
Wpadłam na to forum przypadkiem już na początku roku. Zmagam się od października 2015r. z naglącym parciem na pęcherz (teraz to szereg dolegliwości z układem pokarmowym, silne ataki paniki, stany depresyjne, zmiany nastroju, płaczliwość, chyba nawet agorafobia) i byłam wtedy na etapie poszukiwania w Internecie informacji na temat tego czy może to być na tle nerwowym. Kojarzyłam te parcie na pęcherz z taką przyczyną, ponieważ identyczne uczucie towarzyszyło mi ok. 2 miesiące przed maturą. Na maturze próbnej po słowach nauczycielki: "pamiętajcie, że to są prawie 3 godziny bez możliwości wyjścia oraz skorzystania z toalety" dostałam silnego ataku paniki, połączonego z derealizacją i silną potrzebą wyjścia z sali i przeogromnym parciem na pęcherz.
Obecnie mam 21 lat i jestem na 3 roku studiów dziennych, a każdy silny atak paniki spotyka mnie na zajęciach. Jestem osobą przygotowaną na każde zajęcia, mającą zawsze wszystkie obecności, a studia to moje jedyne zajęcie (w przerwach dorywcze prace). Chcąc dociągnąć je do końca zostałam zmuszona skorzystać z tymczasowego przyjmowania leków, ponieważ przed każdym wyjazdem na uczelnię (mam ok. 40 min pociągiem + 40 min autobusem) byłam roztrzęsiona, płakałam i łykałam ziołowe środki, popijając melisą. To była moja pierwsza wizyta u psychiatry (diagnoza: zespół lęku panicznego) i obecnie od prawie 2 tygodni biorę Escitil, a także przed ważnym referatem/ zaliczeniem - Cloranxen (z obawy o uzależnienie wzięłam na razie cztery 5mg tabletki). Uznałam, że zniosę wszystkie skutki uboczne, byle spróbować jakkolwiek wyciszyć emocje do końca licencjatu.
Postanowiłam nie odwiedzać tego forum jako czytający gość, ale chcę razem z Wami wszystkimi uczestniczyć w dojściu do stanu równowagi psychicznej. Zatem witam wszystkich
