Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Dziękuję Dora
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Dziś chwilę się wyzale ogólnie od 4 dni w ciągłym mniejszym lub większym lęku ale żylem, nie utrudniając prawie życia innym, sam też w miarę pogodzony że Sobą, wiem że mam zdrowie fizyczne oki badania to potwierdzają, wczoraj już napięty cały dzień, wszystko mi przeszkadzalo i moja dziewczyna oczywiście wie kiedy. U mnie coś nie gra znów mówiła czemu taki jestem, trochę mnie hejtowala no w nocy co atak po 1 00 duszność, tyle że trwało to z 15 minut ale oczywiście przeżywam to do teraz
rano mam mordę zamknięta jak to mówi Katja i działam dalej, ale pisze bo gdzieś muszę się wygadać. Miłego dnia Nerwuski.
-
monika2468
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 14
- Rejestracja: 22 lipca 2020, o 20:31
Przeczytałam wcześniej odpowiedź Katji i z jednej strony się zgadzam z nią, miałam a zresztą nadal mam tak jak Ty, że czuje się sama w tym zaburzeniu ostatnimi tygodniami mało co nie rozwaliłam sobie małżeństwa bo mam trudny czas, za dużo stresów, konfliktów wewnętrznych jeszcze ciężka decyzja do podjęcia przede mną, wszystko aż we mnie huczy a mój mąż co? Relaksuje się w najlepsze gra sobie, telewizje ogląda zero zamartwienia się czy czy zapytania się jak się czujesz, może Cię przytulę i tak dalej nic jakby się nic nie działo, a Ja czuję, że umieram, że nie istnieje, że nie żyje i zaczęłam mieć pretensje do niego, nawet mu powiedziałam że dla niego byłoby chyba lepiej gdybym na prawdę umarła znalazłby sobie inną bez zaburzenia, pomyślałam sobie, że potrzebuję wsparcia innych wiec zaczęłam mówić o moim zaburzeniu mamie, przyjaciółce i wiesz co? Zaczęły mi one takie rady dawać co mam teraz robić i tak dalej, że te rady zaczęły mnie bardziej drażnić niż samo zaburzenie i dochodzę do wniosku Katji nikt nam w tym nie pomoże to jest nasza psychika i jak my się z nią nie zmierzymy to nikt tego nie zrobi ale za to jak inni są obojętni na nas tak my możemy tez być trochę na innych np nie będziesz teraz taki jak by Twoja dziewczyna chciała żebyś był bo masz zburzenie i nie możesz bo nie jestem na chwile obecną w stanie jak się z nim uporasz to będziesz ale teraz nie możesz i najważniejsze to nie mieć do siebie o to pretensji trzeba być najlepszym przyjacielem dla siebie samego a jak się chcesz wyżalić to własnie to forum jest najlepsze do tego Pozdrawiam Cię i miłego dnia zyczę 
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
To tak tyle że napięcie które panuje w domu nie pomaga, jej komentarze typu nie mogę na Ciebie patrzeć czy leżysz żałośnie w łóżku zamiast się ruszyć Oki to trwa długo z 0,5 roku rok z lepszymi gorszymi chwilami w łóżku leżę tylko raz na tydzień i to dlatego że gdzieś po nocnym ataku 10 minutowym paniki słabo bardzo spałem i jestem wykończony. Ale Oki muszę mieć dla Siebie wyrozumiałość tyle żeby nie przerodziła się w użalanie depresję i meczennictwo.
-
Dora
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 60
- Rejestracja: 18 sierpnia 2016, o 18:45
Ale sluchajcie, przede wszystkim wywalic ze slownika czy z tych dialogow wewnetrznych, ze cos musze. Damian - nie musisz!!! Nie mowic o sobie zamykac morde itd. W zaburzeniu czujemy sie jak dzieci. Ja tak mam przynajmniej. Nie karaj tego dzieciaczka. Masz prawo czuc sie zmeczony, pomieszany, zagubiony i przestraszony. I to nie oznacza ze sklaniam Cie do uzalania sie nad soba. Jestem przeciwniczka wszelkich ocen stygmatyzujacych. Z tego nie da sie wyjsc dowalając sobie. Taki teraz jestes. I to jest ok, co tez nie znaczy ze gloryfikuje ten stan. Po prostu jestes ok w każdym wydaniu, w tym neurotycznym tez!
