Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
moja derealizacja
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 77
- Rejestracja: 29 kwietnia 2015, o 13:27
Dobry wieczor,bylam dzis w szkole rodzenia I caly czas Te uczucie pesymizmu ze ja mam przerabane mam DD jak ja urodze z tym gownem.caly dzien dzis sprawdzane jest ,czuje,jest,czuje.I do tego takie chwile jedziemy I Nagle ze ja Tu jestem zyje a to jest zycie ze sie toczy I take przerazenie z wylaczeniem .nie wiem czy ja sie boje zyc.ze osoba chodzi z mozgiem sobie I ze to tak wszystko jest skonstruowane.przeraza mnie dlaczego.i czasem takie uczucie o boze ja tu siedze trzeba oddychac. I jakbym nie wiedziala czy to wszystko istnieje ze czy to sie dzieje ze ten Dom tutaj stoi.ta kontrola I tozsamosc mnie przeraza.co Wy o tym sadzicie prosze piszcie.tez man takie uczucie czy Wy wogole istniejecie.czy to tez jest DD. Czy moje leki.i Ta deprecha ze nie bedzie dobrze poki to nie minie I siedzi w tym lbie.
- ddd
- Odburzony Wolontariusz Forum
- Posty: 2034
- Rejestracja: 9 lutego 2012, o 20:54
Martyna czy przeczytalas cos z tego dzialu? derealizacja-nierealnosc.html
Albo posluchalas z tego? nagrania-o-derealizacji.html
Chodzi o to zebys ty wiedziala co to jest dd i warto to przestudiowac aby samemu w koncu wiedziec, bo opisujesz standardowe objawy dd i widac ze chyba nie do konca rozumiesz czym ten stan jest.
Przeczytaj tez sobie historie vica
moja-historia-derealizacji-i-depersonal ... t3937.html
To wszystko to nie sa byle jakie teksty a naprawde dadza ci duzo rozeznania.
Albo posluchalas z tego? nagrania-o-derealizacji.html
Chodzi o to zebys ty wiedziala co to jest dd i warto to przestudiowac aby samemu w koncu wiedziec, bo opisujesz standardowe objawy dd i widac ze chyba nie do konca rozumiesz czym ten stan jest.
Przeczytaj tez sobie historie vica
moja-historia-derealizacji-i-depersonal ... t3937.html
To wszystko to nie sa byle jakie teksty a naprawde dadza ci duzo rozeznania.
(muzyka - my słowianie)
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 77
- Rejestracja: 29 kwietnia 2015, o 13:27
Rozumiem ale chyba jestem na etapie niedowierzania ze takie cos jak DD istnieje ze utknelam gdzies tamtej nocy w snie ze to choroba.kazdy wasz komentaz daje sile.mowie sobie to tylko DD ale czesto jeszcze mam zwatpienia ale pracuje nad soba staram sie!!!
-- 7 maja 2015, o 17:12 --
Hej dzis bylam na dlugim spacerze sama mimo iz czulam slabosc I jakbym miala zaraz stracic tozsamosc.powiedzcie prosze co myslicie czy Te wybudzenie dziwne to Tak die zaczela u mnie DD Bo ja caly czas lacze to z tym snem Bo mm am wrazenie ze ja utknelam w tym snie? Bo rozumiecie co innego jak zaczelas doswiadczac tego w dzien kiedy bylas normal a I zrobilo CI sie dziwnie a tu zasnelam normalna a wybudzilam sie jakbym zle ocknela sie ze snu.jak myslicie jak to wyglada?
-- 7 maja 2015, o 17:12 --
Hej dzis bylam na dlugim spacerze sama mimo iz czulam slabosc I jakbym miala zaraz stracic tozsamosc.powiedzcie prosze co myslicie czy Te wybudzenie dziwne to Tak die zaczela u mnie DD Bo ja caly czas lacze to z tym snem Bo mm am wrazenie ze ja utknelam w tym snie? Bo rozumiecie co innego jak zaczelas doswiadczac tego w dzien kiedy bylas normal a I zrobilo CI sie dziwnie a tu zasnelam normalna a wybudzilam sie jakbym zle ocknela sie ze snu.jak myslicie jak to wyglada?
