A ostatnio zastanawiałam się co tam u Ciebie. Powodzenia na nowej drodzeOpiuek pisze: ↑28 listopada 2018, o 19:12Długo mnie nie było na forum ponieważ miałem kryzys ale to nie był jakiś tam kryzys
tylko totalny kryzysior jaki czasem można zobaczyć w filmach sajenfikczyn.
Teraz jest trochę lepiej ponieważ zacząłem odstawiać "leki".
Póki co tylko 1/3 dotychczasowej dawki a to za sprawą odpowiedniej diety i elektroakupunktury.
Pani medycyna chińska powiedziała mi że moje tablety rozwalają mi nerki przede wszystkim
oraz wątrobę i że takie leczenie to nie jest leczenie tylko znieczulanie
bo ciągle łykam prochy na objawy a przyczyna jest nietknięta.
Teraz dzięki odpowiednim zabiegom i diecie,moja oś jelitowo-mózgowa zaczyna zdrowieć
a ja mogę schodzić z dotychczasowej dawki "leku" na mniejsze
co przekłada się na rzeczywiste zdrowienie a nie tylko ..."przyćpywanie" objawów
W międzyczasie miałem komisję lekarską która postanowiła ustalić stopień mojej niepełnosprawności.
Pani psycholog jak zwykle nie znalazła podstaw do czegokolwiek
ale to jest głupia krowa której całe miasto nienawidzi
i wszyscy się zastanawiają z jakiego powodu ona w dalszym ciągu pracuje w komisji.
Tajemnicą poliszynszyla są jej znajomości.
Dostałem najniższy możliwy stopień ALE
w uzasadnieniu napisali że nie są w stanie ustalić daty od kiedy się leczę.
Nie są w stanie przeczytać historii choroby którą im przyniosłem
w której jest ksero mojej karty rejestracyjnej z datą,miesiącem,dniem a nawet godziną
nie są w stanie czytać - komisja lekarska.
Napisałem odwołanie,w ciągu dziesięciu dni mieli obowiązek odpowiedzieć
mija trzeci tydzień a oni nadal myślą,a może się leczą,kto wie.
W piątek idę do szpitala,dla odmiany nie jako pacjent tylko pracownik
Będę sobie pracował przy jedzonku w gronie pań,jeden jedyny facet na kuchni.
Ma być gorąco i wilgotno i elektrycznieczyli niebezpiecznie,zwłaszcza że ja jestem zimnoluby
i w temperaturze 24'Cycusia już odczuwam dyskomfort a na kuchni będzie goręcej...(mam obawy i lęki,albo lęczki)
Dzisiaj na poczekalni do lekarza medycyny pracy już miałem pogłębiony oddech
i zawroty głowy i całą tę moją nerwicową "ohydę i brzydę"
a kiedy wszedłem do gabinetu okazało się że ciśnienie mam idealne pomimo stresu
120/80 ...chyba przez ten czarny sezam,wziąłem za dużo a on bardzo usypia
pół łyżeczki do herbaty to za dużo jak na mnie.
Przez okres zimowy mam się wspomagać melisą i rumiankiem
zwłaszcza gdy obecną dawkę leku jeszcze bardziej zmniejszę o kolejną 1/3 dawki początkowej
czyli gdy zejdę z 15 na 5 mg Mozarinu.
Póki co nie zamierzam tego robić,najpierw muszę oswoić nowe miejsce pracy
i ludzi tzn kobietya kiedy poczuję się pewnie,wtedy zacznę zmniejszać dawkę
i będę chodził przez kolejne dwa tygodnie jak żywy obraz nędzy i prostaty ale co mi tam
najwyżej mnie zwolnią i pójdę na komisję i się dowiem że nie widać podstaw.
To tyle u mnie,byłem prawie zdechnięty przez ostanie parę miesięcy albo tygodni,nie pamiętam.
Teraz idę próbować sił jako przemoc kuchenna.
Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 596
- Rejestracja: 18 października 2017, o 09:26
Wczoraj byłem bystry
i chciałem zmieniać świat.
Dziś jestem mądry,
więc zmieniam siebie.
Rumi
i chciałem zmieniać świat.
Dziś jestem mądry,
więc zmieniam siebie.
