Dziękuję za słowa wsparcia.
Czasami mam dość tego wszystkiego. Od rana somaty z niepokojem a pod wieczór znaczna poprawa. Już teraz lepiej się czuję, mam inną energię w sobie, inne myślenie.
Dziękuję za słowa wsparcia.
Nie próbowałem SSRI, ogólnie to nie byłem z tym u psychiatry jeszcze.bareten pisze: ↑22 stycznia 2025, o 10:00Mówisz i zmianie pracy, a czy próbowałeś kiedyś to wyciszyć środkami SSRI? Nie namawiam, nie zachęcam zeby nie było oczywiście. Zgodzę się z każdym kto powie, że kluczem jest nastawienie i przerobienie tego samemu. Czasem jednak Warto się podeprzeć. Tym bardziej że męczysz się już długi czas...
Generalnie rzecz biorąc kontakt z ludźmi zawsze leczy, więc to nie jest głupi pomysł. Tylko czy nie wywoła to u Ciebie dodatkowe stresu kiedy jesteś w fazie objawów?
Myślę że to objaw somatyczny, ponoć bardzo częsty.bareten pisze: ↑22 stycznia 2025, o 10:00
Przy okazji zapytam, jak u Ciebie objawia się opisywane przez Ciebie spięcie karku? Sam mam nerwicę. Od około 4 dni mam ból w dolnej części karku, tak że jest dyskomfort przy kręceniu głową w prawo lewo lub góra dół. Ból ciągnie mnie aż do łopatek, gdzie kłuje jakbym miał między nimi jakiegoś klina. Spięte "kaptury", twarde jak skała. Myślałem, że to kwestia złego ułożenia w śnie, ale już coraz bardziej skłaniam się ku temu, że to kolejny nowy objaw somatyczny. Generalnie czuje się, jeśli chodzi o plecy, jakbym wczoraj wyniósł z domu pod blok z tone gruzu i zapełnił cały nim cały worek. Czy jest to coś podobnego do tego co Ty czujesz?
Pawlo41 pisze: ↑21 stycznia 2025, o 07:59Witam
Czy też miewacie poczucie bezradości i że czujecie się zmęczeni, chce się Wam płakać od tej nerwicy? Ja już mam dość. Nie radzę sobie. Najbardziej niepokój odczuwam z samego rana. Bywa, że wstanę i jest przez chwilę dobrze, by po chwili nadszedł niepokój. I tak zazwyczaj do wieczora. Co to za gó...o się przypałętało?!
Rozszerzyły się naczynia krwionośne co spowodowało spadek ciśnienia krwi. Dlatego przy nadciśnieniu zaleca się dużo spacerować. No i tym samym obniżył się puls gdy spadło ciśeninie.bareten pisze: ↑22 stycznia 2025, o 17:36Dla porównania - byłem z żoną na nordic walking (nasza nowa forma aktywności). Wyobraź sobie, że prosto po przyjściu ze spaceru i spaleniu fajki, miałem mniejsze ciśnienie o około 20 jednostek tak samo puls, jak wtedy kiedy spokojnie siedziałem na kanapie. Dlaczego? Stres i emocje zastąpiło zmęczenie i radość. Nie stresowałem się niczym i zobacz jaki efekt. A powinno być przecież odwrotnie. Sama myślą z niepokojem możesz wywołać większe ciśnienie i puls.
Identycznie jak Ty dawniej potrafiłem mierzyć ciśnienie jak szalony oraz sprawdzać tętno, czasami nadal się na tym łapie.bareten pisze: ↑22 stycznia 2025, o 17:36Zaczynając od tyłu. Ostatnio żeby poprawić sobie humor kupiłem sobie smartwatcha. Otwieramy super. Patrzę, opcja mierzenia tętna. Wiesz, że zegarka już nie noszę? Pierwsze dni sprawdzałem puls przynajmniej 50 razy dziennie. Rozumiesz co to ze mną robiło? Wprowadzałem się w takie stany lęku że masakra. Stwierdziłem, że założę jak już się wyleczę do końca. Odpowiadając na pytanie - tak. Słuchaj ja nawet wyciszony mierzyłem ciśnienie siedząc na kanapie od 10 minut i samą myślą powodowalem, że ciśnienie i puls mega skakało do góry. Dla porównania - byłem z żoną na nordic walking (nasza nowa forma aktywności). Wyobraź sobie, że prosto po przyjściu ze spaceru i spaleniu fajki, miałem mniejsze ciśnienie o około 20 jednostek tak samo puls, jak wtedy kiedy spokojnie siedziałem na kanapie. Dlaczego? Stres i emocje zastąpiło zmęczenie i radość. Nie stresowałem się niczym i zobacz jaki efekt. A powinno być przecież odwrotnie. Sama myślą z niepokojem możesz wywołać większe ciśnienie i puls.
Właśnie przez te stereotypy i skutki uboczne leków unikam psychiatry.bareten pisze: ↑22 stycznia 2025, o 17:36Ja się przed lekarzem długo broniłem. Jednak tak jak chodzi się do urologa, kardiologa czy gdziekolwiek tak samo ten lekarz jest tylko lekarzem jak każdy inny. Tylko stereotypy inne, ale to się już powoli zmienia. Widać ile ludzi potrzebuje pomocy. Z biegiem czasu dziękuję Bogu, że poszedłem do lekarza. Jak mówię ja nie namawiam, ale mi pomogło. Nawet sam kontakt z lekarzem, to że potwierdził że to nerwica mnie uspokoiło. Leków możesz nie kupić, poczekać. Nastawić się...itd
Jak sobie radzisz ze stanami odrealnienia? Opanowałes to, czy dalej robi to na Tobie wrażenie?
Brałem cital, skutki uboczne zawsze u mnie trwały od tygodnia do dwóch tygodni. Przejdzie. U mnie lęki się na początku podwoiły. Dlatego lekarze często na początku przepisują benzo lub hydroksyzynę. Dla mózgu to jest coś nowego, nagle uderzenie serotoniny i to na początku taka reakcja niestety występuje.. trzeba to przeżyć. Czasem ktoś ma lżejsze objawy czasem gorsze.Bartezik98 pisze: ↑22 stycznia 2025, o 19:04Witam, lipca w sumie mam nawrot nerwicy, zaburzenia depresyjno lękowe mam stwierdzone. Wcześniej brałem przez rok wenlafaksyne i mi pomagala ale przestala dzialac, pozniej bralem duloxetyne ale slabo podzialala i teraz jestem na parogenie 20mg od 9 dni i jest masakrycznie, osłabienie, spowolnienie złe samopoczucie straszne, brak chęci na cokolwiek, tzn próbuje sie zmuszać ale tak się źle czuje że jest cięzkoPowiedzcie mi proszę kiedy to minie bo juz mam na prawde dość, na duloxetyne jakby lepiej się wchodziło niż na ten parogen, jak brałem 10mg to bylo lepiej ale to nie jest dawka terapeutyczna i mam brać narazie 20mg ale czuje się fatalnie narazie:( powiedzcie mi czy też tak mieliście i czy to Wam minęło ? jak minelo to po jakim czasie skutki uboczne mogą minąć i nastąpi poprawa? Pozdraiwam i czekam na odpowiedz !
Hej, myślę znajdź dobrego lekarza w swojej okolicy, nie żałuj pieniędzy - pewnie koło 250 zł będzie kosztowało. Na wizycie opowiedz mu co i jak. Niech Ci wypisze skierowanie do poradni psychologicznej. Zobacz jakie masz terminy na terapie. Ja niestety prywatnie za psychologa place 180 zł /50 min. Na NFZ terminy na kwiecień...