Paranoja?

Forum dla osób, które chcą zapytać czy pożalić się z uwagi na jakiś inny problem zdrowotny.
Choćby problemy z kręgosłupem czy innymi sprawami, które również ci dokuczają.
A może chcesz zapytać o jakieś medyczne badanie, jak wygląda itp.?
ODPOWIEDZ
hautolajf
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 18
Rejestracja: 17 stycznia 2015, o 23:31

16 grudnia 2015, o 02:10

Witam Was serdecznie, nie bardzo wiedziałam gdzie wcisnąć ten temat ale myślę, że to najodpowiedniejszy dział.Historia moich dolegliwości psychicznych jest dość długa i zawiła mimo że mam konto tutaj już jakiś czas nigdy nie mogłam zebrać się na opis ponieważ sama się w tym gubię i nie miałam nigdy na to ochoty i siły, w dużym skrócie miewałam w moim życiu stany depresyjne w tym roku raczej już cięższą depresje z lękami myślami samobójczymi ogólnie z kiepskim samopoczuciem spowodowane było głownie derealizacją i depersonalizacją które ustąpiły nie w 100 % ale jest dużo lepiej, po niecałej połowie roku gdy poczułam się lepiej bez konsultacji z lekarzem przestałam brać leki i do tej pory nie jest źle choć wydaje mi się że gdyby nie mój chłopak było by podobnie,ale jest to też jakaś forma leczenia :D Jeżeli chodzi o wizyty u psychiatrów mam ich za sobą z 4 , i po jednej u dwóch psychologów, psychiatrom ciężko było mnie zdiagnozować bo zmieniałam ich często,i zazwyczaj jak zwykle w mojej głowie był wielki chaos na początku każdej z wizyt ''zapominałam jak się mówi'', w każdym razie pierwszy lekarz lata temu w gimnazjum a mam wiosen 20 stwierdził nerwicę, kolejny w tym toku w styczniu lęki depresyjne,kolejna pani w marcu stwierdziła depresje paranoidalną, czwarta pani zwlekała z diagnozą.Wizyta u pierwszej pani psycholog nie była efektywna ponieważ miało to miejsce na początku moich dolegliwości i całą wizytę przepłakałam,kolejna pani psycholog gdy było już lepiej,zrobiła mi test i wydała opinię w której stwierdziła derealizację i depersonalizację na tle nerwicowym a schizofrenie wykluczyła... najgorsze jest to że chyba zasugerowała się tym co jej mówiłam niż własną wiedzą i doświadczeniem. ale cóż nie tylko z wiem z autopsji czytam tez na forum i widzę, że mało który z lekarzy ma pojęcie o derealizacji i depersonalizacji, to smutne i krzywdzące zwłaszcza dla osób które nie mają takiego szczęścia i nie maja pojęcia o istnieniu tego wspaniałego forum :P
Do sedna oprócz tych dolegliwości mam klaustrofobię, chociaż z czasem zaczyna się pogarszać i zaczynam w to wątpić ,podchodzi to bardziej pod agorafobię czytałam gdzieś że ludzie często ogólnikowo agorafobie definiują jako lęk przed otwartą przestrzenią a to tak naprawdę ''większa'' klaustrofobia bardziej rozbudowana i wcale nie musi się to wykluczać, że jeśli masz to nie możesz mieć tego.Ja mam tzw. lęk przed utknięciem, zamknięciem, w mieszkaniach na wysokich piętrach boję się że zatną się drzwi,,jak palę fajki na balkonie na imprezie takim korytarzowym oddzielonym od mieszkania boję się że ktoś mnie zamknie niechcący jak kiedyś zdarzyło się to mojej koleżance lecz ona nie ma takich dolegliwości i wystarczyło ze zadzwoniła po kolegę, o windach mogę zapomnieć, samolocie z którego nie mam jak wyjść też, gdy jeżdżę wyciągami narciarskimi i zawsze gdy ktoś się przewróci na linii to go na chwilę zatrzymują a ja dostaję mini zawału że utknę, w pociągach nowszego typu również boje się ze gdy pociąg zatrzyma się w szczerym polu i gdy nie ma otwieranych okien nie mogę w nim wytrzymać ponieważ, gdy się zatnie nie będę miała czym oddychać ani jak się wydostać zdaje sobie sprawę, że szanse są niewielkie a nawet mniejsze, ale gdy jest sytuacja taka że np pociąg zatrzyma się od razu bije mi serce i wpadam w panikę, przykładów mogę podawać mnóstwo.Wiem że gdy ktoś posiada jakąś fobię myśli w jej aspekcie irracjonalnie a niektóre rzeczy osobie zdrowej ciężko jest to pojąć umysłem, ale czy w moim przypadku nie podchodzi to pod jakąś paranoje?lekką schizofrenię?zwłaszcza że mam/miałam wcześniej opisane problemy ze zdrowiem. Przecież prawdopodobieństwo, że ktoś mnie gdzieś zamknie, zacięcie drzwi mieszkaniowych ,windy czy pociągu jest niewielkie... może powinnam chodzić do tych lekarzy do skutku...
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6113
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

