Pytanie

Dział dla osób, które zażywaniem narkotyków, np. marihuany, dopalaczy, mefedronu, amfetaminy doprawili się stanów lękowych, czy też depresyjnych.
Jeżeli Twoim głównym problemem jest odrealnienie po "narksach" to dział o derealizacji znajduje się Tutaj
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

24 stycznia 2019, o 12:04

A napiszcie mi, czy w schizofrenii występuje analiza? Bo raz mi się wydaje to absurdalne, a raz lęk jest tak silny, że boję się, że w to wierzę.
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

24 stycznia 2019, o 18:19

Na zakończenie. Dajcie mi poradę. Analizować czy pomimo leku nie przejmować się tym i nie myśleć? Bo ja już nie wiem co myśleć. Jedna strona mojej osobowości wie, że to dzieje się w mojej głowie, a druga stara się w to wierzyć. I pojawia się przygnębienie i strach. Nie wiem czy mam polurojenia, urojenia czy mam lekka schizofrenię czy już fisiuje. Nie mam klasycznych napadów paniki przy leku, tylko czuje się zagubiony i przygnębiony. Już nic nie wiem. Napiszcie mi tylko jak sobie z tym radzić.
Awatar użytkownika
Wiktor96
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 87
Rejestracja: 24 maja 2018, o 16:03

24 stycznia 2019, o 21:04

Stiwilonder pisze:
24 stycznia 2019, o 18:19
Na zakończenie. Dajcie mi poradę. Analizować czy pomimo leku nie przejmować się tym i nie myśleć? Bo ja już nie wiem co myśleć. Jedna strona mojej osobowości wie, że to dzieje się w mojej głowie, a druga stara się w to wierzyć. I pojawia się przygnębienie i strach. Nie wiem czy mam polurojenia, urojenia czy mam lekka schizofrenię czy już fisiuje. Nie mam klasycznych napadów paniki przy leku, tylko czuje się zagubiony i przygnębiony. Już nic nie wiem. Napiszcie mi tylko jak sobie z tym radzić.
Hej. Mi też się czasem zdarzało nasłuchać i oczytać tylu rad że sam już nie wiedziałem co robić. Wtedy proponuje kierować się najprostszą zasadą - wszystkie moje działania w zaburzeniu mają iść w stronę odpuszczania, braku kontroli, nie analizowaniu, byciu sobą. Czyli jeśli nie wiem co robić, to nie robię nic. Wyciszam umysł, i przekierowuje uwagę na jakieś zajęcia. Tylko nie nerwicową uwage i napięcie, tylko już na spokojnie odrzucając chęć kontroli.
TWARDE UPADKI BO WYSOKIE LOTY

Moje wyjście z nerwicy
Awatar użytkownika
tapurka
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 538
Rejestracja: 15 czerwca 2018, o 17:51

25 stycznia 2019, o 09:43

Stiwilonder pisze:
24 stycznia 2019, o 18:19
Na zakończenie. Dajcie mi poradę. Analizować czy pomimo leku nie przejmować się tym i nie myśleć? Bo ja już nie wiem co myśleć. Jedna strona mojej osobowości wie, że to dzieje się w mojej głowie, a druga stara się w to wierzyć. I pojawia się przygnębienie i strach. Nie wiem czy mam polurojenia, urojenia czy mam lekka schizofrenię czy już fisiuje. Nie mam klasycznych napadów paniki przy leku, tylko czuje się zagubiony i przygnębiony. Już nic nie wiem. Napiszcie mi tylko jak sobie z tym radzić.
Przyjmować myśli o schizofrenii tak jak każde inne myśli. Co robisz jak pomyślisz sobie że chyba bierze Cię przeziębienie? Albo ciekawe czy dzisiaj będzie padać? No jakakolwiek myśl... przychodzi i odchodzi. Akceptujesz że przyszła, spoko, jest jedną myślą z milionów dziennie. Czyli akceptacja. Potem "przepuszczenie" jej przez ciało i umysł. Wejdź, zapraszam, jak już przyszłaś to wejdź do mojego mózgu. Myśl wejdzie i zaraz pójdzie, a jakbyś jej nie otworzył drzwi to by dzwoniła i pukała, krzyczała "wpuść mnie". Więc bez zbędnej analizy, kto to , a po co przyszedł, a co chce. Otworzyć drzwi. Im szybciej wejdzie tym szybciej sobie pójdzie ;col Poza tym bądź gotowy na to że ta myśl jeszcze nie raz może przyjść, ale nic Ci nie zrobi, bo to tylko myśl. Głupia, czy straszna, dziwna, czy śmieszna, myśl jak każda inna.
Umysł to wspaniały sługa, ale niebezpieczny władca.
Awatar użytkownika
Peja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 25 maja 2014, o 13:13

