Do wszystkich z DD / to można pokonać. Wyleczona

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
marti
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 259
Rejestracja: 21 listopada 2011, o 11:54

7 czerwca 2012, o 17:14

Ludzie ! To mija ! Jeszcze tylko czasem mnie łapie. ale nie zwracam na to uwagi i odpuszcza ! Praktycznie żyje już normalnie, poruszam się po mieście SAMA, gdzie wcześniej było to niemożliwe i był taki moment że było tylko dd i 4 ściany nic więcej. Więc ja wiem co to znaczy tak się czuć. To jest straszne i nie daje nadziei. Ale naprawde jestem kolejnym przykładem , ze warto z tym walczyć ! Dostałam leki, zaczęłam zmuszać się do wszystkiego i z dnia na dzień było łatwiej. I powtórze zdanie innych, najlepszy sposób to olewanie tego ! Wiem, że to nie łatwe, i najgorsze są pierwzse 2 miesiące, potem już człowiek musi do tego przywyknąć, przynajmniej tak było u mnie. Zdrowiejcie ! Bo to jest możliwe.
Leila
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 26 marca 2012, o 08:02

8 czerwca 2012, o 09:14

Nie chcę zapeszać, ale... od ok. dwóch tygodni i u mnie jest o wiele lepiej. :) Lek zdecydowanie zaczął działać, lęki odchodzą i zmniejszył mi się jakby ścisk w głowie i dziwne myśli też odpuszczają. Również wróciłam do 'życia', czyli mam siły żeby planować przyszłość i dokończyć rzeczy, które zaczęłam realizować jeszcze w zeszłym roku. Chociaż dd trzyma, to miewam małe przebłyski normalności i włącza mi się optymizm. :) Wiem, że muszę rozpocząć psychoterapię i to wszystko przepracować, bo to jest droga do sukcesu.
Awatar użytkownika
kasiak
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 132
Rejestracja: 9 kwietnia 2012, o 10:34

9 czerwca 2012, o 10:20

to super Leila! :D trzymam kciuki za dalsze Twoje małe i duże sukcesy w walce z dd! ;miz u mnie tez jest dużo lepiej w porównaniu do tego co było na samym początku, ale jeszcze nie tak jakbym chciała. :/
Leila
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 26 marca 2012, o 08:02

10 czerwca 2012, o 09:15

Dziękuję Kasiak! :) Ja również trzymam mocno kciuki za Ciebie, siebie... za nas wszystkich. Najważniejsze, że jest lepiej. :) Droga do wyzdrowienia na pewno wymaga wiele cierpliwości i pracy nad sobą. Pokonamy to.

-- 9 sierpnia 2012, o 09:02 --
Witajcie Kochani! Piszę ponownie, aby podzielić się dobrymi wieściami. :) Wciąż czuję się bardzo dobrze, a więc to naprawdę mija! :) Nie chcę oczywiście w ciągu dalszym zapeszać, ale jest naprawdę super. Prawdą jest, że to przechodzi stopniowo, a nie wszystko od razu... Wzrok mi się polepszył, już nie mam latających czarnych kropek, lecz tylko pozostał w małym stopniu śnieg optyczny. DD również są o wiele mniejsze i już nie mam ataków paniki. Dużo pracuję nad sobą i zdecydowanie odwróciłam błędne nerwicowe koło. :) Cieszę się każdym dniem i robię nawet więcej rzeczy niż wcześniej robiłam (przed pojawieniem się dd), jednym słowem - cieszę się życiem. :) Co prawda dalej wcinam Parogen, ale dr mówi, że jeszcze trochę i odstawiamy, bo całkowite dojście do siebie, to podobno już tylko kwestia czasu. Pozdrawiam Was mocno. Zdrowiejmy! :)
sabi989
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 25 października 2012, o 11:03

26 października 2012, o 17:32

czy uczucia do bliskich wracają? po wyjściu z DD?
Derealizacja
Gość

26 października 2012, o 17:38

Tak.
Wszystko wraca do stanu - z przed wejścia w depersonalizacje.
sabi989
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 25 października 2012, o 11:03