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Myślę, że istotne jest żeby właściwie zrozumieć całość
1. Zaburzenie czy nam się to podoba czy niekoniecznie to jest NASZ PROBLEM i nikt inny go za nas nie rozwiąże, to jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. I można codziennie z tym walczyć pogrązając się w problemie albo można to wreszcie zaakceptować , przyjąć po prostu rzeczywistość taką jaka jest tj, że nikt nam nic nie jest dłużny. Bo nie da się pójść do przodu z czymkolwiek jeśli człowiek tkwi w ciągłym żalu na to co jest i w pozycji ofiary. Każdy człowiek powinien zajmować się przede wszystkim sobą, w siebie inwestować i dbać o swój rozwój, bo w trudnych chwilach będzie musiał przede wszystkim liczyć na siebie a dopiero potem na innych. I tego wiele osób w tym ja latami nie rozumie i w tym tkwi ich problem.
Dopóki człowiek nie otrząśnie się i nie przestanie tkwić w użalaniu się nad sobą i nie zacznie działać z tym co ma i może ( lepiej, gorzej nie wazne, nie chodzi tu o to, że masz nagle się zrobić superbohaterem ) zamiast rozmyślań w rodzaju gdybym miał lepszą rodzine, lepszego partnera/partnerkę, był/była bardziej zdrowa itd; to cięzko mu będziemu cokolwiek zmienić.
Nikt nie jest w obowiązku wysłuchiwać całymi dniami naszych histerii, ciągle nas pocieszać, latać po SORach itd i ja doskonale wiem jak człowiek w zaburzeniu chcę żeby ktoś był przy nim a najlepiej się nim zajął, rzecz w tym, że jest to oczekiwanie nierealne a co wazniejsze niewiele zmieniające.
2. Jeżeli ktoś traktuje nas totalnie bez zrozumienia, dokucza nam, wyśmiewa, okazuje pokazowe lekceważenie to może pora się zastanowić nad sensem bliskich relacji z taką osobą? Może po prostu ktoś nie nadaje się na nasze partnera? Może pora realistycznej spojrzeć na naszą rodzinę, bliskich, może są tak bardzo przyzwyczajeni do nas w pewnej roli, że nie są w stanie zaakceptować jakieś naszej niedyspozycji. Życie weryfikuje realacje i czasem po prostu trzeba sobie dać z kimś spokój, albo zrobić konieczne zmiany.
Ja np gdy zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem ( nie chodzi mi o zaburzenie ) to nie wchodząc w szczegóły zostałam z tym totalnie sama ( nie licząc mojego faceta ), mało tego usłyszałam wiele takich słow od najbliższych , że nigdy bym się nie spodziewała. Ludzie którym latami pomagałam zostawli mnie bez wsparacia, pomocy plus jeszcze dostałam całą masę zarzutów, że udaje itp.
Dlaczego tak się stało? Bo zbyt długo byłam dla innych, żyłam życiem innych ludzi, dbałam o innych bardziej niż o siebie, rozwiązywałąm ich problemy i trwoniłam swoją energie na prawo i lewo aż w końcu zabrakło jej dla mnie i się pochorowałam. I co się wtedy stało? No oczywiście stany depresyjne, rozżalenie level master ( nie mogłam spać z żalu ), ruminacje 24h niemal i niszczenie samej siebie, bo gdzie są ci wszyscy ludzie co o nich dbałam? No w dupie są i tam mnie mają. I tak można tkwić latami z różnych przyczyn w przekonaniach, że ktoś co dla nas albo za nas powinien, tylko to tak nie działa.
Każdy jest odpowiedzialny za siebie i jego obowiązkiem jest dbanie o siebie i człowiek który tego nie rozumie robi sobie krzywdę.
