magda10 pisze: ↑11 października 2022, o 13:56
Zumba pisze: ↑5 października 2022, o 21:57
magda10 pisze: ↑5 października 2022, o 14:10
Masz wybór, możesz postawić na akceptację tego że miałaś raka i masz tezyczke i zacząć żyć, albo tkwić w rozpaczy i za 50 lat zastanawiać się dlaczego nie spróbowałaś żyć... poza tym z tą zazdrością to bym tak nie szalała bo większość tutaj na forum ma za sobą bardzo trudne chwile (dzieciństwa w strachu, patologii, choroby, traumy, wypadki itd). Spróbuj zamiast zazdrościć otworzyć się na innych ludzi, może pogadaj z kimś komu Ty możesz pomóc, może Ty kogoś pociesz. Nie licytuj się tak, cały czas, odpuść trochę to lęk też trochę odpuści. Zobaczysz w końcu jakiś efekt i będzie Ci o wiele łatwiej stawiać kolejne kroki.
Nadal nie rozumiem jak można się przestać bać chorób które się ma i przez które już trafialam do szpitala na dluzej, ja nie szukam w Google chorób których nie mam. Poza tym nie wiem jak mogę akceptowac to ze sie codziennie zle czuje, skoro wiem ze te objawy naprawde moga mi zrobic krzywde skoro juz robily.
Bo Ty nie widzisz tego, jak się użalasz nad sobą i twierdzisz, jak to Ty nie masz źle, najgorzej itd., a inni mają Ci współczuć, bo inni to nie mają nic i takie tam.
Katja Ci napisała coś w tym temacie, sama sobie robisz krzywdę takim podejściem.
Jeśli masz choroby, to je leczysz i kontrolujesz, a nie siedzisz i użalasz się ciągle nad tym. Uwierz mi, że jak to zaakceptujesz i się pogodzisz, to komfort Twojego życia znacznie się zmieni, oczywiście na lepsze. Fajnie, że szukasz tu też na forum pomocy, możesz się wyżalić, pomożemy Ci dobrą radą, ale nie na tym to polega.
Ty musisz dać coś od siebie, żeby dostać coś w zamian. Prosta sprawa, a Ty ją sobie bardzo komplikujesz.
Jeśli Ty sama tego nie zrozumiesz, to będziesz tkwić właśnie w tym miejscu, w którym właśnie jesteś, a chyba nie jest miło? No nie jest, ale czas wziąć odpowiedzialność za siebie i ruszyć coś w tym temacie, a nie tylko pogłębiać ten dołek.
Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że wyjdziesz z tego marazmu, bo to, że czujesz się codziennie źle, jest po części Twoją winą.