rozumiem to jako coraz czestsze i trwalsze obnizanie sie nastroju , bezsennosc i ruminacje
Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
sebastian86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1501
- Rejestracja: 25 marca 2016, o 18:02
Mistrz 2021 (L)
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Kurcze dziś od rana ból rwanie w klatce i pieczenie w klatce lekka chęć wymiotowania i co od rana ignoruje i nie mija, biorę oddech ciężko się bierze, i jak mam z tym iść gdzieś no nie da się. Pojechałem do sklepu to myśli umrę dziś napewno to nie nerwica. Siedzę jak baran zamknięty w sobie i czekam psiakostka wie na co
-
malutki
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 21 września 2020, o 07:37
Dalej nie rozumiesz prostej zasady, to że Ty ignorujesz na siłę, bo z rana Cię dopadło pieczenie w klatce itp., to nie oznacza Ci, że to przejdzie, jak ręką odjął.DamianZ1984 pisze: ↑20 lipca 2021, o 17:59Kurcze dziś od rana ból rwanie w klatce i pieczenie w klatce lekka chęć wymiotowania i co od rana ignoruje i nie mija, biorę oddech ciężko się bierze, i jak mam z tym iść gdzieś no nie da się. Pojechałem do sklepu to myśli umrę dziś napewno to nie nerwica. Siedzę jak baran zamknięty w sobie i czekam psiakostka wie na co
Ty musisz się wystawiać na te nerwicowe ataki, przyzwalać sobie na nie, bez żadnego marudzenia. Wiesz, że to od nerwicy, bo wiesz, to dlaczego dalej się tak nakręcasz? Skończ wierzyć w tę nerwicową iluzję, że to zawał, ile razy dziennie masz takie nerwicowe jazdy, że piecze Cię, boli itp.?
To teraz zadaj sobie pytanie, czy właściwie postępujesz. Tak to na siłę nakręcasz nerwicowe analizy, robisz coś na siłę, chcesz, żeby to przeszło już, natychmiast - a tak to nie działa. Spróbuj wystawić się na te wkrętki raz, drugi, trzeci, setny.. i zobaczysz, że w końcu zacznie, to przynosić pozytywne efekty. Gdyby to działało, że powiesz sobie raz "ryzykuję, dawaj mi nerwico ten zawał", to myślę, że nie byłoby tego forum, a jedynie zwykła strona z kilkoma radami/myślami, co masz robić, jak złapie Cię coś nerwicowego. Po co Ty się dalej z tym szarpiesz? Nie możesz powiedzieć sobie "kurw nerwico, w chu Cię mam i nie będziesz mną manipulować, daj mi spokój, wiem, że ten zawał, to tylko taka iluzja, dzięki której mam się bać, to nie jest prawda, nie mam zawału, nie pójdę za Tobą, więc odpuść sobie, bo wiem, czym jesteś, ja wstaję robić swoje, a Ty przyglądaj się tylko, jak zaczynam żyć swoim życiem, a nie nerwicową obłudą".
Powiedz mi ile energii poświęcasz na te nerwicowe żale, marudzenie, że dalej Cię to męczy, że w klatce boli i codziennie umierasz po kilka razy? No ile?
Nie lepiej tę energię przeznaczyć na coś innego? Skup się może na zabawie z dziećmi, na spotkanie z sąsiadami, zabierz żonę do kina, na zakupy, wciągnij się w wir życia codziennego. To nie jest łatwe dla osoby z zaburzeniem, właśnie, to nie jest łatwe dla osoby, która nic nie robi ku temu, aby się odburzyć.
Skieruj energię na swoje życie, na to żeby wyjść z tej iluzji, a nie karm tę energią swojego zaburzenia. To nie jest proste, ale kto powiedział, że ta droga jest prosta i z górki? Odburzanie to nie jest wejście na ruchome schody i zjechanie sobie z nich, trzymając się za barierkę, mając w głowie myśl, że dobrze, że nie musisz się męczyć i schodzić schodek po schodku. Zaburzenie nie jest niczym przyjemnym, ale Ty póki nie zaakceptujesz swojego stanu i tego, że przez jakiś czas będziesz się, tak czuć, to nie zrobisz postępu, dalej będziesz tu tkwił i narzekał. Odburzanie to ciężki proces, to są właśnie strome wejścia i upadki, wejdziesz pod górę 5 metrów, ale zaraz spadniesz 10 metrów, tylko Ty wtedy właśnie masz sobie na to przyzwolić, przyjąć to z pokorą, otrzepać się (czyli przyzwolić sobie na kryzys, nie szarpiąc się i pogodzić się z tym) i wchodzić dalej. Przyjmując właśnie taką postawę, dajesz swojemu zlęknionemu umysłowi sygnał, że Tobie nic nie jest, że Ty tę nerwicową iluzję, tę kurtynę odsuwasz i widzisz, że poza nią nic nie ma, żadnego zawału, śmierci, nie ma nic, jest Twoje życie bez zaburzenia lękowego. Tylko to trzeba coś dać od siebie, więc nie przeżywaj tego, że codziennie masz zawał, że Ty sobie powiesz "akceptuję" i ma mi, to przejść, nie - to tak nie działa. Niby znasz zasady i działanie mechanizmu lękowego, czyli reakcji, walcz bądź uciekaj, ale dalej się szarpiesz, jak takie małe dziecko, które nie rozumie, że za karę nie może pobawić się swoją ulubioną zabawką. Zrozum swój błąd, przemyśl, co zrobiłeś źle, pogódź się z tym i pokaż, że chcesz odzyskać swoją ulubioną zabawkę (czyli życie bez nerwicy), zmieniając swoje podejście do życia, do nerwicy, pokaż, że Ty już tak nie będziesz robić i wiesz, co zrobiłeś nie tak.