Co za tym jak czujesz się źle Damian to masz prawo do odpoczynku, nie musisz działać jak automat, a Twoja partnerka jeśli tego nie rozumie to już jest jej problem. To nie jet tak, że zawsze masz być w formie nawet po 5 nieprzespanych nocach, masz prawo do odpoczynku, spokoju itd ale nie do rozpierdzielnia całego domu, bo źle się czujesz.
3. Dlaczego trzeba zamknąć w końcu jadaczkę?
Każdy z nas ma momenty, że musi się wygadać, wypłakać, wyżalić i to jest normalne i zrozumiałe.
Jednak w zaburzeniu te użalanie się nad sobą jest elementem natrętnym + jest częścią mechanizmu utrzymującego stan zagrożenia.
Co za tym ulegając tej tendencji codziennie ( nie mówię, że od czasu do czasu bo wiadomo nikt nie jest robotem ) utrwalasz sobie pięknie stan zagrożenia i ja nie piszę tego z kosmosu z teorii idealnych tylko z własnych doświadczeń.
Oczywiście każdy do tego musi dojść sam we właściwy dla siebie sposób, ewentualnie zasilić grono wiecznych męczenników.
I to jest oczywiste, że to nie odbędzie się na zasadzie, że ktoś obudzi się pewnego dnia i nagle zacznie działac o 180 stopni inaczej, tylko że jest to proces który będzie miał wzloty i upadki , ale nie zmienia to faktu, że są pewne osoby które latami zostają na etapie wiecznych żali i ruminacji swoich nieszczęść i no niestety może się to komuś średnio podobać, ale nie ciężko się jest odburzyć nie stosują się do zasad odburzania.
1. Zaburzenie czy nam się to podoba czy niekoniecznie to jest NASZ PROBLEM i nikt inny go za nas nie rozwiąże, to jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. I można codziennie z tym walczyć pogrązając się w problemie albo można to wreszcie zaakceptować , przyjąć po prostu rzeczywistość taką jaka jest tj, że nikt nam nic nie jest dłużny. Bo nie da się pójść do przodu z czymkolwiek jeśli człowiek tkwi w ciągłym żalu na to co jest i w pozycji ofiary. Każdy człowiek powinien zajmować się przede wszystkim sobą, w siebie inwestować i dbać o swój rozwój, bo w trudnych chwilach będzie musiał przede wszystkim liczyć na siebie a dopiero potem na innych. I tego wiele osób w tym ja latami nie rozumie i w tym tkwi ich problem.
Dopóki człowiek nie otrząśnie się i nie przestanie tkwić w użalaniu się nad sobą i nie zacznie działać z tym co ma i może ( lepiej, gorzej nie wazne, nie chodzi tu o to, że masz nagle się zrobić superbohaterem ) zamiast rozmyślań w rodzaju gdybym miał lepszą rodzine, lepszego partnera/partnerkę, był/była bardziej zdrowa itd; to cięzko mu będziemu cokolwiek zmienić.
Nikt nie jest w obowiązku wysłuchiwać całymi dniami naszych histerii, ciągle nas pocieszać, latać po SORach itd i ja doskonale wiem jak człowiek w zaburzeniu chcę żeby ktoś był przy nim a najlepiej się nim zajął, rzecz w tym, że jest to oczekiwanie nierealne a co wazniejsze niewiele zmieniające.
2. Jeżeli ktoś traktuje nas totalnie bez zrozumienia, dokucza nam, wyśmiewa, okazuje pokazowe lekceważenie to może pora się zastanowić nad sensem bliskich relacji z taką osobą? Może po prostu ktoś nie nadaje się na nasze partnera? Może pora realistycznej spojrzeć na naszą rodzinę, bliskich, może są tak bardzo przyzwyczajeni do nas w pewnej roli, że nie są w stanie zaakceptować jakieś naszej niedyspozycji. Życie weryfikuje realacje i czasem po prostu trzeba sobie dać z kimś spokój, albo zrobić konieczne zmiany.
