Uwaga :)
W nabliższych dniach, mogą czasowo występować problemy z chatem.

3 lata z dd, brak poprawy wręcz przeciwnie.

Czyli nie objawy, nie historie, nie porady ale rozmowy na tematy pośrednio bądź bezpośrednio związane z derealizacją.
Regulamin forum
W tym dziale nie piszemy objawów, historii, wątpliwości dotyczących samej DD i jej leczenia.
Tutaj rozmawiamy na tematy ogólnie powiązane z derealizacją.
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

3 lipca 2017, o 18:04

No i tak jest po tych 3 latach, zero poprawy tylko jeszcze gorzej, wieksze odciecie. Stracilem na to wszystko ochote, wiele rzeczy jest juz dla mnie kompletnie bez znaczenia, plany, cele, marzenia zniknely.
user009
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 336
Rejestracja: 8 lutego 2017, o 15:03

3 lipca 2017, o 18:48

Mi od początku DD zniknęły, tyle że mogę sobie przypomnieć :)
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

5 lipca 2017, o 21:54

Jedyne co teraz jest to bezsens, zycie bez celu, marzen, planow.
Awatar użytkownika
marianna
Zaufany Użytkownik
Posty: 1999
Rejestracja: 23 kwietnia 2014, o 23:47

6 lipca 2017, o 00:07

Guett pisze:
5 lipca 2017, o 21:54
Jedyne co teraz jest to bezsens, zycie bez celu, marzen, planow.
A masz w ogóle takie momenty że się zapominasz, zapominasz o objawach i ich jakby nie ma?
*** JEŚLI KTOŚ MI ODPOWIADA TO "CYTUJCIE" BO JA POTEM GUBIĘ WĄTKI ***

http://www.zaburzeni.pl/25-etapow-trwania-nerwicy-wg-kamienia-t4347.html
http://www.zaburzeni.pl/spis-tresci-autorami-t4728.html
STRACH PRZED UTRATĄ KONTROLI ITD:
http://www.zaburzeni.pl/strach-przed-smiercia-szalenstwem-i-utrata-kontroli-t427.html
VIDEO:
https://www.youtube.com/watch?v=8KrCjT6b1VI&feature=youtu.be
SPIS MYSLI NATRETNYCH/LEKOWYCH:
http://www.zaburzeni.pl/zbior-naszych-natretnych-mysli-i-obrazow-myslowych-t4038.html
SPIS OBJAWOW SOMETYCZNYCH/LEKOWYCH:
http://www.zaburzeni.pl/nerwica-objawy-mala-encyklopedia-naszych-objawow-wpisz-sie-t3492.html
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

6 lipca 2017, o 00:34

Z tym ze zapominam tak, odrywam sie, ale i tak nawet wtedy nie ma odczucia ze objawow nie ma mimo nie skupiania sie.
Nawet podczas kierowania gdzie skupiam sie na drodze i nie ma czasu by o czyms pomyslec to i tak nie ma czegos takiego
Awatar użytkownika
marianna
Zaufany Użytkownik
Posty: 1999
Rejestracja: 23 kwietnia 2014, o 23:47

6 lipca 2017, o 01:51

Mnie ze 2 lata z wielką pomoca Victora zajęło, żeby dojść do wniosku że objawy są efektem kontrolowania ich.
I że funkcjonowanie z nimi, "dawanie rady" i stała podswiadoma kontrola i napięcie, obawa, to jedno,
a kompletne zajecie sie czymś i zapominanie o nich nawet na pół minuty to co innego.

Chodzi o te ułamki sekund, o te pół minuty a nie o długotrwałe równiez stresowe skupienie się na prowadzeniu.
Zwłaszcza że sam pisałeś że te objawy Ci wtedy dokuczają, więc to nie jest to o czym mówię guciu.
I te że właśnie ułamki sekund, minut kiedy na chwilę kompletnie umysł wyłacza kontrole bo sie na chwilkę czyms zaabsorbował
są wrotami do wyzdrowienia bo pokazują nam osobiscie, naocznie że to jednak jest możliwe.
Potem wracamy oczywiście do objawów kontroli i obaw.
Te chwile mogą być niezauważalne więc pomijane ale są bardzo bardzo istotne.
*** JEŚLI KTOŚ MI ODPOWIADA TO "CYTUJCIE" BO JA POTEM GUBIĘ WĄTKI ***

