Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Sport wyczynowy a nerwica

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ODPOWIEDZ
hetman999
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 22 marca 2016, o 13:55

26 sierpnia 2025, o 11:17

Hej,
Jestem wyczynowym sportowcem z wieloletnim doświadczeniem. Naszą niechcianą przyjaciółkę nerwicę też znam od lat, ale przez długi czas się nie widywaliśmy. Najwyraźniej zatęskniła za mną i stąd ten post...

Doskonale rozumiem cały ten mechanizm, to jak to działa i jak należy postępować, żeby wyjść z tego bagienka, ale mam wrażenie, że trening wyczynowy mocno mi w tym przeszkadza.

Niełatwo nagle odstawić aktywność, jeśli trenuje się 5-6 razy w tygodniu. To, że ta zmora wróciła nie jest związane z wysiłkiem, ale zauważam, że teraz ten sam wysiłek powoduje, że nerwica nie mija, a nawet się następnego dnia nasila.

Układ współczulny i jego przeciążenia dają różne symptomy, ale dla mnie sport to życie i nagłe porzucenie go jest trudne do przyjęcia.
Nie wspomnę już o mięśniach i kondycji całego organizmu.

Czy byliście w podobnej sytuacji? Będę wdzięczny za wszelkie sugestie.
Pozdrawiam
prymas007
Świeżak na forum
Posty: 22
Rejestracja: 16 grudnia 2016, o 15:05

26 sierpnia 2025, o 11:47

też tak miałem i w sumie zmuszałem się do sportu, bałem się że jak zostanę w domu to już niego nie wyjdę :) z czasem nawet mi to pomagało na inne objawy nerwicy. w sumie organizm po wysiłku zachowuje się podobnie jak podczas albo po ataku paniki, więc nawet łatwiej było ignorować objawy nerwicy.
na początku to było bardzo trudne, miałem wrażenie, że rozgrywam 2 mecze w tym samym czasie, jeden z realnym przeciwnikiem, a drugi w swojej głowie z samym sobą, żeby tam w ogóle być. z czasem było coraz lepiej. moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić to ignorować to wszystko i robić dalej swoje na tyle na ile jesteś w stanie.
hetman999
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 22 marca 2016, o 13:55

26 sierpnia 2025, o 13:00

Dzięki. Jestem w stanie dalej trenować tak samo. O zawał czy inne takie się nie boję (bardziej mnie męczy sfera psychiczna - myśli, skrzywione emocje), ale mocny trening obciąża organizm i czuję to następnego dnia.
I koło się zamyka.

Mówi się, że układ współczulny musi odpocząć. Hmm, jak ma odpocząć wyczynowy sportowiec? Po treningu przez godzinę czuję się świetnie - wyrzut endorfin, jest super. No, ale później niestety wychodzi ta ciemniejsza strona.

Aktywność sportowa jest zalecana w zaburzeniach. Nie jestem jednak pewien, czy uprawianie sportu siłowego (w normalnym czasie wzmacnia organizm) pozwoli mi wyjść z zaburzenia, czy będę jednak musiał mocno odpuścić.
Awatar użytkownika
Jonizator
Nowy Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 24 lutego 2024, o 15:41

26 sierpnia 2025, o 15:23

hetman999 pisze:
26 sierpnia 2025, o 13:00
Dzięki. Jestem w stanie dalej trenować tak samo. O zawał czy inne takie się nie boję (bardziej mnie męczy sfera psychiczna - myśli, skrzywione emocje), ale mocny trening obciąża organizm i czuję to następnego dnia.
I koło się zamyka.

Mówi się, że układ współczulny musi odpocząć. Hmm, jak ma odpocząć wyczynowy sportowiec? Po treningu przez godzinę czuję się świetnie - wyrzut endorfin, jest super. No, ale później niestety wychodzi ta ciemniejsza strona.

Aktywność sportowa jest zalecana w zaburzeniach. Nie jestem jednak pewien, czy uprawianie sportu siłowego (w normalnym czasie wzmacnia organizm) pozwoli mi wyjść z zaburzenia, czy będę jednak musiał mocno odpuścić.
Też jestem sportowcem, który bardzo dużo trenuje i wyjeżdżam często na zawody, wiem z czym się mierzysz, bo też przez to przechodziłem.
Wysoka aktywność na poziomie 5-6x/week, generuje bardzo duży wyrzut kortyzolu, który w stanach depresyjnych, nerwicowych czy OCD jest i tak bardzo wysoki. Jednakże, zdaję sobie sposób, że ograniczenie aktywności lub zmniejszenie ich natężenia może być dla Ciebie frustrujące. Warto jednak w pierwszej kolejności zająć się głową i formą psychiczną, a dopiero po stabilizacji zacząć wdrażać mocne jednostki treningowe.

