Problemy z połykaniem a nerwica

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ODPOWIEDZ
Szamanka12
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 5 listopada 2021, o 13:47

7 listopada 2021, o 09:44

TheNiczi pisze:
7 listopada 2021, o 04:17
Szamanka12 pisze:
5 listopada 2021, o 14:01
Kochani, wiem, że post jest dość stary i nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda ale przechodzę właśnie to wazystko o czym tu piszecie. Zaczęło się od zakrztuszenia, później ciągła kontrola przełykania i paniczny strach, leki na refluks które nie pomogły, klucha w gardle i wrażenie zweżenia przełyku, blokada i brak odruchu połykania. To tak w skrócie. Obecnie jestem na etapie jedzenia zup kremów, jogurtow, budyni. Wszystko muszę blendować! trwa już to 3 miesiąc a ja trwam w miejscu i nie mogę normalnie funkcjonować 😟 na dodatek jestem a w zasadzie byłam sportowcem, jadłam wcześniej duże ilości jedzenia i mięsa a od miesiący same papki i chudnę w oczach, z mięśni już niewiele zostało. To mnie wykańcza psychicznie 😵 czy ktoś w Was już się z tego wyłączył i może mi w jakimś stopniu pomóc? Dodam, że byłam u psychiatry, dostałam leki antydepresanty które nie pomogły, 2 tygodnie temu miałam zmianę leków na silniejsze i tak wegetuje i czekam na poprawę. Zapisałam się na psychoterapie ale na razie byłam na 2 wizytach. Szczerze mówiąc średnio wierzę, że to coś da bo wydaję mi się, że ta Pani mało mnie rozumie 🙈🙈 pozdrawiam Was ciepło i liczę na jakąś odpowiedź dobrej duszyczki 🤗
Ja od 7 lat leczę się na refluks żołądka ale rok temu miałam to samo. Nagle praktycznie z dnia na dzień nie mogłam nic przełknąć. Przez dwa miesiące praktycznie nic nie jadłam, schudłam 5 kg. Miałam zrobiona gastroskopię i żadnych zmian nie było w przełyku. Przez pół roku się męczyłam, chodziłam po różnych lekarzach. Aż w końcu laryngolog powiedział, że gaz podczas odbijania z żołądka może drażnić mi błonę śluzową cała. Oczywiście też konsultowałam to z psychiatra. Dopiero po tym jak zaczęłam brać taki płyn do picia i jakoś stosować techniki relaksacyjne to mi powoli przeszło... Ale jeden z gorszych okresów życia to był.. polecam nutridrinki też.
Czyli u Ciebie też było na tle nerwowym mimo refluksu? A jaki płyn piłaś? Wspomagam się już nutridrinkami od 2 miesiący 🙈 Ja nie wiem czy mam refluks, lekarz stwierdził bardziej na podstawie mojej śliny na języku i opoowedzenia moich objawów ale tak jak mówiłam mi się to stało dosłownie po zakrztuszeniu, tak się wystraszyłam mocno. Tak jakbym wcześniej nie wiedziała, że coś takiego może się stać 🙈 Wcześniej nigdy o tym nie myślałam, nie analizowałam procesu połykania... A od tego czasu masakra jakaś. Tak jak mówisz, dla mnie to również jest jeden z najgorszych okresów w życiu, kupiliśmy właśnie z moim mężczyzna mieszkanie, mieliśmy planować dzidziusia a tu taki ból... Nie czuję się na siłach przez to wszystko ale mam motywację bo muszę z tego wyjść. Muszę wrócić do mojego dawnego życia ❤️
Awatar użytkownika
TheNiczi
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 18 lipca 2014, o 21:24