http://www.zaburzeni.pl/25-etapow-trwania-nerwicy-wg-kamienia-t4347.html
http://www.zaburzeni.pl/spis-tresci-autorami-t4728.html
STRACH PRZED UTRATĄ KONTROLI ITD:
http://www.zaburzeni.pl/strach-przed-smiercia-szalenstwem-i-utrata-kontroli-t427.html
VIDEO:
https://www.youtube.com/watch?v=8KrCjT6b1VI&feature=youtu.be
SPIS MYSLI NATRETNYCH/LEKOWYCH:
http://www.zaburzeni.pl/zbior-naszych-natretnych-mysli-i-obrazow-myslowych-t4038.html
SPIS OBJAWOW SOMETYCZNYCH/LEKOWYCH:
http://www.zaburzeni.pl/nerwica-objawy-mala-encyklopedia-naszych-objawow-wpisz-sie-t3492.html
user009
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 336
Rejestracja: 8 lutego 2017, o 15:03

7 lipca 2017, o 12:37

na początku działo, wiem, że to temat, który utworzył Guett, ale też go wykorzystam :D

Podświadomie wiedziałęm jak robić były 'niby przebłyski( nigdy100% tak jak było)' ale nie czułęm się na siłach, żeby wrócić do pracy, wróciłem, bo mówili (rób wszystko normalnie nie rób z siebie kaleki) no cóz, ja po prostu nie czułem się na siłach, nie twierdziłem, że jest coś gorzej, przez stres etc.
a nawet w pracy zapominam jestem 'skupiony na czynnosci' znaczy nie mam myśli, po prostu robie czynnosc... i nie jest lepiej, zeby byc skupiony musze jakoś poczuć bodzce na ciele, smak nie wiem i generować mysli w stylu 'oo spójrz jak ładnie smarujesz tą kanapkę, kroisz pomidora, robisz herbate, ona robi kap kap' whatever, to jedyny spósób żeby się chyba skupić, ale wtedy no to jest SLOW MOTION turbo!.

Jak patrze i robie to jakbym to robił, ale mnie nie było ? na początku DD byłęm za szybą mimo to bardizej czułem wykonywana czynność.
Nie ma szyby, nie ma.. objawów wzrokowych, wszystko jest normalnie, ale jakby bodźce nie docierały do emocji, reakcji w pełni, nie ma tej 'nakładki' na ludzi.
Ale nie moge się skupić jakbym zapomniał jak...

Albo wyłączam myśli i robie czynność wtedy myśli jest 0 ! albo muszę robić w sposób wyżej wspomniany, tylko wtedy jestem trochę bardziej w glowie i mniej czuje ciało. Jakbym zapomniał jak to jest się skupić... Jakieś pro tipy ?
Wiem, że nie mam ale jakbym miał 3-4 części osobne mózgu, które moge osobno kontrolować tak się czuje.

marianna chodziłaś do pracy mając dd? jeśli tak to jak się skupiałaś ? gdzie jest ten balans. Jak zacząłem z DD, to potrafiłem tak zrobić, że codziennie wieczorem czułem się lepiej, później wmówiłem sobie, że nie akceptuje tylko walcze, teraz wiem, że to nie prawda :D

U mnie to niby DD, zaczeło sie dużo wcześniej(dopiero pewnego poranka wszystko było już inaczej), tylko jakby ja je kontrolowałem(zgoniłem,że od myślenia męczy mi się mózg, więc i oczy i tak jak odpuszczałem, to wyglądało normalnie nawet nie myślałem, że zrobi się z tego DD) i miałem to w powazaniu, i cieszyłem się bo byłem obrażony na cały świat (nawet nie wiem za co, znaczy chyba wiem :D ale to śmieszne)
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

8 sierpnia 2017, o 18:23

Nie wiem co już o tym wszystkim myśleć (heh), to co się ze mną dzieje wydaje mi się niemożliwym. Jest tak źle, że nie mam najmniejszego pojęcia co zrobić. I nie umiem zebrać w słowa tego jak obecnie to wszystko odbieram, a raczej nie odbieram.
Nic już nie odczuwam, żadnych zmian otoczenia, smaku, nawet swojego ciała, nie wspominając o emocjach.
Mimo, że działam (bo tak naprawdę działam, mimo tego cholernego stanu, funkcjonuje, olewam, nie daje mu wartości, spycham na drugi plan, nikt mi nie powie że nie) to jest ciągle coraz gorzej. Smutne ale niestety prawdziwe.
Czasami powątpiewam w dd, może to jakieś schorzenie neurologiczne skoro non stop ten się pogarsza. Jak sobie patrzę na czas wstecz, to dwa lata temu było dobrze, naprawdę dobrze, rok temu też nawet nawet. No a obecnie.... jakiś kosmos.