2 lutego 2019, o 21:50

Miałem podobnie naczytałem się o jakiś głupotach przyszedł lęk i wkrętke mam już prawie drugi rok. Typowe zachowanie lękowe coś poczytałeś przyszedł lęk i zostało w głowie. A teraz trwa błędna analiza zamiast to olać i tyle...
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

22 lutego 2019, o 08:37

No i dupa. Cały czas obsesyjnie myślę o tych drzewach jak na nie patrzę. Nie mam problemu z wychodzeniem z domu ani w kontaktach międzyludzkich, tylko z tym nie mogę się uporać. Do tego dochodzi nie tyle lęk, bo się specjalnie nie boję, ale takie mega przygnębienie płynące z głowy, jakbym już nie umiał się cieszyć z niczego i widział przyszłość w czarnych barwach. Strasznie pesymistycznie. Czy w schizofrenii mogą być same urojenia bez żadnych głosów? Jestem praktycznie pewien, że to mam, bo człowiek zdrowy psychicznie by się nie zastanawiał nad takimi rzeczami, jakie poruszyłem w temacie. Pójdę chyba do czuba po receptę na jakieś antydepresanty albo benzodiazepiny, bo te obsesyjne myśli mnie wykańczają. I non stop czuję kłucie w bańce :(.
Awatar użytkownika
kamil89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 13 stycznia 2019, o 16:33

22 lutego 2019, o 11:40

Ale wiesz, że w nerwicy pojawia się również tzw. magiczne myślenie. Nie masz żadnej schizofrenii. Po prostu lęki. Uwierz mi ja tez mam takie obsesjne myśli. Np dlaczego używam mydła po toalecie. Skąd wiem co w danym momencie robić..uwierz to bardzo męczące. I nie wiem jakie masz urojenia. I czy znasz definicję urojenia.
100 mg Zoloft
30 mg Mirzaten
50 mg Ketrel
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

22 lutego 2019, o 12:39

No jak to jakie kolego. Prowadzę wewnętrzną batalię/analizę czy możliwe jest to, że drzewa mnie obserwują itp. :D Chociaż czasami miewam przebłyski, że to niemożliwe, że jakbym komuś o tym powiedział to by mnie wyśmiał i miałby rację, że to nielogiczne, ale mimo wszystko czasem mam wrażenie, że może tak być. Przecież nie mogę tego wykluczyć na 100%!!! Nikt przy zdrowych zmysłach nie zastanawiałby się nad taką oczywistością. Chyba, że to jest jakaś świadoma schizofrenia... Tzn. mój umysł wie, że realnie tak nie jest i to niemożliwe, ale w to wierzy jakby to było jego rzeczywistością. Czyli reasumując świat nie zwariował, tylko ja. Sam już nie wiem. Wiem na pewno to, że mój organizm wypracował sobie dziwny nawyk, a mianowicie: w momencie patrzenia na drzewa pojawia się przygnębienie, to dziwne uczucie płynące z głowy, którego nie potrafię opisać i takie tępe kłucie, jakby ktoś od środka wbijał mi szpilę w mózg. Niby część mnie wie, że to nad czym się zastanawiam jest śmieszne i nielogiczne, ale z drugiej strony nachodzą mnie wątpliwości i zaczynam myśleć wręcz przeciwnie. Co ciekawe nie miewam jakichś chorych jazd związanych z ludźmi (ani śledzenia, ani czytania w myślach, ani świadomości, że ktoś mnie truje, chce zabić, że jestem Cezarem czy Lincolnem, bo po prostu jest to dla mnie absurd hehe), a czytałem, że to jest "konik" schizofreników. Tym bardziej mnie dziwi to wszystko. To wszystko jest takie męczące, że szkoda gadać.
Awatar użytkownika
Nerwyzestali
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1233
Rejestracja: 19 czerwca 2018, o 13:41

