Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
jadzia96
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 42
- Rejestracja: 3 lutego 2023, o 20:29
Mam już dość tych kłuć i pieczenia z lewej strony klatki. Wszystko wiąże z zawałem. Nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło. Kiedy cały piątek minął przyjemnie. Jeden z kilku dni gdzie miałam względny spokój od objawów somatycznych tak w piątkowy wieczór musiało mnie uderzyć. Już noc była beznadziejna, bo obudziło mnie pieczenie w łokciach i przedramionach. Do mojej podświadomości nie może dotrzeć ze nic mi nie grozi, bo w końcu jestem zdrowa. Zrobiłam pakiet badań i byłam u lekarzy. Cały dzień w trybie czuwania kiedy znowu mnie uderzy. I patrz! Znowu mnie zakuło, siadam, odruchowo sprawdzam puls jest normalny, biorę kilka powolnych i głębokich wdechów, co utwierdza mnie ze nic się nie dzieje, a lęk dalej puka w tylne drzwi i czeka aż je otworze. Później kiedy zaczęłam analizować cały tydzień to przecież przeforsowalam się w pracy, bo ukłucie nie szło od mostka a spod pachy. I dopiero to mnie gdzieś uspokoiło, ze przecież zawał nie zaczyna się z boku. Zwykły nerwoból potrafi mnie wytracić z równowagi. Już chciałam znowu umawiać się do kardiologa, już miałam datę, a koniec końców umówiłam się do swojej pani psychiatry, bo jak nie otworze dziuba do kogoś kto rozumie te problemy to oszaleje. Staram się spokojnie przetrwać weekend. Trzymajcie kciuki.
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Cały dzień w trybie czuwania kiedy znów mnie uderzy. I patrz, a to ci niespodzianka. Uderzyło.jadzia96 pisze: ↑4 marca 2023, o 18:43Mam już dość tych kłuć i pieczenia z lewej strony klatki. Wszystko wiąże z zawałem. Nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło. Kiedy cały piątek minął przyjemnie. Jeden z kilku dni gdzie miałam względny spokój od objawów somatycznych tak w piątkowy wieczór musiało mnie uderzyć. Już noc była beznadziejna, bo obudziło mnie pieczenie w łokciach i przedramionach. Do mojej podświadomości nie może dotrzeć ze nic mi nie grozi, bo w końcu jestem zdrowa. Zrobiłam pakiet badań i byłam u lekarzy. Cały dzień w trybie czuwania kiedy znowu mnie uderzy. I patrz! Znowu mnie zakuło, siadam, odruchowo sprawdzam puls jest normalny, biorę kilka powolnych i głębokich wdechów, co utwierdza mnie ze nic się nie dzieje, a lęk dalej puka w tylne drzwi i czeka aż je otworze. Później kiedy zaczęłam analizować cały tydzień to przecież przeforsowalam się w pracy, bo ukłucie nie szło od mostka a spod pachy. I dopiero to mnie gdzieś uspokoiło, ze przecież zawał nie zaczyna się z boku. Zwykły nerwoból potrafi mnie wytracić z równowagi. Już chciałam znowu umawiać się do kardiologa, już miałam datę, a koniec końców umówiłam się do swojej pani psychiatry, bo jak nie otworze dziuba do kogoś kto rozumie te problemy to oszaleje. Staram się spokojnie przetrwać weekend. Trzymajcie kciuki.
Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i zastanów się przed chwilę nad tym co robisz i jaki to będzie miało skutek. Jaki np. skutek będzie miało ciągłe upewnianie się czy z pulsem wszystko ok? No było ok, przez chwilkę jakby lepiej, ale właśnie w tym momencie uczysz swój mózg, że jesteś bezpieczna tylko dzięki temu, że to kontrolujesz, więc tej kontroli będzie coraz więcej, a Ty będziesz w coraz większym napięciu, co stworzy efekt błędnego koła.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Słuchajcie od początku roku robię ma przekór nerwicy pojechałem do Kołobrzegu 7 godzin w pociągu itd po 2 latach nie opuszczania miejsca zamieszkania w promieniu 30 km, chodzę do pracy, poleciałem do londynu na 8 dni (ładowanie napięcie nie do ogarnięcie, chyba się pospieszyłem na miejscu z przerwami na jakas chwilę somaty i ból psychiczny,) po powrocie 4 dzień ból w klatce, pieczenie nawet przy wysiłku się zwiększa z przerwami na chwilę bez bólu, największy ból w łopatce, tyle że mam dyskopatie piersiowa, szyjna ledzwiową i kręgosłup w kiepskim stanie, więc może od napięcia ból, myśli coś z sercem
nie chce znowu chodzić po lekarzach, widzę też że nie wystarczy działać nadal za słabo to rozumiem, przed Londynem szło w miarę dobrze. Mam dość bycia kaleką emocjonalnym który żyje kontrola analiza ale nie umiem tego porzucić, przy tak intensywnym bólu ciężko mieć to w dupie.