1. To co teraz powinieneś dla siebie zrobić to wizyta u psychiatry i realizacja tego co zaleci lekarz (psychoterapia, farmakoterapia).
2. Zrób sobie okres roztrenowania i treningu bazowego w niskich strefach tętna (nie wiem co trenujesz, więc mówię to z poziomu kolarza/biegacza).
Jeśli trenujesz siłowo czyt. kulturystyka, trójbój etc., to duże ciężary generują potężne wyrzuty kortyzolu i OUN jest przeciążony. To nasila zaburzenie i powoduje błędne koło.
3. Odstaw mocną kawę i ogranicz ją do 1 filiżanki dziennie słabej kawy.
4. Odstaw przedtreningówki, boostery testosteronu, mace, żeńszeń i inne tego typu środki, które pobudzają ośrodkowy układ nerwowy (nie wiem czy dodatkowo stosujesz SAA?).
5. Nie trenuj wcześnie rano jak kortyzol jest wysoko, tylko w godzinach popołudniowych, ale też nie samym wieczorem, żeby wyciszyć organizm.

Jeśli chciałbyś porozmawiać i potrzebujesz dodatkowego wsparcia, chętnie Ci go udzielę, głowa do góry :) !
hetman999
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 22 marca 2016, o 13:55

26 sierpnia 2025, o 18:14

Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
Nigdy nie brałem sterydów. Ostatnio, po zawodach zostałem nawet przebadany przez Polską Agencję Antydopingową. Wynik mnie nie zaskoczył - uczciwość przede wsystkim.

Do lekarza się nie wybieram, mam już spore doświadczenie w kwestiach nerwiowych i wiem, że tabletki nie są rozwiązaniem.

Kawka - oj, tak. Jej odstawienie zawsze bardzo mnie boli, a robię to tylko w momencie, kiedy czuję, że nadszedł taki czas. Kawka działa na mnie świetnie, ale ma też swoją ciemną stronę.

Dźwigam duże ciężary, to prawda. Jest już po sezonie, może więc rzeczywiście czas na chwilę oddechu.

Jesteś na forum, więc zaburzenie zapewne nie jest Ci obce. Chciałbym jeszcze zapytać, czy po wdrożeniu luzowania treningów i oczywiście stosowaniu podstawowych zasad pracy z nerwicę zauważyłeś postęp.
A może, jesteś już po? :)
Awatar użytkownika
MESJASZ
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 7 września 2024, o 08:53

26 sierpnia 2025, o 20:44

Połowa mojego życia to był trening siłowy. Niestety nie ma na niego miejsca w nerwicy wegetatywnej. Zamieniłem dźwiganie ciężarów na jogę (czy po prostu jakieś tam pochodne wygibasy). I jest mi z tym dobrze. Mimo wszystko, nie było to jakieś bardzo wartościowe hobby i choć wiele mi z początku dało w życiu (ukształtowało charakter, dało pewności siebie) to może i lepiej dla zdrowia że z tym skończyłem. Wychodzenie z nerwicy wegetatywnej to przywrócenie równowagi autonomicznej oraz przebudowanie połączeń mózgowych, wspieranie układu przywspółczulnego. Być może mimo ciągłej stymulacji układu współczulnego treningiem siłowym ciągle mógłbyś z tego wyjść, ale prawdopodobnie sobie tym tylko pogłębisz nerwicę, a jeżeli nie to zrobisz sobie mocno pod górkę.
hetman999
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 22 marca 2016, o 13:55

26 sierpnia 2025, o 21:05

MESJASZ pisze:
26 sierpnia 2025, o 20:44
Połowa mojego życia to był trening siłowy. Niestety nie ma na niego miejsca w nerwicy wegetatywnej. Zamieniłem dźwiganie ciężarów na jogę (czy po prostu jakieś tam pochodne wygibasy). I jest mi z tym dobrze. Mimo wszystko, nie było to jakieś bardzo wartościowe hobby i choć wiele mi z początku dało w życiu (ukształtowało charakter, dało pewności siebie) to może i lepiej dla zdrowia że z tym skończyłem. Wychodzenie z nerwicy wegetatywnej to przywrócenie równowagi autonomicznej oraz przebudowanie połączeń mózgowych, wspieranie układu przywspółczulnego. Być może mimo ciągłej stymulacji układu współczulnego treningiem siłowym ciągle mógłbyś z tego wyjść, ale prawdopodobnie sobie tym tylko pogłębisz nerwicę, a jeżeli nie to zrobisz sobie mocno pod górkę.
Dzięki za odpowiedź.
No takie mam właśnie wrażenie. Odczuwam to następnego dnia, chociaż treningi, które teraz robię nie są tak ciężkie jak te zimowe (bez przerobionej zimy, w lecie nie ma czego szukać na stadionie).

Patrząc w stecz, nerwica często mijała na jakichś wyjazdach, gdzie można było zmienić otoczenie myślowe i... odpocząć od treningów.
Awatar użytkownika
MESJASZ
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 7 września 2024, o 08:53

26 sierpnia 2025, o 21:15

prymas007 pisze:
26 sierpnia 2025, o 11:47
Moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić to ignorować to wszystko i robić dalej swoje na tyle na ile jesteś w stanie.
Edit: w kontekście nerwicy lękowej - okej. Jeżeli chodzi stricte o nerwicę wegetatywną, to najgorsze co możesz zrobić
ODPOWIEDZ