Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień? Kryzys? Ogólne pytanie? Wyżal się swobodnie.

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
Awatar użytkownika
trybcio86
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 96
Rejestracja: 21 lipca 2020, o 11:45

2 maja 2021, o 14:22

songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Mi pomogl escitalopram jesli chodzi o leki przeciwlekowe i antydepresyjne. Niestety problem jest u mnie taki ze moj organizm strasznie reaguje zle na zmiany pogody a na to juz lekarstwa nie ma :/ Leki zniknely ale zle samopoczucie co kilka dni przez ta pokichana pogode juz musze znosic we wlasnym zakresie :)
Awatar użytkownika
songoten
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 200
Rejestracja: 25 maja 2020, o 23:17

2 maja 2021, o 15:37

trybcio86 pisze:
2 maja 2021, o 14:22
songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Mi pomogl escitalopram jesli chodzi o leki przeciwlekowe i antydepresyjne. Niestety problem jest u mnie taki ze moj organizm strasznie reaguje zle na zmiany pogody a na to juz lekarstwa nie ma :/ Leki zniknely ale zle samopoczucie co kilka dni przez ta pokichana pogode juz musze znosic we wlasnym zakresie :)
Jaka dawkę brałeś. Po jakim czasie zaczął działać.
najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy
Awatar użytkownika
songoten
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 200
Rejestracja: 25 maja 2020, o 23:17

2 maja 2021, o 15:40

DamianZ1984 pisze:
2 maja 2021, o 13:06
Sontagen jakie somaty masz, ja cały czas wkrętka na serce puls i odczuwam taki dziwny ból w klatce, wiem że to to tylko nerwica ale łapie mnie cały czas coś a jak jest Oki to czekam na somat ☹️mimo wszystko staram się coś robić, u Ciebie co jest teraz na świeczniku
Mam to co wymieniłeś i wiele innych. Ostatnio znowu pływam zawroty głowy szczególnie przy wysiłku fizycznym.
najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy
Awatar użytkownika
trybcio86
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 96
Rejestracja: 21 lipca 2020, o 11:45

2 maja 2021, o 19:15

songoten pisze:
2 maja 2021, o 15:37
trybcio86 pisze:
2 maja 2021, o 14:22
songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Mi pomogl escitalopram jesli chodzi o leki przeciwlekowe i antydepresyjne. Niestety problem jest u mnie taki ze moj organizm strasznie reaguje zle na zmiany pogody a na to juz lekarstwa nie ma :/ Leki zniknely ale zle samopoczucie co kilka dni przez ta pokichana pogode juz musze znosic we wlasnym zakresie :)
Jaka dawkę brałeś. Po jakim czasie zaczął działać.
Zaczynalem od 5mg po 2 tyg przeszedlem na 10 mg i jest spoko juz po samych 5mg bylo git
Aniaaa87
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 300
Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38

2 maja 2021, o 20:53

songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Jestem pewna ze wyjdziesz z tego bez leków.Masz te moc na 100%.Ja tez uważam ze psychiatrzy to poprostu jakaś porażka najlepiej leków nadawać i to jeszcze takich po których jest jeszcze gorzej.Nie trafiłam na psychiatrę z powołania.Nigdy i kropka.Ja powiem Ci na swoim przykładzie choć absolutnie nie uważam się za osobę odburzona.Ja mam dalej czasem kiepskie samopoczucie i somaty ale od jakiegoś krótkiego czasu nie odczuwam lęku i wiem ze to dlatego ze odpuściłam totalnie.Powiedziałam sobie jak umrę to umrę i h... ;) Wcześniej choć wydawało mi się ze akceptuje,pozwalam na to wszystko to jednak jakaś cząstka mnie walczyła w głębi ducha okrutnie i dlatego miałam silny lęk.Teraz to wiem a wcześniej jak zalilam się na forum i ktoś by mi napisał ze nie akceptuje wiec mechanizm wciąż hula to bym w głębi ducha była zła.Jak to ? Przecież przyzwalam a Ci powiem ze g.... prawda.Są pewnie ludzie którzy nie są tak uparci,odpuszcza szybciej i prędzej z tego koła się uwolnią a są ludzie tacy jak ja którzy dopiero upadną na ryj,dotkną swojego dna i metra mułu i dopiero z braku sił powiedzą trudno już wszystko mi jedno i nadejdzie poprawa.A nawet poprawa daje chęci i Ci wszyscy ludzie którzy tu są Katja,Mily one maja racje,mówią jak jest tylko musimy do tego dojść sami a to strasznie trudne.
Morał jest taki ze przestaniesz brać leki a wszystko wróci i zacznie się od nowa wiec lepiej by było żebyś jeszcze powalczył.Wałcz chłopie ile masz sił wtedy szybciej padniesz i puścisz wszystko.
Aniaaa87
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 300
Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38

