powolny koniec małżeństwa....

Tutaj rozmawiamy na tematy naszych partnerów, rodzin, miłości oraz zakochania.
O kłopotach w naszych związkach, rodzinach, (niezgodność charakterów, toksyczność, zdrada, chorobliwa zazdrość, przemoc domowa, a może ktoś w rodzinie ma zaburzenie? Itp.)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

18 lutego 2018, o 16:50

Witam, jestem tu nowy wiec postanowilem założyć swój temat. Ja od 15 lat zmagam sie z nerwica lekową, leczenie farmakologiczne do tego terapaia stacjonarna 3 miesiace. Moja 2 zona rozpoznanie Bordeline leczenie farmakologiczne plus psychoterapaia. Na chwilę obecna po kłótni która miała miesiac temu żona chce się rozwiesc. Obecnie śpimy osobno ja w jednym pokoju ona w 2. Po kłótni powiedziala mi ze mnie nie kocha i jej decyzji nic nie zmieni. Jabz powodu nerwów schudlem juz 10 kg. Teraz powoli staje mi sie to wszystko obojętne. Mialem niejednokrotnie mysli samobójcze. Nic mi sie nie chce. Nie chce mi sie pracować cos zrobic w domu jestem rozbity emocjonalnie. Prawdopodobnie czeka mnie rozwód, zona raczej nie odpuści. Jednym słowem jest fatalnie. Przez pare miesiecy pisałem na portalu z pogranicza pod tym samym nikiem. Chciałem ratować nasze małżeństwo i zrozumieć zaburzenia żony. Ale niestety chyba nie daje sobie zbtym wszystkim radę.
ZlotyKamyk
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 65
Rejestracja: 9 grudnia 2017, o 19:11

18 lutego 2018, o 18:40

No cóż, jeśli żona podjęła taką decyzję, to nic nie poradzisz. Zadbaj o siebie, tak, żeby działania żony nie wpływały na Ciebie aż tak mocno. Terapeuta pewnie pomoże. Pamiętaj, że masz też swoje życie :) Teraz jest ciężko, ale to minie.

Polecam posłuchać DivoVica na YouTube.

Wspieram myślą <przytula>.
Awatar użytkownika
katarzynka
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 2817
Rejestracja: 20 czerwca 2016, o 20:04

18 lutego 2018, o 18:49

Witaj, a myślałeś o terapii małżeńskiej? Jeśli oboje zmagacie się z zaburzeniami, to może to byłoby jakieś rozwiązanie?
jeśli życie sprawia, że nie możesz ustać, uklęknij.

nie mów Bogu, że masz wielki problem. powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga.
Awatar użytkownika
Iwona29
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1818
Rejestracja: 10 maja 2017, o 08:53

18 lutego 2018, o 19:23

Hej.
Katarzynka dobrze mówi.
Pogadaj z żoną na ten temat.
Czy chce spróbować terapii takiej mediacji między Wami z pośrednią osobą.
Może sobie wyjaśnicie co się dzieje z Wami że może dojść aż do rozwodu.

W tym stanie jakim jesteście może żona nie myśleć trzeźwo że tak powiem.
Od razu chce przepuścić lata bycia w związku?

Macie dzieci?Długo taka sytuacja trwa.?
Walcz ! Nie uciekaj bo wygrasz😉
Jak nie Ty to kto.
" Będziesz kiedyś bardzo szczęśliwa,powiedziało życie...Ale najpierw sprawię, że będziesz silna"🙂
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