Rumi
- znerwicowana85
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 268
- Rejestracja: 24 maja 2018, o 10:16
Kontynuuje odburzanie... poszłam do klinicznego psycho, potwierdził po testach itp nerwice lękową z zaburzeniami osobowości. Od pon zaczynam terapie. Twardo lece bez leków. 5dni w mcu mam jazde 2 dni przed i 3 po okresie, ale jakoś je ogarniam intlumacze sobie, że chwila moment bedzie po. Na dd mam sposób, jiż nie pamiętam skąd: szukam niebieskich elementów w swoim otoczeniu i faktycznie przechodziCeline Marie pisze: ↑28 listopada 2018, o 18:16Zrobiłam tylko elektrolity ,wyszły ok,neuroborelioza i gastroskopia w grudniu,w lutym rezonans kręgosłupa,to tyle ,przystopowałam z lataniem po lekarzach bo g co mi pomagają, a tylko niepotrzebnie się stresuję nimi,zresztą ja wiem,że mam nerwicę i depresję no i dd i to od nich się tak czuję ,a jeśli nawet wyjdzie jeszcze jakaś choroba to ona po prostu może podkręcić mój stan ale raczej nie jest głównym jego powodem.Na dziś dzień mam stwierdzoną 'tylko' tarczycę chorą (endo za rokznerwicowana85 pisze: ↑28 listopada 2018, o 15:17To może warto byłoby napisać, lub choćby w kalendarzu jakie objawy kiedy. Mi to pomogło, bo lepiej poznalam siebie i wiem co przez co sie dzieje. Jadlowstret to najgorsze, moj opiera sie na strachu, ze sie zatruje i wykluczam coraz wiecej produktow, ale... pomogl mi probiotyk biopron. Przyjmowalam jednego tbsa dziennie przez trzy mce, wersje dla biegunek i odpukac mam spokoj i troche innych rzeczy przez brak nerwu o sraczke z nerwy, odeszlo!Celine Marie pisze: ↑27 listopada 2018, o 22:21
Dziś? Żeby tylko dziś,codziennie niestety,bóle w ciele,głowy,mięśni,stawów,otumanienie,ciągłe otępienie,dd,napięcie,bezsenność w nocy senność za dnia ,mega deprecha,zaburzenia widzenia,ostatnio totalny jadłowstręt itd. można książkę napisać ile ja tego mam w sobie![]()
a te badania, ktore ostatnio mialas cos wykazaly???
) ,nadciśnienie i jaskrę ale to też nie takie pewne bo skaczą mi wyniki jak jestem bardziej zdenerwowana .Ogólnie hipochondria mi dała odpocząć .A objawy mam codziennie takie same ,więc nie mam co ich wypisywać ,bo znam je na pamięć.A Ty jak tam?
„Tylko rozsadek mnie dzis uratuje” 
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 444
- Rejestracja: 21 czerwca 2018, o 10:01
Jakoś ogólnie trochę mi przeszła nerwica, działam cały czas olewanie w miarę wychodzi, tylko te pytania po co i dlaczego zostały. Wkurzające to jest na maksa. Macie tak, że boicie się przyszłości, ja np. boję się podjąć decyzji co do związku, przyszłości i następnego kroku w tym związku. Boje się podjąć złej decyzji, że okaże się to kiedyś. Że całe życie taka będę i zamiast dać komuś szczęście to zniszczę życie.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 126
- Rejestracja: 26 września 2018, o 14:28
Dzisiaj mam totalny kryzys
Dwa dni temu była dość mocno stresująca sytuacja, która będzie się utrzymywać przez jakieś dwa tygodnie, do tego jestem kilka dni przed okresem i dzisiaj obudziłam się z fatalnym samopoczuciem. Nie mam na nic siły i ochoty, nie mogę się skoncentrować, nie wiem co ze sobą zrobić. Lekka derealka której nie miałam już dawno. Nakręcam się, że coś złego się ze mną dzieje, albo że to nie minie 
Pytanie do dziewczyn - czy też tak źle przechodzicie PMS? Ja zwykle nie aż tak źle, w tym miesiącu jest wyjątkowo słabo.


Pytanie do dziewczyn - czy też tak źle przechodzicie PMS? Ja zwykle nie aż tak źle, w tym miesiącu jest wyjątkowo słabo.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 444
- Rejestracja: 21 czerwca 2018, o 10:01
Też mam dzisiaj kryzys po kilku tygodniach super samopoczucia. PMS też mam straszny ale ostatnio przy okresie w listopadzie było ok może to przez olejek z wiesiołka który łykam, bo on pomaga na PMS. Natomiast w październiku totalna załamka. Myślałam że wykorkuje. Głowa to góry będzie okxAga pisze: ↑29 listopada 2018, o 11:12Dzisiaj mam totalny kryzysDwa dni temu była dość mocno stresująca sytuacja, która będzie się utrzymywać przez jakieś dwa tygodnie, do tego jestem kilka dni przed okresem i dzisiaj obudziłam się z fatalnym samopoczuciem. Nie mam na nic siły i ochoty, nie mogę się skoncentrować, nie wiem co ze sobą zrobić. Lekka derealka której nie miałam już dawno. Nakręcam się, że coś złego się ze mną dzieje, albo że to nie minie
Pytanie do dziewczyn - czy też tak źle przechodzicie PMS? Ja zwykle nie aż tak źle, w tym miesiącu jest wyjątkowo słabo.
