Moje leczenie

Ten dział jest dla wszystkich, którzy którzy chcą się podzielić swoją drogą obecnego leczenia bądź całkowitego dojścia do wyzdrowienia.
Porady, wskazówki, nadzieja, to sens tego forum.
bart26
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 2216
Rejestracja: 25 lutego 2015, o 13:00

24 czerwca 2015, o 18:32

Bo to mery normalka . Nic z tym nie rob poddaj sie w gorsze dni aby cieszyc sie lepszymi . Tez mam hustawki . Najgorsze co mozna juz wiem z doswiadczenia to wpasc w frustracje gdy po kilku naprawde normalnych dniach , mamy kryzys .
DOPOKI NIE PODEJMIESZ WYSILKU , TWOJ DZIEN DZISIEJSZY BEDZIE TAKI SAM , JAK DZIEN WCZORAJSZY
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

26 czerwca 2015, o 19:35

Frustracje, obawy, lęki, brak wiary, zmęczenie, poddanie się, złość, nienawiść i jeszcze setki negatywnych myśli i emocji trzeba zamienić na pozytywne. Nadejdzie taki dzień kiedy tych dobrych będzie więcej niż złych. Zaczynamy pracę nad tym. Rano wstajemy i uśmiechamy się do siebie i do wszystkich. Pierwsze dni nie są takie łatwe, ale jak nam to wejdzie w nawyk to naprawdę jest jakoś jaśniej :) Dzień dobry wszystkim i miłego dnia :) :) :)

-- 26 czerwca 2015, o 19:35 --
Dzisiaj doszła do mnie jedna rzecz. Do tej pory byłam bardzo emocjonalna, empatyczna i uczuciowa, a teraz jakby dużo mniej. Jakby mój mózg bronił się przed odczuwaniem negatywnych emocji. To chyba naturalne. Zaczęłam tez unikać ludzi z problemami. Nie chcę słuchać o złych rzeczach i problemach innych. Chyba mam teraz taki stan umysłu. Lekka obojętność. Nie walczę z tym. Niech tak będzie. Generalnie spokój to dobre słowo na to co teraz się dzieje ze mną.
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6436
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

27 czerwca 2015, o 12:13

Mary w tym wypadku zdarza się tak zwykle z dwóch powodów albo z rozpoczecia wypierania negatywnych emocji z uwagi na to, że "o nie mogę o tym myśleć bo się będę źle czuła". Na to trzeba uważać bo to może być kolejny element ucieczki.
Nie mówię, ze tak jest u ciebie ale warto to odnotować sobie żeby nie zamknąc się CAŁKOWICIE w szczelnym kokonie przed złymi emocjami.

A drugim powodem jest to, że jest to swoiste dorastanie emocjonalne. Tak ja to nazywam bo mnie to też w którymś momencie i okresie spotkało.
Czyli jeśli do tej pory byliśmy bardzo empatyczni, wrażliwi, emocjonalni i na wszystkie problemy świata i ludzkości reagowalismy jak dziecko na Big Milka, to z czasem jak zaczynamy rozumienie działania naszych emocji, myśli zaczynamy dorastać do tego, iż rozumiemy, ze tak nie można dalej, że to nie jest ani dobre dla ludzkości i świata ani dla nas.
I zaczyna się automatyczne tonowanie tych reakcji i zarazem zatapiania się stale i ustawicznie w problemy innych ludzi a także kosmosu :D

Taki jest ciekawy dekalog, który osobiście bardzo lubię i w sumie ułozyłem sobie kiedyś podobny ale ten jest fajnie opisany:

http://www.charaktery.eu/wiesci-psychol ... C5%BCycia/
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

11 września 2015, o 13:10

Wiesz Victor też się zastanawiałam czy to czasem nie jest ucieczka od złych emocji, ale wydaje mi się, po przemyśleniu, że raczej zachodzi we mnie przemiana w stronę może bardziej egoistycznej postawy, ale zdrowszej dla mojego umysłu. Dekalog bardzo trafny i właśnie w tym kierunku zmierzam. Polecam wszystkim przeczytanie i zastosowanie :)

