Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
POCD a decyzja o posiadaniu dziecka
-
- Nowy Użytkownik
- Posty: 19
- Rejestracja: 7 lipca 2025, o 13:25
Poszukuję dziewczyn, które mając pocd świadomie zdecydowały się na dziecko, bądź stoją przed podobnym dylematem. Po ok. 2 latach terapii mam temat w miarę ogarnięty, jednak bywa ciężko. Z drugiej strony zastanawiam się, czy obecność dziecka 24h na dobę może podziałać terapeutycznie poprzez ciągłą ekspozycję (oczywiście to nie jest wystarczający powód by mieć dzieci). Dotychczas miałam do czynienia z dziećmi max przez kilka godzin, a później wracałam do cichego domu. Wiem też, że gdybym bardzo chciała dziecka, to pocd raczej nie byłoby przeszkodą. Lata lecą a ja wciąż nie mogę się zdecydować...
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 173
- Rejestracja: 29 października 2020, o 14:42
Hej, ja mam POCD. Zaczęło mi się na ostro jak moje dziecko miało 2 lata, ale już wcześniej miałam różne leki z tym związane, ale właśnie unikałam dzieci i nie chciałam mieć swojego, cóż wpadki chodzą po ludziach. Gdybym miała możliwość decydować to ja osobiście nie chciałabym decydować się na dziecko mając POCD. Nie przesypiasz nocy, więc nie wypoczęty mózg działa inaczej. Nie raz po jednej nie przespanej nocy mając nerwicę człowiek gorzej sobie radzi, nawet jak ma czas dla siebie. Przy dziecku tego czasu jest niewiele. Ja widziałam po moim dziecku jak czasem przez lęki bałam się go przytulić czy spędzać z nim czas, że w jakiś sposób go to rani, więc zawsze zaciskałam zęby i przytulałam pomimo strachu czy bawiłam się, ale wyczerpanie czułam cholerne. Był czas że odpuściło mi na 1.5 roku i przyszło znowu. Powiem tak ja, ale to tylko moje zdanie, nie zdecydowałabym się świadomie na dziecko jeżeli nie byłabym pewna 100% odburzenia, bo to jest męczarnia, przynajmniej dla mnie.
-
- Nowy Użytkownik
- Posty: 19
- Rejestracja: 7 lipca 2025, o 13:25
Bardzo dziękuję za Twoją odpowiedź. Masz rację z tym zmęczeniem, zauważyłam po sobie, że jak jestem zmęczona i niewyspana, to natręty są bardziej uciążliwe. Świadoma decyzja o dziecku sama w sobie to poważna sprawa a co dopiero przy pocd... boję się, że przez moje lęki nie będę w stanie okazać dziecku należytej bliskości, a macierzyństwo będzie całkowicie pozbawione radości. Mam pocd od ok. 10 lat, od ok. 2 uczęszczam na psychoterapię, ale nie czuję się odburzona w 100%. Myślę, że nie pomaga mi w tym wiele innych czynników, jak np. ogólne zagubienie w życiu. Na pozór mam wszystko, wspaniałego męża, stabilną pracę, dom, warunki idealne na dziecko. A jednak boję się, bo mąż jest bardzo zapracowany, nie lubię swojej pracy, do tego przez to wszystko mam stale obniżony nastrój, a perspektywa przebywania z dzieckiem 24h na dobę mnie przeraża. Teraz staram się wyjść z ogólnego dołka, kiedyś myślałam, że jak skończę terapię, to wszystko się ułoży, teraz widzę, że pocd przysłaniało mi inne problemy, które muszę przepracować.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 173
- Rejestracja: 29 października 2020, o 14:42
Hej, ja wiem, że to trudne, bo z jednej strony też nie chcemy obudzić się na stare lata i pomyśleć sobie: kurde przez nerwicę nie mam dziecka, które np. chciałam mieć, ale przez strach zrezygnowałam, a z drugiej strony męczyć się z samym sobą. Myślę, że jak jeszcze popracujesz nad sobą, zmiana myślenia to uda Ci się podjąć decyzję w zgodzie ze sobą, a nie z tym co mówi nerwica. Ja wiem ile stresu kosztowało przebieranie, podcieranie itp. ile myśli dziwnych się w głowie przewinęło.