7 listopada 2021, o 20:55

Szamanka12 pisze:
7 listopada 2021, o 09:44
TheNiczi pisze:
7 listopada 2021, o 04:17
Szamanka12 pisze:
5 listopada 2021, o 14:01
Kochani, wiem, że post jest dość stary i nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda ale przechodzę właśnie to wazystko o czym tu piszecie. Zaczęło się od zakrztuszenia, później ciągła kontrola przełykania i paniczny strach, leki na refluks które nie pomogły, klucha w gardle i wrażenie zweżenia przełyku, blokada i brak odruchu połykania. To tak w skrócie. Obecnie jestem na etapie jedzenia zup kremów, jogurtow, budyni. Wszystko muszę blendować! trwa już to 3 miesiąc a ja trwam w miejscu i nie mogę normalnie funkcjonować 😟 na dodatek jestem a w zasadzie byłam sportowcem, jadłam wcześniej duże ilości jedzenia i mięsa a od miesiący same papki i chudnę w oczach, z mięśni już niewiele zostało. To mnie wykańcza psychicznie 😵 czy ktoś w Was już się z tego wyłączył i może mi w jakimś stopniu pomóc? Dodam, że byłam u psychiatry, dostałam leki antydepresanty które nie pomogły, 2 tygodnie temu miałam zmianę leków na silniejsze i tak wegetuje i czekam na poprawę. Zapisałam się na psychoterapie ale na razie byłam na 2 wizytach. Szczerze mówiąc średnio wierzę, że to coś da bo wydaję mi się, że ta Pani mało mnie rozumie 🙈🙈 pozdrawiam Was ciepło i liczę na jakąś odpowiedź dobrej duszyczki 🤗
Ja od 7 lat leczę się na refluks żołądka ale rok temu miałam to samo. Nagle praktycznie z dnia na dzień nie mogłam nic przełknąć. Przez dwa miesiące praktycznie nic nie jadłam, schudłam 5 kg. Miałam zrobiona gastroskopię i żadnych zmian nie było w przełyku. Przez pół roku się męczyłam, chodziłam po różnych lekarzach. Aż w końcu laryngolog powiedział, że gaz podczas odbijania z żołądka może drażnić mi błonę śluzową cała. Oczywiście też konsultowałam to z psychiatra. Dopiero po tym jak zaczęłam brać taki płyn do picia i jakoś stosować techniki relaksacyjne to mi powoli przeszło... Ale jeden z gorszych okresów życia to był.. polecam nutridrinki też.
Czyli u Ciebie też było na tle nerwowym mimo refluksu? A jaki płyn piłaś? Wspomagam się już nutridrinkami od 2 miesiący 🙈 Ja nie wiem czy mam refluks, lekarz stwierdził bardziej na podstawie mojej śliny na języku i opoowedzenia moich objawów ale tak jak mówiłam mi się to stało dosłownie po zakrztuszeniu, tak się wystraszyłam mocno. Tak jakbym wcześniej nie wiedziała, że coś takiego może się stać 🙈 Wcześniej nigdy o tym nie myślałam, nie analizowałam procesu połykania... A od tego czasu masakra jakaś. Tak jak mówisz, dla mnie to również jest jeden z najgorszych okresów w życiu, kupiliśmy właśnie z moim mężczyzna mieszkanie, mieliśmy planować dzidziusia a tu taki ból... Nie czuję się na siłach przez to wszystko ale mam motywację bo muszę z tego wyjść. Muszę wrócić do mojego dawnego życia ❤️
Piłam essox one przez dobre 2 tygodnie i brałam dodatkowo leki IPP. Ja do tej pory miałam już 5 razy gastroskopię, no i wtedy dodatkowo laryngolog mnie zbadał i powiedział, że widać w jamie ustnej, ze ten kwas tam daje popalić. Mimo, że zgagi nie miałam.
Stres po prostu u mnie nasila refluks. Od wczoraj np mam przeboje żołądkowe, nudności i nawet wymioty...i już mega wariuje. Nie wiem czy to stres czy coś innego się dzieje.
" Tylko ludzie ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami "
Fobius
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 65
Rejestracja: 24 marca 2021, o 21:40