22 lutego 2019, o 12:53

Stiwilonder pisze:
22 lutego 2019, o 12:39
No jak to jakie kolego. Prowadzę wewnętrzną batalię/analizę czy możliwe jest to, że drzewa mnie obserwują itp. :D Chociaż czasami miewam przebłyski, że to niemożliwe, że jakbym komuś o tym powiedział to by mnie wyśmiał i miałby rację, że to nielogiczne, ale mimo wszystko czasem mam wrażenie, że może tak być. Przecież nie mogę tego wykluczyć na 100%!!! Nikt przy zdrowych zmysłach nie zastanawiałby się nad taką oczywistością. Chyba, że to jest jakaś świadoma schizofrenia... Tzn. mój umysł wie, że realnie tak nie jest i to niemożliwe, ale w to wierzy jakby to było jego rzeczywistością. Czyli reasumując świat nie zwariował, tylko ja. Sam już nie wiem. Wiem na pewno to, że mój organizm wypracował sobie dziwny nawyk, a mianowicie: w momencie patrzenia na drzewa pojawia się przygnębienie, to dziwne uczucie płynące z głowy, którego nie potrafię opisać i takie tępe kłucie, jakby ktoś od środka wbijał mi szpilę w mózg. Niby część mnie wie, że to nad czym się zastanawiam jest śmieszne i nielogiczne, ale z drugiej strony nachodzą mnie wątpliwości i zaczynam myśleć wręcz przeciwnie. Co ciekawe nie miewam jakichś chorych jazd związanych z ludźmi (ani śledzenia, ani czytania w myślach, ani świadomości, że ktoś mnie truje, chce zabić, że jestem Cezarem czy Lincolnem, bo po prostu jest to dla mnie absurd hehe), a czytałem, że to jest "konik" schizofreników. Tym bardziej mnie dziwi to wszystko. To wszystko jest takie męczące, że szkoda gadać.
No a jakby cię obserwowały, to coś to zmienia?
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

22 lutego 2019, o 15:55

Ta, pewnie chcą się zaprzyjaźnić... Ja o dupie ty o słupie. Jak ktoś będzie miał inną konkluzję dotyczącą mojego pytania, bardzo proszę o komentarz ;).
Awatar użytkownika
kamil89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 13 stycznia 2019, o 16:33

22 lutego 2019, o 15:59

Ja mimo wszystko upieram się, że to są lęki. Zdajesz sobie sprawę, że to jest śmieszne i nielogiczne. Nie wiem czy konsultowałeś się z jakimś psychiatrą, ale jeśli nie to warto. Ja moją psychiatrę trochę wypytałem o schizofrenię i bardzo mocno mnie uspokoiła :)
100 mg Zoloft
30 mg Mirzaten
50 mg Ketrel
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

22 lutego 2019, o 16:08

Pójdę do czuba po jakieś leki. Może pomogą. Wiesz, da się z tym nastrojem żyć, ale męczy. Na razie nikt mi nie mówi, że dziwnie się zachowuje, rozmawiam. Jak pytam, to każdy twierdzi, że wszystko że mną ok. Głosów w głowie nie ma to chyba nie jest aż tak źle hehehe.
Awatar użytkownika
kamil89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 13 stycznia 2019, o 16:33

