Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.
-
Patro1995
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 544
- Rejestracja: 19 lipca 2015, o 21:11
W dwóch uszach stałe, takie średnie najbardziej słychać jak jest cisza. Nie mam nadwrażliwości tak brałem chwilę ale odpuściłem i podczas tych leków.mi się chyba zaczęły te objawy
-
Mroczna.Krolowa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 55
- Rejestracja: 28 lutego 2024, o 18:28
Ja mam za to ataki głośnego klikania/dudnienia które słuchać nawet na ulicy...także łączę się w bólu.
-
nerwicalekowa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 125
- Rejestracja: 6 kwietnia 2024, o 15:25
Dzis znowu do dupy, wymacalem co tylko sie da z tymi wezlami chlonnymi… nawet z jednej strony mi zmalal jeden i sie martwie czemu zmalal zamiast sie cieszyc… i co chwile cos tak „nowego” znajduje a nawet nie wiem co, tetnica szyjna, za uchem znalazlem kosc i nie jest idealnie symetryczna(z jakies 2mm zylki czy czegos tam… jak dotykam to az uszy bolaly)…. Do czego ta nerwica doprowadza. Cale cialo spuchniete… tyle badan i nadal nie wierze w wyniki i sie doszukuje
-
Livi
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 115
- Rejestracja: 24 marca 2021, o 14:00
Acha. Mam nadzieję, że Ci to przejdzie.
Ja mam pisk od 2015 roku w lewym uchu. Teraz podczas drugiego wpadnięcia w koło lękowe jest więcej dźwięków i bardzo głośne oraz nadwrażliwość na dźwięki, bardzo słyszę nawet dotykanie uszu, głowy. Do tego DD, które już dosyć zelżało, ale nadal jest. Czytałam i czytam sporo materiałów, ale mam jeszcze taką zamułę i otępienie. Za pierwszym razem leki dosyć pomogły, ale Pani psycholog stwierdziła po kilku spotkaniach, że świetnie sobie radzę i skończyło się nawrotem. Chodzę do niej teraz, ale od stycznia chyba niewiele mi pomogła i muszę zapytać jak to widzi. Na początku zaproponowała powrót do leków.
-
Mroczna.Krolowa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 55
- Rejestracja: 28 lutego 2024, o 18:28
Szumy uszne diagnozuje się bardzo trudno. Mogą być od stresu jak i od miliona innych tajemniczych stanów. Ja mam tego pecha, że mam mioklonie ucha czyli uczucie trzepotania na błonie bębenkowej. Czasem wolałabym umrzeć...tego objawu nie da się zaakceptowaćLivi pisze: ↑7 maja 2024, o 11:21Acha. Mam nadzieję, że Ci to przejdzie.
Ja mam pisk od 2015 roku w lewym uchu. Teraz podczas drugiego wpadnięcia w koło lękowe jest więcej dźwięków i bardzo głośne oraz nadwrażliwość na dźwięki, bardzo słyszę nawet dotykanie uszu, głowy. Do tego DD, które już dosyć zelżało, ale nadal jest. Czytałam i czytam sporo materiałów, ale mam jeszcze taką zamułę i otępienie. Za pierwszym razem leki dosyć pomogły, ale Pani psycholog stwierdziła po kilku spotkaniach, że świetnie sobie radzę i skończyło się nawrotem. Chodzę do niej teraz, ale od stycznia chyba niewiele mi pomogła i muszę zapytać jak to widzi. Na początku zaproponowała powrót do leków.
-
Livi
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 115
- Rejestracja: 24 marca 2021, o 14:00
Jak leżę i ktoś coś mówi, to mi dziwnie dudni w lewym uchu. Albo w prawym miewam takie jakby mruczenie.Mroczna.Krolowa pisze: ↑7 maja 2024, o 14:02Szumy uszne diagnozuje się bardzo trudno. Mogą być od stresu jak i od miliona innych tajemniczych stanów. Ja mam tego pecha, że mam mioklonie ucha czyli uczucie trzepotania na błonie bębenkowej. Czasem wolałabym umrzeć...tego objawu nie da się zaakceptowaćLivi pisze: ↑7 maja 2024, o 11:21Acha. Mam nadzieję, że Ci to przejdzie.