27 października 2012, o 12:28

byłam u psychiatry i stwierdził mi zaburzenia lękowe, w ogóle mnie nie zrozumiał ani nie wysłuchał. Wmówił mi pewne objawy, moim zdaniem objawy mam typowe dla DD, a on zaprzeczył, powiedział tak, "przecież pani nie samookalacza się, nie odmawia jedzenia, to znaczy że pani nie ma dd" ;/ no nie bardzo! a co z resztą objawów. Tak mnie wkurzył, a już mój stan był lepszy, czułam się o wiele spokojniejsza. Ja w sytuacjach stresowych mam taki bezdech czasami, ale bardzo rzadko. Ale wydaje mi się, że w sytuacji silnego stresu każdy inaczej reaguje. Sama nie wiem co o tym myśleć:( ten lekarz zamiast mnie podbudować, to zdołował. Powiedział, że koniecznie powinnam brać leki codziennie, bez tego się nie wyleczę nigdy, i że mam 60% szans na wyzdrowienie. Totalnie porażkowy lekarz.
Brak uczuć i odrealnienie od bliskich, słabsze widzenie, dziwne poczucie w swoim ciele, objawy w większości pasują do DD. Dlaczego ten świat jest zawsze przeciwko mnie;/
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6538
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

27 października 2012, o 12:45

Po pierwsze nigdy więcej do niego nie wracaj, konował, który według mnie nie poszerzył zakresu wiedzy dotyczący zaburzeń lękowych od czasu jak studiował.
Czemu miałabyś odmawiać jedzenia albo okaleczac się? Czy to jest wyznacznikiem depersonalizacji czy derealizacji? DD moze wystepowac przy wielu chorobach i zaburzeniach psychicznych, bowiem jest to reakcja organizmu na wielki lęk.
Po drugie to jeśli zdiagnozowal ci zaburzenia lękowe, które zapewne masz, to czemu poczułaś się zdołowana? Przecież DD jest zazwyczaj własnie wynikiem jakiś zaburzeń, najczęściej lękowych bądź innych. Ty akurat masz widocznie zaburzenia lękowe czyli nerwice. W z tym czesto idzie w parze derealizacja albo depersonalizacja.
Mógł cię zdołować tylko z tym leczeniem, choć leki moga być bardzo przydatne (jesli to nie benzodiazepiny) to jeszcze jest terapia.
Mysle ze kazdy z zaburzeniem lękowym ma pelne 100 % szansy na wyzdrowienie.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
sabi989
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 25 października 2012, o 11:03

27 października 2012, o 13:35

Akurat lekarz dosyć młody ok 35 lat, dziwiłam się dlaczego tak odrazu mi zaprzeczył, że ja z pewnością nie mam dd. Może i mam zaburzenia lękowe, ale to nie wszystko, tłumaczyłam mu to, ale on uparcie twierdził, że tylko leki do konca życia mi pomogą;/ Takiej demotywacji nigdy nie usłyszałam. Nie mam zamiaru do niego wracać, teraz nie wiem gdzie iść dalej, zgłupiałam już całkiem. Czuję się olana...
Derealizacja
Gość

27 października 2012, o 14:19

Daleko mieszkasz od Rzeszowa ? W szpitalu wojewódzkim pracuje lekarz, który wyciągnął dziesiątki osób z dużo poważniejszych zaburzeń jak depersonalizacja.
Dzięki niemu wracam do normalności - wychodzę z depersonalizacji. Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki jego pomocy wróciłem do życia - a właściwie zacząłem żyć.
Facet doskonale wie czym jest derealizacja / depersonalizacja i stany dysocjacji - jest to też najlepszy psychiatra na Podkarpaciu. Prywatnie nie ma szans, żeby się do niego dostać - ale przyjmuje w szpitalu (na NFZ) - wizyty są co 2 miesiące.
Trwają ok 20 minut - w zależności, ile ma pacjentów i przede wszystkim jest to rozmowa - w taki sposób mówi, że po każdej wizycie wiele rzeczy sobie uświadamiasz i wychodzisz na prawdę z uśmiechem na twarzy - z wiarą i motywacją.
Wyciągnął ogrom ludzi z nerwicy - w tym i depersonalizacji.
sabi989
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 25 października 2012, o 11:03

27 października 2012, o 17:04

Mieszkam w okolicach Wrocławia, więc do Rzeszowa niestety kawałek drogi. Sama nie wiem czy iść ponownie do psychiatry, boje się że znowu trafie na jakiegoś ograniczonego konowała. Czy może na psychoterapię, tylko że nie mam nadal potwierdzonej diagnozy(tak mi się wydaje) i ta nieświadomość co mi dokładnie jest, to bardzo irytująca.
Derealizacja
Gość

27 października 2012, o 17:08

Może chciałabyś się spotkać i spróbować jakoś razem stanąć do dalszej walki z tym ?
Za niedługo przeprowadzam się do Wrocławia.