18 lutego 2018, o 21:26

Wiecie na terapi byliśmy na poczatku naszego małżeństwa bo juz wtedy zaczely sie problemy. Były 2 spotkania zona nie chciała na nia chodzić dłużej na chwilę pomogło. Moze zaczne od poczatku. Gdy poznałem żonę obecną bylem jeszcze żonaty z 1 żona. Nasze małżeństwo wtedy bylo fikcja a ja podjelem decyzje o rozwdzie. Powiedzialem o tym mojej koleżance ( bo wtedy nia byla moja 2 zona). Tak jak powiedzialem rozwiodlem sie. Nabczas rozwodu wuprowadzilem sie do rodziców i na Wikend jeździłem sobie na Śląsk do mojej obecnej zony. Bylo swietnie cudownie i wogole. Pracowalismy w jednej firmie. Tam nie bylo mile widziane zeby pracownicy tworzyli pary mimo ze zawodowo nie mielismy kontaktu. Postanowilismy sie zareczyc a pozniejbzalatwiac formalnosci odnosnie slubu. W tym dniu kiedy poszlismy do urzedu dostalem wiadomosc z pracy ze nie przedluzaja mi umowy. Zalamalem się. Przez rok siedziałem w domu bo mialem zalamanie nerwowe. Nie bylem w stanie nic robić. Leki na mnie nie dzialaly. Co chwila zmiana leków. Aby jakos od tego odskoczyc grałem w gry na kompie bo to tylko to zajmowalo mnie na tyle ze nie myślałem o tym wszystkim. W domu wtedy nic nie robiłem spalem gralem spalem. Bylem w takim stanie ze nie bylem w stanie zmusic sie do wyjscia do sklepu nie mialem sily na nic. W miedzy czasie zona na sile szukala mi pracy poglebiajac moj stan. Nadmienie że mielismy pieniądze i nie musialem praacowac bo bylem caly czas na l4. Po 9 miesiacach leczenia poszedlem na 3 miesieczna terapie nerwic. Po terapi jakos stanelem na nogi. Wtedy po raz pierwszy od zony uslyszalem chce rozwodu bo ja olewam bo gram nigdzie z nia nie wychodze. Pozniej ona zapadla w stan depresyjny zaczela rozmawiac ze swoim bylym i zdradzila mnie emocjonalnie. Ciagle gadala mi ze chce rozwodu. Jak sie dowiedzialem o co chodzi namowilem ja na terapie małżeńska pomoglo . Pozniej bylo spoko zylismy szczęśliwie do chwili gdy dostal wyowiedzenie z roboty. Zona znowu popadla wnstan depresyjny. Zaczela szukac mi pracy i w koncu znalazla umowilem sie na spotkanie i ja dostalem. Wyjechalem na 2 tyg na szkolenie. Zona byla wnzlym stanie psychicznym i mnie zdradziła ale juz fizycznie. Oczywisciie nie przyznala sie do tego a ja wyczolem ze cos jest nie tak. W porozumieniu z psychiatra wzielem jej mame i w koncu przyznala sie ze sie tylko calowala z gosciem. Ale niestety wszystkie swoje przemyslenia opisywala na kafeteri.... Z jej postow jasno wynikalo ze mnie zdradzila. Od tamtego czasu mamy kryzys a ciagnie sie on od czerwca do dzisiaj. Oczywiscie jest to wszystko opiaane w wielkim skrucie. Do tej pory zona twierdzi ze mnie nigdy nie zdradziła a te jej posty to nie ona pisała mimo ze wiem ze to ona zakladala te tematy. Zona mi tlumaczyla ze puerwszy i ten drugi raz zrobila to po to aby ratowac nasz zwiazek i zwrocic moja uwage na nia. Kiedys bardzo jej ufalem tak brzgranicznie. Po tym wszystkim stalem sie zazdrosny nie ufny. I ostatnia awantura zakonczyla praktycznie nasz zwiazek. A co siebstalo odezwal sie znowu jej byly. Bylismy wtedy w kinie cos mi pokazuje na komórce i patrze ze z nim pisze. Na terapi dogadalismy siebze skonczy z nim rozmawoac i sie tego trzymala. Po powrocie do domu nosilo mnie powiedzialem jej ze sie na niej zawiodlem itp. Usiadlem do kompa aby pograc i sie uspokoic odwracam sie ona pisze do niego.... Pozmiej jeszcze bezczelnie mnie sie zapytala czy czegos do niego nie napisalem bo nie odpisuje..Wtedy dostalem szału ponioslo mnie na maxa ... Od tamtej pory ona chce rozwodu i koniec
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

18 lutego 2018, o 21:41

Nie nie mamy dzieci. Ona jest rozwodka ja rozwodnikiem. Aby byc z nia wyprowadzilem siebz wawy na Śląsk do niej. Jestesmy małżeństwem niecale 3 lata. Bordeline zostalo u nij zdiagnozowane w wakacje tamtego roku chodzi na terapie ale ta terapia jak narazie nie przynosi efektów. Chcialem ja z tego wszystkiego wyciągnąć. Zyje w takim stresie ze mialem we wrzesniu migotanie przedsionków. Codzienie jem xanax i biore psychotropy. Obecnie mam jakos na to wszystko wyjebane albo mi sie tak wydaje.... Moja zona nie umie powiedziec przepraszam, przyznac siendo winy brak pokory i refleksji. Jest zapatrzona w siebie. Ciagle obwinia mnie zanwszystko wraca do przeszlosci. Nazywa mnie egoista socjopata. Uwaza ze ciagle nia manipuluje i wpedzam ja w poczucie winy. Sytuacja jest masakrycznie trudna. Ja sie od niej uzaleznilem bo jak jest dobrze nie musze brac leków a jak coś odwali znowu zaczyna sie od poczatku czyli leki xanax .... Ja przez to wszyatko w pracy nardzo sie opuscilem. Nie chce mi sie pracowac nic mi sie nie chce. Mam myśli samobójcze....
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

