Damian czy Ty myślałeś ze leki załatwia sprawę tak na serio z taka wiedza która tutaj jest na tym forum i po przeczytaniu tych wszystkich materiałów i wogole ? Cofnij się z 10 stron do tylu i dostaniesz odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania.Katja Ci wszystko rozpisała co i jak.Dopóki nie podejmiesz pracy nad sobą nie ruszysz dalej.Nie ma opcjiDamianZ1984 pisze: ↑8 lipca 2021, o 16:12Zaczynam chyba od początku, liczyłem że leki dadzą radę tak jak rexetin za pierwszym razem, a tu klaps, powiedzcie jak to przerwać jestem zdenerwowany w środku często mierze puls 95 - 110odrazu myśl coś z sercem, w dodatku tak jak pisałem lęk przed wszystkim
Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
Aniaaa87
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 300
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
A ataki puls utrzymujący się kilka godzin powyżej 100 to nie jest normalne.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
I najważniejsze do wyjścia z tego stanu potrzebna jest cisza i spokój czy normalne życie czyli dziewczyny córka i dziewczyna puszczają muzykę teść kocha mamę coś przez telefon z teściowa bo nas odwiedził a mnie to poprostu rozpiernicza.
-
Aniaaa87
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 300
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38
Damian zlituj się…Wysoki puls u nerwicowa to poprostu klasyk,walenie serca,uderzenie gorąca,zimne poty i jeszcze milion rzeczy.Może tak być przez całe dnie,tygodnie,miesiące.DamianZ1984 pisze: ↑8 lipca 2021, o 18:36A ataki puls utrzymujący się kilka godzin powyżej 100 to nie jest normalne.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Czemu nagle zacząłem tak bardzo bać się łudzi?
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Spotkałem się z kolegami w pracy na 2 h i nic się nie stało a myśli przed i w trakcie 100, czemu mózg nie może zapamiętać, rozumiem że go straszyłem tyle czasu i czas nowe nawyki wyrobić
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Jeszcze jedno somaty Oki ale ta nerwowosc w środku, coś porobię, pogram w kosza czy w piłkę i tak nadal jest, też tak macie jak sobie radzicie? Mam taki cały czas wewnętrzny wkurw i pobudzenie.
-
laura503@interia.pl
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 128
- Rejestracja: 29 sierpnia 2016, o 14:56
Hej... Mam słabszy tydzień.. Ogólnie od dawna mam nerwice od dziecka tak naprawdę, z przerwami. Uczęszczam na terapię do Viktora i biorę Asentre minął ponad rok odkąd ostatni raz dostałam ataku paniki. Boję się że jestem zoofika... Czasami dochodzą do tego strach przed pedo itp. Wcześniej miałam strach przed schizo. Ale do tematu wczoraj miałam pierwszy raz gdzie postawiłam się nerwicy. Jestem we Włoszech u siostry z siostrą i śpimy razem w salonie z psem i zawsze chciałam wcześniej usnąć przed siistra żebym nie było zd coś zrobię jak ona zdąży wcześniej usnąć. I wczoraj tak się stało, na początku trochę panikowalam potem coś oglądałam, próbowałam usnąć i nic.. I nagle atak drgawki że zaraz wezmę łapkę psa i no zmastrubuje się nią.;( zaczęłam glaskac psa ale nic nie dało starałam siw wyltuamczyc sobie to co mowil viktor, i to uczucie było tak połączone ze strachem że wiedziałam że nic jej nie zrobię, tylko bałam się tego uczucia. Obudziłam siostrę i przytulam się do niej i poszłam spać.. Ale dziś cały dzień mam dziwne uczucie do psa nie wiek czemu, i wgl taka dziwna jestem. Jeszcze się stresuje ta nocą..
