Czy ktoś mi pomoże? Potrzebuję wytłumaczenia pewnych zjawisk. Otóż mam nerwicę, to wiadomo. Przez ostatnie dwa czy trzy tygodnie gruntownie zapoznałam się z wiedzą teoretyczną w tym temacie i zaczęłam oswajać lęk, racjonalizować objawy i wychodzić lękowi na przeciw. Wydawało mi się i nadal mi się wydaje, że dobrze sobie radzę. Wiele objawów mi minęło, bez lęku robię rzeczy, które wcześniej były problemem. Jestem przekonana, wierzę w to, że nic mi się nie stanie, nie zemdleję, nie stracę panowania nad sobą. Ogólnie sytuacja jest teraz taka, że mam od kilku dni duży stres związany z chorobą członka rodziny, myślę, że pogodziłam się z tym, że odejdzie, bo szykuję się na to odo dawna. Byłam dziś z wizytą w szpitalu, dostałam lekki atak lęku dwa razy. I teraz moje pytanie - czy skoro ja wiem, że nic mi się nie stanie, że to tylko nerwy powodują, że mam nogi z waty, serce bije szybciej i chcę uciec z danego miejsca......to powiedzcie, czy to jakiś kryzys czy po prostu normalna reakcja na stres...Ogólnie myślę, że trzymam się nieźle, ale tak bym chciała wiedzieć na jakim etapie tej mojej nerwicy jestem..Wiem, brak cierpliwości. To nie tyle brak cierpliwości co zagubienie.
Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
lęk w szpitalu
- ola36
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 91
- Rejestracja: 7 grudnia 2015, o 12:34
Cześć 
Czy ktoś mi pomoże? Potrzebuję wytłumaczenia pewnych zjawisk. Otóż mam nerwicę, to wiadomo. Przez ostatnie dwa czy trzy tygodnie gruntownie zapoznałam się z wiedzą teoretyczną w tym temacie i zaczęłam oswajać lęk, racjonalizować objawy i wychodzić lękowi na przeciw. Wydawało mi się i nadal mi się wydaje, że dobrze sobie radzę. Wiele objawów mi minęło, bez lęku robię rzeczy, które wcześniej były problemem. Jestem przekonana, wierzę w to, że nic mi się nie stanie, nie zemdleję, nie stracę panowania nad sobą. Ogólnie sytuacja jest teraz taka, że mam od kilku dni duży stres związany z chorobą członka rodziny, myślę, że pogodziłam się z tym, że odejdzie, bo szykuję się na to odo dawna. Byłam dziś z wizytą w szpitalu, dostałam lekki atak lęku dwa razy. I teraz moje pytanie - czy skoro ja wiem, że nic mi się nie stanie, że to tylko nerwy powodują, że mam nogi z waty, serce bije szybciej i chcę uciec z danego miejsca......to powiedzcie, czy to jakiś kryzys czy po prostu normalna reakcja na stres...Ogólnie myślę, że trzymam się nieźle, ale tak bym chciała wiedzieć na jakim etapie tej mojej nerwicy jestem..Wiem, brak cierpliwości. To nie tyle brak cierpliwości co zagubienie.
Czy ktoś mi pomoże? Potrzebuję wytłumaczenia pewnych zjawisk. Otóż mam nerwicę, to wiadomo. Przez ostatnie dwa czy trzy tygodnie gruntownie zapoznałam się z wiedzą teoretyczną w tym temacie i zaczęłam oswajać lęk, racjonalizować objawy i wychodzić lękowi na przeciw. Wydawało mi się i nadal mi się wydaje, że dobrze sobie radzę. Wiele objawów mi minęło, bez lęku robię rzeczy, które wcześniej były problemem. Jestem przekonana, wierzę w to, że nic mi się nie stanie, nie zemdleję, nie stracę panowania nad sobą. Ogólnie sytuacja jest teraz taka, że mam od kilku dni duży stres związany z chorobą członka rodziny, myślę, że pogodziłam się z tym, że odejdzie, bo szykuję się na to odo dawna. Byłam dziś z wizytą w szpitalu, dostałam lekki atak lęku dwa razy. I teraz moje pytanie - czy skoro ja wiem, że nic mi się nie stanie, że to tylko nerwy powodują, że mam nogi z waty, serce bije szybciej i chcę uciec z danego miejsca......to powiedzcie, czy to jakiś kryzys czy po prostu normalna reakcja na stres...Ogólnie myślę, że trzymam się nieźle, ale tak bym chciała wiedzieć na jakim etapie tej mojej nerwicy jestem..Wiem, brak cierpliwości. To nie tyle brak cierpliwości co zagubienie.