18 lutego 2018, o 21:42

To co napisalem jest oczywiscie w wielkim skrócie.
Awatar użytkownika
Iwona29
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1818
Rejestracja: 10 maja 2017, o 08:53

19 lutego 2018, o 10:31

Franio
Może jednak dac sobie spokój.
Po co Ci nerwy.Jesli ona aby o sobie myśli a Ty za Was dwoje się martwisz to mało fajne.
Związek to bycie przy sobie w każdej potrzebie i rozmowa.
Jeśli ona nie chce to po co w ogóle zwróciła Ci w głowie.?
Nie lubię takich ludzi.

Szczerze jakbym ja zostawiła męża dla innego bo tak by mi w głowie namięszał i potem odwalał manianę i gorzej bym się czuła przez niego mimo że się staram jak mogę to SZLAK by mnie trafił i ja bym miala2 wywalone na niego.

Aby się męczysz.
Była terapia i robisz co możesz by było jak wcześniej ale ona nie chce tzn że jej nie zależy widocznie.
Walcz ! Nie uciekaj bo wygrasz😉
Jak nie Ty to kto.
" Będziesz kiedyś bardzo szczęśliwa,powiedziało życie...Ale najpierw sprawię, że będziesz silna"🙂
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6154
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

19 lutego 2018, o 11:23

Słuchaj żeby doradzić coś konkretnego w kwestiach małżeńskich, trzeba tak naprawdę znać dobrze sytuację i dwie strony medalu.

W Waszym związku miała miejsce zdrada emocjonala, fizyczna a to sa grube rzeczy, z którymi można się uporać tylko poprzez współpracę dwóch osób i dość duże zasoby emocjonalne :)
Ewentualnie bycie typowo pragmatycznym może pomóc ale żadne z Was mi na takich nie wygląda.

U osób z rozwiniętym cechami borderline często dochodzi do początkowej mega idealizacji drugiej strony, a potem z czasem, z dość małego powodu do ogromnego zniechęcenia. I szukania emocji gdzie indziej.
Mogło być tak i w tym wypadku.

Natomiast pomijając nawet to wszystko, bo widać u Was wiele problemów po tym choćby co opisałeś, to padają pewne słowa...
I nie ważne jak kto jest zaburzony, jak kto jest zły, np słowa - czy nie pisałeś do jej kochanka, bo nie odpisuje, są przekroczeniem pewnej granicy.
A być może często obydwoje sobie tak dogryzacie?

I fakt jest taki, że pewnych słów nie cofnie nigdy zadna terapia. I jest to totalna degradacja związku.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

19 lutego 2018, o 12:05

Witam, dziękuję za odpowiedz. Gwoli wyjasnienia pisala z gosciem z którym zdradziła mnie emocjonalnie. Twierdzila ze napisal do niej woec odpisala ale skasowala całą rozmowę, wiec kej sie zapytalem skoro zamienilas z nim 2 zdania to po co kasowac bylo rozmowę. Ponadto jak bys mi powiedziala sama ze napisaal do Ciebie to tez by nie było by draki. Ja zawsze w stosunku do mojej żony bylem uczciwy nie zdradzalem nie kłamałem nie manipulowałem nią ( chyba ze nie umyslnie ). To fakt troche zawalilem z tymi grami, ale jak wracalem po tygodniu delegacji to chcialem odreagować stres z calego tygodnia.... Teraz pracuje na miejscu i prawie wogóle nie gram. No i zawsze jest moja wina. Jak bylo między nami dobrze to mi powiedziała ze psycholog ktory prowadzi jej terapię powiedziała a ile pani wytrzyma w spokoju.... Po 3 tygodniach byla awantura..
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

19 lutego 2018, o 12:21

Jeżeli chodzi o zdradę ja jej powiedzialem że jesrem gotów jej to wybaczyć, ale ona nadal zaklina rzeczywistość... Ja Cię nigdy nie zdradziłam. Ja tylko sie calowalam z tym facetem a to nie zdrada no przeciez nic sie nie stało.... A na kafeteri pisała co innego. Ja wiem ze moja zona nie jest zła osobą dala mi swojego czasu bardzo dużo szczęścia przy niej czolem się wyjatkowy kochany i wogóle... Wierzylem jej bezgranicznie. A teraz powoli bierze mnie znieczulica na wszystko. Jezeli chodzi o terapie małżeńską to bylo to tylko 2 spotkania wiec nie mozna tego uznac jako terapię. 28 lutego mamy isc do mojego psychologa razem na spotkanie. Moja zona powiedziała że pojdzie tylko po to aby powiedzieć ze mnie nie kocha i chce rozwodu... Ehhhh i co teraz zaczynać zycie od nowa po raz 2.... Wrócić do Warszawy bez pracy bez pieniedzy niczego.... Jeszcze do tego mam alimenty. Dla mnie to jest masakra życiowa. Narazie nie wiem co bedzie dalej ..... Jak sie z tego wszystkiego podnieść? Nie wiem.....
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

