Brawo!KamilG pisze: ↑16 sierpnia 2026, o 19:09Witam,
Dużo się dowiedziałem o lęku i nerwicy czytając wasze posty. Dziękuje za podzielenie się doświadczeniami
Opiszę jak to wygląda u mnie i co mi pomaga.
Stany lękowe towarzyszą mi praktycznie od zawsze. Choć na ogół były to zaledwie epizody towarzyszące jakimś zdarzeniom z życia. Moje dzieciństwo było stresujące. Dorosłe życie do niedawna też.
Stało się tak że niedawno zmieniłem diametralnie to jak podchodzę do mojego jestestwa. Rozwód spowodował, że musiałem ogarnąć życie na nowo, postanowiłem że tym razem zrobię to dobrze. Zacząłem ćwiczyć trzy razy w tygodniu, wprowadziłem dietę i zacząłem uczyć się medytacji. Wszystko było pięknie przez jakieś dwa miesiące.
Zaczęło się w weekend. Sobotę spędziłem na wizycie u mamy i było miło. Niedziela tez była przyjemna, jeździłem motocyklem i bawiłem się świetnie. Coś się stało w niedzielę w nocy. Ni stąd, ni z owąd nie mogłem zasnąć, a jak już sen zaczynał przychodzić organizm mnie wybudzał jakbym był w stanie zagrożenia. Męczyłem się tak przez cały tydzień, starałem się dalej pracować i funkcjonować normalnie. W Środę uderzył mnie pierwszy stan odrealnienia. Serce mocno mi biło i robiło mi się słabo. Kolejnego dnia od samego rana męczyły mnie ataki lęku i myśli destrukcyjne. Lęk był tak mocny iż myślałem że tracę zmysły. W domu bałem się odkręcić wodę w kranie. Na jakiekolwiek myśli o zrobieniu rzeczy , które do tej pory sprawiały mi przyjemność organizm reagował atakami paniki. Proste czynności mnie przerażały.
Do całej sytuacji podszedłem analitycznie jak to zwykle mam w zwyczaju. Zacząłem prowadzić dziennik objawów, kontynuowałem medytacje i ze wszystkich sił trzymałem się myśli, że to przecież tylko moja głowa że stany lękowe mnie nie definiują. Analizowałem rzeczy , które lęk łagodzą i te , które lek pogłębiają. Stworzyłem listę rzeczy łagodzących objawy i używałem ich jak narzędzi do łagodzenia objawów.
Po kilku tygodniach mój sen dalej pozostawia wiele do życzenia (śpię po 4-5h snem rwanym) ale panuję nad stanami lękowymi na tyle że jestem w stanie funkcjonować prawie normalnie. Nauczyłem się niejako ignorować lęk. Racjonalizować go. A gdy to nie pomagało miałem swoją "zbawienną" listę rzeczy, które mi pomagają. Wróciła radość z czynności sprawiających mi przyjemność. Już się nie czuję jakbym miał do końca życia być nieszczęśliwy.
Nie jestem ekspertem. Nie jestem psychologiem. Z moich doświadczeń wyciągnąłem jeden wniosek: Jeżeli lęk jest irracjonalny (chociaż jest nadal prawdziwy, przecież go czujemy) trzeba mu przywalić racjonalnością i analizą (byle nie obsesyjną)
Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Strach przed...ile mamy strachów i czego się boimy? :)
-
Nostromo
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 50
- Rejestracja: 2 października 2025, o 14:10