-- 4 sierpnia 2015, o 19:41 --
Witam po przerwie :) Z całą pewnością mogę napisać, że jest lepiej. Uogólniając żyję normalnie z epizodami zaburzenia. Dosłownie są to epizody, które właściwie nie mają już większego znaczenia. Najbardziej nerwica próbuje mnie wnerwić w temacie jazda rowerem lub intensywny spacer. Serducho wariuje i potrzebuję chwili żeby dojść do siebie, ale co najważniejsze nie rezygnuję i wsiadam na rower i za każdym razem jest to mniej intensywny "atak serca".
W sytuacjach gdzie jest tłum ludzi i duży hałas jeszcze czuję skołowanie w głowie, ale jest to już bardziej do ogarnięcia.
Nie reaguję na wszystko bardzo emocjonalnie i nadal unikam sytuacji i ludzi z problemami. Nie znaczy to, że nie czuję emocji, po prostu problemy całego świata już mnie tak nie absorbują.
Ciało też mam mniej spięte i znajduję czas na zatrzymanie się na chwilę i przeanalizowanie jak się czuję i co się ze mną dzieje. Taka większa świadomość samej siebie. Chwila relaksu i rozluźnienia ciała i umysłu.
Czas i cierpliwość i konsekwencja i mam nadzieję, że kiedyś wygram walkę z nerwicą. :)

-- 11 września 2015, o 13:09 --
Mam kota :) Od trzech miesięcy jestem posiadaczką kota rasy ragdoll. Dlaczego o tym piszę? Zaraz postaram się to wytłumaczyć. Nigdy nie miałam zwierzęcia w domu i generalnie nie byłam tego zwolenniczką. Od kiedy moje objawy z nerwicą nie dały mi normalnie funkcjonować zaczęłam myśleć o tym żeby mieć jakiegoś zwierzaka. Przez kilka miesięcy szukałam na necie a to psa a to kota. Generalnie znalazłam kota, który zachowuje się trochę jak pies więc mam dwa w jednym ;) Dla czego czułam taką potrzebę posiadanie zwierzaka nie wiem. Ja ze swoim poukładanym życiem, z pedantyczną czystością w domu i kot, który ma sierść, pewnie śmierdzi i jeszcze trzeba będzie się nim zajmować. Decyzja zapadła. Kot idealny dla mnie z charakteru. Wybieram kotkę bo jest bardziej indywidualistką od kota, trochą jak ja. Po trzech miesiącach stała się dla mnie kimś wyjątkowym. Jej ciepłe, optymistyczne podejście do życia stało się dla mnie terapią najlepszą na świecie. Jej mruczenie wprawia mnie w niesamowity nastrój. Głaskanie tego niezwykle miłego w dotyku kota sprawia, że endorfiny same się wydzielają. Od miesiąca nie miałam nawet przez chwilę objawów nerwicy. Nawet ze strony serca, które się uspokoiło. To nie mógł być przypadek, że wybrałam właśnie kota tej rasy. Możecie mi wierzyć albo nie, ale moc terapeutyczna mojej kotki jest wielka. Poczytajcie sobie o właściwościach kota :) ja teraz widzę, że to działa. Od kilku lat nie było okresu bez objawów nerwicy więc ...
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
Awatar użytkownika
stokrotka89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 314
Rejestracja: 27 kwietnia 2015, o 11:27

11 września 2015, o 13:23

Tez duzo słyszałam o terapeutycznej mocy kotów.moja koleżanka kupila brytyjczyka dla swojego synka, który ma autyzm. Także cos jest w kotkach.sama bym tez chciala mieć kota ale moja sunia nie toleruje:)

-- 11 września 2015, o 12:23 --
Tez duzo słyszałam o terapeutycznej mocy kotów.moja koleżanka kupila brytyjczyka dla swojego synka, który ma autyzm. Także cos jest w kotkach.sama bym tez chciala mieć kota ale moja sunia nie toleruje:)
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

11 września 2015, o 13:36

Nie polecam oczywiście kotów osobom, które nie lubią ich bo to generalnie chodzi o to żeby czuć się w ich towarzystwie dobrze a nie mieć jeszcze jeden powód do nerwów ;) U mnie kot był dodatkiem do leczenia się z tego goowna bo nie czarujmy się samo posiadanie czworonoga nie załatwi sprawy.
Stokrotka a Twój pies nie ma takiej mocy??? Chodzi mi oto czy nie poprawia u Ciebie samopoczucia jak np. idziesz z nim na spacer czy jak bawisz się z nim?
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
Awatar użytkownika
stokrotka89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 314
Rejestracja: 27 kwietnia 2015, o 11:27

11 września 2015, o 13:47

Ma i to duża, bo jest strasznie zwariowana:)
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

14 września 2015, o 14:20

No właśnie moja kotka też jest zwariowana, ale to ma swojej właścicielce ;) mamy naprawdę kupę śmiechu jak zacznie wariować. Daje mi dużo radości i generalnie wywołuje mnóstwo pozytywnych emocji. A przecież o to chodzi, żeby w końcu zmienić chemię mózgu i zastąpić te negatywne myśli.