-
- Gość
W stanie dd to normalne, tamie uczucie jakbys byla we snie. Po prostu jest w Tobie duzo lęku, a teraz sie dodatkowo nakrecasz, ze to cos wiecej.
-
- Gość
Tak, a to sie tyle utrzmuje bo nie dzialasz w kierunku, zeby tak nie bylo. Polecam zaczac od artykulow na forum.
- ddd
- Odburzony Wolontariusz Forum
- Posty: 2034
- Rejestracja: 9 lutego 2012, o 20:54
Mysle ze Wiktor ci najlepiej odpowiedzial jesli chodzi o czas trwania twojego zaburzenia.
Nie dziwota ze masz to taki czas skoro nic o tym nie wiedzialas a dodatkowo ty totalnie zle do tego stanu podchodzisz, nakrecasz sie itd.
Wiec nie ma w tym nic dziwnego ze to u ciebie trwa.
Nie dziwota ze masz to taki czas skoro nic o tym nie wiedzialas a dodatkowo ty totalnie zle do tego stanu podchodzisz, nakrecasz sie itd.
Wiec nie ma w tym nic dziwnego ze to u ciebie trwa.
Victor pisze:Niestety Martyno ale nawet między wierszami twojego wpisu widać, żeś zdrowa i fizycznie (badania jednak dobre) i psychicznie. Może cie to zdziwi ale tak, jesteś zdrowa psychicznie choć odcięta i zaburzona ale nadal emocjonalnie.
Sam poczatek twojego zaburzenia gdzie widac problemy natury emocjonalnej i dośc typowy pocżatek czyli nagłe odcięcie przy dużym problemie czy stresie, poprzedzony hipnagogią, która czesto jest poczatkiem strachu i odcięcia, pokazuje z czym masz nadal do czynienia.
Nie masz padaczki ani guza mózgi ani obrzęku, radze tobie uwierzyć badaniom.
Problemem jest to, ze dam sobie uciąc rękę, ze 15 lat temu nie dostałaś za bardzo wyjasnienia dla swoich stanów, moje zaburzenie (któreog już nie ma) zaczeło się 9 lat temu a jak mówiłem o swoich objawach lekarzom to 98 % z nich patrzyło na mnie jakbym miał trzecie oko i trzecią rękę wystąjącą z dupska.
I to jest twój kłopot bo zżyłas się z objawami bo nie wiedziałaś o tym pewnie nic specjalnego, twoja uwaga przesiąkła objawami. Już nie chodzi o leki bo one rzadko kiedy w pełni pomagają na objawy derealizacji i depersonalizacji.
Co do terapii i pomocy terapii to jest ona możliwa i u ciebie terapia zresztą jest potrzebna, tyle, że mówisz o tym, iż np 10 lat chodzisz na terapię a teraz z uwagi na to, że czujesz wieksze odcięcie przestałas wychodzić z domu.
A to przecież jest przeciwieństwem tego czego można nauczyc się na terapii poznawczej.
Wiec brakuje ci jednak i akceptacji objawów i może wiedzy i w ogóle akceptacji tego, ze to sa nadal zaburzenia i do tego poddajesz się temu calkowicie.
Rozumiem, oczywiście to, że po takim czasie jest ci bardzo ciężko i sama już nie wiesz co robic ale mimo 15 lat nadal robisz podstawowy błąd, wycofujesz się z uwagi na objawy oraz wkoło robisz to co kazą tobie wątpliwości co do swoich stanów i objawów.
Może będziesz miałą ochote poczytać o tym co piszemy na forum o tych stanach depersonalizacji, tu masz wpisy:
derealizacja-nierealnosc.html
a tu nagrania
nagrania-o-derealizacji.html
Masz też mozliwośc poczytania tematów o samym lęku
spis-tresci-autorami-t4728.html
a także i w tym wypadku nagrań
odburzanie-wedlug-divovica.html
Trochę tego jest ale może cię to zainteresuje.