8 listopada 2021, o 07:37

Szamanka12 pisze:
5 listopada 2021, o 20:32
Fobius pisze:
5 listopada 2021, o 16:04
Szamanka12 pisze:
5 listopada 2021, o 14:01
Kochani, wiem, że post jest dość stary i nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda ale przechodzę właśnie to wazystko o czym tu piszecie. Zaczęło się od zakrztuszenia, później ciągła kontrola przełykania i paniczny strach, leki na refluks które nie pomogły, klucha w gardle i wrażenie zweżenia przełyku, blokada i brak odruchu połykania. To tak w skrócie. Obecnie jestem na etapie jedzenia zup kremów, jogurtow, budyni. Wszystko muszę blendować! trwa już to 3 miesiąc a ja trwam w miejscu i nie mogę normalnie funkcjonować 😟 na dodatek jestem a w zasadzie byłam sportowcem, jadłam wcześniej duże ilości jedzenia i mięsa a od miesiący same papki i chudnę w oczach, z mięśni już niewiele zostało. To mnie wykańcza psychicznie 😵 czy ktoś w Was już się z tego wyłączył i może mi w jakimś stopniu pomóc? Dodam, że byłam u psychiatry, dostałam leki antydepresanty które nie pomogły, 2 tygodnie temu miałam zmianę leków na silniejsze i tak wegetuje i czekam na poprawę. Zapisałam się na psychoterapie ale na razie byłam na 2 wizytach. Szczerze mówiąc średnio wierzę, że to coś da bo wydaję mi się, że ta Pani mało mnie rozumie 🙈🙈 pozdrawiam Was ciepło i liczę na jakąś odpowiedź dobrej duszyczki 🤗
A na terapię w jakim nurcie chodzisz? :)
Fobius pisze:
5 listopada 2021, o 16:04
Szamanka12 pisze:
5 listopada 2021, o 14:01
Kochani, wiem, że post jest dość stary i nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda ale przechodzę właśnie to wazystko o czym tu piszecie. Zaczęło się od zakrztuszenia, później ciągła kontrola przełykania i paniczny strach, leki na refluks które nie pomogły, klucha w gardle i wrażenie zweżenia przełyku, blokada i brak odruchu połykania. To tak w skrócie. Obecnie jestem na etapie jedzenia zup kremów, jogurtow, budyni. Wszystko muszę blendować! trwa już to 3 miesiąc a ja trwam w miejscu i nie mogę normalnie funkcjonować 😟 na dodatek jestem a w zasadzie byłam sportowcem, jadłam wcześniej duże ilości jedzenia i mięsa a od miesiący same papki i chudnę w oczach, z mięśni już niewiele zostało. To mnie wykańcza psychicznie 😵 czy ktoś w Was już się z tego wyłączył i może mi w jakimś stopniu pomóc? Dodam, że byłam u psychiatry, dostałam leki antydepresanty które nie pomogły, 2 tygodnie temu miałam zmianę leków na silniejsze i tak wegetuje i czekam na poprawę. Zapisałam się na psychoterapie ale na razie byłam na 2 wizytach. Szczerze mówiąc średnio wierzę, że to coś da bo wydaję mi się, że ta Pani mało mnie rozumie 🙈🙈 pozdrawiam Was ciepło i liczę na jakąś odpowiedź dobrej duszyczki 🤗
A na terapię w jakim nurcie chodzisz? :)
Żeby wyleczyć się z mojej nerwicy 😤😄 w sumie od 10 lat już choruję i przeszłam już chyba wszystkie objawy. Teraz siadło pierwszy raz na przełyk i powiem szczerze, że pierwszy raz nie mogę sobie z tym sama poradzić 😵 najgorszy mój objaw jaki miałam, staram się być silna jak w sporcie ale czasami siadam i ryczę z bezsilności. Brak sił na to wszystko...
Może właśnie paradoksalnie warto nie być silnym. Odpuści. Niech sobie będzie.
Szamanka12
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 5 listopada 2021, o 13:47

16 listopada 2021, o 19:38

Dziękuję za odpowiedzi i pomoc. Wiem, już że to wszystko siedzi w głowie i jedyne co pozostaje zrobić to walczyć samemu ze swoimi myślami 🥺 Może z czasem objawy i strach powoli ustąpią. Trzeba mieć nadzieję.
zuzaxcvv
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 24 listopada 2021, o 02:54

