Witam wszystkich!

Tutaj możesz się przedstawić, napisać coś o sobie.
ODPOWIEDZ
Binia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 16 stycznia 2020, o 00:49

17 stycznia 2020, o 11:37

Od niedawna jestem na forum, przeczytałam już wiele, wiele postów, które potwierdzają moje objawy związane z nerwicą lękową, natręctw. Byłam tydzień temu u psychiatry, który również stwierdził, że mam problemy nerwicowo lękowe. Zaczęło się od tego, że pół roku po urodzeniu córki zasiedziałam się w domu, nie miałam specjalnego zajęcia poza zajmowaniem się dzieckiem. Moje myśli krążyły wokoł wielu tematów, które mnie stresowały i nakręcały, ale radziłam sobie z nimi. Po nowym roku bardzo się pogorszyło, wpadłam w panikę, że mogę mieć guza mózgu skoro brakuje mi czasem słów, ale chwilę później poszłam o krok dalej, że mam chorobę psychiczną. Pojawiła się derealizacja, depersonalizacja. Na początku łatwiej było mi nad tym zapanować i raz na jakiś czas wracałam do normalności tłumacząc sobie, że to nerwy. Już po wizycie u psychiatry stwierdziłam, że jednak to choroba psychiczna i że chyba słyszę jakieś odgłosy. Fakt faktem, mam bardzo wyczulony słuch. Córka oddycha, a ja czasem słyszę to jako piszczenie. Odkąd zaczęłam wsłuchiwać się w każdy odgłos, coraz częściej słyszę jakieś piśnięcia, jak jest większy hałas to mam wrażenie jakby jakieś dzwieki się spomiędzy niego wydobywały. Już nie wiem, czy mi się to wydaje, czy dzieje się naprawdę. Raz przestraszylam się, czy ptaki, które słyszę, że śpiewają, śpiewają naprawdę, więc czasem teraz mam wrażenie, że ptak cwirknir. Czuję, że mogłabym sobie poradzić z nerwica, jednak boję się, że te odgłosy, które nie wiem, czy słyszę, bo mój mózg jest tak wyczulony, że rejestruje każdy dźwięk i to czasem mocno wyostrzony dlatego słyszę to, czy mi się po prostu wydaje, czy rzeczywiście jest to już choroba psychiczna. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.
usunietenaprosbe
Gość

17 stycznia 2020, o 13:31

Hej :) Gdyby była to choroba psychiczna to nie zastanawiałabyś się nad tym czy rzeczywiście coś słyszysz tylko byś była pewna tego, że słyszysz :) Czyli nie pisałabyś tu o swoich obawach tylko polowałabyś na ćwierkające ptaki :) Sama jestem już prawie rok z dzieckiem w domu więc łączę się z Tobą w cierpieniu nerwicy ale jednocześnie uwierz, że to nie choroba psychiczna tylko nakręcanie się i da się wrócić do życia bez tej całej szopki :)
Binia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 16 stycznia 2020, o 00:49

17 stycznia 2020, o 20:31

LadyAmalthea pisze:
17 stycznia 2020, o 13:31
Hej :) Gdyby była to choroba psychiczna to nie zastanawiałabyś się nad tym czy rzeczywiście coś słyszysz tylko byś była pewna tego, że słyszysz :) Czyli nie pisałabyś tu o swoich obawach tylko polowałabyś na ćwierkające ptaki :) Sama jestem już prawie rok z dzieckiem w domu więc łączę się z Tobą w cierpieniu nerwicy ale jednocześnie uwierz, że to nie choroba psychiczna tylko nakręcanie się i da się wrócić do życia bez tej całej szopki :)
Dzięki! Dobrze to ujęłaś, to właśnie mam wrażenie, że jest jakaś szopka 😁 no nic, odkąd wmawiam sobie, że nic mi nie jest, nagle wszystkie objawy na raz potrafiły się przytrafiać, ale pobiegałam i chociaż na trochę zrobiło się lepiej🙂 trzymaj się ciepło! 🙂
ODPOWIEDZ