Ja tego stanu nie analizuje (to że opisuje objawy to jest normalne a nie wynikiem analizy, przecież nie da się nie odczuwać tego jak jest, nie mogę od tak przestać tegp syfu czuć), wszystko leci w złyym kierunku.
Na przełomie roku zanotowałem tak przeogromny regres, że głowa mała.

Zastanawia mnie to często czemu inny to mają, dochodzi do pewnego stopnia, i zaczyna im mijać. Mi to przyszło, doszło do tego pewnego stopnia i poszło jeszcze dalej...

Po co ja to wssystko robie skoro żadnyych efektów z tego nie mam.
Straciłeem jakikolwiek sens na życie, nawet nie mam ochoty, chęci, motywacji by wyjść z tego.
Życie jest gówniane... a nie piękne
user009
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 336
Rejestracja: 8 lutego 2017, o 15:03

8 sierpnia 2017, o 23:53

Co zmieniłeś w ostatnim roku?
Doszedł jakiś nałóg czy coś ?
Bardziej sie denerwujesz, irytujesz ?



Powiem CI szczerze, ja działałem wczesniej duzo mniej, schodziło 100 razy lepiej, bo skupialme sie na tym, żeby sie nie skupiać, albo generować dobre mysli.
Później ludzie pisali zajmij sie życiem przejdzie szybciej, no nie, bo dawałem pole do popisu mysla itp. Bo z tyłu głowy gdzies bylo mam DD.


Nie wiem co Ci napisać, ale widze dużo gorszę podejście choć się nie dziwie, ja ostatnio troche sięgnałem dna i to mi pomogło.
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

9 sierpnia 2017, o 12:07

Obecnie jest dużo gorsze podejście, masz racje, ale denerwuje mnie to że jest o wiele gorzej, że nic nie idzie w kierunku zejścia tego stanu. Nie wiem czy mogę to nazwać irytacją, poddenerwowaniem bo i tak zaraz odpuszczam gdy nachodzą mnie takie momenty.

I jestem już przeogromnie zmęczony, tym że cała moja praca idzie na marne, że nie widzę żadnych pozytywnych efektów.
Awatar użytkownika
Olalala
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1707
Rejestracja: 17 grudnia 2015, o 08:36

9 sierpnia 2017, o 14:39

marianna pisze:
6 lipca 2017, o 01:51
Mnie ze 2 lata z wielką pomoca Victora zajęło, żeby dojść do wniosku że objawy są efektem kontrolowania ich.
I że funkcjonowanie z nimi, "dawanie rady" i stała podswiadoma kontrola i napięcie, obawa, to jedno,
a kompletne zajecie sie czymś i zapominanie o nich nawet na pół minuty to co innego.

Chodzi o te ułamki sekund, o te pół minuty a nie o długotrwałe równiez stresowe skupienie się na prowadzeniu.
Zwłaszcza że sam pisałeś że te objawy Ci wtedy dokuczają, więc to nie jest to o czym mówię guciu.
I te że właśnie ułamki sekund, minut kiedy na chwilę kompletnie umysł wyłacza kontrole bo sie na chwilkę czyms zaabsorbował
są wrotami do wyzdrowienia bo pokazują nam osobiscie, naocznie że to jednak jest możliwe.
Potem wracamy oczywiście do objawów kontroli i obaw.
Te chwile mogą być niezauważalne więc pomijane ale są bardzo bardzo istotne.
Marianna, możesz napisać coś więcej o tych objawach, które są efektem kontrolowania ich. Wydaje mi się, że mam bardzo podobny problem. Jak się z tym ostatecznie uporałaś?
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 638
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

9 sierpnia 2017, o 20:15

Guett .. gdy wstajesz rano, otwierasz oczy.. jaka jest pierwsza twoja myśl?
Ja otwieram oczy, rozglądam się po pokoju i patrzę na wszystko czy dalej ostrość taka jak była, czy dalej jest odrealnienie czy minęło. . Wydaje mi się że właśnie to ta presja to trzyma, ta myśl która rozpoczyna dzień i utrzymuje się do końca; ciągła presja ze go nie mija , ciągła presja ze nic się nie zmienia .. To właśnie ta presja jest zgubna . Nie chodzi o to ile to mamy i czy jest gorzej czy niż kieds czy lepiej , nadawanie presji sobie samemu ze to już tyle lat , że się k.wa staram a nie wychodzi , że nie widać poprawy , to ciągle dobrowolne utrzymywanie tego stanu nie ma co się oklamywac :) mówimy ze walczymy , że odbudzanie trwa pełna gęba, ze nie myślimy nie analizujemy a prawda jest taka ze każdą sekunda przepełniona jest tym odrealnieniem i myślami o niej. To to trzeba zmienić;, nie próbować się jej pozbyć na siłę bo upór utrzymuje nas w tym stanie
Per aspara ad astra
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