16 grudnia 2015, o 23:04

Generalnie nie widzę tutaj u ciebie w tym co opisałaś paranoi ani lekkiej schizofrenii (cokolwiek w ogóle ma takie określenie oznaczać :) )
Czasem tak jest, ze jak w przeciągu życia jest wiele objawów, jakiś zachowań, to występują trudności z diagnozą, natomiast nie ma w tym co opisałaś znamion paranoi i to w sumie żadnych.
Bardziej wychodzi tutaj strach przed utratą kontroli, w pewnym sensie obawy przed zamkniętymi pomieszczeniami są formą takiego lęku.
Ja miałem wielki problem z windami, bałem się, ze się zatnę, że będe musiał czekać na wydostanie się itp. Dla mnie są to znamiona bardziej o charakterze lęku nerwicowego niż paranoicznego.

A nie masz czasem do tego tak, ze boisz się podświadomie, że może tam ci się cos stać? Lub oszalejesz od tego itp?

Co do lekarzy to cóż, ja też zwiedziłem wielu i diagnoz miałem sporo. Ale mimo to myślę, że jak już to może idź na terapię i zamiast skupiania się na diagnozie poświęć trochę czasu i wizyt na opowiedzeniu o sobie.
Czyli poczekaj z diagnozą a jakby skup się na problemach, obawach, lękach.
Z pewnego w sumie doświadczenia własnego w choćby słuchaniu ludzi z problemami wiem, iż często po pewnym czasie między wierszami, obawami wychodzą pewne konkretne problemy, strachy, lęki i na pewno o wiele łatwiej wówczas będzie dać jakąś konkretną diagnoze, ktora się trzyma kupy.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
szwagier27the
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 5 marca 2016, o 15:22

5 marca 2016, o 15:47

Ja mam to samo co hautolajf , mam klaustrofobie i te same dolegliwości i do tego jeszcze dochodzi agorafobia , żle sie czuje po za miejscem zamieszkania ( ale lęk pojawia mi sie dalej od domu minimum 50 km) ale najgorsze co mnie dręczy to że moje marzeniem jest zabrac rodzine gdzies na wakacje w ciepłe kraje (majorka itp) ale nie wsiąde do samolotu ze wzgledu na klaustrofobie ( czasami mysałem żeby sie jakos uspac zeby przeleciec jakos lot) ale ta nieszczesna agorafobia spowoduje ze cos mi sie stanie tak daleko od domu, jak sobie z tym poradzić zeby pojechać gdzie kolwiek , to zaczyna być tragiczne taka swiadomosc ze niegdzie nigdy nie pojade
Awatar użytkownika
schanis22
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

