Ja stawiam, że to wina alkoholu, zawsze się po nim gorzej czuję.rakovvski pisze: ↑15 lipca 2021, o 18:29Siemka z nerwica zmagam się od grudnia zeszłego roku wiadomo bywało raz lepiej raz gorzej lecz przez ostatnie 2 miesiące było na prawdę spoko, w niedzielę przy okazji finału mistrzostw Europy wypiłem ze znajomymi kilka drinków, spędziłem super wieczór, było wszystko git dopóki nie obudziłem się rano xD lęk wolnoplynacy powrócił że zdwojoną siłą i uczucie zagubienia. Pomyślałem że to kac i że ten lęk równie szybko minie co się pojawił ale dziś jest czwartek a on cały czas jest któremu towarzyszą myśli że jest jeszcze gorzej niż było i że wszystko zepsułemczy ktoś miał podobna sytuację? Nie wiem czy to wina alkoholu czy poprostu dopadł mnie kryzys. Dzięki
Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
John502
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 39
- Rejestracja: 28 marca 2021, o 21:21
-
Ada13562
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 2
- Rejestracja: 4 maja 2020, o 23:49
Dobry wieczor . Dawno mnie tu nie było . Ahhh Palenia w klatce i kucia 
jak wszystko ogarnęłam tak tego nie umiem . Cały czas zawał mam w głowie . Niby wzięłam tabletkę atak przeszedł ale ten ból dalej jest . Co robić ? Jak to ogarnąć żeby było dobrze ??
-
malutki
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 21 września 2020, o 07:37
Przyzwól sobie na to, skoro tyle razy piekło Cię, uciskało itp. i nie dostałaś zawału, to zaryzykuj i mów sobie "Dawaj nerwiczko ten zawał, tyle razy miałam ten niby zawał przez Ciebie i gdzie on jest?". Musisz sobie sama zracjonalizować problem, lub ośmieszyć go, aż do skutku. Jak poczujesz, jakieś pieczenie itp., to spróbuj jakiegoś wysiłku, jeśli masz taką możliwość, pokaż swojemu zlęknionemu umysłowi, że Ty wychodzisz tym nerwicowym straszakom naprzeciw i nic się nie dzieje, dzięki temu dasz wyraźny sygnał, że nie masz się, czego bać i nie taki lew straszny, jak go malują.
Też mam troszkę z tym problem, ale ja już to olewam, wyśmiewam itp., jak przychodzi mi kucie w klatce, albo pieczenie (przeważnie to zgaga), to sobie mówię - "O zgaga się odezwała, widzisz nerwiczko, to nie zawał, tylko zgaga".
Chodzi właśnie o te porzucenie kontroli, skoro tyle razy miałaś objawy niby zawału, a go nie dostałaś, to jest wyraźny sygnał, że nerwica zna Twoją bolączkę i będzie do niej wracać, tylko po to, żebyś się bała, dlatego musisz wystawiać się na te ataki, przyzwolić sobie na nie, zaakceptować je i nie panikować z tego powodu, a uwierz mi, że z czasem zaczniesz reagować na nie normalnie i tylko powiesz sobie "O nerwica się przypomina, ale mnie to nie rusza", a później zapewne zniknie to całkowicie.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Oki wy macie kucie pieczenie to nawet nie zwracam już uwagi a jeżeli chodzi o takie, ciągle zdenerwowanie w środku jakby wszyatko chodziło i czuję że tam wszystko chodzi, wysiłek i odrazu czuje jak wali serce i się skupiam na tym co się w ciele dzieje, badania ekg i echo parę miesięcy temu Oki, czuję taki wewnętrzny niepokój, plus przy większym stresie płytki oddech i oczywiście ciągle myśli negatywne.