-
- Nowy Użytkownik
- Posty: 19
- Rejestracja: 7 lipca 2025, o 13:25
Dokładnie masz rację. Nie chcę by nerwica mnie ograniczała, a szczególnie jeśli chodzi o tak ważne decyzje. Moja terapeutka mówi, że m. in. celem terapii nie jest zahamowanie, czy pozbycie się natrętnych myśli, tylko żeby nie robiły na mnie takiego wrażenia. Jest to trudne, bo o ile zwykle dobrze radzę sobie z myślą na zasadzie jest bo jest, to najgorsze są objawy somatyczne. Mimo terapii, czy filmików chłopaków czasem trudno mi się pogodzić, z tym co mnie spotkało. Wyobrażam też sobie Twój stres przy opiece nad dzieckiem, myśli które potrafi podsuwać pocd, to jest jakiś kosmos. Ale nie chcę dołować siebie i innych, da się nad tym pracować, sama po sobie widzę jak ogromne postępy zrobiłam.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 173
- Rejestracja: 29 października 2020, o 14:42
Tak, potrafi straszne. Ja nie umiem odróżnić myśli od intencji. Do tego uczucia to sztuczne podniecenie, ta niepewność... Czy byłabym zdolna do takich czynów.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 173
- Rejestracja: 29 października 2020, o 14:42
Tylko, że samo uczucie podniecenia te o niczym nie świadczy tak samo jak myśli. To jest impuls...
-
- Nowy Użytkownik
- Posty: 1
- Rejestracja: 6 sierpnia 2025, o 14:16
Cześć,
Powiem ze swojego doświadczenia.
Od dawna mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe - u mnie objawiały się hipochondria a potem atakami leku. Brałam Mozarin - 3 razy z odstępami ( w sumie od 2019)bardzo bałam się że nigdy nie będe mogła mieć dzieci ...a tak bardzo chciałam. Zaczęłam powoli odstawiac leki schodząc do 5 mg, zaszłam w ciążę w sierpniu 2024 ...całą ciążę nie brałam leków, ratowałam się melisa, spacerami i muzyka, treningami relaksacyjnymi...było ciężko bardzo. Ostatni trymestr to brak snu, okropne lęki, dreszcze ciała, atatki paniki... Wytrwałam odliczając dni do porodu. Obecnie jestem mamą 3 miesięcznej dziewczynki - jest urocza, śmieje się , zaczęła zagadywać już w swoim języku - cud. W okresie okołoporodowym w tym teraz rozwinęlo się OCD - zgroza 🫣 biorę znów Mozarin wchodzę teraz na dawkę 15 - zgroza razy dwa. Czy my się zdecydowała wiedząc że będzie tak ciężko ? Nie wiem... ale wiem jedno - nie żałuję! chociaż leki, natrętne myśli i deprecha i izolacja od ludzi przytłaczają...nieprzespane noce też. Ale mam dużo wiary że dam radę...
W każdym razie jestem przykładem że można - lepiej gorzej, ale można. Dziecko i jego uśmiech naprawdę potrafią robić cuda.
Ps. Bardzo ważne jest również wsparcie bliskich - nieocenione. Za siebie i wszystkie kobiety w podobnej sytuacji trzymam kciuku
Powiem ze swojego doświadczenia.
Od dawna mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe - u mnie objawiały się hipochondria a potem atakami leku. Brałam Mozarin - 3 razy z odstępami ( w sumie od 2019)bardzo bałam się że nigdy nie będe mogła mieć dzieci ...a tak bardzo chciałam. Zaczęłam powoli odstawiac leki schodząc do 5 mg, zaszłam w ciążę w sierpniu 2024 ...całą ciążę nie brałam leków, ratowałam się melisa, spacerami i muzyka, treningami relaksacyjnymi...było ciężko bardzo. Ostatni trymestr to brak snu, okropne lęki, dreszcze ciała, atatki paniki... Wytrwałam odliczając dni do porodu. Obecnie jestem mamą 3 miesięcznej dziewczynki - jest urocza, śmieje się , zaczęła zagadywać już w swoim języku - cud. W okresie okołoporodowym w tym teraz rozwinęlo się OCD - zgroza 🫣 biorę znów Mozarin wchodzę teraz na dawkę 15 - zgroza razy dwa. Czy my się zdecydowała wiedząc że będzie tak ciężko ? Nie wiem... ale wiem jedno - nie żałuję! chociaż leki, natrętne myśli i deprecha i izolacja od ludzi przytłaczają...nieprzespane noce też. Ale mam dużo wiary że dam radę...
Ps. Bardzo ważne jest również wsparcie bliskich - nieocenione. Za siebie i wszystkie kobiety w podobnej sytuacji trzymam kciuku
-
- Nowy Użytkownik
- Posty: 19
- Rejestracja: 7 lipca 2025, o 13:25
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. Przeszłaś niełatwą drogę, cieszę się, że nie żałujesz. Czasem wydaje mi się, że świadome wejście w rodzicielstwo mając pocd byłoby w moim przypadku nieodpowiedzialne, ale to raczej zagrywka nerwicowa, bo gdzieś w głębi czuję, że to wcale nie jest prawdą. Rodzicielstwo to wspaniała sprawa, ale niewątpliwie i ogromne wyzwanie. Każda matka, która kocha i dba o swoje dzieci, a szczególnie ta, która dodatkowo zmaga się z różnymi zaburzeniami jest prawdziwą bohaterką. Nie zapominajcie o tym