2 maja 2021, o 20:55

Post wyżej który napisałam dedykuje także Damianowi bo wiem ze jesteście tak uparci jak ja dlatego jest jak jest :)
DamianZ1984
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1036
Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58

2 maja 2021, o 21:10

😃😃Dziękuję Aniu odrazu czytałem i myślę to cena do Mnie. radośni! jesteśmy wszyscy dobrze, choć psycholog by powiedział dlaczego pan tak mówi a otoz dla tego że już mam serdecznie tego dość i chce być zwyczajnie normalny 😁dzień w dzień coś co, ale taki urok trzymania i analizowania błędnego koła, tak łatwo napisać a trudniej zrobić, Aniu trzymaj się i pisz co jakiś czas jak u Ciebie, My Sontagen co nie bądźmy gorsi może zacznijmy ryc tym zaklutym lbem po ziemi.
DamianZ1984
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1036
Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58

2 maja 2021, o 21:16

Jak nie pomaga psycholog, bioenergoterapia, Bog też się już trochę denerwuje, lęki jak leki to czas się pogodzić i mentalnie umrzeć, ale czy to pomoże czy tylko lżej będzie się żyło, dziś miałem już pomysł wyprowadzić się dać spokój rodzinie bo ile mogą słuchać smutnych historii, żałosnych bredni i płaczu ☹️ ciezko mi uwierzyć że da się z tego wyjść, ale przecież jest was trochę tu normalnych i smecicie cały dzien.
Aniaaa87
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 300
Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38

2 maja 2021, o 21:32

DamianZ1984 pisze:
2 maja 2021, o 21:16
Jak nie pomaga psycholog, bioenergoterapia, Bog też się już trochę denerwuje, lęki jak leki to czas się pogodzić i mentalnie umrzeć, ale czy to pomoże czy tylko lżej będzie się żyło, dziś miałem już pomysł wyprowadzić się dać spokój rodzinie bo ile mogą słuchać smutnych historii, żałosnych bredni i płaczu ☹️ ciezko mi uwierzyć że da się z tego wyjść, ale przecież jest was trochę tu normalnych i smecicie cały dzien.
Damian pomoże na pewno moim zdaniem niewielu ludzi potrafi z tego wyjść raz dwa ,szybko odpuścić i koniec.Większość jest takich jak my zawzięcie walecznych i upartych.Nie wiem co będzie u mnie dalej ale nie zastanawiam się...Przeżyłam już takie piekło ze uważam ze w życiu wszystko może się zdarzyć.Nie wierzyłam ze z tego da się wyjść wiec zobacz Damian ze to nie jest wcale kwestia wiary.Pogodziłam się z tym ze bede się czuła jak gowno do konca swoich dni dlatego to co u mnie się wydarzyło jest tak niesamowicie dla mnie zaskakujące.
DamianZ1984
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1036
Rejestracja: 6 stycznia 2020, o 16:58

2 maja 2021, o 22:09

Czyli co Aniu naprawdę poprawa 😁super mam nadzieję że już na wieki, pisz poważnie od czasu do czasu, zawsze człowiek się podbuduje wiara w drugiego człowieka, będę się modlił żebys już tego piekła nie miała. Dobrych snów.
Awatar użytkownika
songoten
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 200
Rejestracja: 25 maja 2020, o 23:17