- ona36
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 23
- Rejestracja: 27 listopada 2018, o 11:56
Witam wszystkich. Dziś mój pierwszy dzień na tym forum. W sumie to nawet nie wiem od czego powinnam zacząć. Jeszcze tydzień temu chciałam ze sobą skończyć bo nie widziałam sensu życia. Mam nawrót nerwicy lękowej i niestety ataki okazały się dużo gorsze niż za pierwszym razem. Obecnie jestem 10dzien na Asentrze i czuje chęci do życia tzn może nie jest to nie wiadomo co ale jest. Wstałam z łóżka, zaczęłam w koncu jeść i mam nadzieję że z dnia na dzień będzie lepiej. Ciągle sobie powtarzam, że powinnam walczyć bo kiedyś i tak umrę więc dlaczego nie mam spróbować poprostu jeszcze raz podjąć walkę. Reasumując moi kochani nie możemy się poddawać, musimy walczyć i mimo, że jednego dnia jest źle to następny może być tylko lepszy. Jestem dziś pełna optymizmu oby jak najdłużej.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 431
- Rejestracja: 5 listopada 2016, o 08:38
Cześć!
Ja ogólnie od bardzo dawna nie mam ataków paniki. Nie boję się ich. Hmmm... Do dziś nie bałam... A dzisiaj sobie pomyślałam co by było jakbym np przy ataku paniki straciła czucie w nodze czy ręce a jechałabym np samochodem z dziećmi. Faktycznie taki paraliż całkowity jest możliwy czy to taki straszak myślowy?
Ja ogólnie od bardzo dawna nie mam ataków paniki. Nie boję się ich. Hmmm... Do dziś nie bałam... A dzisiaj sobie pomyślałam co by było jakbym np przy ataku paniki straciła czucie w nodze czy ręce a jechałabym np samochodem z dziećmi. Faktycznie taki paraliż całkowity jest możliwy czy to taki straszak myślowy?
- znerwicowana85
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 268
- Rejestracja: 24 maja 2018, o 10:16
To chyba „normalne” w nerwicy. Kazda decyzja niesie ze soba zmiany, a zmiany sa dosc stresujace i ona z tego korzysta niestetyZalękniona25 pisze: ↑29 listopada 2018, o 08:06Jakoś ogólnie trochę mi przeszła nerwica, działam cały czas olewanie w miarę wychodzi, tylko te pytania po co i dlaczego zostały. Wkurzające to jest na maksa. Macie tak, że boicie się przyszłości, ja np. boję się podjąć decyzji co do związku, przyszłości i następnego kroku w tym związku. Boje się podjąć złej decyzji, że okaże się to kiedyś. Że całe życie taka będę i zamiast dać komuś szczęście to zniszczę życie.
„Tylko rozsadek mnie dzis uratuje” 
- znerwicowana85
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 268
- Rejestracja: 24 maja 2018, o 10:16
Ja mam zawsze masakre (jakies derealki i lekowe mysli z dupy), dwa dni przed i trzy po wystapieniu okresu, ale to dzieki tabsom anty. Tak to bylo dwa tyg z zycia co miesac wycietexAga pisze: ↑29 listopada 2018, o 11:12Dzisiaj mam totalny kryzysDwa dni temu była dość mocno stresująca sytuacja, która będzie się utrzymywać przez jakieś dwa tygodnie, do tego jestem kilka dni przed okresem i dzisiaj obudziłam się z fatalnym samopoczuciem. Nie mam na nic siły i ochoty, nie mogę się skoncentrować, nie wiem co ze sobą zrobić. Lekka derealka której nie miałam już dawno. Nakręcam się, że coś złego się ze mną dzieje, albo że to nie minie
Pytanie do dziewczyn - czy też tak źle przechodzicie PMS? Ja zwykle nie aż tak źle, w tym miesiącu jest wyjątkowo słabo.