Brakuje ci nadal podstaw i trudno mi napisac coś co mołoby cię zmotywowac do jednak podjęcia szabli w dłonie, może własnie to, ze spodziewasz się dziecka?
Zauważ prosze, że mimo tych stanów jakie opisujesz zawsze jesteś świadomazawsze czujesz, ze lub masz wrażenie ale jednak wszystko wiesz. To także pozwoli ci cieszyć się dzieckiem, choćby na intuicję, do czasu aż uzyskasz jakąś poprawę.
Bo u ciebie, mimo długiego stazu jest mozliwa poprawa ale ni eukrywam, ze ta poprawa lezy w tobie i twoich poczynaniach i nastawieniu się do samych obecnych objawów stanów DD i lęku.
(muzyka - my słowianie)
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 25
- Rejestracja: 6 marca 2015, o 16:53
Hej Martyna,
Twój post mnie bardzo poruszył. Jesteśmy w podobnym wieku, stany dd mi się zaczęły też około 15 roku życia. U mnie nie było jak u Ciebie, że konkretny dzień pamiętam jak się to zrobiło, ale mniej więcej w przeciągu kilku tygodni pod koniec podstawówki "przestałam" siebie czuć i jakby to już nigdy nie wróciło do normy, całe liceum, studia i potem, wszystko w poczuciu jakiegoś przerażającego nieistnienia, taki dłuuugi rozwlekły rozciągnięty stan derealizacji. Strasznie Cię rozumiem. Wszystkie te lata nie rozumiałam po co jestem, po co mam robić różne rzeczy, po co mam żyć, po co to wszystko, bo ja przecież i tak nie istnieję. Idę na pocztę-jak to jest, że ja idę na pocztę, jak to jest, że ta pani coś do mnie mówi, co ja tu robię, czy to krzesło istnieje, po co ja do niej coś mówię, przecież ja nie istnieję - to absolutny standard, tak wyglądało wszystko, od zajęć w szkole, rozmów z rodzicami, znajomymi, z chłopakiem jednym czy drugim. Zero motywacji do życia, uczyłam się do egzaminów bo racjonalnie rozumiałam, że muszę się nauczyć, szłam na jakieś spotkanie bo rozumiałam, że tak się robi, bo inni to robią ale zero wewnętrznego przekonania, czucia tego. Ja u siebie to wiążę z poczuciem odrzucenia. Rodzice mnie w pewnym momencie "zostawili" emocjonalnie bo mieliśmy poważne kłopoty rodzinne, które pojawiły się nagle i oni kompletnie się tym pochłonęli i ja miałam poczucie, że o mnie zapomnieli chyba. Cierpię na permanentne uczucie wstydu za siebie, że jestem jakaś niepełnowartościowa. Uciekam od siebie żeby nie czuć tego wstydu, może jest taki mechanizm wolnopłynącej derealki... Na początku tego roku postanowiłam dać sobie szansę i po prostu BYC z ludzmi, nie uciekać, nie wstydzić się, postanowiłam się polubić i zaakceptować, ogarnęłam się w pracy, zaczęłam chodzić na różne zajęcia sportowe, biegać, kurs tańca, dbać o wygląd i powiem Ci, że takie proste zadbanie o siebie bardzo mi pomogło. Chodzi o to, żeby się sobą zaopiekować, polubić siebie.
Rozumiem Twoją niemoc. To uczucie duszenia się, bycia w jakimś niewidzialnym więzieniu, z którego nikt nie potrafi Cię wyciągnąć. Bo trzeba samemu. Odwagą. Mi się udało wyjść z tego więzienia, kluczem była akceptacja siebie. Ale niestety wraca... Ostatnio znowu mam kłopot z akceptacją siebie i proszę..mam poczucie, że znowu jestem w tym więzieniu. No i że to jest permanentne uczucie snu tak jak mówisz. Jakbym nie mogła się obudzić. Bo ja nie chcę się obudzić, bo wtedy trzeba zobaczyć jakąś niewygodną rzeczywistość, a trzeba...
