Hej, zastanawiam się nad rozpoczęciem leczenia, bo od dłuższego czasu czuję, że jest coraz ciężej. Czy ktoś z Was przechodził przez terapię albo leczenie farmakologiczne i może powiedzieć, jak to wyglądało „od środka”?
Szczerze mówiąc, trochę obawiam się leków. Przy okazji — polecicie kogoś sprawdzonego w Krakowie? Psycholog, psychoterapeuta albo psychiatra.
Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Psychoterapia
-
Kot
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 21
- Rejestracja: 21 sierpnia 2024, o 21:55
Hej! Oczywiście, gdy czujesz, że jest coraz ciężej, nie czekaj, umów się na psychoterapię. To przecież nie jest skazanie- gdy nie będzie Ci pomagało, zrezygnujesz albo zmienisz psychoterapeutę. Ja dopiero za trzecim razem( przy trzecim „ataku” lęku, a wypadał co kilka lat) trafiłem na psychiatrę, który rozpoznał OCD i wdrożył leki, zalecił psychoterapię. Poszedłem na terapię psychodynamiczną, pomogła mi, ale teraz wiem, że znacznie lepsza byłaby w moim przypadku CBT (poznawczo-behawioralna). Z perspektywy czasu, wiem, że warto działać i coś robić. Pozdrawiam! Powodzenia!
-
Kot
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 21
- Rejestracja: 21 sierpnia 2024, o 21:55
Hej! Oczywiście, gdy czujesz, że jest coraz ciężej, nie czekaj, umów się na psychoterapię. To przecież nie jest skazanie- gdy nie będzie Ci pomagało, zrezygnujesz albo zmienisz psychoterapeutę. Ja dopiero za trzecim razem( przy trzecim „ataku” lęku, a wypadał co kilka lat) trafiłem na psychiatrę, który rozpoznał OCD i wdrożył leki, zalecił psychoterapię. Poszedłem na terapię psychodynamiczną, pomogła mi, ale teraz wiem, że znacznie lepsza byłaby w moim przypadku CBT (poznawczo-behawioralna). Z perspektywy czasu, wiem, że warto działać i coś robić. Pozdrawiam! Powodzenia!
-
Heranma
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 24
- Rejestracja: 21 lipca 2023, o 08:17
Brałam 4 lata, zrezygnowałam kilka miesięcy temu. Na psychoterapię nie chodziłam, sama dużo czytam o depresji, nerwicy. U mnie to rodzinne. Moje trzy siostry leczą się już ponad 10 lat. Trzeba dużo się edukować, zrozumieć mechanizmy choroby. Ja przeszłam bardzo ciężkie chwile. Teraz też czasem wracają jak idzie jesień i zima, ale wiem już z czym mam do czynienia. W Krakowie polecam zapisanie się tu
-
Michał1988
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 47
- Rejestracja: 17 maja 2025, o 23:45
No ciekawie się to czyta, tak co kilka lat to zbawienie, ja miewałem po kilka w ciągu dnia, panika, lęk, płacz. Przeszedłem dwa załamania nerwowe na lekach i nie było tak kolorowo na początku. Leki też trzeba dobrać, to nie tak, że łykasz pigułkę i dzień jest wspaniały. Miałem takie stany że poczułem dziwny zapach i myślałem, że to koniec, a tabsy pogłębiły to jeszcze bardziej. Zanim mózg dostosuję lek to trzeba przygotować się na masakrę. Kilka miesięcy temu było 3 załamanie ale już bez leków, jakiś się udało, co nie zmienia faktu, że dalej nie jest kolorowo. Mowa o terapii, tylko po co terapia i opowiadanie o dzieciństwie jak załamanie nie ma nic z tym wspólnego. Psychiatra mówił mi, że jedni idą przez życie jak taran a inni są wrażliwi, pamiętliwi i kumulują to wszystko w sobię. W moje głowie nagromadziło się tego tyle, że pewnego dnia powiedziało stop! A było to ponad 4 lata temu. Mówią, że Depresja przechodzi i można z tym żyć, zgadzam się ale zawsze już gdzieś z tyłu głowy to będzie i nigdy już nie będziesz żyć na 100% To bujda, że ktoś wyszedł z tych stanów, naprawdę tylko ukrył to głębiej i dobrze się maskuje. Trzeba sprawę postawić jasno! To choroba i to przewlekła, nie obwiniają się, że cię spotkało nie jesteś wyjątkowa, inni też to mają.
2 załamania nerwowe! Kuracja na Efectinie ER75. 
-
Kot
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 21
- Rejestracja: 21 sierpnia 2024, o 21:55
Hej Michał. Źle to napisałem...ja co kilka lat to miałem właśnie takie totalne zjazdy, kiedy świat się walił i przez 1-3 miesiące myślałem, że to już koniec, derealizacja, ogromny lęk. Taki zwykły lęk, myśli-straszaki są stałymi towarzyszamiMichał1988 pisze: ↑27 lutego 2026, o 09:38No ciekawie się to czyta, tak co kilka lat to zbawienie, ja miewałem po kilka w ciągu dnia, panika, lęk, płacz. Przeszedłem dwa załamania nerwowe na lekach i nie było tak kolorowo na początku. Leki też trzeba dobrać, to nie tak, że łykasz pigułkę i dzień jest wspaniały. Miałem takie stany że poczułem dziwny zapach i myślałem, że to koniec, a tabsy pogłębiły to jeszcze bardziej. Zanim mózg dostosuję lek to trzeba przygotować się na masakrę. Kilka miesięcy temu było 3 załamanie ale już bez leków, jakiś się udało, co nie zmienia faktu, że dalej nie jest kolorowo. Mowa o terapii, tylko po co terapia i opowiadanie o dzieciństwie jak załamanie nie ma nic z tym wspólnego. Psychiatra mówił mi, że jedni idą przez życie jak taran a inni są wrażliwi, pamiętliwi i kumulują to wszystko w sobię. W moje głowie nagromadziło się tego tyle, że pewnego dnia powiedziało stop! A było to ponad 4 lata temu. Mówią, że Depresja przechodzi i można z tym żyć, zgadzam się ale zawsze już gdzieś z tyłu głowy to będzie i nigdy już nie będziesz żyć na 100% To bujda, że ktoś wyszedł z tych stanów, naprawdę tylko ukrył to głębiej i dobrze się maskuje. Trzeba sprawę postawić jasno! To choroba i to przewlekła, nie obwiniają się, że cię spotkało nie jesteś wyjątkowa, inni też to mają.
Pozdrawiam serdecznie. Wszystkiego dobrego!