Badania serca rok temu robiłem
- Juliaaa78569
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 589
- Rejestracja: 27 kwietnia 2018, o 16:25
No cóż, pewnie dlatego tak się dzieje, że nadal szarpiesz się z nerwicą i dziwisz się objawom. Brak tu szlifowania akceptacji i wyrozumiałości do siebieDamianZ1984 pisze: ↑6 marca 2023, o 20:35Słuchajcie od początku roku robię ma przekór nerwicy pojechałem do Kołobrzegu 7 godzin w pociągu itd po 2 latach nie opuszczania miejsca zamieszkania w promieniu 30 km, chodzę do pracy, poleciałem do londynu na 8 dni (ładowanie napięcie nie do ogarnięcie, chyba się pospieszyłem na miejscu z przerwami na jakas chwilę somaty i ból psychiczny,) po powrocie 4 dzień ból w klatce, pieczenie nawet przy wysiłku się zwiększa z przerwami na chwilę bez bólu, największy ból w łopatce, tyle że mam dyskopatie piersiowa, szyjna ledzwiową i kręgosłup w kiepskim stanie, więc może od napięcia ból, myśli coś z sercemnie chce znowu chodzić po lekarzach, widzę też że nie wystarczy działać nadal za słabo to rozumiem, przed Londynem szło w miarę dobrze. Mam dość bycia kaleką emocjonalnym który żyje kontrola analiza ale nie umiem tego porzucić, przy tak intensywnym bólu ciężko mieć to w dupie.
Badania serca rok temu robiłem
-
magda10
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 332
- Rejestracja: 3 sierpnia 2020, o 13:16
Pisze bo już nie wiem co ze sobą zrobić. Kolejny pobyt w szpitalu, kolejny zabieg, kolejna narkoza, czy można zaakceptować takie życie? Nie chce tak żyć, jestem wykończona fizycznie i psychicznie, nie wiem ile jeszcze pociągne, to była moja czwarta narkoza i po każdej czuje się coraz gorzej
-
nimbus
- Gość
Ja za to nie mogę oddychać. Myślałem że to serce ale wg echa brak zmian jakichś niepokojących. Odkąd zaczęła mi się ta pseudo infekcja to miałem już objawy pogorszenia wzroku, udaru, zawału, nikt nie wie skąd to ani co się ze mną dzieje.
-
Denis94
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 26 lutego 2023, o 18:54
Ja dzisiaj wyszedłem ze szpitala, i w zasadzie nic poważnego nie wykryli, zrobili gastro i kolono, niby refluks i zaczerwieniony żołądek i dwunastnica, pobrali wycinki, za 3tyg wyniki. Objawy z jakimi poszedłem to burczenie w brzuchu, przelewanie, częstsze oddawanie stolca i utrata wagi, dodam że miesiąc jestem w jakimś mega silnym stresie.
- zosialach
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 156
- Rejestracja: 23 października 2022, o 12:40
No mam kryzys, zaraz wyjdę z siebie z nerwów. Od poniedziałku napierdziela mnie podbrzusze, jak chodzę. Do tego lędźwiowy i chyba kość ogonowa, przy okazji jakby jajniki, nie wiem, trochę pachwiny.. ból tępy, ciągły, dziwny, jakby ktoś mnie skopał. Jestem po prostu wściekła, że nie mogę normalnie funkcjonować, bo ból jest upierdliwy, nie da się nawet o tym nie myśleć, bo co wstanę to zaczyna boleć..
-
Denis94
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 26 lutego 2023, o 18:54
Ja też mam dość .. dostałem zapalenia lewego migdałka, 38 gorączka boli mnie pół głowy i pół gardła.... W dodatku moje dolegliwości jelitowe znowu się zaostrzyły, burczy ciągle i gazuje, apetytu 0, niby się niedenerwuje a nie potrafię o tym przestać myśleć.