22 lutego 2019, o 16:11

Ja cię po części rozumiem, bo też miewam natręctwa myślowe. One strasznie męczą. Mi przepisano Zoloft i ma pomóc na te natręctwa. Zobaczymy czy coś pomoże. Ja się krótko leczę, ale widzę poprawę i obsesyjnych myśli mam zdecydowanie mniej i nie powodują one jakiegoś mega lęku, tylko są uciążliwe. Jeżeli tak by to już miało zawsze wyglądać to dam sobie radę.
100 mg Zoloft
30 mg Mirzaten
50 mg Ketrel
Myszka21
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 72
Rejestracja: 8 grudnia 2016, o 13:48

23 lutego 2019, o 20:02

Stiwilonder pisze:
22 lutego 2019, o 12:39
No jak to jakie kolego. Prowadzę wewnętrzną batalię/analizę czy możliwe jest to, że drzewa mnie obserwują itp. :D Chociaż czasami miewam przebłyski, że to niemożliwe, że jakbym komuś o tym powiedział to by mnie wyśmiał i miałby rację, że to nielogiczne, ale mimo wszystko czasem mam wrażenie, że może tak być. Przecież nie mogę tego wykluczyć na 100%!!! Nikt przy zdrowych zmysłach nie zastanawiałby się nad taką oczywistością. Chyba, że to jest jakaś świadoma schizofrenia... Tzn. mój umysł wie, że realnie tak nie jest i to niemożliwe, ale w to wierzy jakby to było jego rzeczywistością. Czyli reasumując świat nie zwariował, tylko ja. Sam już nie wiem. Wiem na pewno to, że mój organizm wypracował sobie dziwny nawyk, a mianowicie: w momencie patrzenia na drzewa pojawia się przygnębienie, to dziwne uczucie płynące z głowy, którego nie potrafię opisać i takie tępe kłucie, jakby ktoś od środka wbijał mi szpilę w mózg. Niby część mnie wie, że to nad czym się zastanawiam jest śmieszne i nielogiczne, ale z drugiej strony nachodzą mnie wątpliwości i zaczynam myśleć wręcz przeciwnie. Co ciekawe nie miewam jakichś chorych jazd związanych z ludźmi (ani śledzenia, ani czytania w myślach, ani świadomości, że ktoś mnie truje, chce zabić, że jestem Cezarem czy Lincolnem, bo po prostu jest to dla mnie absurd hehe), a czytałem, że to jest "konik" schizofreników. Tym bardziej mnie dziwi to wszystko. To wszystko jest takie męczące, że szkoda gadać.
Przecież to co opisałeś to stara nerwicowa tradycja. W pierwszym dziale masz materiały jak wygląda zaburzenie. Poczytaj bo to że nie jesteś pewien a logicznie wiesz to własnie zaburzenie nerwicowe.
Ty nie próbuj przekonać nas że coś jest nie tak bo się to nie uda bo wielu z nas to dobrze zna. A jak chcesz sam zdobyć wiedzę to poczytaj, bo bez wiedzy to dramat będzie się ciągnął.
Stiwilonder
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 22 stycznia 2019, o 17:50

7 marca 2019, o 18:42

Siemka. Pytanie innej natury. Za tydzień jestem ustawiony do psychiatry, a dzień później do psychologa. Zastanawiam się nad 1 rzeczą. Irracjonalne myśli natretne i lękowe które mnie prześladuje to pikuś w porównaniu z przewlekłym przygnębieniem i bezsilnościa, która nie pozwala mi funkcjonować. Zastanawiam się nad poproszeniem lekarza o wypisanie recepty na xanax. Ponoć to najskuteczniejsze tabletki szczęścia pod słońcem, które dają ukojenie już po godzinie. Czy działają też na smutek i przygnębienie? Czy warto poprosić o nie psychiatre? Pytam, bo nie daje rady z tym stanem. Jak nie strzele sobie kielicha po robocie to jestem jak zombie. Wyprany z pozytywnych uczyć, bez celu i nadziei na przyszłość. Tylko praca i dom. Praca i dom i tak w kółko. Czy xanax da mi chwilę ukojenia?
ODPOWIEDZ