24 listopada 2021, o 03:43

Jakoś do tej pory nie było tak źle, ale ostatnio mi się pogorszyło więc i ja postanowiłam tu napisać~ Tak więc na początek chciałam się ze wszystkimi przywitać. Nie wiem od czego zacząć więc po prostu może zacznę od początku. Moje pierwsze objawy zaczęły się od niewinnego jedzenie posiłku (a dokładnie chipsów~ [aż wstyd się przyznać, no, ale jedziemy dalej]) jadłam sobie te chipsy i nagle poczułam, że niezbyt dokładnie rozgryziony kęs stanął mi w przełyku a dokładniej krtani/tchawicy (za bardzo się na tym nie znam) i właśnie tu zaczyn się problem, czytając wasze wypowiedzi w waszym przypadku był to jakiś okruszek chleba zazwyczaj. Rozumiem, że taki okruszek również stanowi
zagrożenie, bo kiedyś jadłam sobie kurczaka i jakby wessałam niechcący kawałek i aż mi dech zaparło, mimo wszystko nawet po tamtym incydencie nie miałam problemów z przełykaniem jak teraz. Nawet już nie chodzi o same problemy z przełykaniem, ale mnie po prostu
cały czas dławi:( Mam wrażenie, że ten kawałek ostrego chipsa mi gdzieś dalej tkwi. Problem ten trwa już od ponad dwóch miesięcy.
W tym czasie robiłam różne cuda, jeździłam po szpitalach, wzywałam pogotowie i nic. Pogotowie przyjechało raz, ale też nic nie zdziałali jedynie dali hydroksyzyne w tabletkach, której nawet nie wzięłam, bo tabletek to już się w ogóle łykać boję. Przed pogotowiem miałam robione badania byłam u laryngologa jak pewnie wielu z was i też nic nie wykazał. Stwierdzono, że mam wysuszoną ślużówkę gardła, ale nie sądzę, że to jest przyczyną problemu. Czytałam tutaj, że osoby, które tu pisały opisywały problem z zanikiem odruchu naturalnego przełykania i problem ze stawanie resztek w gardle, może i wy macie problem z wysuszonym gardłem? Niby banał, a problem trudny do wyleczenia. Na początku mojej nerwicy w ogóle nic nie jadłam, bo wszystko mi stawało w gardle no i później to uczucie kluchy w gardle doszło (u mnie to bardziej jakby mi igła stanęła albo kolec) chociaż kulę w gardle też już miałam kiedyś, ale po dwóch tygodniach przeszło, zniknęła nawet sama nie wiem kiedy. Dzisiaj totalnie spanikowałam i chciałam poszukać pocieszeni, bo już sama nie wiem co robić:( Zamierzam sobie zrobić jeszcze badania ogólnie i poprosić o skierowanie do szpitala na oddział laryngologiczny. Najbardziej boję się gastroskopii, ale wszystko mi jedno już chyba. Jestem z natury osobą dosyć nerwową, nie akceptuję się, swojego wyglądu + jeszcze problemy w domu, bo mama jest alkoholiczką i tylko babcia mi została. W szkole byłam nieraz wyśmiewana, dokuczano mi, ale starłam się tym nie przejmować - chyba się to teraz na mnie odbiło. Schudłam bardzo, moja waga wynosi 49kg. Żywię się samą czekoladą, był czas kiedy mogłam zjeść rogala czy bułkę, ale i tak miałam z tym problem. U mnie może nawet nie ma tego lęku przed jedzeniem (chociaż i tak podczas jedzenie mam najgorsze scenariusze) jak uczucie dławienia i ściśnięcia gardła. Na początku jeszcze gdy pojawiło się to uczucie dostawałam ataków paniki takich właśnie jak ten teraz, ale ten jest jakiś silniejszy. Nie wiem czy to już przez te chipsy czy nawet przez śmierć psa, bo miałam psa i go już niestety nie ma. Chyba nie umiem sobie z tym wszystkim wewnętrznie poradzić. U psycholog byłam, tylko pytania pozadawał i mnie zbył szczerze mówiąc. To chyba tyle. Mam nadzieję, że to co napisałam da się jakoś przeczytać, bo w tych nerwach to nie wiem czy napisałam to wszystko z sensem. Do tej pory żyję i (jeszcze) więc
może kogoś pocieszę chociaż. Myślałam, że ból zębów to najgorsze co może być no i msz babo placek. Aaa zapomniałam dodać jeszcze, że po skończeniu gimnazjum zaczynała się moja obsesja z odchudzaniem (przestałam jeść słodycze, ograniczyłam właśnie chipsy) może przez to zapomniałam jak się je, bo w większości tylko piłam. No nic mam nadzieję (przeprszam jeśli się powtarzam), że większość ma to za sobą, że to do nich nie wróci. Nawet najgorszemu wrogowi tego nie życzę.
Maciej123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 30 listopada 2021, o 15:28