- grzeslaw
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 185
- Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 11:27
Natręty Ci mieszają w głowie, to wszystkolaura503@interia.pl pisze: ↑10 lipca 2021, o 21:28Hej... Mam słabszy tydzień.. Ogólnie od dawna mam nerwice od dziecka tak naprawdę, z przerwami. Uczęszczam na terapię do Viktora i biorę Asentre minął ponad rok odkąd ostatni raz dostałam ataku paniki. Boję się że jestem zoofika... Czasami dochodzą do tego strach przed pedo itp. Wcześniej miałam strach przed schizo. Ale do tematu wczoraj miałam pierwszy raz gdzie postawiłam się nerwicy. Jestem we Włoszech u siostry z siostrą i śpimy razem w salonie z psem i zawsze chciałam wcześniej usnąć przed siistra żebym nie było zd coś zrobię jak ona zdąży wcześniej usnąć. I wczoraj tak się stało, na początku trochę panikowalam potem coś oglądałam, próbowałam usnąć i nic.. I nagle atak drgawki że zaraz wezmę łapkę psa i no zmastrubuje się nią.;( zaczęłam glaskac psa ale nic nie dało starałam siw wyltuamczyc sobie to co mowil viktor, i to uczucie było tak połączone ze strachem że wiedziałam że nic jej nie zrobię, tylko bałam się tego uczucia. Obudziłam siostrę i przytulam się do niej i poszłam spać.. Ale dziś cały dzień mam dziwne uczucie do psa nie wiek czemu, i wgl taka dziwna jestem. Jeszcze się stresuje ta nocą..
Nic nowego, po prostu kolejna wkrętka. Człowiek nie ma pełnej kontroli nad swoimi myślami, nad tymi najbardziej porąbanymi też, a lęk jeszcze to przecież wzmaga. Można powiedzieć, że gdy wkręcasz sobie jakiś lęk to jest to prawie pewne, że pojawią się myśli które mają Cię w nim utwierdzić. Polecam ośmieszać te myśli straszaki i dziwne uczucia.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Cześć po raz kolejny ja, dziś miałem sprawę w sądzie o mandat oczywiście 2 tygodnie paręnaście minut dziennie lęk jak to będzie no i dziś apogeum weszlem do sądu cały zdenerwowany, lęk strach, myśli że nie wytrzymam, chciałem uciec, oczywiście zjazd po wyjściu ale się nie poddałem i pojechałem nad wodę, denerwuje mnie to że cały czas jestem w strachu, lęku i zdenerwowaniu. 

Nie da się tak funkcjonować do wszystkiego się ciągle zmuszam a i tak lęk trwa, czytam stosuje się a nie potrafię tego puścić nań chwile się rozluźnić. Wszystko mnie prawie stresuje. Mam materiały a i tak moje ego nadal swoje, wiem że mam nerwice ale w głowie a może to jednak jeszcze coś.
-
Tomborn
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 33
- Rejestracja: 13 stycznia 2021, o 19:10
Witajcie, dlugo tu nie zaglądałem. Po ostatnim kryzysie w marcu udałem się do psychologa i po paru spotkaniach było duzo lepiej, Pani poleciła zrobienie sobie przerwy bo teorie znałem (glownie z tego forum hehe) a nie było nad czym pracowac. I daliśmy sobie czas aby się sprawdzić. No i oczywiście kryzys przyszedl wcześniej niż myślałem hehe, tzn. Lękow juz jako takich nie mam, jednak wciąż przejmuje się tym jak sie czuje, czy to słabo czy to smutny, to potrafi zniszczyć nastroj i wkreca się znowu nerwica. Mam do was doświadczonych odburzaczy pytanie bo to ono nie daje mi spokoju w dalszym odburzaniu.
Nurtuje mnie jedna kwestia zwiazana z akceptacja.
Rozumiem ze mam akceptować każdy stan, pozwalac mu być i sie nie szarpać. Jak to wygląda w kontekście zlego nastroju. Mam go tez akceptować i nic z nim nie robić? Tzn poddać się mu, nie walczyć i poprostu czuć się zle, czy jednak robic mu na przekór, i dzialac zyć po swojemu choćby na sile ? Chodzi mi o kwestie szarpania się, walki. Jak to wyglądało u was ? Pozwoliliście sobie sie gorzej czuć, być smutnym, albo np. Leżeć i nic nie robić czy jednak wstawaliście i staraliście sie zyc pomimo tego jak się czuliście? Walczyliście o dobry nastrój? Pytanie z boku bezsensu
ale wiadomka jak jest w nerwicy
liczę na zrozumienie i rady.
Moj konik to lęk przed depresją, a więc ciężko mi zaakceptować poddanie się złemu nastrojowi (jak to nakazuje teoria akceptacji) wole wstać choćby na sile, robic cos, budować sobie humor, lecz czy to nie jest szarpanie sie wlasnie ??