19 lutego 2018, o 12:32

Dzisaj czuje sie okropnie wziolem xanax bo dostalem nerwów. Reve zaczely mi sie trzasc strach kolatanie serca i pustka w głowie....
Awatar użytkownika
Iwona29
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1818
Rejestracja: 10 maja 2017, o 08:53

19 lutego 2018, o 12:42

Moim zdaniem to ona powinna Ciebie przepraszać za wysoki i nie ważne czy był sex czy nie.Dla mnie zdradą jest całowanie się z inną osobą.
I uspokój się
Czasem 3ba zacząć coś od nowa by móc żyć a nie się męczyć i wegetować.
Nie płaszcz się przed nią bo wychodzi że to tylko Twoja wina.
Ma jakiś cel i wątpię czy zmieni zdanie.
Ale że tak bezczelnie Cię traktuje.....nie wiem co ma w głowie....
Walcz ! Nie uciekaj bo wygrasz😉
Jak nie Ty to kto.
" Będziesz kiedyś bardzo szczęśliwa,powiedziało życie...Ale najpierw sprawię, że będziesz silna"🙂
Awatar użytkownika
franio1975
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 17 lutego 2018, o 19:08

19 lutego 2018, o 13:21

Przestałem sie plaszczyc. Mam juz na to wyjebane chociaz to boli. A wiesz czemu... Bo zona była a moze jeszcze jest miloscia mojego życia bylem dla niej w stanie wszystko zrobić dosłownie. Ja mam też wpojony inny wzorzec rodziny. U mnie mimo ze rodzice byli wobec mnie przemocowi bardzo sie kochali, ojciec nie pil raz w zyciu go widzialem na lekkiej fazie... Zyli z mamą do końca az pjciec umarł. Ponad 50 lat razem... A ja pierwsze małżeństwo porażka, nie odcieta pepowina a drugie tez porażka... Moja żona najlepiej by chciala zyc bez żadnych problemów bo jak mialem problem to najpierw wspierala mnie przez np 2 dni a pozniej nie mialem od niej pomocy bo moje problemy ja przygniatały... Ona jest tylko na sobie skupiona ... Ja narazie nie ogarniam tej kuwety i swojego zycia.... Mam 42 lata i tak naprawdę mam tylko dzieci i nic po za tym. Nie nadaje sie juz do pracy pod duzym stresem. Mam dosyć tygodniowych wyjazdów w delegacje pracy pod jakakolwiek presja. Jedynie potrzebuje spokoju... Ale czy ja znajde kiedyś spokój.... Jestem dobrym facetem uczciwym, bardzo malo pijacym, wiernym, kochajacym oraz troskliwym. A zawsze gdzies sie wpierdolę. Mysle sobie z perspektywy czasu moglem zachowac sie jak prostak i cham, przeleciec parę razy moja obecna zone jak jeszcze nie bylismy w związku i ja puścić w kanał... A ja nie uczciwie powiedzialem odrazu ze ma zone dzieci ale chce sie rozwiesc. Poszedlem do sądu rzucilem papierami. Nie bawie sie czyimis uczuciami.... A tu wpadam w nowe gowno.....
ZlotyKamyk
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 65
Rejestracja: 9 grudnia 2017, o 19:11

19 lutego 2018, o 18:36

Wiesz, ciężko być osobą z borderline i ciężko żyć z osobą borderline... A jeśli nie chce pracować nad sobą to już w ogóle. I wcale nie twierdzę, że to Twoja żona taka zła, bo obydwoje jesteście odpowiedzialni. Niemniej jednak nie masz wpływu na to, co ona zrobi. Więc zadbaj o siebie - zamiast się zastanawiać czy jest sens zaczynać coś od początku opracuj sobie plan: co zrobisz, jeśli zajdzie taka konieczność. Poszukaj jak możesz zadbać o siebie, żeby czuć się lepiej. Powoli próbuj stanąć na własne nogi - to też może pomóc Waszemu małżeństwu.
A poza tym polecam terapię, jeśli żona nie chce to dla Ciebie :)
ODPOWIEDZ