-
mateosh
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 7
- Rejestracja: 3 października 2022, o 03:54
Hej! To moja pierwsza wiadomość jaką w ogóle tu zamieszczam. W skrócie. Od ponad dwóch lat zmagam się z OCD, chodzę już regularnie do terapeuty. Kilkanaście dni temu uświadomiłem sobie dopiero swoje uzależnienie od wieczornego piwa czy drinka i tak dalej (bo na jednym się nie kończyło). Uświadomieni, że to była rzecz która mnie nakręcała do działania, może nie świadomie, ale jednak. Każde wyjście wieczorem do kina czy restauracji stawialo mnie pod ścianą z myślą "o nie, dzis się nie napije".To uświadomienie wryło mnie tak w ziemię, że dostałem najgorszych ataków paniki ever. Ale z dnia na dzień odstawiłem alkohol. Mam pełne wsparcie narzeczonej i sam miałem ogromnie euforyczne stany z tego powodu. Z dnia na dzień przestawiłem umysł o 180 stopni i wyszukałem same plusy tego stanu. W ogóle mnie ciągnie do picia. Wieczory spędzamy przy filmach i herbacie. wczoraj nawet miałem wieczorne przemyślenia i wyrzuty jak wiele zasrałem sobie w relacjach między nami tym że ograniczałem wiele rzeczy żeby tylko móc wieczorem się "zresetować" przy %. To wręcz mnie zdołowało, ale za chwilę dało ulgę, że super iż to widzę i pracuje nad tym.
Jeszcze dziś rano było super, aż tu nagle dostałem jakiejś myśli natrętnej że mój umysł stracił motywację, że przecież znowu mogę iść kupić piwo itd, a przecież w ogóle tego nie chce i choćby mi ktoś postawił przy biurku 4 szklanki to ani nie spojrzę na nie bo totalnie to rzuciłem. Najbardziej czego się bałem to że właśnie gdzieś stracę motywację (nawet w tych euforycznych stanach miałem to gdzieś z tyłu głowy) i że co wtedy będzie.. (takie szeptanie umysłu 'nie ciesz się nie ciesz') i dziś nagle się to stało, od rana próbuje odtworzyć w głowie ten stan motywacji i nie mogę.. wiem że na siłę to nie działa, ale strasznie się męczę... Yh!
Jeszcze dziś rano było super, aż tu nagle dostałem jakiejś myśli natrętnej że mój umysł stracił motywację, że przecież znowu mogę iść kupić piwo itd, a przecież w ogóle tego nie chce i choćby mi ktoś postawił przy biurku 4 szklanki to ani nie spojrzę na nie bo totalnie to rzuciłem. Najbardziej czego się bałem to że właśnie gdzieś stracę motywację (nawet w tych euforycznych stanach miałem to gdzieś z tyłu głowy) i że co wtedy będzie.. (takie szeptanie umysłu 'nie ciesz się nie ciesz') i dziś nagle się to stało, od rana próbuje odtworzyć w głowie ten stan motywacji i nie mogę.. wiem że na siłę to nie działa, ale strasznie się męczę... Yh!