7 grudnia 2021, o 14:21

Witam, moim problemem związanym z tematem było od zawsze połykanie tabletek czy kapsułek. Kruszyłem je na potęgę, a samo popijanie wodą nic nie dawało. Myślę, że ten problem jest również na tle nerwowym ma go bardzo dużo osób, ponieważ w pewnym momencie znajomy polecił mi żel służący do połykania tabletek - Gloup. Nigdy o czymś takim nie słyszałem i w Polsce chyba bardzo ciężko go dostać, ale spróbowałem i mi w pewnym stopniu pomógł. Myślę, że warto się zapoznać i mam nadzieję, że komuś choć trochę ułatwi to życie :)
Guma Balonowa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: 27 grudnia 2021, o 08:31

27 grudnia 2021, o 10:43

Tak, uczucie ze nie można przełknąć jest przez nerwice, lęki. Też to mam jak mi sie lęk kumuluje a normalnie jak czuje się dobrze pochłaniam wielkie kęsy jedzenia i jem dużo z apetytem 😉
Madame.Kot
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 59
Rejestracja: 15 listopada 2017, o 17:20

27 kwietnia 2022, o 11:30

Hej wszystkim! W tym wątku udzielałam się już kilka razy, postanowiłam w prawie piątą rocznicę nieumienia połykania napisać coś od siebie dla aktualizacji mojego stanu. Otóż fanfar na razie nie będzie bo dalej nie umiem pić jak na człowieka przystało, jem normalnie. Z piciem to jest trudna sprawa bo musi odbywać się dość szybko i sprawnie, mam wrażenie, że jak spróbuję normalnie połykć wodę to poleci do płuc prosto i się zadławię. Covid bardzo mi pomógłw z moimi objawiami bo pracowałam z domu i nikt nie musiał mi się przyglądać jak po kropli piję kubek herbaty. A w pracy często do kuchni po herbatę nie chodziłam bo nie umiałam wypić tej ilości w jakimś sprawnym tempie. Chyba nikomu nie podpadło, że tak wolno popijam, po prostu nauczyłam się to sprawnie ukrywać. Widzę, że nerwica mi jeszcze nie puściła choć staram się z tym funkcjonować. Z objawami dotyczącymi picia jest z roku na rok lepiej, ale w takim tempie jak mi to mija to może a dwa lata wrocę tu żeby obwieścić wszem o wobec, że nareszcie mi przeszło xD

Pozdrawiam wszystkie osoby tu zaglądające - jeszcze wrócę do tego wątku. Co jakiś czas sobie tu przychodzę poczytać nowe historie :)
If you take everything personally,
you'll remain offended for the rest
of your life.
What other people do
is often because
of them,
not you.
19logitech92
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 110
Rejestracja: 5 lutego 2019, o 09:55

15 czerwca 2022, o 17:49

No i kolejny objaw do kolekcji xD walczę nieraz z połknięciem śliny xD ogólnie woda czy inne zimne napoje jakoś przelykam. Gorzej z kawą. czasami nie wiem czy nie wypluje zaraz. Aż strach przy kimś pić xD powiem Wam, że uduzelilo mi się to dlatego, że 3 razy w życiu mnie żona ratowała. Z tyłu łapiąc. Chwyt kogoś tam xD raz wodą z lodem. Normalnie nie potrafiłem oddychać. Drugi raz. Czekolada mi spłynęła po gardle i znowu to samo. Ostatni raz to jak właśnie piłem kawę. To mi się tak zaczęło 1 raz z 3 lata temu. Potem z pół roku temu była kawa. I z 3 miesiące temu ta czekolada, a że nam nerwicę to się udzieliło i mam problem z przełykaniem xD ogólnie to chyba z mojej winy się zadlawialem mówiąc przy piciu albo robiąc to szybko (to pewnie z nerwicy raka nerwowość, nawet mi się często węzły w sznorowkach robią xS albo mnie prąd kopie nonstop) także dołączam do grona patologicznych połykaczy
Misia 550
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 1 lipca 2022, o 07:27