-
Wiktor
- Administrator
- Posty: 6548
- Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54
Posiadanie w głowie teorii to jedna rzecz, wdrażanie to druga a trzecią jest to, ze aby trwająca nerwica ustąpiła potrzeba na to czasu 
innymi słowy mając nadal nerwicę, mogłas zareagowac na szpital lękiem, atakiem paniki czy jakimiś nasilonymi objawami bądź myślami. Nie ma sensu z takich powodów dołowac się, że coś jest nie tak z nerwica i naszymi poczynaniami ku temu aby poprawić sobie życie.
Nerwica = się zwiększona wrażliwość na rozmaite bodźce, jak stresy, informacje o chorobach, czy choćby szpitale.
innymi słowy mając nadal nerwicę, mogłas zareagowac na szpital lękiem, atakiem paniki czy jakimiś nasilonymi objawami bądź myślami. Nie ma sensu z takich powodów dołowac się, że coś jest nie tak z nerwica i naszymi poczynaniami ku temu aby poprawić sobie życie.
Nerwica = się zwiększona wrażliwość na rozmaite bodźce, jak stresy, informacje o chorobach, czy choćby szpitale.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne cytaty.
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie
Moja krótka wizytówka: wstanczyk.pl
Moja strona o Odburzaniu i Psychologii Racjonalnej - Świadomej, a także usługach: emocjobranie.pl
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie
Moja krótka wizytówka: wstanczyk.pl
Moja strona o Odburzaniu i Psychologii Racjonalnej - Świadomej, a także usługach: emocjobranie.pl
-
kataryna86
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 101
- Rejestracja: 26 października 2015, o 15:09
Wiem co czujesz, kilka miesięcy po usunięciu martwej ciąży, do tej pory jak wchodzę do jakiejkolwiek przychodni to nogi mi sie trzęsą. Ja mam nerwicę a konkretnie zaburzenia adaptacyjne wywołane traumatycznym przeżyciem. Na pewno to kiedyś minie 
https://www.youtube.com/watch?v=sDKhOgc9Xq0
-
ana
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 37
- Rejestracja: 30 listopada 2015, o 08:16
Nie wiem czy tak do końca minie, bo ja zawsze jak wchodzę do......... przedszkoli to mam dziwne odczucia. Nie jest to do końca lęk, ale jakiś dyskomfort psychiczny, obawy, nawrót wspomnień z przedszkola, chęć wyjścia stamtąd (ciężko to opisać). Problemy z "nerwami" miałam już wtedy - wymioty, bóle brzucha, płacz, histeria - od poniedziałku do piątku. Oczywiście uznawano mnie za rozkapryszonego dzieciaka i tyle
Ale takie atrakcje spowodowały szereg komplikacji na przyszłość.
To moje odczucie jest odległe od lęku, więc może nie powinnam tego porównywać. Wiem jednak, że atak lęku możesz dostać gdziekolwiek i wcale sam szpital nie musiał być tego powodem, lecz padło na niego z przypadku:)
To moje odczucie jest odległe od lęku, więc może nie powinnam tego porównywać. Wiem jednak, że atak lęku możesz dostać gdziekolwiek i wcale sam szpital nie musiał być tego powodem, lecz padło na niego z przypadku:)