-
sam nie wiem
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 9
- Rejestracja: 29 sierpnia 2022, o 23:54
Wiesz co, sam nigdy nie byłem uzależniony od alkoholu, ale zmagam się z innymi kompulsywnymi zachowaniami. Też zmagałem się z podobnymi rozterkami w czasie, gdy zorientowałem się o swoim zaburzeniu. Też się bałem, że już na zawsze będę miał łatkę "uzależniającego" ale nie praktykującego, który musi się pilnować na każdym kroku. No bo co z tego, że dzisiaj mi wyszło, kiedy jutro mogę upaść. Miałem doła, bo moje uzaleznienie było moją "pasją", spędzałem wolny czas na pielęgnowaniu negatywnych wzorców i zachowań, rezygnowałem z wszystkiego innego, byle by zaspokoić moje uzależnienie. Po pewnym czasie jednak oprzytomniałem i zrozumiałem, że to wszystko to tylko stan umysłu, a życie to sztuka wyboru - nie ważne co będzie jutro, pojutrze, za tydzień. Ważne, że dzisiaj gdy będę w sytuacji konieczności dokonania wyboru: zachowania czystości i kompulsywnego zachowania wybiorę to czego na prawdę chcę, co mi w duszy gra. Spróbuj do tego tak podejść i nie bądź dla siebie aż tak surowym.mateosh pisze: ↑14 marca 2023, o 11:48Hej! To moja pierwsza wiadomość jaką w ogóle tu zamieszczam. W skrócie. Od ponad dwóch lat zmagam się z OCD, chodzę już regularnie do terapeuty. Kilkanaście dni temu uświadomiłem sobie dopiero swoje uzależnienie od wieczornego piwa czy drinka i tak dalej (bo na jednym się nie kończyło). Uświadomieni, że to była rzecz która mnie nakręcała do działania, może nie świadomie, ale jednak. Każde wyjście wieczorem do kina czy restauracji stawialo mnie pod ścianą z myślą "o nie, dzis się nie napije".To uświadomienie wryło mnie tak w ziemię, że dostałem najgorszych ataków paniki ever. Ale z dnia na dzień odstawiłem alkohol. Mam pełne wsparcie narzeczonej i sam miałem ogromnie euforyczne stany z tego powodu. Z dnia na dzień przestawiłem umysł o 180 stopni i wyszukałem same plusy tego stanu. W ogóle mnie ciągnie do picia. Wieczory spędzamy przy filmach i herbacie. wczoraj nawet miałem wieczorne przemyślenia i wyrzuty jak wiele zasrałem sobie w relacjach między nami tym że ograniczałem wiele rzeczy żeby tylko móc wieczorem się "zresetować" przy %. To wręcz mnie zdołowało, ale za chwilę dało ulgę, że super iż to widzę i pracuje nad tym.
Jeszcze dziś rano było super, aż tu nagle dostałem jakiejś myśli natrętnej że mój umysł stracił motywację, że przecież znowu mogę iść kupić piwo itd, a przecież w ogóle tego nie chce i choćby mi ktoś postawił przy biurku 4 szklanki to ani nie spojrzę na nie bo totalnie to rzuciłem. Najbardziej czego się bałem to że właśnie gdzieś stracę motywację (nawet w tych euforycznych stanach miałem to gdzieś z tyłu głowy) i że co wtedy będzie.. (takie szeptanie umysłu 'nie ciesz się nie ciesz') i dziś nagle się to stało, od rana próbuje odtworzyć w głowie ten stan motywacji i nie mogę.. wiem że na siłę to nie działa, ale strasznie się męczę... Yh!
-
mateosh
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 7
- Rejestracja: 3 października 2022, o 03:54
Dzięki za odpowiedź. Wczoraj właśnie miałem wizytę u terapeuty i mówił podobnie względem dokonywania wyboru itd. Wyjaśnił mi na jakim poziomie było moje uzależnienie, i że gratuluje mi wglądu w siebie. Pielęgnacja złych wzorców i przyzwyczajenie umysłu do pewnych schematów i z tym teraz wygrywam od 2 tygodni. Jest to wszystko świeże, wiem. Ale co najbardziej przytłacza w tej chwili, że minęła ta pierwsza euforia z powodu wolności od uzależnienia i to jakie to daje nowe możliwości. Momentami mam wrażenie jakby ta radocha zniknęła ze świadomości. Z dnia na dzień praktycznie przesterowałem umysł, co nie było łatwe i teraz czuję taką ogromna apatię, że ech.. Czyżbym 'przegrzał kable' ?..
-
magda10
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 332
- Rejestracja: 3 sierpnia 2020, o 13:16
Przez miesiąc nie wychodziłam z domu i prawie całe dnie leżałam w łóżku z powodu zabiegu i posiadania wewnętrznego cewnika....jestem wykończona fizycznie i psychicznie...nie wiem jak mam teraz zacząć coś robić. Wiem że i tak niedługo znowu na pewno trafię do szpitala z powodu ataku kolki nerkowej lub tezyczki, zawsze tak jest od 5 lat...nie mam już siły...
-
Nerwy2023
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 23
- Rejestracja: 30 grudnia 2022, o 23:48
Cześć, biorę escitil od 2/3 miesięcy 10mg dziennie. Zastanawiam się nad odstawianiem z własnej woli ponieważ w nocy doświadczam zrywu miesni, kończyn etc i obawiam się ze to od tego. Co myślicie ? Ktoś odstawił samodzielnie rrsi ?