-- 14 września 2015, o 14:20 --
Tak sobie myślę, że przeczytałam mnóstwo książek, czasopism, porad, cały internet przewertowałam na temat mojego zaburzenia i szczerze powiem, że nic mi to nie dało. Zastanawiałam sie dlaczego przecież jestem raczej inteligentną osobą, która czyta ze zrozumieniem, więc gdzie jest błąd. Niektóre książki czytałam po kilka razy i za każdym razem wydawało mi się, że to juz teraz wszystko się zmieni bo znam cały ten mechanizm działania nerwicy i mózgu i teraz to ja dam sobie radę. Niestety nadchodził atak, sytuacja stresowa i guzik. Znowu byłam malutka a objawy brały górę nad moim wydawałoby się oświeconym umysłem ;)
Teraz wiem, że sama wiedza to za mało. Trzeba tą wiedzę wdrożyć w życie. Czyli działanie jest tu podstawą wyjścia z tego. Bo co z tego, że bedę cały dzień o tym czytała, jak nie zrobię nic w kierunku zmiany w mózgu. Nasz mózg jest bardzo plastyczny i możemy go kształtować, ale o tym wiecie, chodzi mi o to , że to działania zostają zapisywane jako nowe ścieżki w naszym mózgu. Samo czytanie i rozważanie o tym czego to ja teraz bym nie zrobiła gdym miała atak nic wam nie da. Trzeba działać. Małymi kroczkami, ale codziennie, i systematycznie. W końcu mózg musi zrozumieć kto tu rządzi. Mój się długo bronił, ale zaczyna łapać kto tu wydaję polecenia. Także kochani do dzieła. Życie jest zbyt krótkie. Mózg jest częścią Was samych więc nie możecie mu pozwolić, żeby zachowywał się jak Wasz wróg. Przyjaźń czas zacząć od teraz. Nie jutro bo jestem zmęczona, nie za tydzień bo wtedy będę miała mniej zajęć, tylko teraz tu i natychmiast.
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
Awatar użytkownika
Jerry
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 828
Rejestracja: 14 stycznia 2015, o 17:12

16 września 2015, o 15:37

Super wiadomość :) Przy okazji zadziałałaś bardzo intuicyjnie a'propos tego kota - na jakimś amerykańskim uniwerku otworzyli pokój dla studentów z małymi zwierzątkami bo kontakt z nimi obniża poziom stresu. Także dobrze zrobiłaś :)
Nowa dostawa kozich racic z hodowli ekologicznej na Podkarpaciu. Kilogram świeżych, całych - 19 zł/kg. Kilogram świeżych, drobno mielonych - 23 zł/kg.
Pamiętajcie, że najlepsze na nerwice są z koziołka racice!
Moczymy je 2 dni w wodzie lub mleku, mieszamy z miodem i cytryną, a następnie pałaszujemy (1-2 kilogramy dziennie). Nerwica przechodzi po tygodniu, depresja po dwóch.
Zapraszam do składania zamówień.
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

26 września 2015, o 10:39

No właśnie Jerry, kiedyś żyłam jak nakręcona im więcej, szybciej, mocniej. Generalnie w adrenalinie wydawało mi się, że mogę wszystko i umysł taki jasny. Generalnie styki w końcu siadły. Rzeczywiście to był dobry pomysł z tym zwierzem. Moj kot to oaza spokoju,(nie licząc momentów jak się wścieka) która mi się udziela. Teraz już nie biegam, nie robię kilku rzeczy na raz, nauczyłam się słów " później, potem, nie teraz". Poza tym z rzeczy, których nie robiłam bo uważałam to za stratę czasu i głupotę, to oglądam jakieś durne i śmieszne filmiki na necie. 20 minut takiej sesji a człowiek taki wyluzowany i rozbawiony. Dla tego nigdy nie mów nigdy, bo nie wiadomo co będzie i do czego nas życie zmusi lub po prostu zapragniemy czegoś o czym wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli. Czasami zmiany są wręcz wskazane i wychodzą nam na dobre. Mnie wychodzą...