3 maja 2021, o 00:29

Aniaaa87 pisze:
2 maja 2021, o 20:53
songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Jestem pewna ze wyjdziesz z tego bez leków.Masz te moc na 100%.Ja tez uważam ze psychiatrzy to poprostu jakaś porażka najlepiej leków nadawać i to jeszcze takich po których jest jeszcze gorzej.Nie trafiłam na psychiatrę z powołania.Nigdy i kropka.Ja powiem Ci na swoim przykładzie choć absolutnie nie uważam się za osobę odburzona.Ja mam dalej czasem kiepskie samopoczucie i somaty ale od jakiegoś krótkiego czasu nie odczuwam lęku i wiem ze to dlatego ze odpuściłam totalnie.Powiedziałam sobie jak umrę to umrę i h... ;) Wcześniej choć wydawało mi się ze akceptuje,pozwalam na to wszystko to jednak jakaś cząstka mnie walczyła w głębi ducha okrutnie i dlatego miałam silny lęk.Teraz to wiem a wcześniej jak zalilam się na forum i ktoś by mi napisał ze nie akceptuje wiec mechanizm wciąż hula to bym w głębi ducha była zła.Jak to ? Przecież przyzwalam a Ci powiem ze g.... prawda.Są pewnie ludzie którzy nie są tak uparci,odpuszcza szybciej i prędzej z tego koła się uwolnią a są ludzie tacy jak ja którzy dopiero upadną na ryj,dotkną swojego dna i metra mułu i dopiero z braku sił powiedzą trudno już wszystko mi jedno i nadejdzie poprawa.A nawet poprawa daje chęci i Ci wszyscy ludzie którzy tu są Katja,Mily one maja racje,mówią jak jest tylko musimy do tego dojść sami a to strasznie trudne.
Morał jest taki ze przestaniesz brać leki a acwszystko wróci i zacznie się od nowa wiec lepiej by było żebyś jeszcze powalczył.Wałcz chłopie ile masz sił wtedy szybciej padniesz i puścisz wszystko.
Już mówię jak to było u mnie. Pierwsze trzy miesiące to było coś strasznego. Uczucia których wcześniej nie znałem. Zeczy których wcześniej nie przeżyłem. Umierałem codziennie. Nie istniałem przez ten czas. To było piekło. W między czasie gdy zrozumiałem co się ze mną dzieje i z jakiego powodu zaczęło to mijać. Naprawdę ogarniałem to. Cóż jak umrę to umrę-tak sobie mówiłem. Wtedy lekarka przepisała mi asentre, mówiła że to najlepszy lek nowoczesny itd. Uwierzyłem. Zaufałem. Brałem około 5 tyg mimo mocnych skutków ubocznych bo liczyłem na codowna metamorfozę. No niestety coś się wydarzyło biorąc ten lek że zucilem go w pizdu. Obecnie nadal mam somaty, ale ogarniam je w miarę. A lek chce ze względu na depresję. Nie boję się somatow i śmierci. Chcę po prostu znowu czasami się uśmiechać. Wiem też że moi bliscy na tym cierpią. Dziś miałem głupie myśli typu że patrzcie teraz jestem rozjebany w środku krzywdzę bliskich wystarczy kilka sekund tyle potrzeba żeby skoczyć przez okno i wszystkie problemy tego świata znikną w chwilę.
najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy
Aniaaa87
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 300
Rejestracja: 18 maja 2020, o 19:38

