Czekam na badania:
Cieśń nadgarstka - 25.02.2023 - bóle nadgarstka, przedramienia, sztywnienie palca wskazującego, mimowolne ruchy palca wskazującego, nasila się przy pisaniu na klawiaturze, (skierowanie od neurologa - podejrzewa cieśń),
08.03.2023 - Próba tężyczkowa, parestezje, mrówki, fascykulacje mięśniowe (nawet języka) - skierowanie od neurologa po badaniu (młotek, próby, odruchy - w normie) z dopiskiem GAD (czyli Zespół lęku uogólnionego - kochana kobieta
Suple:
2x 60 mg magnez (cytrynian chyba) + d3 2000 jednostek dawki podzielone co kilka godzin
Z psycho, mozarin (SSRI) - 6 tydzień - 10 mg
lorzepan (benzo) - 1 mg (objawowo przy napadach paniki) - w ciągu 16 dni wziąłem 8 tabletek (wychodzi pi razy drzwi co drugi dzień).
Psychoterapia:
1 raz co 2 tygodnie - czekam na termin żeby zwiększyć częstotliwość - pomaga - przynajmniej w dzień wizyty.
Objawy utrzymujące się i ustępujące w większości po lorzepanie (fizyczne):
Słabość nóg i skurcze w łydkach, wrażenie prądów, kopnięcia mięśni, widoczne przez skórę fascykulacje w spoczyku, mrowienia - czasem skurcze w kończynach górnych mam wrażenie że nasilają się jak o nich myślę. Ból i napięcie w nogach (bóle stawowe) - im dłużej o tym myślę tym bardziej dochodzę do wniosku że sporo tutaj winy - siedzącego trybu pracy i zawsze u mnie to występowało.
Ustąpiły krucze i parestezje powieki i twarzy, uspokoiła się cześć skurczów, parestezji i fascykulacji, osłabł nieco lęk.
Mam wrażenie że na tygodniu jest gorzej (praca).
Nałogi: papieroski i kawusia.
Alko - 0 (od 2 mcy).
Problem:
Uporczywe myśli o SLA (stwardnienie zanikowe boczne - mój umysł zdiagnozował wstępną wczesną fazę tej choroby) nie odpuszczają, lęk płynący obecny codziennie - średnie natężenie z wybiciami, zmniejsza się po benzo (jednak nie ustępuje). Wczoraj po lorzepanie z tego wszystkiego zrobiłem rundkę po lesie. Poskakałem, pobiegałem, ponosiłem dzieciaki na barana - różnicy w sprawności nie zauważyłem.
Nieustannie analizuje swoje chodzenie i mój głupi mózg ma wrażenie że nie mam siły, że się potykam. A jednocześnie jestem w stanie wbiec na 4 piętro po 2 schody na raz (w ramach testu). Jak czegoś nie złapię to od razu schiza, że koordynacja zaburzona, jakoś inaczej odczuwam siłę mięśniową.
Więc logicznie sam sobie jestem w stanie udowodnić brak ubytku siły mięśniowej (3 siaty z zakupami na 4 piętro, 50 dodatkowych Kg na plecach, przysiady itd...), a jak zaczynam o tym myśleć to mi nogi robią się jak z waty i mam wrażenie że zaraz się wyjebie (bo SLA). Autentycznie mam siebie dosyć, i nie wiem jak z tego wyleźć, zaprzeczanie i mówienie że to tylko nerwica trochę na chwilę pomaga, po czym występują skurcze i powrót głupich myśli. ... Ataki lęku są średnio co dziennie i powodują nagły przypływ strachu. Takie k...wa kółko graniaste.
Idę we środę rano (15.02) do mojej psychiatrki - myślę o prośbie o zwiększenie dawki mozarinu (podobno można do 20 mg). Ta psychiatra jest autentycznie bierna, nic mi nie wyjaśni jak zwykle i każe się nie przejmować i czekać (a tu trzeba działać nie czekać).
Więc nie wiem czy to dobry pomysł. Skoro SSRI nie działają (tzn nie ma oczywistego efektu terapeutycznego), żeby zmienić coś. Może nie wiem silniejsza dawka, inne SSRI / benzo, mysle o prywatnie próbie miastenicznej.....
Diabli wiedzą. co robić.... myśli pozbyć się nie mogę i pomimo tego, że wiem to jednak prawdopodobnie tylko nerwica. Somaty co dzień od miesiąca.
Dodam tylko, że nerwica jest ze mną od 2019 i na mozarinie byłem już 2 razy łącznie pewnie ponad 2 lata, zawsze dział, teraz nie.