9 sierpnia 2017, o 20:49

Takie sprawdzanie czy to jest zaraz po obudzeniu się miałem gdzieś na początku tej chorej przygody, czyli gdzieś tak na jesieni 2014, i trochę pewnie w 2015.
obecnie gdy się rano budzę, to myślę o zajęciach danego dnia, co muszę zrobić, o obowiązkach.
Nie sprawdzam czy dalej jest to wszystko, bo wiem że i tak jest. Więc bez sensu byłoby myślenie o tym zaraz po przebudzeniu.
Awatar użytkownika
1987
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 234
Rejestracja: 17 stycznia 2016, o 19:23

11 sierpnia 2017, o 19:20

Motywację odbiera brak progresji. Na początku była wielka motywacja bo się myślało że pójdzie po sznurku schematem jak u innych, ale jak mija rok dwa czy trzy bez żadnych prześwitów to zaczyna się frustracja. Gdyby pojawiały się prześwity regularnie to człowiek by wiedział że mimo że jest dd to podąża w dobrym kierunku to umacnia wiarę. Bez progresji człowiek zastanawia się czy robi to dobrze i jest jedna wielka presja z analizą czy może robisz coś źle. U mnie właśnie mija 2 lata i też mam wrażenie czasem jak bym się cofał, ale innego wyjścia nie ma trzeba próbować. Bardzo wiele u siebie widzę podobnego zniechęcenia co Guett. Mogę Ci tylko dać wskazówkę że miałem jeden przebłysk z 5sek to prawie mi głowa wybuchła ze szczęścia jak bym wygrał w totka, odzyskał życie :) ale też daje do myślenia jak bardzo oczekiwało się "tego prześwitu" to znaczy że nie było akceptacji tak do końca. Trzeba poustawiać sobie tak żeby wyłączyć to pieprzone "oczekiwanie". Nie bój sie Guett bedzie dobrze tylu ludzi już miało taki stan świadomości kiedy byli przekonani że z tego nie wyjdą, a jednak.
Święty Graal leczenia DP/DR - post121195.html#p121195
Nerwica serca - post88841.html#p88841
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 727
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

17 sierpnia 2017, o 20:11

1987, mądrze piszesz, masz sporo racji.
Ale ja już sam nie wiem co powwoduje tak ogromne dd. Żyje, robię to co do mnie należy, mimo tego że jest okropnie źle a wszystko jak psu w ....
Z perspektywy czasu jak na to wszystko popatrze, to było lepiej. Dwa lata temu, rok temu.... a obecnie.... nigdy tak źle nie było.
Jakiś kosmos, nie wiem co już się ze mną dzieje, nic do mnie nie dociera, nie wiem co mnie otacza.

Mimo tego, że działam (nawet nie zwracam uwage na to) to ciągle jest gorzej.
Nie da się nie czuć objawów, więc proszę nie piszcie mi, że w kółko jest analiza.
Tego nie da się nie odczuć, że odcięcie i wszystkie objawy się zaostrzyły.

Tak ogólnie nie miałem żadnego przebłysku. Nie wiem czy bym go poczuć z takim widzeniem...


Im dłużej to mam to ze wszystkim jest gorzej. Z widzeniem, ogólnie z psychiką i fizycznością.

Też niie wiem co się stało obecnie z moją wyobraźnią, z wizualizacją obrazów myślowych, tak jakby coś się popsuło...
Nic nie mogę sobie wyobrazić, te obrazy myślowe (jak bywają czasem) są takie jakieś dziwne... nie umiem tego opisać. Wcześniej było z tym znacznie lepiej.
kobieta luźna w udach każdego dnia szukam powodów, chociaż jednego by rano wstać z łóżka, ale i tak nie znajduje takiego.

Tego nie można nazwać zyciem... zamiast mieć z niego jakoś przyjemność tracę ponad 3 lata życia, a będzie zapewne więcej.
ODPOWIEDZ