22 lutego 2025, o 17:37
U mnie teraz (3 nawrót), po 9 latach spokoju zaczęło się od choroby mamy, potem dzik wleciał we mnie jak jechałem samochodem. Po wypadku z dzikiem po kilku dniach dostałem pierwszego ataku paniki. Minęło kilka spokojnych dni i następny atak paniki. Potem po około tygodnia zachorowałem na zapalenie krtani gdzie zacząłem tracić głos. No i to ostatnie przelało szale goryczy. Zacząłem mierzyć nachalnie temperature ciała, bać się że stracę głos przez chrype. Wtedy któregoś dnia choroby obudziłem się odrealniony i w ogólnym stanie jak Ty opisujesz. Bałem się wyjść z domu, do pracy, pojechać sam do sklepu oddalonego o 2 km. Totalna apatia, brak emocji, ogromny lęk. Jakby kończyło mi się życie. Uczucie że już wariuje, obcość świata. Moje życie nagle zaczęło wyglądać jak jakis smutny film.
Nie dałem się, mimo mega lęku chodziłem do pracy po. 12 godzin. Do tego ogrom objawów somatycznych Mimo, że czułem się fatalnie i myślałem że tam zejdę. W międzyczasie byłem kilka razy u psychologa. Uczucie które opisujesz czyli mega zmęczenia, oszołomienia, dezorientacji i tak nie są mi obce. Pewnie po wyjściu z psem i zamknięciu drzwi od domu poczułeś się jakbyś wypil z 4 piwka dosłownie parę minut szybciej co? Takie zagubienie, oszolomienie. Jakbyś zaraz miał się zapaść, zgubic....
Teraz? W porównaniu z początkiem jest mega różnica, choć leki tak jak brałem na początku tak biorę bez żadnych zmian. Choć dalej jest lipa, dalej szukam w sobie nowych chorób i objawów. Dalej mam w sobie niepokój. Dalej nie mam emocji i dalej trzyma mnie choć słabiej odrealnienie i DP. Są dni dobre, są dni słabe w których myślę że cofam się do początku...
Też mam problem z umyciem się (choć teraz już mniejszy), na początku biegunka pierwsze dwa tygodnie. Całkowity brak apetytu. Nie chcę mi się golić, dbać o siebie. Spodnie mogę nosić tydzień te same. Po prostu teraz nie zwracam w ogóle na to uwagi.
Spoko, jak coś śmiało pisz. To co mogę to podpowiem
Nie będę kłamał, początki są mega trudne. Też już myślałem, że życie mi się kończy.. nie potrafiłem tego zrozumieć że głowa potrafi takie rzeczy...