Ja mam pisk od 2015 roku w lewym uchu. Teraz podczas drugiego wpadnięcia w koło lękowe jest więcej dźwięków i bardzo głośne oraz nadwrażliwość na dźwięki, bardzo słyszę nawet dotykanie uszu, głowy. Do tego DD, które już dosyć zelżało, ale nadal jest. Czytałam i czytam sporo materiałów, ale mam jeszcze taką zamułę i otępienie. Za pierwszym razem leki dosyć pomogły, ale Pani psycholog stwierdziła po kilku spotkaniach, że świetnie sobie radzę i skończyło się nawrotem. Chodzę do niej teraz, ale od stycznia chyba niewiele mi pomogła i muszę zapytać jak to widzi. Na początku zaproponowała powrót do leków.
Ale wycie ciągłe kilku dźwięków jest bardzo uciążliwe i do tego inne przykre objawy DD i nerwicy.
-
Mroczna.Krolowa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 55
- Rejestracja: 28 lutego 2024, o 18:28
Ja już nie umiem określić co powoduje ten dźwięk. Najbardziej to pasuje to skurczy mięśni w uchu bo słyszę to i czuję jakby coś tam bulgotaloLivi pisze: ↑7 maja 2024, o 15:52Jak leżę i ktoś coś mówi, to mi dziwnie dudni w lewym uchu. Albo w prawym miewam takie jakby mruczenie.Mroczna.Krolowa pisze: ↑7 maja 2024, o 14:02Szumy uszne diagnozuje się bardzo trudno. Mogą być od stresu jak i od miliona innych tajemniczych stanów. Ja mam tego pecha, że mam mioklonie ucha czyli uczucie trzepotania na błonie bębenkowej. Czasem wolałabym umrzeć...tego objawu nie da się zaakceptowaćLivi pisze: ↑7 maja 2024, o 11:21
Acha. Mam nadzieję, że Ci to przejdzie.
Ja mam pisk od 2015 roku w lewym uchu. Teraz podczas drugiego wpadnięcia w koło lękowe jest więcej dźwięków i bardzo głośne oraz nadwrażliwość na dźwięki, bardzo słyszę nawet dotykanie uszu, głowy. Do tego DD, które już dosyć zelżało, ale nadal jest. Czytałam i czytam sporo materiałów, ale mam jeszcze taką zamułę i otępienie. Za pierwszym razem leki dosyć pomogły, ale Pani psycholog stwierdziła po kilku spotkaniach, że świetnie sobie radzę i skończyło się nawrotem. Chodzę do niej teraz, ale od stycznia chyba niewiele mi pomogła i muszę zapytać jak to widzi. Na początku zaproponowała powrót do leków.
Ale wycie ciągłe kilku dźwięków jest bardzo uciążliwe i do tego inne przykre objawy DD i nerwicy.
-
nerwicalekowa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 125
- Rejestracja: 6 kwietnia 2024, o 15:25
Bylem u endokrynologa z moimi problemami i wezlami, uspokoil , ze z wezlami jest okej, tarczyca tez jest okej- mam gizek jeden na tarczycy, 2 tygodnie temu mial 8.3mm, teraz ma 7mm wiec maleje. Dobrze 
Nadal mam niepokoj, bo mi uroslo cos za uchem ale tam zadnego wezla nie mam, bo usg sprawdzil tez
Nadal mam niepokoj, bo mi uroslo cos za uchem ale tam zadnego wezla nie mam, bo usg sprawdzil tez
-
freaky man
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 149
- Rejestracja: 19 lutego 2024, o 18:41
Wiecie co - ja już kompletnie oszalałem.
Dzisiaj jechałem komunikacją miejską słyszałem rozmowę (prawdopodobnie jakiś lekarzy lub studentów, bo kto inny gada o takich rzeczach) o chorobach neurodegeneracyjnych w pewnym momencie mnie ścięło z nóg po prostu. Jakieś zaniki mózgu, gąbczenie mózgu...