Moja nerwiczka podsunęła mi dylemat który hamuje mnie w dalszym odburzaniu. Jakoze w wychodzeniu z depresji chyba dobrze jest robic cos, szarpać się niz poddawać się złemu nastrojowi i czekać aż minie ? Czy sie mylę? Pozdrowienia ✌
Nurtuje mnie jedna kwestia zwiazana z akceptacja.
Rozumiem ze mam akceptować każdy stan, pozwalac mu być i sie nie szarpać. Jak to wygląda w kontekście zlego nastroju. Mam go tez akceptować i nic z nim nie robić? Tzn poddać się mu, nie walczyć i poprostu czuć się zle, czy jednak robic mu na przekór, i dzialac zyć po swojemu choćby na sile ? Chodzi mi o kwestie szarpania się, walki. Jak to wyglądało u was ? Pozwoliliście sobie sie gorzej czuć, być smutnym, albo np. Leżeć i nic nie robić czy jednak wstawaliście i staraliście sie zyc pomimo tego jak się czuliście? Walczyliście o dobry nastrój? Pytanie z boku bezsensu
Moj konik to lęk przed depresją, a więc ciężko mi zaakceptować poddanie się złemu nastrojowi (jak to nakazuje teoria akceptacji) wole wstać choćby na sile, robic cos, budować sobie humor, lecz czy to nie jest szarpanie sie wlasnie ??
Moja nerwiczka podsunęła mi dylemat który hamuje mnie w dalszym odburzaniu. Jakoze w wychodzeniu z depresji chyba dobrze jest robic cos, szarpać się niz poddawać się złemu nastrojowi i czekać aż minie ? Czy sie mylę? Pozdrowienia ✌
- Juliaaa78569
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 589
- Rejestracja: 27 kwietnia 2018, o 16:25
Troszkę źle rozumiesz istotę akceptacji w kontekście złego nastroju. Zły nastrój może mieć każdy, nie tylko nerwicowiec. Ale to co odróżnia lękowca od normalnej osoby, to ta analiza. Niepotrzebnie analizujesz całą sytuację.Tomborn pisze: ↑14 lipca 2021, o 20:24Witajcie, dlugo tu nie zaglądałem. Po ostatnim kryzysie w marcu udałem się do psychologa i po paru spotkaniach było duzo lepiej, Pani poleciła zrobienie sobie przerwy bo teorie znałem (glownie z tego forum hehe) a nie było nad czym pracowac. I daliśmy sobie czas aby się sprawdzić. No i oczywiście kryzys przyszedl wcześniej niż myślałem hehe, tzn. Lękow juz jako takich nie mam, jednak wciąż przejmuje się tym jak sie czuje, czy to słabo czy to smutny, to potrafi zniszczyć nastroj i wkreca się znowu nerwica. Mam do was doświadczonych odburzaczy pytanie bo to ono nie daje mi spokoju w dalszym odburzaniu.
Nurtuje mnie jedna kwestia zwiazana z akceptacja.
Rozumiem ze mam akceptować każdy stan, pozwalac mu być i sie nie szarpać. Jak to wygląda w kontekście zlego nastroju. Mam go tez akceptować i nic z nim nie robić? Tzn poddać się mu, nie walczyć i poprostu czuć się zle, czy jednak robic mu na przekór, i dzialac zyć po swojemu choćby na sile ? Chodzi mi o kwestie szarpania się, walki. Jak to wyglądało u was ? Pozwoliliście sobie sie gorzej czuć, być smutnym, albo np. Leżeć i nic nie robić czy jednak wstawaliście i staraliście sie zyc pomimo tego jak się czuliście? Walczyliście o dobry nastrój? Pytanie z boku bezsensuale wiadomka jak jest w nerwicy
liczę na zrozumienie i rady.
Moj konik to lęk przed depresją, a więc ciężko mi zaakceptować poddanie się złemu nastrojowi (jak to nakazuje teoria akceptacji) wole wstać choćby na sile, robic cos, budować sobie humor, lecz czy to nie jest szarpanie sie wlasnie ??