Ja np gdy zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem ( nie chodzi mi o zaburzenie ) to nie wchodząc w szczegóły zostałam z tym totalnie sama ( nie licząc mojego faceta ), mało tego usłyszałam wiele takich słow od najbliższych , że nigdy bym się nie spodziewała. Ludzie którym latami pomagałam zostawli mnie bez wsparacia, pomocy plus jeszcze dostałam całą masę zarzutów, że udaje itp.
Dlaczego tak się stało? Bo zbyt długo byłam dla innych, żyłam życiem innych ludzi, dbałam o innych bardziej niż o siebie, rozwiązywałąm ich problemy i trwoniłam swoją energie na prawo i lewo aż w końcu zabrakło jej dla mnie i się pochorowałam. I co się wtedy stało? No oczywiście stany depresyjne, rozżalenie level master ( nie mogłam spać z żalu ), ruminacje 24h niemal i niszczenie samej siebie, bo gdzie są ci wszyscy ludzie co o nich dbałam? No w dupie są i tam mnie mają. I tak można tkwić latami z różnych przyczyn w przekonaniach, że ktoś co dla nas albo za nas powinien, tylko to tak nie działa.
Każdy jest odpowiedzialny za siebie i jego obowiązkiem jest dbanie o siebie i człowiek który tego nie rozumie robi sobie krzywdę.
Co za tym jak czujesz się źle Damian to masz prawo do odpoczynku, nie musisz działać jak automat, a Twoja partnerka jeśli tego nie rozumie to już jest jej problem. To nie jet tak, że zawsze masz być w formie nawet po 5 nieprzespanych nocach, masz prawo do odpoczynku, spokoju itd ale nie do rozpierdzielnia całego domu, bo źle się czujesz.
3. Dlaczego trzeba zamknąć w końcu jadaczkę?
Każdy z nas ma momenty, że musi się wygadać, wypłakać, wyżalić i to jest normalne i zrozumiałe.
Jednak w zaburzeniu te użalanie się nad sobą jest elementem natrętnym + jest częścią mechanizmu utrzymującego stan zagrożenia.
Co za tym ulegając tej tendencji codziennie ( nie mówię, że od czasu do czasu bo wiadomo nikt nie jest robotem ) utrwalasz sobie pięknie stan zagrożenia i ja nie piszę tego z kosmosu z teorii idealnych tylko z własnych doświadczeń.
Oczywiście każdy do tego musi dojść sam we właściwy dla siebie sposób, ewentualnie zasilić grono wiecznych męczenników.
I to jest oczywiste, że to nie odbędzie się na zasadzie, że ktoś obudzi się pewnego dnia i nagle zacznie działac o 180 stopni inaczej, tylko że jest to proces który będzie miał wzloty i upadki , ale nie zmienia to faktu, że są pewne osoby które latami zostają na etapie wiecznych żali i ruminacji swoich nieszczęść i no niestety może się to komuś średnio podobać, ale nie ciężko się jest odburzyć nie stosują się do zasad odburzania.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Dobrze napisane, te bajery z ciała jakie daje nerwica to faktycznie ciężko do zrozumienia komuś kto nie miał, zastanawiam się czasami jak z tymi lekami jest np:mój wujek bierze z 15 lat i wciąż żyje bez paniki, oczywiście odłożył całkowicie alkohol ale też ma życie na emeryturze więc dom, spacer, TV żona z którą prawie nie gada, zakupy
Oki nie wiem czemu akurat jego daje na przykład ale z bliskiego otoczenia jego znam, z resztą ja też na rexetinie z 3 lata funkcjonowałem całkiem nieźle w sumie aż za dobrze praca, alko ciągle coś robiłem i gdzieś wyjeżdżałem czi ciągła ucieczka i zasłona, wtedy po jednym ataku na 1 miesiąc myślałem że to koniec świata i mam najgorzej, a tu od pół roku objawy kompleksowe, ogólnie nerwica naprawdę uczy pokory, dystansu i cierpliwości czyli mojej największej wady 
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Można do siebie mówić zamknij japę z pogardą, niechęcią, z presjąDora pisze: ↑4 czerwca 2021, o 14:13Ale sluchajcie, przede wszystkim wywalic ze slownika czy z tych dialogow wewnetrznych, ze cos musze. Damian - nie musisz!!! Nie mowic o sobie zamykac morde itd. W zaburzeniu czujemy sie jak dzieci. Ja tak mam przynajmniej. Nie karaj tego dzieciaczka. Masz prawo czuc sie zmeczony, pomieszany, zagubiony i przestraszony. I to nie oznacza ze sklaniam Cie do uzalania sie nad soba. Jestem przeciwniczka wszelkich ocen stygmatyzujacych. Z tego nie da sie wyjsc dowalając sobie. Taki teraz jestes. I to jest ok, co tez nie znaczy ze gloryfikuje ten stan. Po prostu jestes ok w każdym wydaniu, w tym neurotycznym tez!