No a ja od dłuższego czasu odczuwam taką pustkę w głowie, brak myśli, wszystko robię jakby automatycznie i odkąd to mi się pojawiło od razu pomyślałem że mam jakiś zanik mózgu, że mi neurony zanikają, mózg się kurczy itd. tak automatycznie wtedy pomyślałem, ale nie wiedziałem że są takie choroby i że coś takiego może się dziać serio. Wpisałem w Google to co oni mówili i wyskoczyło mi o CJD. I wystraszyłem się bo serio te objawy co tam wypisali zgadzają się z moimi... Poczytałem trochę o chorobach prionowych i innych z mózgiem bo nie dawał mi spokoju fakt że mam takie objawy, a to jest nieuleczalne... no nakręciłem się, przyznaje, ale nawet przed przeczytaniem tego te rozmowy siedziały mi w głowie... No i tutaj żadne moje metody tłumaczenia sobie, relaksacji nie pomogły, ale stwierdziłem że nie pójdę z tym do lekarza bo pewnie mnie wyśmieje... Nie miałem robionego MRI ani TK bo lekarz stwierdził że nie ma potrzeby się naświetlać i dał mi tylko skierowanie na eeg, które robiłem parę tygodni temu, wyszło dobrze, bez żadnych niepokojących zmian... No także hipochondria wróciła po chwili przerwy... Ehh cały czas się wacham nad powrotem do leków, ale chyba czas najwyższy...
Dzisiaj jechałem komunikacją miejską słyszałem rozmowę (prawdopodobnie jakiś lekarzy lub studentów, bo kto inny gada o takich rzeczach) o chorobach neurodegeneracyjnych w pewnym momencie mnie ścięło z nóg po prostu. Jakieś zaniki mózgu, gąbczenie mózgu...
No a ja od dłuższego czasu odczuwam taką pustkę w głowie, brak myśli, wszystko robię jakby automatycznie i odkąd to mi się pojawiło od razu pomyślałem że mam jakiś zanik mózgu, że mi neurony zanikają, mózg się kurczy itd. tak automatycznie wtedy pomyślałem, ale nie wiedziałem że są takie choroby i że coś takiego może się dziać serio. Wpisałem w Google to co oni mówili i wyskoczyło mi o CJD. I wystraszyłem się bo serio te objawy co tam wypisali zgadzają się z moimi... Poczytałem trochę o chorobach prionowych i innych z mózgiem bo nie dawał mi spokoju fakt że mam takie objawy, a to jest nieuleczalne... no nakręciłem się, przyznaje, ale nawet przed przeczytaniem tego te rozmowy siedziały mi w głowie... No i tutaj żadne moje metody tłumaczenia sobie, relaksacji nie pomogły, ale stwierdziłem że nie pójdę z tym do lekarza bo pewnie mnie wyśmieje... Nie miałem robionego MRI ani TK bo lekarz stwierdził że nie ma potrzeby się naświetlać i dał mi tylko skierowanie na eeg, które robiłem parę tygodni temu, wyszło dobrze, bez żadnych niepokojących zmian... No także hipochondria wróciła po chwili przerwy... Ehh cały czas się wacham nad powrotem do leków, ale chyba czas najwyższy...
Can someone tell me I'm not going crazy?
The thoughts in my head make me hate me
Maybe I'm too far from saving
-
vukel
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 3
- Rejestracja: 16 lipca 2022, o 13:48
Skąd ja to znam. Jak tylko usłyszę, przeczytam o jakiejś chorobie od razu zaczynam zauważać jej symptomy i budować ciąg logicznych zdarzeń. Zdrowy rozsądek czasem pomaga, ale ciężko z tym walczyć. Tak naprawdę z doświadczenia wiem, że tę wkrętkę przykryje jakaś kolejna, a tamtą następna itd. Jeśli leki Ci pomagały to myślę, że warto to rozważyć, tu chodzi przecież o zdrowie psychiczne. A długofalowo pewnie jedynie psychoterapia, ale nie mam tu doświadczeń.freaky man pisze: ↑8 maja 2024, o 22:37Wiecie co - ja już kompletnie oszalałem.