Jak u Ciebie z akceptacją?
pozdr
Twój post mnie bardzo poruszył. Jesteśmy w podobnym wieku, stany dd mi się zaczęły też około 15 roku życia. U mnie nie było jak u Ciebie, że konkretny dzień pamiętam jak się to zrobiło, ale mniej więcej w przeciągu kilku tygodni pod koniec podstawówki "przestałam" siebie czuć i jakby to już nigdy nie wróciło do normy, całe liceum, studia i potem, wszystko w poczuciu jakiegoś przerażającego nieistnienia, taki dłuuugi rozwlekły rozciągnięty stan derealizacji. Strasznie Cię rozumiem. Wszystkie te lata nie rozumiałam po co jestem, po co mam robić różne rzeczy, po co mam żyć, po co to wszystko, bo ja przecież i tak nie istnieję. Idę na pocztę-jak to jest, że ja idę na pocztę, jak to jest, że ta pani coś do mnie mówi, co ja tu robię, czy to krzesło istnieje, po co ja do niej coś mówię, przecież ja nie istnieję - to absolutny standard, tak wyglądało wszystko, od zajęć w szkole, rozmów z rodzicami, znajomymi, z chłopakiem jednym czy drugim. Zero motywacji do życia, uczyłam się do egzaminów bo racjonalnie rozumiałam, że muszę się nauczyć, szłam na jakieś spotkanie bo rozumiałam, że tak się robi, bo inni to robią ale zero wewnętrznego przekonania, czucia tego. Ja u siebie to wiążę z poczuciem odrzucenia. Rodzice mnie w pewnym momencie "zostawili" emocjonalnie bo mieliśmy poważne kłopoty rodzinne, które pojawiły się nagle i oni kompletnie się tym pochłonęli i ja miałam poczucie, że o mnie zapomnieli chyba. Cierpię na permanentne uczucie wstydu za siebie, że jestem jakaś niepełnowartościowa. Uciekam od siebie żeby nie czuć tego wstydu, może jest taki mechanizm wolnopłynącej derealki... Na początku tego roku postanowiłam dać sobie szansę i po prostu BYC z ludzmi, nie uciekać, nie wstydzić się, postanowiłam się polubić i zaakceptować, ogarnęłam się w pracy, zaczęłam chodzić na różne zajęcia sportowe, biegać, kurs tańca, dbać o wygląd i powiem Ci, że takie proste zadbanie o siebie bardzo mi pomogło. Chodzi o to, żeby się sobą zaopiekować, polubić siebie.
Rozumiem Twoją niemoc. To uczucie duszenia się, bycia w jakimś niewidzialnym więzieniu, z którego nikt nie potrafi Cię wyciągnąć. Bo trzeba samemu. Odwagą. Mi się udało wyjść z tego więzienia, kluczem była akceptacja siebie. Ale niestety wraca... Ostatnio znowu mam kłopot z akceptacją siebie i proszę..mam poczucie, że znowu jestem w tym więzieniu. No i że to jest permanentne uczucie snu tak jak mówisz. Jakbym nie mogła się obudzić. Bo ja nie chcę się obudzić, bo wtedy trzeba zobaczyć jakąś niewygodną rzeczywistość, a trzeba...
Jak u Ciebie z akceptacją?