a można tak do siebie mówić z humorem. Wszystko zależy od temperamentu i właściwego zrozumienia.
Ja nie mam zamiaru wywalać tego zdania bo mnie wprowadza w dobry nastrój
Poza tym uważam podobnie jak Victor, że jednak pewne rzeczy musisz jeśli chcesz wyjść z zaburzenia i tu nie chodzi o żadne presje, o podejście na zasadzie jakieś wewnętrznej spiny, szalonego perfekcjonizmu, samobiczowania się, wkurwiania* na siebie itd tylko o postawienie sobie jakiś celów i założeń które na spokojnie i z wyrozumiałością starasz się realizować. Czasem coś tam modyfikując po swojemu.
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Dziś wyjątkowe nie mam chęci ani mówić ani chodzić, jeszcze tak zamknięty nie byłem ale dobra jeden dzień mam prawo, oczywiście umysł podpowiada umieram, a przecież ile jest ludzi w wieku 37 lat co siedzi w domu i ogląda tv całymi dniami mnóstwo, więc nie będę sobie wmawiał, już tyle badań porobiłem i wszystko oki, że nie mam się czego czepiać a tu takie dni, chwila żali. KATJA czy ty wiesz może na czym polega uroda leków, chemia ma aż taki wpływ czy to raczej trochę placebo. Bo przecież tak się źle czuje jakbym ledwo żył a organizm zdrowy, spać też ostatnie dni może nie śpię jakoś super ale po 5- 6 godzin jest.
-
monika2468
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 14
- Rejestracja: 22 lipca 2020, o 20:31
Ty masz to 0.5 roku, ja meczę się z tym około 14 lat z przerwami oczywiście bo były momenty gdzie czułam się zupełnie świetnie przez kilka lat ale to było dzięki lekom, teraz się zaparłam i nie chce brać tych leków bo nie znałam wcześniej forum i nie miałam nagrań Hewada czy Wiktora. A co do Twojej dziewczyny no miłe to nie jest ale skoro ona nie jest miła, Ty też nie musisz skoro musisz poleżeć to poleż i sie nie przejmuj postawa przyjacielska do samego siebie to podstawa. Pracujesz, masz zaburzenie i przez pewien czas tak niestety będzie nie rób sobie tez presji potrzebujesz odpocząć to odpoczywaj Ja np mam bardzo daleko do pracy podróż do niej mnie wykańcza bo jadę 50 km samochodem wstaje o 4.20 rano wykańcza mnie myśl, że mogę zginąć w wypadku samochodowym z niedospania też jestem mega zmeczona co wzmaga lęki ale mam juz taki plan dnia, że jak wracam z pracy i zjem obiad to robię sobie 1 godziną drzemkę i choćby się waliło i paliło Ja mam drzemkę i nikt nie ma prawa mnie budzić potem wstaje i coś robie w domu a jeden dzień w tygodniu np środa robię sobie zupełnego lenia bo odpoczynek też jest mega ważny i szczerze? Mam to gdzieś co kto o tym myśli bo nikt nie jest w mojej skórze i nie wie jak sie czuje a jak Chce oceniać to proszę bardzo, ja te oceny staram sie mieć nie powiem gdzie. Pozdrawiam
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
Ja nie potrafię zasnąć no wiem że zaraz wejdzie ktoś do pokoju itd, wogole popołudniu drzemkę to miałem z, nie pamiętam kiedy, spoko są dni do wytrzymania ale szkoda ze przy tak pięknym świecie własnym umysłem można stworzyć piekło. No ale trzeba pracowac nad Sobą. A to leki czemu przestałaś brać jak pomagały?