-
malutki
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 21 września 2020, o 07:37
Ta sama zasada, o której napisałem wyżej. Przyzwól sobie na to, jeśli przykładowo uprawiasz jakiś sport, czy nawet wyszedłeś na spacer i czujesz, że przy wysiłku Twój puls skacze, masz płytki oddech itp. to zaryzykuj i mów sobie, żeby nerwica dała Ci ten zawał, czy cokolwiek czym Cię ona męczy. Tym bardziej jeśli porobiłeś badania i wyniki są ok. Musisz zrozumieć istotę ryzykowania, bo akceptacja przyjdzie z czasem.DamianZ1984 pisze: ↑16 lipca 2021, o 13:03Oki wy macie kucie pieczenie to nawet nie zwracam już uwagi a jeżeli chodzi o takie, ciągle zdenerwowanie w środku jakby wszyatko chodziło i czuję że tam wszystko chodzi, wysiłek i odrazu czuje jak wali serce i się skupiam na tym co się w ciele dzieje, badania ekg i echo parę miesięcy temu Oki, czuję taki wewnętrzny niepokój, plus przy większym stresie płytki oddech i oczywiście ciągle myśli negatywne.
Przyzwalaj sobie na to wszystko i tłumacz w głowie, że tak na razie musi być i nie szarp się z tym, bo szarpiąc się, wpadasz tylko w większe bagno, które Cię pochłania. Jeśli to zaakceptujesz i przyzwolisz sobie, zrozumiesz, że nerwica daje takie i takie objawy, to zobaczysz, że za tym nie ma nic, to tylko iluzja, która chce Ci dowalić negatywnymi emocjami, odczuciami itp. Dlatego tyle się mówi, że mamy się nie szarpać z nerwicą i przyzwalać na wszystko, co nam daje.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
A już bawię się z nerwicą 7 lat a 0,5 roku faktycznie może nze dużo się szarpie bo akceptuje, przyzwalam ryzykuje i 4 dni Oki ale przy mega stresie np spotkanie ważne w pracy czy inne sprawy poprostu mnie odcina tak że nie zdążę Sobie tłumaczyć
i potem tworzy się lęk przed lękiem i robię niepotrzebne uniki.
-
usuniete
- Gość
Dzisiaj miałem natręty związane z kazirodztwem i nekrofilią. Obrazy swojej rodziny, czy osób z pracy. Ciągle lęki mnie dopadają i bezsilność. Akceptacja myśli ciężko przychodzi
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Witam już przestaje wierzyć tym myślą jadę nad wodę atak ból w klatce, praca atak paniki duszności, odwiedzają mnie sąsiedzi nerwowosc pobudzenie, plus ciągłe coś boli po operacji kręgosłupa a już hu.j z tym, lepsze ti niż leżenie i czekanie że przejdzie bo i tak nie przejdzie więc trochę zazdroszczę myśli pedofilskich czy innych choć pewnie cierpicie tak samo jak ja z moimi myślami że umieram, że będę miał wylewy, nadciśnienie i zawały, no cóż moim konikiem jest zdrowie, pewnie mój ciężki wypadek, rok siedzenia przy umierającej babci na raka i inne przykre zdarzenia ukierunkowały mnie w hipohondrie, ale zyjemy więc życzę udanego week.
-
sebastian86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1501
- Rejestracja: 25 marca 2016, o 18:02
depresja zjada mnie coraz bardziej , juz nawet nie czuje nadziei ze uloze sobie zycie...
Mistrz 2021 (L)
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Sebastian depresja cie zjada co przez to rozumiesz?
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Mnie zjada lęk przed zawałem boli mnie w klatce i zatyka mnie płytki oddech ale jestem na basenie i mimo kryzysu i hukowego humoru jestem u mówię Sobie że każdy kiedyś umrze szkoda życia ale chociaż nie położę sieci nie będę leżał niech są ataki trudno.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Boli jak cholera w środku że nie jestem taki jak dawniej że zawierzamy lękom ale będę żył i wychodził mimo wewnettzego niepokoju i lęku zaufam ludziom z forum którzy mówią że nic mi nie będzie. Zaufam Sobie
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Widzę że lęk to pewien nałóg mamy chęć o nim mówić i czuć, więc trzeba zamknąć lękliwa mordkę.
-
Ada13562
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 2
- Rejestracja: 4 maja 2020, o 23:49
Ahhh te zawały. Tą nadpobudliwosc też mam . Czasami czuję się jakbym wypiła z 6 kaw naraz . Nie wiem co ze sobą zrobić ręce mi się trzęsą wtedy . Ciężko ogarnąć to wszystko . Ale narazie się u mnie uspokoiło .DamianZ1984 pisze: ↑18 lipca 2021, o 17:38Mnie zjada lęk przed zawałem boli mnie w klatce i zatyka mnie płytki oddech ale jestem na basenie i mimo kryzysu i hukowego humoru jestem u mówię Sobie że każdy kiedyś umrze szkoda życia ale chociaż nie położę sieci nie będę leżał niech są ataki trudno.