3 maja 2021, o 10:20

songoten pisze:
3 maja 2021, o 00:29
Aniaaa87 pisze:
2 maja 2021, o 20:53
songoten pisze:
2 maja 2021, o 00:53
Hej, ostatni czas to pasmo nawrotów zarówno somatycznych jak i depresyjnych. Za miesiąc komunia. Chciałbym jeszcze raz spróbować jakiegoś leku antydepresyjnego. JAKIE LEKI WAM POMOGŁY???! Próbowałem asentre(setraline) jakieś pół roku temu i zaszkodziła mi bardziej niż pomogła. Mile widziane konkretne nazwy z krótka pozytywna opinia. Proszę bez głupich porad żeby się zgłosić do specjalisty psychiatry bo na tych ludzi wydałem tysiące i szkoda mi słów na ich niekompetencje.
Jestem pewna ze wyjdziesz z tego bez leków.Masz te moc na 100%.Ja tez uważam ze psychiatrzy to poprostu jakaś porażka najlepiej leków nadawać i to jeszcze takich po których jest jeszcze gorzej.Nie trafiłam na psychiatrę z powołania.Nigdy i kropka.Ja powiem Ci na swoim przykładzie choć absolutnie nie uważam się za osobę odburzona.Ja mam dalej czasem kiepskie samopoczucie i somaty ale od jakiegoś krótkiego czasu nie odczuwam lęku i wiem ze to dlatego ze odpuściłam totalnie.Powiedziałam sobie jak umrę to umrę i h... ;) Wcześniej choć wydawało mi się ze akceptuje,pozwalam na to wszystko to jednak jakaś cząstka mnie walczyła w głębi ducha okrutnie i dlatego miałam silny lęk.Teraz to wiem a wcześniej jak zalilam się na forum i ktoś by mi napisał ze nie akceptuje wiec mechanizm wciąż hula to bym w głębi ducha była zła.Jak to ? Przecież przyzwalam a Ci powiem ze g.... prawda.Są pewnie ludzie którzy nie są tak uparci,odpuszcza szybciej i prędzej z tego koła się uwolnią a są ludzie tacy jak ja którzy dopiero upadną na ryj,dotkną swojego dna i metra mułu i dopiero z braku sił powiedzą trudno już wszystko mi jedno i nadejdzie poprawa.A nawet poprawa daje chęci i Ci wszyscy ludzie którzy tu są Katja,Mily one maja racje,mówią jak jest tylko musimy do tego dojść sami a to strasznie trudne.
Morał jest taki ze przestaniesz brać leki a acwszystko wróci i zacznie się od nowa wiec lepiej by było żebyś jeszcze powalczył.Wałcz chłopie ile masz sił wtedy szybciej padniesz i puścisz wszystko.
Już mówię jak to było u mnie. Pierwsze trzy miesiące to było coś strasznego. Uczucia których wcześniej nie znałem. Zeczy których wcześniej nie przeżyłem. Umierałem codziennie. Nie istniałem przez ten czas. To było piekło. W między czasie gdy zrozumiałem co się ze mną dzieje i z jakiego powodu zaczęło to mijać. Naprawdę ogarniałem to. Cóż jak umrę to umrę-tak sobie mówiłem. Wtedy lekarka przepisała mi asentre, mówiła że to najlepszy lek nowoczesny itd. Uwierzyłem. Zaufałem. Brałem około 5 tyg mimo mocnych skutków ubocznych bo liczyłem na codowna metamorfozę. No niestety coś się wydarzyło biorąc ten lek że zucilem go w pizdu. Obecnie nadal mam somaty, ale ogarniam je w miarę. A lek chce ze względu na depresję. Nie boję się somatow i śmierci. Chcę po prostu znowu czasami się uśmiechać. Wiem też że moi bliscy na tym cierpią. Dziś miałem głupie myśli typu że patrzcie teraz jestem rozjebany w środku krzywdzę bliskich wystarczy kilka sekund tyle potrzeba żeby skoczyć przez okno i wszystkie problemy tego świata znikną w chwilę.
Na szczęście jest tu nas dużo i wszyscy przechodziliśmy lub przechodzimy przez to samo piekło :friend: Ogarniales już swój stan emocjonalny i to Ci daje światło w tunelu ze to przejściowy stan.Ja miałam już tak dość lęku ze poprostu sobie mówiłam gdyby nie to ze mam małe dzieci to bym się zabiła bo już tak nie chce tego przezywać,nie chce żeby oni to widzieli w jakim jestem stanie i jeszcze gorzej się nakrecalam.Nie oszukujmy się nerwica wyciska z nas wszystkie soki życiowe,jesteśmy wykończeni psychicznie i fizycznie ale zobacz ilu ludzi z tego wyszło i my z tego wyjdziemy ^^
AgnieszkaW
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 23
Rejestracja: 31 marca 2020, o 12:12

5 maja 2021, o 13:10

Hejka :)
Miałam miesiąc spokoju, w miarę udawało mi się przekonywac siebie, że to nie pedofilia ani nic podobnego. Sluchalam nagrań, starałam się pracować nad sobą, ale w weekend zachorowałam i bardzo mnie to osłabiło i myśli wróciły. A co jeśli będziesz chciała coś sprawdzić w nerwicy i zrobisz coś wbrew sobie ( głównie chodzi o masturbacje do myśli z dziećmi 😳 ) A co jeśli Ciebie naprawdę to podnieca tylko się oszukujesz. Próbuje nie wchodzić w analizę i dalej robić wszystko normalnie, kąpać, przewijac, odpieluszkowac itp. żeby nie utwierdzac się w przekonaniu, że coś mi grozi, ale w kryzysach jest to bardzo ciężkie.
Pozdrawiam wszystkich i powodzenia w odburzaniu!
Awatar użytkownika
songoten
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 200
Rejestracja: 25 maja 2020, o 23:17