-
monika2468
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 14
- Rejestracja: 22 lipca 2020, o 20:31
Mój lekarz tak zadecydował, bralam leki przez około 2 lata potem odstawialiśmy i było spoko do póki nie zaczełam miec problemów np śmierć bliskiej osoby problemy w domu albo przeprowadzka do męża mialam 3 takie okresy że bylo źle i brałam leki ale jak sie ustabilizowało to lekarz decydował o odstawieniu i ostatnio leki odstawiłam 1.5 roku temu i lekarz zalecił mi zajście w ciążę bo zajme czymś wtedy myśli ale problem tkwi w tym że Ja dzieci to bym i chciała mieć ale ze mam nature hipohondryka to panicznie boje sie ciąży, porodu i depresji poporodowej i myślenie o tym przyprawia mnie już o atak paniki przez co idzie też stan depresyjny bo co ze mnie za kobieta która boi sie macierzyństwa
-
DamianZ1984
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1036
- Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58
No faktycznie nasz umysł robi nam dobre złudzenia i atakuje wartości, a zastanawiałaś się skąd to się wzięło, ogólnie chyba jak mówią chłopaki przegrzalismy kable. Nie będę Co doradzał bo masz lekarzaod tego ale trzeba próbowac żyć normalnie. Miłego wieczoru.
-
Dora
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 60
- Rejestracja: 18 sierpnia 2016, o 18:45
W tym wszystkim co piszesz jest prawda, o wchodzeniu w pozycje ofiary itd. Krotko, bo bysmy sie musiały wdac w jakas dyskusje, zeby sie moc zrozumiec w pelni. Mi sie bardzo podoba język potrzeb i z tego poziomu podchodze do wszelkich zaburzen. Szanuje Twoje zdanie i w tym jest duzo prawdy, ale mimo wszystko dosyc często mam tu na portalu wrazenie, ze ci ktorzy uporali sie z nerwica badz na ten czas nie maja objawow, udzielaja porad tym w tarapatach. Udzielanie porad ex katedra niewiele ma wspolnego z realna pomoca i wsparciem, mimo dobrych intencji. Ale to tak z grubsza, bysmy tu musialy dyskutowac i dyskutowac. Pozdrawiam Cie serdecznie i zdrowia!!!Katja pisze: ↑4 czerwca 2021, o 16:08Można do siebie mówić zamknij japę z pogardą, niechęcią, z presjąDora pisze: ↑4 czerwca 2021, o 14:13Ale sluchajcie, przede wszystkim wywalic ze slownika czy z tych dialogow wewnetrznych, ze cos musze. Damian - nie musisz!!! Nie mowic o sobie zamykac morde itd. W zaburzeniu czujemy sie jak dzieci. Ja tak mam przynajmniej. Nie karaj tego dzieciaczka. Masz prawo czuc sie zmeczony, pomieszany, zagubiony i przestraszony. I to nie oznacza ze sklaniam Cie do uzalania sie nad soba. Jestem przeciwniczka wszelkich ocen stygmatyzujacych. Z tego nie da sie wyjsc dowalając sobie. Taki teraz jestes. I to jest ok, co tez nie znaczy ze gloryfikuje ten stan. Po prostu jestes ok w każdym wydaniu, w tym neurotycznym tez!
a można tak do siebie mówić z humorem. Wszystko zależy od temperamentu i właściwego zrozumienia.