-- 17 września 2015, o 10:37 --
Miałam sen. Taki z tych co to dla każdej matki jest najgorszym horrorem. Obudziłam się cała mokra i wystraszona. Nie pisałabym o tym gdyby schemat był taki jak zwykle to bywało przy mojej nerwicy. Generalnie koszmary były normą. Różnica polega na tym, że dzisiaj pomimo tego, że byłam skołowana i ryczeć mi się chciało, to zabrakło jednej rzeczy, która była nieodzownym elementem. Szybkie bicie serca. Ku mojemu zdziwieniu serce pracowało normalnie. Zaczęłam myśleć, to tylko sen, synu czuje się dobrze i śpi sobie spokojnie w pokoju obok. Zasnęłam.

-- 26 września 2015, o 10:39 --
Przez ostatnie dwa tygodnie żyłam na wysokich obrotach. Przez kilka dni już czułam, że organizm zaczyna się bronić w znany już mi sposób. Zbagatelizowałam to i się doczekałam. Wczoraj miałam kryzys. Przez chwilę nawet się wystraszyłam, bo objawy były dosyć poważne włącznie z sercem, które już jakiś czas było spokojne. Poczułam się nawet załamana tą sytuacją. Całe zamieszanie trwało może pół godziny. Położyłam się z kubkiem gorącej (bo mną telepało) ulubionej herbaty i zaczęłam się wyciszać. Spokojnie to tylko ta cholera, nie daj się zwariować, ostatnie dni były ciężkie, a teraz czas na relaks. Normalna sprawa, każdy by w końcu padł na ryj nie tylko TY. Kilka spokojnych wdechów, herbata mnie rozgrzała i od razu zrobiło się milej. Powiedziałam sobie, że dam radę to tak będzie. Co mnie w tym wszytkim cieszy to to, że naprawdę nauczyłam się nad tym panować. Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Nie mam już lęku przed lękiem. Chodzi o to, że ja już się nie boje tych ataków, i że nadejdą. Jeszcze jakiś czas temu pisałam o tym, że taki lęk mam i to mnie strasznie paraliżowało. Teraz to odpuściło. Więc żaden atak nerwicowy juz nie jest mi straszny. Może sobie sobie nadejść, bo pewnie jeszcze nie raz tak będzie, a ja sobie z nim poradzę.
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
era49
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 379
Rejestracja: 23 maja 2015, o 20:05

26 września 2015, o 13:13

Trzymaj się Mary.Po dobrych chwilach,trudno zniesć kryzys,ale to tylko złe chwile,Zwycięstwo jest blisko :D
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

30 października 2015, o 14:46

Kilka tygodni bardzo dobrych bez objawów. Dzisiaj chwilowy spadek formy, ale to wszystko przez problemy zdrowotne mojej mamy. Odpoczynek i chwila relaksu. Nie nakręcam się. Wiem, że to chwilowe i poddaje się temu.
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
Awatar użytkownika
anita
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 115
Rejestracja: 15 maja 2015, o 14:44

30 października 2015, o 14:47

Tak jest! Ja dzis mialam kryzys megasny, weszlam na forum poczytalam placzki innych i sie poczulam lepiej i zmotywowana :D
usunietenazadanie
Gość

29 listopada 2015, o 16:49

Pozazdrościć tylko że tak umiecie sobie radzić z chorobą. ...
Awatar użytkownika
mary63
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 71
Rejestracja: 19 czerwca 2015, o 13:49

3 grudnia 2015, o 18:30

Czasami radzimy czasami nie!!!
Dzisiaj, po naprawdę super tygodniach bez dosłownie żadnych objawów, spadek formy. Boli mnie nie wiem co. Czy to kręgosłup od siedzenia przy biurku, czy żołądek a to generalnie sprawia, że czuję się fatalnie. Nie wiem czy to nerwica czy po prostu ból kręgosłupa promieniujący do żołądka. Jak to kurde odróżnić.
Boję się cholernie bo tak zaczynał się mój koszmar w lutym tego roku. Też na początku leczyłam się na kręgosłup a później to już z dnia na dzień było gorzej aż doszłam do stanu w którym nie mogłam w ogóle funkcjonować. Nie chcę powtórki z rozrywki bo się zachlastam.
Może ten ból kręgosłupa wyzwala u mnie niepokój a to nakręca objawy nerwicowe. Myślę, że ból jest prawdziwy, nie na tle nerwowym, tylko przy okazji tego dochodzą objawy nerwicowe typu kołatanie serca, mdłości, zawroty głowy, szalone tętno itp.
Teraz trzeba tylko w ten sposób to traktować żeby pozbyć się tych cholernych skutków ubocznych nerwicy. Dam radę. Chociaż jestem zmęczona i mam ochotę ryczeć z bezradności. Co za koszmar.
[b]... jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. MM[/b]
ODPOWIEDZ