Moja nerwiczka podsunęła mi dylemat który hamuje mnie w dalszym odburzaniu. Jakoze w wychodzeniu z depresji chyba dobrze jest robic cos, szarpać się niz poddawać się złemu nastrojowi i czekać aż minie ? Czy sie mylę? Pozdrowienia ✌
Wiadomo, iż kiepski nastrój w nerwicy zdarza się dużo częściej i ma on związek z lękiem, aczkolwiek postępowanie jest podobne jakbyśmy nie mieli nerwicy a poczuli się źle
Trzeba znaleźć w tym pewien balans, jak w nerwicy czujemy się źle, ale wiemy dlaczego, to nie powinniśmy obłocznie leżeć na łóżku i wzdychać jak to jest nam źle i się temu poddać. Nie o to w tym chodzi. Ale nie możemy również w 100% na siłę zmuszać się do niewiadomo jakich aktywności, byle tylko nie czuć, byle tylko od tego uciec. Świadomie dostosujemy aktywność do aktualnego stanu i robimy na tyle na ile możemy.
Czyli po środku, nie leżeć i nie poddawać się temu stanowi, tylko faktycznie coś robić ale z wyrozumiałością do siebie, że nie będziemy robić wszystkiego na 100%, bo wiadomo ciężko, robimy na tyle na ile w danym momencie potrafimy i akceptujemy to, że jest gorzej teraz, ale z czasem będzie lepiej
-
Tomborn
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 33
- Rejestracja: 13 stycznia 2021, o 19:10
Dzięki za odpowiedz.Juliaaa78569 pisze: ↑14 lipca 2021, o 21:15
Troszkę źle rozumiesz istotę akceptacji w kontekście złego nastroju. Zły nastrój może mieć każdy, nie tylko nerwicowiec. Ale to co odróżnia lękowca od normalnej osoby, to ta analiza. Niepotrzebnie analizujesz całą sytuację.
Wiadomo, iż kiepski nastrój w nerwicy zdarza się dużo częściej i ma on związek z lękiem, aczkolwiek postępowanie jest podobne jakbyśmy nie mieli nerwicy a poczuli się źle
Trzeba znaleźć w tym pewien balans, jak w nerwicy czujemy się źle, ale wiemy dlaczego, to nie powinniśmy obłocznie leżeć na łóżku i wzdychać jak to jest nam źle i się temu poddać. Nie o to w tym chodzi. Ale nie możemy również w 100% na siłę zmuszać się do niewiadomo jakich aktywności, byle tylko nie czuć, byle tylko od tego uciec. Świadomie dostosujemy aktywność do aktualnego stanu i robimy na tyle na ile możemy.
Czyli po środku, nie leżeć i nie poddawać się temu stanowi, tylko faktycznie coś robić ale z wyrozumiałością do siebie, że nie będziemy robić wszystkiego na 100%, bo wiadomo ciężko, robimy na tyle na ile w danym momencie potrafimy i akceptujemy to, że jest gorzej teraz, ale z czasem będzie lepiej![]()
Rozumiem to tak ze akceptuje to jak się czuje w stylu ok trudno jest jak jest dzis sie czuje tak a nie inaczej i zajmuje się dalej swoimi sprawami a nie robie z tego nerwicy. Będziem próbować
Najśmieszniejsze jest to ze czlowiek w głębi serca to wie tylko te cholerne nerwicowe wątpliwości zaśmiecają glowe
-
rakovvski
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 6
- Rejestracja: 8 marca 2021, o 12:19
Siemka z nerwica zmagam się od grudnia zeszłego roku wiadomo bywało raz lepiej raz gorzej lecz przez ostatnie 2 miesiące było na prawdę spoko, w niedzielę przy okazji finału mistrzostw Europy wypiłem ze znajomymi kilka drinków, spędziłem super wieczór, było wszystko git dopóki nie obudziłem się rano xD lęk wolnoplynacy powrócił że zdwojoną siłą i uczucie zagubienia. Pomyślałem że to kac i że ten lęk równie szybko minie co się pojawił ale dziś jest czwartek a on cały czas jest któremu towarzyszą myśli że jest jeszcze gorzej niż było i że wszystko zepsułem
czy ktoś miał podobna sytuację? Nie wiem czy to wina alkoholu czy poprostu dopadł mnie kryzys. Dzięki