Ja nie mam zamiaru wywalać tego zdania bo mnie wprowadza w dobry nastrój![]()
Poza tym uważam podobnie jak Victor, że jednak pewne rzeczy musisz jeśli chcesz wyjść z zaburzenia i tu nie chodzi o żadne presje, o podejście na zasadzie jakieś wewnętrznej spiny, szalonego perfekcjonizmu, samobiczowania się, wkurwiania* na siebie itd tylko o postawienie sobie jakiś celów i założeń które na spokojnie i z wyrozumiałością starasz się realizować. Czasem coś tam modyfikując po swojemu.
-
Katja
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 1179
- Rejestracja: 23 września 2019, o 00:43
Każdy z nas pomaga tak jak umie, a w końcu po to się ( chyba?) spotykamy na tym forum tj żeby sobie wzjemnie pomagać. Myślę, ze nawet to odróżnia pozytywnie zaburzeni.pl od innych miejsc tj. że jest to forum skupione jednak na odburzaniu a nie tylko narzekaniu. Ja byłam zawsze wdzięczna, za każdą odpowiedź, za to, że ktoś w ogóle poświęcił mi swój czas, bo nie musiał. A jeśli czyjeś wypowiedzi mi nie podchodziły to po prostu nie czytałam ich. Ale oczywiście rozumiem, że możesz troszke inaczej widzieć rolę tego miejsca.Dora pisze: ↑4 czerwca 2021, o 22:28W tym wszystkim co piszesz jest prawda, o wchodzeniu w pozycje ofiary itd. Krotko, bo bysmy sie musiały wdac w jakas dyskusje, zeby sie moc zrozumiec w pelni. Mi sie bardzo podoba język potrzeb i z tego poziomu podchodze do wszelkich zaburzen. Szanuje Twoje zdanie i w tym jest duzo prawdy, ale mimo wszystko dosyc często mam tu na portalu wrazenie, ze ci ktorzy uporali sie z nerwica badz na ten czas nie maja objawow, udzielaja porad tym w tarapatach. Udzielanie porad ex katedra niewiele ma wspolnego z realna pomoca i wsparciem, mimo dobrych intencji. Ale to tak z grubsza, bysmy tu musialy dyskutowac i dyskutowac. Pozdrawiam Cie serdecznie i zdrowia!!!Katja pisze: ↑4 czerwca 2021, o 16:08Można do siebie mówić zamknij japę z pogardą, niechęcią, z presjąDora pisze: ↑4 czerwca 2021, o 14:13Ale sluchajcie, przede wszystkim wywalic ze slownika czy z tych dialogow wewnetrznych, ze cos musze. Damian - nie musisz!!! Nie mowic o sobie zamykac morde itd. W zaburzeniu czujemy sie jak dzieci. Ja tak mam przynajmniej. Nie karaj tego dzieciaczka. Masz prawo czuc sie zmeczony, pomieszany, zagubiony i przestraszony. I to nie oznacza ze sklaniam Cie do uzalania sie nad soba. Jestem przeciwniczka wszelkich ocen stygmatyzujacych. Z tego nie da sie wyjsc dowalając sobie. Taki teraz jestes. I to jest ok, co tez nie znaczy ze gloryfikuje ten stan. Po prostu jestes ok w każdym wydaniu, w tym neurotycznym tez!
a można tak do siebie mówić z humorem. Wszystko zależy od temperamentu i właściwego zrozumienia.
Ja nie mam zamiaru wywalać tego zdania bo mnie wprowadza w dobry nastrój![]()
Poza tym uważam podobnie jak Victor, że jednak pewne rzeczy musisz jeśli chcesz wyjść z zaburzenia i tu nie chodzi o żadne presje, o podejście na zasadzie jakieś wewnętrznej spiny, szalonego perfekcjonizmu, samobiczowania się, wkurwiania* na siebie itd tylko o postawienie sobie jakiś celów i założeń które na spokojnie i z wyrozumiałością starasz się realizować. Czasem coś tam modyfikując po swojemu.
Pozdrawiam również
https://www.czlowiekczujacy.pl
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
Niestety nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wiadomości na priv, dlatego zrobiłam bloga.