5 marca 2016, o 15:50

Witaj Szwagier , jedz na złość nerwicy , co Cię będzie jakaś nerwica ograniczyć ph ... pokaż jej co potrafisz ! Ja w Ciebie wierzę , do przodu kolego !
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
szwagier27the
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 5 marca 2016, o 15:22

5 marca 2016, o 15:54

To nie takie proste, niewyobrażam sobie wsiąść do samolotu , ja na 10 pietro na piechote pujde a do windy nie wsiąde , ta panika mnie przeraża, niewiecie czy psychoterapia cos pomoze mi z tymi lękami?
Awatar użytkownika
Kasia1977
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 250
Rejestracja: 31 stycznia 2016, o 09:31

5 marca 2016, o 20:20

Myślę, że coś pomoże...........ale najbardziej sam sobie możesz pomóc. Uważam, że powinieneś zacząć ryzykować np po jednym piętrze co kilka dni, albo nawet jak trzeba bedzie co kilka tygodni. Jak zobaczysz, że nic Ci się nie dzieje, a będzie tak na 100% dokładaj sobie po jednym piętrze, aż na dach wjedziesz :DD ja np mam lęk wysokości i jak wchodzę na jakikolwiek balkon powyżej pierwszego piętra to okrutnie kręci mi się w głowie i mam poczucie, że powinnam wyskoczyć. Doszło do tego, że u znajomych moje dzieci miały zakaz zbliżania sie do okien. Zaczęłam powolutku u siostry na czwartym piętrze wychodzić na balkon najpierw na minutke, potem na dwie itd. Po kilkunastu razach zauważyłam, że przestały trząść mi się nogi, serce nie waliło jak oszalałe. Nadal kręci mi się w głowie, ale to już nie to samo. Odczuwam niepokój, ale nie paraliżujacy lęk!!!!! Uwazam, że ryzykowanie to podstawa pozbycia się tego cholerstwa. Powodzenia!!!!!!!!!!!!!
Bo jak nie my to kto ????????
szwagier27the
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 5 marca 2016, o 15:22

6 marca 2016, o 07:12

Ale najgorsza jest myśl że jak bym wsiadł do windy i niech akurat sie zatrzyma między piętrami to będzie masakra ze mną :(
Ale musze coś zacząć ze sobą robić bo zaczynam być zakładnikiem we własnym ciele a życie ucieka
Awatar użytkownika
Kasia1977
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 250
Rejestracja: 31 stycznia 2016, o 09:31

6 marca 2016, o 08:24

Wierzę, ze tak jest. Ale pomyśl. Winda jest po to, że by przewozic ludzi, a nie zatrzymywać się, żeby kogoś na śmierć wystraszyć. To sie zdarza bardzo rzadko. Oczywiście trzeba załozyć, że jest takie prawdopodobieństwo niewielkie, ale jest, ale dokładnie takie samo jest, że spadnie Ci na głowę cegłówka jak wyjdziesz z domu, albo, że zakrztusisz się jedzeniem. Znam taką osobe, która nawet gdyby miała umrzeć z głodu nie wkładała nic do ust będąc sama w domu, tak się bała zakrztuszenia. Jadała tylko jak ktoś był obok niej. Żyje do tej pory i nigdy niczym się nie zakrztusiła. Po terapii zaczęła jeść bez osób trzecich, pomalutku,pomalutku i strach minął. Tobie też minie, ale jak to się mówi? "Bez ryzyka nie ma szampana" ;)
Bo jak nie my to kto ????????
szwagier27the
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 5 marca 2016, o 15:22

8 marca 2016, o 16:15

Mam nadzieje ze mi sie uda tego natręctwa pozbyć na zawsze, własnie zapisałem sie na psychoterapie i myśle ze mi to pomoze!
Apropo, Wszystkiego Najlepszego Kobietki w dniu Waszego Święta :cm
ODPOWIEDZ