1 lipca 2022, o 07:49

19logitech92 pisze:
15 czerwca 2022, o 17:49
No i kolejny objaw do kolekcji xD walczę nieraz z połknięciem śliny xD ogólnie woda czy inne zimne napoje jakoś przelykam. Gorzej z kawą. czasami nie wiem czy nie wypluje zaraz. Aż strach przy kimś pić xD powiem Wam, że uduzelilo mi się to dlatego, że 3 razy w życiu mnie żona ratowała. Z tyłu łapiąc. Chwyt kogoś tam xD raz wodą z lodem. Normalnie nie potrafiłem oddychać. Drugi raz. Czekolada mi spłynęła po gardle i znowu to samo. Ostatni raz to jak właśnie piłem kawę. To mi się tak zaczęło 1 raz z 3 lata temu. Potem z pół roku temu była kawa. I z 3 miesiące temu ta czekolada, a że nam nerwicę to się udzieliło i mam problem z przełykaniem xD ogólnie to chyba z mojej winy się zadlawialem mówiąc przy piciu albo robiąc to szybko (to pewnie z nerwicy raka nerwowość, nawet mi się często węzły w sznorowkach robią xS albo mnie prąd kopie nonstop) także dołączam do grona patologicznych połykaczy
Ja od około miesiąca mam problemy z połykaniem.Wcześniej w ciągu ostatnich lat okresowo miałam takie stany ale jakoś sobie radziłam.Teraz mam tak że nie mogę połknąć nawet śliny, po prostu brak odruchu połykania, ucisk w gardle, jakby odruch się zawiesił.Nie mogę przełknąć.Nigdy się nie zaksztusiłam.Piję dużo wody - w zasadzie bez problemu.Łapię się na tym że zaczynam o tym myśleć i koniec- pojawia się ta blokada.W ostatnich dniach mam problem z jedzeniem, zup nie mogę przełknąć, nad kanapką i drugim daniem siedzę i siedzę.Przez ostatnie lata mam bardzo nerwowy okres, ciągle jakieś problemy.Wczoraj tak mnie ścisnęło że pojechałam do neurolog, badanie prawidłowe, brak choroby , która mogłaby powodować takie objawy.Zaczęłam brać Promatis i Afobam.Zobaczymy co dalej.
19logitech92
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 110
Rejestracja: 5 lutego 2019, o 09:55

1 lipca 2022, o 08:30

Misia 550 pisze:
1 lipca 2022, o 07:49
19logitech92 pisze:
15 czerwca 2022, o 17:49
No i kolejny objaw do kolekcji xD walczę nieraz z połknięciem śliny xD ogólnie woda czy inne zimne napoje jakoś przelykam. Gorzej z kawą. czasami nie wiem czy nie wypluje zaraz. Aż strach przy kimś pić xD powiem Wam, że uduzelilo mi się to dlatego, że 3 razy w życiu mnie żona ratowała. Z tyłu łapiąc. Chwyt kogoś tam xD raz wodą z lodem. Normalnie nie potrafiłem oddychać. Drugi raz. Czekolada mi spłynęła po gardle i znowu to samo. Ostatni raz to jak właśnie piłem kawę. To mi się tak zaczęło 1 raz z 3 lata temu. Potem z pół roku temu była kawa. I z 3 miesiące temu ta czekolada, a że nam nerwicę to się udzieliło i mam problem z przełykaniem xD ogólnie to chyba z mojej winy się zadlawialem mówiąc przy piciu albo robiąc to szybko (to pewnie z nerwicy raka nerwowość, nawet mi się często węzły w sznorowkach robią xS albo mnie prąd kopie nonstop) także dołączam do grona patologicznych połykaczy
Ja od około miesiąca mam problemy z połykaniem.Wcześniej w ciągu ostatnich lat okresowo miałam takie stany ale jakoś sobie radziłam.Teraz mam tak że nie mogę połknąć nawet śliny, po prostu brak odruchu połykania, ucisk w gardle, jakby odruch się zawiesił.Nie mogę przełknąć.Nigdy się nie zaksztusiłam.Piję dużo wody - w zasadzie bez problemu.Łapię się na tym że zaczynam o tym myśleć i koniec- pojawia się ta blokada.W ostatnich dniach mam problem z jedzeniem, zup nie mogę przełknąć, nad kanapką i drugim daniem siedzę i siedzę.Przez ostatnie lata mam bardzo nerwowy okres, ciągle jakieś problemy.Wczoraj tak mnie ścisnęło że pojechałam do neurolog, badanie prawidłowe, brak choroby , która mogłaby powodować takie objawy.Zaczęłam brać Promatis i Afobam.Zobaczymy co dalej.
U mnie akurat jest tak, że nigdy nie byłem u lekarza w związku z objawami somatycznymi. Chociaż jak miałem derealizację (czasami potworna) czy silne kołatanie serca to się zastanawiałem już grubo czy nie iść się przebadać. Zawsze jednak uświadamiałem sobie, że to jednak najprawdopodobniej z głowy idą objawy. Co do samego pomylania. U mnie coraz lepiej. Dużo lepiej. Czasami jak zacznę myśleć o tym, to nie umiem przełknąć kawy albo walczę że śliną, ale natężenie jest o wiele mniejsze. Tak jak w każdych objawach. Trzeba to zaakceptować i ryzykować. Czasami łatwiej jakiś objaw akceptujemy, czasami trudniej.
sucha27
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 1 października 2017, o 17:01

