Dora pisze: ↑5 czerwca 2021, o 12:18
Potok pisze: ↑5 czerwca 2021, o 08:30
Dora pisze: ↑4 czerwca 2021, o 22:28
W tym wszystkim co piszesz jest prawda, o wchodzeniu w pozycje ofiary itd. Krotko, bo bysmy sie musiały wdac w jakas dyskusje, zeby sie moc zrozumiec w pelni. Mi sie bardzo podoba język potrzeb i z tego poziomu podchodze do wszelkich zaburzen. Szanuje Twoje zdanie i w tym jest duzo prawdy, ale mimo wszystko dosyc często mam tu na portalu wrazenie, ze ci ktorzy uporali sie z nerwica badz na ten czas nie maja objawow, udzielaja porad tym w tarapatach. Udzielanie porad ex katedra niewiele ma wspolnego z realna pomoca i wsparciem, mimo dobrych intencji. Ale to tak z grubsza, bysmy tu musialy dyskutowac i dyskutowac. Pozdrawiam Cie serdecznie i zdrowia!!!
Gdyby nie te porady to większość ludzi którzy uporali się z nerwicą dalej siedziałaby w tym samym miejscu, użalając się nad sobą i myśląc w kółko dlaczego ich to dosięgło. Tak jak napisała Katja zamysł powstania tego forum był taki żeby ludzie którzy z nerwicą się uporali pomagali i podpowiadali tym którzy jeszcze w tym siedzą. Pozdrawiam
Ja nie negowalam wartosci forum. Wkrada sie mam wrazenie brak zrozumienia tego co chcialam przekazac. Uzalanie sie nad soba wynika ze stanu emocjonalnego. Oprocz wiedzy teoretycznej odnosnie dzialania lęku i radzenia sobie z nim, wazne jest wspacie emocjonalne. Chciałam zwrocic uwage jedynie na to, ze bedac po stronie zdrowia latwo jest udzielac rad. Mozna stan emocjonalny koic podchodzac do siebie "po zolniersku" jasne, kazdy jest inny. Jestem w trakcie szkolenia terapeutycznego, mam swoje doswiadczenia, nadal zmagam sie ze swoim lękiem, wiec mozna powiedziec, ze nie udalo mi sie do konca uporac z ta czescia mnie, ale moje przemyslenia sa takie - budowac zdrowie na milosci do siebie i zrozumieniu, a nie traktowaniu nerwicy jako wrogą persone. Tyle chcialam powiedziec. Forum jest swietne. Chcialam tylko sie podzielic swoimi odczuciami. Swoim punktem widzenia. To nis byla krytyka. Pozdrawiam
Wiele razy było na forum o wyrozumiałości dla siebie, o postawie przyjacielskiej, o tym żeby nie podchodzić do siebie niczym surowy rodzic/krytyk itd
Ja staram się przekazywać innym to co mi KONKRETNIE i REALNIE pomogło w wyjściu z zaburzenia. Praca z potrzebami, wewnętrznym dzieckiem jest bardzo ciekawa i na pewno warto się z tą tematyką zapoznać po to chociażby żeby nabrać większego zrozumienia dla siebie i swoich postaw. Rzecz jednak w tym i tu się może wiele osób ze mną nie zgodzić, ale w mojej ocenie psychoanaliza to jest dla w miarę stabilnych emocjonalnie ludzi, a nie dla ludzi pogrązonych w lęku czy depresji gdzie ich umysł i tak jest ciągle w czasie przeszłym ( lub przyszłym ) i wykrzywia wszystko w kierunku katastrofy. Ja próbowałam w ten sposób pracować z lękiem i w mojej ocenie to jest woda na młyn nerwicy, nie zrozum mnie źle, ale w mojej ocenie, z moich doświadczeń to nie jest najlepszy kierunek przy odburzaniu.
Użalanie się nad sobą to jest również element zaburzenia, przez ponad 2 lata rozmów z ludźmi widzę to bardzo wyraźnie i w mojej ocenie trzeba z tego użalania się nad sobą wychodzić i co za tym wspierać kogoś w postawie wychodzenia z roli ofiary. Zaburzenie zawsze nas będzie wciągać w myśli w rodzaju, że to przez dzieciństwo, przez partera, przez życie jakie prowadzisz i nawet jeśli to wszystko prawada to najpierw trzeba z tego kręgu żali wyjść, a potem dopiero brać się za swoje życie, z normalnym spojrzeniem, a nie lękowym wypaczeniem.
Ja tak to widzę z własnych doświadczeń i dlatego jeśli czytam 10000 wpis kogoś że źle się czuje i nikt go nie rozumiem to wiem, że tego typu myśli są też elementem zaburzeniowej iluzji która utrzymuje ten stan i w mojej ocenie rozważania z taką osobą jego nieszcześć tylko pogorszy sytuację, bo te myśli nie są w kierunku rozwiązania czegokolwiek one sa w kierunku poczucia bezsensu.