałem się chodzić do pracy. Kiedy miałem sam pojechać do sklepu oddalonego 4 km po bułki, to po wyjściu z domu przed wejściem do samochodu miałem takiego kręcioła w głowie i strach jakby ktoś za mną stał z pistoletem i celował mi w głowę... Dosłownie.
Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...
Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...
Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
-
kiki333
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 39
- Rejestracja: 3 grudnia 2024, o 08:25
Widzę że masz tak jak ja, objawów mniej ale ciągle czuje taki nieokreślony lęk, niepokój czasami już nie wiem przed czym. Takie coś jakby głowa była na wyższych obrotach.bareten pisze: ↑19 lutego 2025, o 14:20Ogólnie też nie mogę powiedzieć że jest gorzej. W połowie stycznia, bałem się chodzić do pracy. Kiedy miałem sam pojechać do sklepu oddalonego 4 km po bułki, to po wyjściu z domu przed wejściem do samochodu miałem takiego kręcioła w głowie i strach jakby ktoś za mną stał z pistoletem i celował mi w głowę... Dosłownie.
Teraz jest połowa lutego, chodzę do pracy. Właśnie jestem z rodziną na urlopie na Mazurach 400 km od domu. Chodzimy na basen, gramy w gry, nawet wczoraj wypiłem jedno piwko. Teraz poszedłem sobie sam nad jezioro gdzie siedzę na ławce i pisze tego posta, a niedawno bałem się zostać sam w domu. Nawet minęły te uczucia odlewania, tracenia kontaktu z rzeczywistością. Minęły też zapytania do siebie w głowie, czy ja może nie zwariowałem albo nie wariuje. Ostatnio mogę nawet powiedzieć, że derealizacja albo w dużym stopniu zeszła, albo stała się po prostu zjadliwa. Nie czuję już tej obcości wykonywanych czynności, a to co robiłem wczoraj nie przyprawia mnie już o myśli czy to wydarzyło się naprawdę, tylko składa się już w jeden ciąg zdarzeń z dniem dzisiejszym. Nawet trochę wróciła pamięć, wiem już który jest dzień tygodnia i w środę potrafię powiedzieć co robiłem w poniedziałek lub sobotę. Gdzie wcześniej miałem problem, bo nie wiedziałem który jest dzień tygodnia i co robiłem kilka godzin wcześniej...
Ale czuję, że jakiś nieokreślony lęk i niepokój jest dalej obecny. Robię wszystko ale jest to jakby wymuszone i nie sprawia radości. Nie ma jakiegoś określonego lęku, ale gdy wstaje z łóżka to już czuję się dziwnie. Kręci mi się w głowie i przychodzi jakiś niepokój. Już zaczynam się zastanawiać jak to będzie po urlopie, jak znów wrócę do domu. Bo przecież teraz jest fajnie, jestem gdzie indziej a zaraz znów będę w domu gdzie od połowy grudnia wszystko się zaczęło. To wszystko jednak jak widać pokazuje tylko to, że jest lepiej, ale nerwica jest cały czas i nie tak łatwo się jej pozbyć.
No i sporadyczne łapiące mnie objawy somatyczne ale niestety nadal codziennie.
Trzymaj się, będzie dobrze po powrocie, ważne to starać się nie nakręcać i próbować cieszyć małymi rzeczami mimo że człowiek jest wyprany z emocji. (Ja np czasami idę popatrzeć na młodego jak śpi to powoduje trochę radości, takiej prawdziwej).
Medytuje chociaż dawniej uznawałem to za głupie, ciężko jest mi wysiedzieć 10-15 minut bez błądzenia myślami ale próbuje.
Jak jest źle to staram się wydłużać wydech...
Ale to pewnie znasz bo to podstawy każdego nerwicowca.
Z objawów miałeś coś takiego że np. zasypiasz i nagle się budzisz już zasypiając bo brakuje oddechu jakby taki bezdech lub serce przyspiesza? Takie dziwne nagłe wybudzenie na granicy snu i jawy, nie wiem jak to opisać ale łapie mnie to ostatnio... Zerwę się i dalej idę spać. Dla mnie to nowość albo nie pamiętam że to miałem lata temu...
