Mam pytanie dotyczące nerwicy, mianowicie tego legendarnego wkręcania się oraz zamkniętego koła w jakie wpadamy.
Podam przykład z jakim najczęściej się męczę.
Wstaje danego dnia, czuję się nieco gorzej i od razu zaczyna się analiza każdego symptomu jakie wysyła moje ciało.
Mam uderzenie ciepła- to na pewno gorączka, więc zaczyna sie mierzenie temperatury co 20 minut, wystarczy 36.8 albo 36.9 i juz zaczynam tworzyć sobie czarne scenariusz i googlowac 5000 chorób u wujka google.
To wszystko prowadzi automatycznie do wysokiego pulsu, w okolicach 90-100, ktory sam w sobie dodatkowo mnie nakręca, to potrafi trwać często pół dnia, cały wieczór, jeszcze nawet trochę nocy, potem oczywiście przechodzi, jednakże pomimo tego ciągle wpadam w takie pogięte dni.
Mam oczywiście swoje pasje i zainteresowania ale kompletnie nie mogę się wtedy na niczym skupić, max 5 minut i znowu wracam do analizy wszystkiego czego odczuwam, dochodzi do tego ciągły wewnętrzny niepokój.
Jak radzicie sobie z takim przypadkami, jakie macie metody,żeby skutecznie zająć czymś innym umysł i przestać analizować wszystkiego co się dzieje w naszym ciele ?
Są jakieś skuteczne metody na nauczenie się totalnej ignorancji na takie epizody?
Dzięki i pozdrawiam