-
malutki
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 21 września 2020, o 07:37
W ciągu tych kilku wpisów, powielasz dalej błędy, o których każdy Ci tu pisał. Nie porównuj swojego zaburzenia do innych, nie mów, że Ty masz gorzej i zazdrościsz komuś, że ma takie myśli, a nie to co Ty. Uwierz, że będąc w stanie lękowym, te myśli tak samo działałyby na Ciebie, jak ten wyimaginowany lękowy "niby-zawał".DamianZ1984 pisze: ↑18 lipca 2021, o 17:39Boli jak cholera w środku że nie jestem taki jak dawniej że zawierzamy lękom ale będę żył i wychodził mimo wewnettzego niepokoju i lęku zaufam ludziom z forum którzy mówią że nic mi nie będzie. Zaufam Sobie
Jedziesz na basen? Fajnie! Więcej takiej aktywności, wychodź z domu, ciesz się życiem, spotykaj się z sąsiadami, znajomymi itp. Czujesz, że wtedy zaczyna Ci nerwica wchodzić z nerwicowym zawałem? To mów sobie w głowie "dobra, dawaj ten zawał, raz a konkretnie, bo już mnie zaczynasz wkur.iać z tym, wolę paść niż się z Tobą męczyć.". Ja ostatnio byłem na imprezie i czuję, że robią mi się nogi z waty, kucie w klatce itp. i pierwsza myśl strach, ale w jednej chwili uśmiech i powiedziałem sobie w myślach "Zawał? Zaczynasz zabawę nerwico? To dawaj, najwyżej padnę, chu mnie to obchodzi. Już tyle tego mi dawałaś i nic się nie stało, więc pierdzielę Cię, nie będę tańczyć, jak mi zagrasz". I wiesz, co się stało? Gówno, po kilkunastu minutach nie było nic, przeszło. A dlaczego? Bo porzuciłem kontrolę, przyzwoliłem sobie na to i nie poszedłem za tym, co mi nerwica serwuje.
Tu nie chodzi o to, że Ty nie masz o tym mówić, jeśli naprawdę masz słabszy dzień, to wyżal się komuś, wygadaj, napisz posta, ale nie marudź codziennie, jeśli masz te same objawy od kilku lat. Powinieneś zrozumieć, że mimo dobrych wyników badań REALNIE NIC CI NIE JEST. A jedynie Twoje rozchwiane emocje serwują Ci taką zabawę. Dlatego jeśli jesteś na basenie i czujesz, że zaczynasz odczuwać kucie w klatce, to pływaj wtedy, pokaż swojemu umysłowi, że nic Ci nie jest, porzucaj tę kontrolę, nie daj się nerwicy. Jak Ci raz nie wyjdzie, próbuj drugi, trzeci i do skutku. To nie jest tak, że raz zrobisz, jak tu jest napisane i Ci przejdzie, nie. Jeśli będziesz, to sumiennie praktykować, to zobaczysz, że w końcu zaczniesz się śmiać z tych objawów pseudo zawału. Tu też ważna kwestia jest tego, że będą kryzysy, i na nie musisz sobie pozwolić, to że miesiąc będziesz sobie z tym radzić, to super, doceniaj każdy mały krok, ale jeśli przyjdzie dzień, że jednak nerwica będzie górą, to nie przejmuj się tym, tak w odburzaniu jest.
Dlatego stosuj się do tego, co jest na tym forum, nie rób z siebie męczennika, a uwierz, że w końcu i u Ciebie będzie lepiej. Nie jest to łatwe, ale czy chcesz resztę życia spędzić z nerwicą? Odburzanie to też jest spore cierpienie itp., ale naprawdę, lepiej pocierpieć przy odburzaniu się, niż cierpieć przez nerwicę, bo dajemy jej sobie wejść na głowę. Trzymam za Was i za siebie kciuki!