Dzisiaj jechałem komunikacją miejską słyszałem rozmowę (prawdopodobnie jakiś lekarzy lub studentów, bo kto inny gada o takich rzeczach) o chorobach neurodegeneracyjnych w pewnym momencie mnie ścięło z nóg po prostu. Jakieś zaniki mózgu, gąbczenie mózgu...
No a ja od dłuższego czasu odczuwam taką pustkę w głowie, brak myśli, wszystko robię jakby automatycznie i odkąd to mi się pojawiło od razu pomyślałem że mam jakiś zanik mózgu, że mi neurony zanikają, mózg się kurczy itd. tak automatycznie wtedy pomyślałem, ale nie wiedziałem że są takie choroby i że coś takiego może się dziać serio. Wpisałem w Google to co oni mówili i wyskoczyło mi o CJD. I wystraszyłem się bo serio te objawy co tam wypisali zgadzają się z moimi... Poczytałem trochę o chorobach prionowych i innych z mózgiem bo nie dawał mi spokoju fakt że mam takie objawy, a to jest nieuleczalne... no nakręciłem się, przyznaje, ale nawet przed przeczytaniem tego te rozmowy siedziały mi w głowie... No i tutaj żadne moje metody tłumaczenia sobie, relaksacji nie pomogły, ale stwierdziłem że nie pójdę z tym do lekarza bo pewnie mnie wyśmieje... Nie miałem robionego MRI ani TK bo lekarz stwierdził że nie ma potrzeby się naświetlać i dał mi tylko skierowanie na eeg, które robiłem parę tygodni temu, wyszło dobrze, bez żadnych niepokojących zmian... No także hipochondria wróciła po chwili przerwy... Ehh cały czas się wacham nad powrotem do leków, ale chyba czas najwyższy...
Btw. MRI nie naświetla w przeciwieństwie to TK, można je robić bez żadnych obaw o skutki uboczne, jeśli miałoby Cię to uspokoić, ale prywatnie nie jest to najtańsza zabawa. Chociaż przy obecnych dokładnych technikach prawie zawsze wychodzą nawet najdrobniejsze zmiany naczyniowe, na które każdy neurolog machnie ręką bo ma je 90% populacji, ale my hipochondrycy potrafimy z takimi danymi zrobić cuda (znam to z autopsji jak się możesz domyślać
-
infekcjaduszy
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 43
- Rejestracja: 28 stycznia 2022, o 20:34
a mam pytanie takie, bo jak oddycham brzuchem czyli przeponą - teraz raz, jak taki oddech gleboki wzielam to coś czułam w klatce jakby zawadziło takie drżenie drganie i czy to normalne ktos tak mial moze i to nie raz? czy to od serca...
-
freaky man
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 149
- Rejestracja: 19 lutego 2024, o 18:41
Dzięki. No właśnie jak to mi przejdzie to następna wkrętka. Już miałem obsesję na punkcie serca, ale zrobiłem badania wyszły dobrze to wtedy głowa... Nie wiem czy jest sens na tą chwilę robić MRI. wydaje mi się że nawet jakbym zrobił wszystkie możliwe badania jakie istnieją to i tak bym coś wynalazł, jakąś mega rzadką chorobę czy niewiadomo co... Albo że lekarze się pomylili, czegoś nie dostrzegli... Mega uciążliwe to jest. Więc chyba nad tym będę musiał popracować na terapiivukel pisze: ↑8 maja 2024, o 22:59Skąd ja to znam. Jak tylko usłyszę, przeczytam o jakiejś chorobie od razu zaczynam zauważać jej symptomy i budować ciąg logicznych zdarzeń. Zdrowy rozsądek czasem pomaga, ale ciężko z tym walczyć. Tak naprawdę z doświadczenia wiem, że tę wkrętkę przykryje jakaś kolejna, a tamtą następna itd. Jeśli leki Ci pomagały to myślę, że warto to rozważyć, tu chodzi przecież o zdrowie psychiczne. A długofalowo pewnie jedynie psychoterapia, ale nie mam tu doświadczeń.freaky man pisze: ↑8 maja 2024, o 22:37Wiecie co - ja już kompletnie oszalałem.