21 lipca 2022, o 11:19

Cześć. Mam pytanie od jakiegoś czasu dokuczają mi problemy z połykaniem. Dokładniej od stycznia. Czasem mam tak, że czuje jak mam ściśniete gardło aż boli. Niekiedy kęs w ogóle nie przechodzi mimo prób połknięcia. Cofam go do ust i połykam raz jeszcze. Czasem kęs a trakcie połknięcia też dzieli się jakby na dwie czesci. Jedna czesc przechodzi a druga wraca do ust i musze ja polknac jeszcze raz. :/ Czy to moze byc nerwica?
Awatar użytkownika
tymbark92
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 305
Rejestracja: 18 kwietnia 2015, o 05:40

21 lipca 2022, o 12:34

sucha27 pisze:
21 lipca 2022, o 11:19
Cześć. Mam pytanie od jakiegoś czasu dokuczają mi problemy z połykaniem. Dokładniej od stycznia. Czasem mam tak, że czuje jak mam ściśniete gardło aż boli. Niekiedy kęs w ogóle nie przechodzi mimo prób połknięcia. Cofam go do ust i połykam raz jeszcze. Czasem kęs a trakcie połknięcia też dzieli się jakby na dwie czesci. Jedna czesc przechodzi a druga wraca do ust i musze ja polknac jeszcze raz. :/ Czy to moze byc nerwica?
Nerwica może dać wszelakie dolegliwości. Pamiętam jak mnie bolało w plecach przy połykaniu. Fascynujące że takie objawy też może dawać. Oczywiście w gastroskopii nic nie wyszło. Zrób sobie gastroskopię pewnie nic nie wyjdzie to ci przejdzie.
Aga15
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 26 marca 2021, o 11:24

1 sierpnia 2022, o 18:43

Witam , u mnie nadal objawy połykania się utrzymują , zależy od dnia. Rano jest zazwyczaj lepiej , najgorzej w porę obiadową . Zaczęłam chodzić na terapię do psychologa i mam nadzieję , że pomoże ona poradzić sobie z moimi dolegliwościami. A jak u Was ?
Dedu
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 4 września 2021, o 12:47

17 września 2022, o 10:44

Siema. U mnie już problemy z przełykaniem trzymają się już 4 miesiące. Co ciekawe tylko przy przełykaniu śliny, jakieś napoje czy jedzenie połykam bez problemu. Już sobie wkręcałem różne choroby. Widzę, że dużo ludzi tu pisało o gastroskopii, problem w tym, że panicznie się boję tego badania. Objawy pojawiły się akurat wtedy kiedy moja babcia dostała demencji, być może ma to jakiś związek. Na początku lekarze mówili, że to zapalenie gardła, potem że migdałków, a teraz zwalają na wydzielinę z nosa która idzie prosto do gardła. Są też dni przerwy i w nocy zawsze jest dobrze, podobnie było z sercem kiedy miałem puls 230, a wyniki były poprawne.
ODPOWIEDZ