Chodzisz na jakąś terapię? Jeśli nie, uważam, że warto zacząć. Nie jestem zwolenniczką farmakologii, ale terapii tak. Myślę, że jej potrzebujesz, tak na moje okoDamianZ1984 pisze: ↑30 maja 2021, o 16:17Dziś znowu dziewczyna mnie wyzwala nie bez powodu marnuje jej życie, nie chce brać tabletek a ostatnie tygodnie jak wiecie to tylko ból i cierpienia i ja w głowie mimo wielu rzeczy które staram się robić wychodzić do ludzi do pracy, w trakcie ataku paniki jechać na spacer mimo wewnętrznego umierania, dziś od rana myśli że zwariuje, to jeszcze kłótnia z nią a głową już nie ma siły leżę jak nigdy nic aż to przerażające, muszę się ogarnąc bo czuje ze to juz koniec mojego życia, to już nie żarty, wciąż nie wierzę wynikom badań, niby wiem że są Oki ale pewnie mogło się coś zmienić i takie, kurde teraz żałuję że dziś poruszyłem temat że mi źle itd bo tylko wyszła kłótnia która nie pomaga, dziewczyna wyszła a ja się boje co będzie![]()
Też byłam (i jeszcze czasami bywam) w takiej czarnej dupie, że zastanawiam się, czy takie życie ma sens. Ale po pierwsze - oczywiście, że ma,a po drugie - w zaburzeniu zmienia nam się perspektywa, żądzą nami emocje które w "normalnych" warunkach nie dochodzą tak bardzo do głosu. Mój mąż też bywa zmęczony moim stanem, mimo że zaprzecza :p Ale widzę to. Nie ma też co oczekiwać, że nawet najbliższe nam osoby zrozumieją w 100% przez co przechodzimy i z czym się w życiu mierzymy. Bo to nawet dla nas samych jest czasem ciężkie do ogarnięcia
Musisz się zastanowić, co teraz rządzi w Twoim życiu, jaka emocja. Strach? Bezsilność? Pomyśl sobie, co tak w głębi Ciebie mogłoby przewyższyć tą emocję. Ja wierzę, że jest to determinacja i chęć wyjścia z tego wszystkiego. To, że podejmujesz różne działania "na przekór" nerwicy, wychodzisz do pracy, do ludzi, to jest BARDZO DUŻO. Zaaaebiście dużo nawet. Twoje życie się nie kończy (jeśli rok w nicku to data Twoich urodzin toś młody chłop
Nasz mózg i podświadomość to taka "siatka" która wyłapuje to, co dla nas jest w danym momencie ważne. Ty przyzwyczaiłeś swój umysł do skupiania się na negatywach - ciągła kontrola swojego stanu zdrowia, zamartwianie się, pogrążanie. Teraz musisz odwrócić tą sytuację - jak zacząć? Świętować każdy mały sukces. Każde udane wyjście, każdą godzinę dobrego samopoczucia. Musisz dać siebie najpierw SOBIE, a potem będziesz w stanie podzielić się sobą z innymi. Naprawdę, skup się na sobie, znajdź coś co w sobie lubisz i pielęgnuj to. Daj sobie motor do skupiania się na pozytywach, nawet jak z początku miałbyś to robić trochę "na siłę", choćbyś na głos miał wypowiadać dialogi do siebie, zapisywać pozytywne rzeczy w ciągu dnia (polecam). Wtedy zobaczysz, że Twoje życie to wcale nie dno.
Do boju, tutaj naprawdę wiemy co czujesz, ale bez Twojego działania nic się nie zmieni. Wierzę, że Ci się uda!