Dzisiaj jechałem komunikacją miejską słyszałem rozmowę (prawdopodobnie jakiś lekarzy lub studentów, bo kto inny gada o takich rzeczach) o chorobach neurodegeneracyjnych w pewnym momencie mnie ścięło z nóg po prostu. Jakieś zaniki mózgu, gąbczenie mózgu...
No a ja od dłuższego czasu odczuwam taką pustkę w głowie, brak myśli, wszystko robię jakby automatycznie i odkąd to mi się pojawiło od razu pomyślałem że mam jakiś zanik mózgu, że mi neurony zanikają, mózg się kurczy itd. tak automatycznie wtedy pomyślałem, ale nie wiedziałem że są takie choroby i że coś takiego może się dziać serio. Wpisałem w Google to co oni mówili i wyskoczyło mi o CJD. I wystraszyłem się bo serio te objawy co tam wypisali zgadzają się z moimi... Poczytałem trochę o chorobach prionowych i innych z mózgiem bo nie dawał mi spokoju fakt że mam takie objawy, a to jest nieuleczalne... no nakręciłem się, przyznaje, ale nawet przed przeczytaniem tego te rozmowy siedziały mi w głowie... No i tutaj żadne moje metody tłumaczenia sobie, relaksacji nie pomogły, ale stwierdziłem że nie pójdę z tym do lekarza bo pewnie mnie wyśmieje... Nie miałem robionego MRI ani TK bo lekarz stwierdził że nie ma potrzeby się naświetlać i dał mi tylko skierowanie na eeg, które robiłem parę tygodni temu, wyszło dobrze, bez żadnych niepokojących zmian... No także hipochondria wróciła po chwili przerwy... Ehh cały czas się wacham nad powrotem do leków, ale chyba czas najwyższy...
Btw. MRI nie naświetla w przeciwieństwie to TK, można je robić bez żadnych obaw o skutki uboczne, jeśli miałoby Cię to uspokoić, ale prywatnie nie jest to najtańsza zabawa. Chociaż przy obecnych dokładnych technikach prawie zawsze wychodzą nawet najdrobniejsze zmiany naczyniowe, na które każdy neurolog machnie ręką bo ma je 90% populacji, ale my hipochondrycy potrafimy z takimi danymi zrobić cuda (znam to z autopsji jak się możesz domyślać)
Can someone tell me I'm not going crazy?
The thoughts in my head make me hate me
Maybe I'm too far from saving
-
DepresyjnaOna
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 124
- Rejestracja: 23 listopada 2023, o 13:29
Nawroty choroby
U mnie wewnętrzne rozdarcie. Mam nadzieję że szybko minie.
Staram się funkcjonować ale jakoś odbiera mi to energię. No i ten brak skupienia.
Przeszkody które muszę pokonać.
Ciągle chcę mi się płakać itd.
Nie radzę sobie z emocjami.
Byle pierdoła mnie denerwuje.
Dziś pierwszy raz normalnie spałam. Bez budzenia się w nocy. Koszmary minęły tylko smutek został. Jak sobie poradzić z negatywnymi myślami. Momentami mam nadzieję.
Najgorsze jest to że nie mam z kim o tym porozmawiać, muszę czekać do następnej wizyty z tym trudnym tematem. Serce mi się wewnątrz rozdziera ale czas ukoi moje rany....Więc pozostaję czekać. I walczyć o siebie.
U mnie wewnętrzne rozdarcie. Mam nadzieję że szybko minie.
Staram się funkcjonować ale jakoś odbiera mi to energię. No i ten brak skupienia.
Przeszkody które muszę pokonać.
Ciągle chcę mi się płakać itd.
Nie radzę sobie z emocjami.
Byle pierdoła mnie denerwuje.
Dziś pierwszy raz normalnie spałam. Bez budzenia się w nocy. Koszmary minęły tylko smutek został. Jak sobie poradzić z negatywnymi myślami. Momentami mam nadzieję.
Najgorsze jest to że nie mam z kim o tym porozmawiać, muszę czekać do następnej wizyty z tym trudnym tematem. Serce mi się wewnątrz rozdziera ale czas ukoi moje rany....Więc pozostaję czekać. I walczyć o siebie.
Nigdy się nie poddawaj w drodze do optymizmu............