5 maja 2021, o 19:47

Korzystając z chwili znowu coś tu naszkicuje. Od 13 w szpitalu z mamą która bardzo jest schorowana a teraz chodzi o zakrzepice. Poziom maxymalny d-dimerów powinien być 500, mama ma 2000. Lekarz rodzinny odrazu skierowanie do szpitala z podejrzeniem że gdzieś jest Zator nawet nawet lekarz rodzinny chciał dzwonić po karetkę ale ja zawiozłem mamę. Natomiast lekarz w szpitalu twierdzi ze hospitalizacja nie będzie potrzebna i do tej pory mama siedzi na izbie przyjęć co kilka godzin jak sobie przypomną to jakieś badanie zrobią i dalej czekać. Nie rozumie skąd ta rozbieżność opinii lekarzy. Byłem z nią do tej pory ale mój tato w zeszłe wakacje miał wylew zawsze mama z nim była teraz muszę do niego jechać zrobić mu kolację i dać leki. Już nie wspomnę że sam czuje się źle kręci mi się w głowie i jakby wraca depersonalizacja.
Trybcio a ten lek pomógł Ci też na depresję poprawienie nastroju??
najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy
Awatar użytkownika
JestemNadzieja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 228
Rejestracja: 8 sierpnia 2017, o 09:22

6 maja 2021, o 09:16

songoten pisze:
5 maja 2021, o 19:47
Korzystając z chwili znowu coś tu naszkicuje. Od 13 w szpitalu z mamą która bardzo jest schorowana a teraz chodzi o zakrzepice. Poziom maxymalny d-dimerów powinien być 500, mama ma 2000. Lekarz rodzinny odrazu skierowanie do szpitala z podejrzeniem że gdzieś jest Zator nawet nawet lekarz rodzinny chciał dzwonić po karetkę ale ja zawiozłem mamę. Natomiast lekarz w szpitalu twierdzi ze hospitalizacja nie będzie potrzebna i do tej pory mama siedzi na izbie przyjęć co kilka godzin jak sobie przypomną to jakieś badanie zrobią i dalej czekać. Nie rozumie skąd ta rozbieżność opinii lekarzy. Byłem z nią do tej pory ale mój tato w zeszłe wakacje miał wylew zawsze mama z nim była teraz muszę do niego jechać zrobić mu kolację i dać leki. Już nie wspomnę że sam czuje się źle kręci mi się w głowie i jakby wraca depersonalizacja.
Trybcio a ten lek pomógł Ci też na depresję poprawienie nastroju??
To widzę przyjacielu że nie masz lekko ale czytając Twój post nie mogę przejść obok. Uważam że jesteś bardzo silny bo to przez co przechodzić nie jednego by już załamało i pierdyknął by to wszystko ( mam na myśli kogoś z zaburzeniami lękowymi) . Ja w apogeum swojej choroby nie myślałam o nikim innym tylko o sobie. Trzęsłam się cała i miałam lęki od rana do nocy. Pomogłam mi bardzo metoda ,, olewania,,. Po ponad 2 latach nerwica wróciła ale już nie taka mocna. Odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące różnic w diagnozie/opinii lekarzy. Ja zastanawiam się nad tym od kilku miesięcy. Robią te same szkoly,uczą się z tych samych podręczników a jeden pieprzy co innego i drugi co innego. Byłam w szpitalu na zapalenie opon mózgowych a przy okazji od kilku miesięcy miałam ostre ,piekące bóle pleców między łopatkami . Dawali leki na bóle neuropatyczne mimo że nie pomagaly,zwijalam się z bolu więc przysłali psychologa do mnie sugerując że coś wymyślam. Po szpitalu odwiedziłam kolejnego neurologa,który znów dał mi leki na bóle neuropatyczne,które znów nie pomagały. Poszłam do kolejnego i znowu te leki, . Pojechałam do kolejnego neurologa i znowu leki na bóle neuropatyczne. Jeden od drugiego małpował i przepisywał to samo. Żaden lekarz nie zastanowił się czy to nie są bóle kostne, powięziowe czy mięśniowe czy zapalne. Od listopada trwa moja walka o to by przestało boleć. Nie mam żadnego życia towarzyskiego bo ciągle mnie to boli i przez to mam nawrót nerwicy j stany depresyjne. Chodzę na rehabilitację , korzystam z fal dźwiękowych ,laserów,fal uderzeniowych ale nadal cierpię. W szpitalu dowiedziałam się że mam prawdopodobnie SM.. O i od tamtej pory nic nie robię tylko jeżdżę i robię badania żeby potwierdzić tę diagnozę . Mam 29 lat i staje się powoli niepełnosprawna. Jestem na łasce mojego narzeczonego i rodziny. Powoli tracę zaufanie co do lekarzy.
:lov:
ODPOWIEDZ