„Tylko rozsadek mnie dzis uratuje” 
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 431
- Rejestracja: 5 listopada 2016, o 08:38
Proszę, niech mi ktoś odpowie czy taki ,,paraliż na zawołanie" jak pisałam w poprzednim poście jest możliwy.
- Celine Marie
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1983
- Rejestracja: 21 października 2017, o 14:22
Tak,mnie sparaliżowało przy moim drugim ataku ale tylko hm w głowie bo jak karetka przyjechała to jakoś do niej doszłamkaldunia18 pisze: ↑29 listopada 2018, o 20:08Proszę, niech mi ktoś odpowie czy taki ,,paraliż na zawołanie" jak pisałam w poprzednim poście jest możliwy.

"Już nie pamiętam prawie
Jak w dobrym wstać humorze
I coraz częściej kłamię
I sypiam coraz gorzej
Łatwiej mi
Nic nie mam, więc nie tracę nic
Strach to sieć pajęcza
Im bardziej uciec chcę
Tym mocniej trzyma mnie za karę"
Jak w dobrym wstać humorze
I coraz częściej kłamię
I sypiam coraz gorzej
Łatwiej mi
Nic nie mam, więc nie tracę nic
Strach to sieć pajęcza
Im bardziej uciec chcę
Tym mocniej trzyma mnie za karę"
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 431
- Rejestracja: 5 listopada 2016, o 08:38
Załamałaś mnie... Hehe nie no żartuje. Myślę, że nie byłoby tak źle żebym nie mogła np hamulca nacisnąć. Nie rozumiem jak w głowie? Nie mogłaś się ruszyć?
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 444
- Rejestracja: 21 czerwca 2018, o 10:01
To tylko Twoja wkrętka, ja miałam wkrętki że wstanę od stołu i nie będę umiała chodzićkaldunia18 pisze: ↑29 listopada 2018, o 20:29Załamałaś mnie... Hehe nie no żartuje. Myślę, że nie byłoby tak źle żebym nie mogła np hamulca nacisnąć. Nie rozumiem jak w głowie? Nie mogłaś się ruszyć?

- ona36
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 23
- Rejestracja: 27 listopada 2018, o 11:56
Witajcie, jestem 10dzien na 1/2tab Asentry i jak jednego dnia jestem pełna optymizmu to drugiego dnia jest poprostu jakaś masakra. Nawet nie mam siły z łóżka wstać
. Ciągle powtarzam sobie, że to tylko moje zaburzenie lękowe, że przecież jestem zdrowa itd ale to tylko czasami skutkuje. Jutro jadę do rodziców mieszkają 110km i na samą mysl, że będę musiała wsiąść do auta zaczynam panikować. Moim największym lekiem jest to, że podczas paniki zaczyna mnie boleć brzuch i myślę tylko o tym gdzie się blisko jakaś łazienka. To straszne całe swoje życie uzależnić od łazienki. Gdy jestem w domu zaczynam panikować Jak ktoś jest w łazience, że przecież jest zajęta a ja zaraz będę musiała iść
. Dziś poprostu mam gorszy dzień i dzień płaczu. Chyba najgorsze w tym wszystkim jest brak wsparcia ze strony męża, który gdy się dowiedział, że biorę leki to mi powiedział przed snem ze jestem beznadziejna, tylko ciągle choruje, same problemy ze mną i że powinien się ze mną rozwiesc
. Nawet nic nie odp ale cała noc nie mogłam spać. Może przez to dzisiaj u mnie taki dzień
.




Żyj tak jakby jutra nie było 

- sadfaceemoji
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 25
- Rejestracja: 30 sierpnia 2018, o 21:04
Nie wiem czy to jest właściwe miejsce, ale już nie wiem co robić. Nerwa jest cały czas, raczej wolnopłynący/stany dysocjacyjne niż napady lękowe takie pełnoobjawowe, tyle że ostatnio doszła też... nie wiem, to już chyba depresja znowu, myśli samobójcze, no takie wstrętne rzeczy. W każdym razie zaczęłam się znowu samookaleczać i to tak porządnie... Kiedyś to mi przynosiło ulgę emocjonalną, teraz chyba tylko potęguje lęk i wyrzuty sumienia, ale kiedy już to robię, to jakbym nie miała kontroli nad sobą... Tzn to nie jest w jakiejś furii, po prostu chcę więcej i więcej... Naprawdę nie wiem co robić. Chodzę na terapię, biorę leki, widuję się regularnie z psychiatrą, kontroluje wszystkie inne sprawy zdrowotne, ogarniam życiowe kwestie, a mimo wszystko tak się dzieje.