-- 27 października 2012, o 16:10 --
Jest teraz połączenie lotnicze z Wrocławia do Jasionki - skąd jest jakieś 30 minut autobusem do Rzeszowa. W sumie ok 2 godzin.

-- 27 października 2012, o 16:10 --
Może terapeuta poleci Ci jakiegoś dobrego psychiatrę.

-- 27 października 2012, o 16:12 --
Trzeba walczyć i nie poddawać się, nawet jeżeli brakuje nam już sił.
sabi989
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 25 października 2012, o 11:03

27 października 2012, o 17:21

Martwię się, że nie trafie na terapeutę, który mnie zrozumie. Dzisiaj poczułam się "mega" niezrozumiana przez tego psychiatrę, tylko wziął pieniądze, zdołował mnie i powiedział, że raczej z tego się nie wychodzi... także. Owszem mam duszności, gdy się denerwuję, ale to bardzo sporadyczne incydenty, raz na kilka miesięcy, czy odrazu ten "psychiatra" mógł stwierdzić że mam ataki paniki? Myślę, że jedna wizyta nie dawała mu prawa do tak szybkiej decyzji i nie podejścia do tego w inny sposób. On powiedział, że ja pani inaczej nie pomogę, jak tylko lekami;/ Nawet mnie nie wysłuchał, widziałam, że zaczął czepiać się mojego dzieciństwa, okresu młodzieńczego... jakby szukał problemu. A jak mu powiedziałam, że owszem był incydent 5 lat temu, zostałam napadnięta, to na siłę próbował mi wbić, że to wina tylko tego incydentu, a dodatkowo nawarstwiły się codzienne stresy... Także coś tu nie tak. Z wizyty wyszłam wcześniej, poczułam się gorzej. Czułam się lepiej idąc na wizytę, niż jak z niej wracałam. Byłam na wizycie u psycholożki, ona właśnie dała mi kontakt na tego psychiatrę... także sama nie wiem gdzie się skierować. Chciałabym zacząć znowu widzieć wszystko tak jak kiedyś, nie przez tą jakby barierę, i zastanawianie się co się dzieje z moimi uczuciami, czy ja w ogóle czuje cokolwiek?... Masakra
jolas83
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 6 października 2012, o 16:27

27 października 2012, o 18:33

Victor pisze:Po pierwsze nigdy więcej do niego nie wracaj, konował, który według mnie nie poszerzył zakresu wiedzy dotyczący zaburzeń lękowych od czasu jak studiował.
Czemu miałabyś odmawiać jedzenia albo okaleczac się? Czy to jest wyznacznikiem depersonalizacji czy derealizacji? DD moze wystepowac przy wielu chorobach i zaburzeniach psychicznych, bowiem jest to reakcja organizmu na wielki lęk.
Po drugie to jeśli zdiagnozowal ci zaburzenia lękowe, które zapewne masz, to czemu poczułaś się zdołowana? Przecież DD jest zazwyczaj własnie wynikiem jakiś zaburzeń, najczęściej lękowych bądź innych. Ty akurat masz widocznie zaburzenia lękowe czyli nerwice. W z tym czesto idzie w parze derealizacja albo depersonalizacja.
Mógł cię zdołować tylko z tym leczeniem, choć leki moga być bardzo przydatne (jesli to nie benzodiazepiny) to jeszcze jest terapia.
Mysle ze kazdy z zaburzeniem lękowym ma pelne 100 % szansy na wyzdrowienie.

witam, widze ze jestes administratorem Mam pytanie dot. forum.Jako nowy użytkownik moge wysylac wiadomości Pw? Probowałam razy wysłac a umiescilo mi je w folderze do wysłania a nie w wysłanych i teraz nie wiem czy one doszły. czy mam wogole mozliwość wysyłania?Czy tylko udzielac sie no forum?Z góry dziękuje i pozdrawiam. Chciałabym zadac pare pytan uzytkownikom forum i nie wiem jak mam to zrobic.
Derealizacja
Gość

27 października 2012, o 18:42

Jeżeli wiadomości są w folderze "do wysłania" - to znaczy, że adresat ich jeszcze nie odczytał.
Kiedy odbierze wiadomość - wtedy u Ciebie dana wiadomość przeniesie się do folderu "wysłane"
ODPOWIEDZ