Dlatego nie skupiaj całej swojej uwagi na tym, co nerwica Ci serwuje, tylko poświęć tę energię nie na pielęgnacji swojego zaburzenia, a na techniki i sposoby, dzięki którym będziesz usuwać je ze swojego życia, bo w taki sposób sam sobie nie pomagasz.
Pozdrawiam!
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Oki a nie niszczę serca takim ryzykowaniem itd
-
malutki
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 21 września 2020, o 07:37
Nie, wiadomo, że stres nie jest dobry dla organizmu, ale jak to napisał Victor, nasz organizm jest przygotowany na takie właśnie nerwicowe ataki, więc od ryzykowania nie stanie Ci się nic. Jedynie co Ci może się stać to, to że Twój zlękniony umysł dostanie sygnał, że Ty w końcu widzisz, że nic Ci się nie dzieje, że to wszystko co daje Ci nerwica, jest tylko i wyłącznie iluzją. Ryzykowanie samo w sobie, jest bodźcem, który uspokaja te zlęknione dziecko w Twojej głowie.
Przede wszystkim przeczytaj sobie na spokojnie kilka razy ten temat, albo wydrukuj go sobie i zaznacz z niego najważniejsze kwestie: ryzykowanie-istota-nerwicy-dystans-leczenie-t4106.html
Ryzykowanie to po prostu przełamywanie lęku, mimo, że masz objawy zawału (które mają Ci ten lęk nakręcać), to Ty nie zważając na nie, robisz swoje, nie zwracasz na to uwagi. Te somaty nic Ci nie zrobią, oprócz tego, że powodują wzrost lęku.
Z tego co pisałeś, to Twoje badania na serducho wyszły dobre, więc to tylko powinno być przypieczętowaniem, że to wszystko jest nerwicą i musisz zacząć coś z tym robić.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Mój umysł mi mówi że tym razem możliwe że coś z sercem bo boli bardziej lepiej idź do kardiologa, tym razem napewno coś cie łapie, i najgorsze że ten ból potrafi 4 dni się utrzymywać, a w nocy śpię więc mam chyba już dowód że to mój umysł a nie serce chore.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Proszę powiedzcie mi czy to już jakąś psychoza, dziewczyna nie pojechała przezemnie do chorej babci 200km bo nie chciałem zostać z córką 8 letnia bo mówię że mam lęk gorsze tygodnie, zmiany leków, poprostu sam sobie ze sobą nie radzę a tu córka jeszcze, nie chce przy niej swirowac i zachowywać się tak jak się zachowuje, jakieś płaczę, duszności. Nie wiem czy jestem już takim samolubem przez to gówno, poprostu to mnie już pochłonęło, dziennie analiza od rana, lekka duszność cokolwiek odrazu myśli o śmierci, radosne! poprostu nie da się z tego wyjść 


od roku żyje tylko tym nic nie ma znaczenia.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Piszę do was w palczu i cierpieniu w głowie dziewczyna mnie zostawi już napewno, a nagle myśl o post zakuj fajnie ze jest. No nienormalne to jest. Psychiatryk mnie chce tam iść ale nie chce utrudniać życia innym.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Czy mam naprawdę postawić na jedną kartę i w tym bólach dusznościach i cierpieniu żyć jak dawniej, sam nie wiem czy wziąść wolne od ludzi, pracy i zamknąć się w jakiejs lecznicy na miesiąc.
-
Aniaaa87
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 300
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38
Damiano,DamianoDamianZ1984 pisze: ↑23 lipca 2021, o 17:20Czy mam naprawdę postawić na jedną kartę i w tym bólach dusznościach i cierpieniu żyć jak dawniej, sam nie wiem czy wziąść wolne od ludzi, pracy i zamknąć się w jakiejs lecznicy na miesiąc.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
No u mnie mnie nie telepie poprostu jestem cały czas napięty spięty, chwilami płacz i znowu napięcie ja nie pamiętam kiedy odczułem spokój i luz może parę miesięcy temu, cały czas w napięciu. Już nawet nie chodzi o lek tylko od rana analiza i napięcie, i ucieczka od ludzi a później strach nawet jak ktoś ma przyjść. I myśli od napięcia umrę wykończe się itd, ale Oki rozumiem że duzo osób tak ma i trzeba z tym napięciem żyć i akceptować ze jest ale nie akceptować ze tak musi być i wierzyć że da się to zmienić i zmieniać.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Dzięki Aniu za odpowiedź.powiem jeszcze raz ja się poprostu boję chyba ryzyka i wogole nie wyrażam emocji nie czuje ich wszystko jest sztuczne.