pozdr
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 77
- Rejestracja: 29 kwietnia 2015, o 13:27
Powiedzcie jakie badania sobie zrobić by byc penym ze jest sie zdrowym fizycznie.mialam eeg.ekg zwykle.2 lata temu tomografię.morfologia co miesiąc bo jestem w ciąży dno oka.bylam u laryngologa,ale nie zbadal mi blednika przeswietlenie zwykle szyji wykazalo niestabilność w dwóch kręgach.mam zawroty i bol w szyji boje się ze mam tam jakiś zator bo czuje ucisk przy samej glowie.jestem po wypadku samochodowym w 2000 roku gdzie miałam obrzęk mózgu.ktore wyniki dają gwarancje.napiszcie
-- 10 maja 2015, o 19:56 --
Witam pannanikt,odbicie lustrzane.akceptacja zero.bylam odrzucona i niekochana przez rodziców.brat byl wszystkim dla nich.nie czułam sie bezpiecznie.po latach ojciec oświadczył mi ze chce sie ze mną kochać!!!!zaczelam stawiać dobie za duże wymagania.przejmowanie sie opinia innych.ja chyba nie akceptuje tego ze żyje.je jestem osova w tym zyciu ze musze to wszystko odczuwac byc tu zyc ze mam mozg i serce.mam wrażenie ze jestem w filmie ze to rola i nie ma śmierci cierpienia i chorób.stad może to wylaczenie jakas forma bezpieczeństwa i jak dojdzie do mnie taka rzeczywista myśl ze to się dzieje naprawde ze ja zyje i wszystko może mnie spotkac nie ma do konca gwarancji czuje przerazajaca panikę i wylaczenie!!! Akceptacja własnego wyglądu również 0,podejmowanie decyzji brak zdecydowania totalnie. Brak akceptacji do życia.,do tego jak to wszystko jest stworzone i do czego zmierza.pozdrawiam goraco
-- 10 maja 2015, o 19:56 --
Witam pannanikt,odbicie lustrzane.akceptacja zero.bylam odrzucona i niekochana przez rodziców.brat byl wszystkim dla nich.nie czułam sie bezpiecznie.po latach ojciec oświadczył mi ze chce sie ze mną kochać!!!!zaczelam stawiać dobie za duże wymagania.przejmowanie sie opinia innych.ja chyba nie akceptuje tego ze żyje.je jestem osova w tym zyciu ze musze to wszystko odczuwac byc tu zyc ze mam mozg i serce.mam wrażenie ze jestem w filmie ze to rola i nie ma śmierci cierpienia i chorób.stad może to wylaczenie jakas forma bezpieczeństwa i jak dojdzie do mnie taka rzeczywista myśl ze to się dzieje naprawde ze ja zyje i wszystko może mnie spotkac nie ma do konca gwarancji czuje przerazajaca panikę i wylaczenie!!! Akceptacja własnego wyglądu również 0,podejmowanie decyzji brak zdecydowania totalnie. Brak akceptacji do życia.,do tego jak to wszystko jest stworzone i do czego zmierza.pozdrawiam goraco
-
- Gość
Ja wam powiem, ze jak sie zaczynam zastanawiac co to jest wlasciwie dd i czy to wlasnie mialam, to wtedy do mnie wraca.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 77
- Rejestracja: 29 kwietnia 2015, o 13:27
Właśnie tak divam zawsze to kontroluje i poprzedzone jest to myślami i uczuciem.
-- 14 maja 2015, o 21:10 --
Dodam april ze chyba ta ciaza ma wpływ na moja dd bo gdy dojdzie do mnie świadomość ze ja rzeczywiście jestem w ciąży ze to się dzieje naprawde i te zagrożenia i poród tracę świadomość i nie dowierzam jakby to się nie działo naprawde.czemu tak się dzieje.znow mnie to wszystko przeroslo.czy to nerwica której sie poddalam.od następnej środy rozpoczynam terapie.dziekuje za wasze posty.
-- 14 maja 2015, o 21:10 --
Dodam april ze chyba ta ciaza ma wpływ na moja dd bo gdy dojdzie do mnie świadomość ze ja rzeczywiście jestem w ciąży ze to się dzieje naprawde i te zagrożenia i poród tracę świadomość i nie dowierzam jakby to się nie działo naprawde.czemu tak się dzieje.znow mnie to wszystko przeroslo.czy to nerwica której sie poddalam.od następnej środy rozpoczynam terapie.dziekuje za wasze posty.
- April
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 704
- Rejestracja: 11 września 2014, o 18:47
Divam tez tak mam, jak tylko zaczynam rozmyslac o DD to od razu ja mam
Martyna bedzie dobrze, ja mam 2 dzieci, w tym jedno z matrixa
i jak na nie patrze to tez sie zastanawiam jak to jest mozliwe, ze to moje dzieci i ze je urodzilam 

Martyna bedzie dobrze, ja mam 2 dzieci, w tym jedno z matrixa

