Marihuana i przygoda z DD

Dział dla osób, które zażywaniem narkotyków, np. marihuany, dopalaczy, mefedronu, amfetaminy doprawili się stanów lękowych, czy też depresyjnych.
Jeżeli Twoim głównym problemem jest odrealnienie po "narksach" to dział o derealizacji znajduje się Tutaj
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Przemo500
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 184
Rejestracja: 15 kwietnia 2018, o 14:00

18 września 2018, o 00:34

Witajcie!
Forum śledzę już od jakiegoś czasu, bo niestety stałem się kolejną ofiarą marihuany, chociaż dla mnie to pewnie był tylko wyzwalacz. W swoim życiu miałem z nią kontakt ze 3 razy, przy poprzednich dwóch była raczej miła faza i dużo śmiechu, chociaż przy drugim paleniu (doszło jeszcze ciasteczko, czyli ok 0,25g zielska) miałem przebłyski depersonalizacji. Przy trzecim paleniu doszła też taka kwestia, że było to zupełnie na czysto, bez alkoholu i wydaje mi się, że to też mogło być dla mnie ważnym punktem, bo nie miałem się jak obronić przed lękiem. Przechodząc do rzeczy po spaleniu około 0,3g na głowę najpierw zauważyłem, że kolorysta świata się trochę zmieniła, ale nawet w miarę mi się to podobało. Potem oczywiście doszła faza, ale też podobało mi się do pewnego momentu. Po odbyciu podróży po jedzenie, po jakimś czasie zaczęło mi się robić strasznie słabo, więc udałem się do łóżka spać. Po chwili leżenia pojawiła się depersonalizacja w tej postaci, że w swojej głowie widziałem siebie z perspektywy 3 osoby. Też mi się to podobało, zagłębiłem się wręcz w tą wizję, ale po jakimś czasie zauważyłem, że moja przeszłość zaczęła się oddalać sama z siebie. Wtedy ze strachu zadzwoniłem do znajomego i zacząłem mówić o swojej przeszłości, co pomogło mi ją odzyskać na jakiś czas, ale i tak całą noc miałem spędzoną w strasznych lękach, że prawie chciałem się zabić. Na drugi dzień też myślałem, że wreszcie mi to przejdzie, bo jeszcze pojechałem do dziadków na święta, ale wtedy dopiero działy się ze mną dziwne rzeczy. Po wypiciu wódki miałem przez dłuższy czas wrażenie bycia na zewnątrz siebie i kolejną noc umierałem w nieziemskim strachu. Potem jakby wszystko się uregulowało, nawet zacząłem poznawać siebie w lustrze, ale za jakiś czas znowu wyrzuciło mnie z nierealności. Dochodzi tutaj też ważna kwestia, bo akurat moje palenie złożyło się z nieudaną próbą wejścia w związek z kobietą, na której mi cholernie zależało. Kiedy właśnie doświadczyłem depersonalizacji to pierwszą rzeczą która się zaczęła ode mnie oddalać w sensie przeszłości, to właśnie cała historią z nią. Podczas pobytu u dziadków też podjąłem kolejną próbę odzyskania przeszłości, przez jakby wywoływanie nienawiści w swoich uczuciach do tej kobiety. Też kolejny raz pomogło mi to, ale tylko chwilowo. Przechodząc już do sedna, od tego zaczęła się moja przygoda z zaburzeniami lękowym i DD. Z rzeczy które się ze mną działy to oczywiście dochodzą standardowe objawy odcięcia, ale też mnie strasznie dziwi jedna rzecz. Otóż przez jakiś czas doświadczałem ekstaz, po prostu potrafiłem iść ulicą i nagle zaczynałem odczuwać "szczęście w brzuchu" i do tego czułem się, jakbym był oświecony :D Co do dzisiejszych objawów to stale towarzyszy mi całkowite wytłumienie przeszłości, utrata tożsamości oraz bardzo realistyczne sny. Do tego często tak mam, że jak się budzę, to na początku nie wiem gdzie jestem, albo myślę, że jestem w domu rodzinnym (w którym nie było mnie już 2,5roku). Mieszkam w akademiku, więc tyle dobrze, że nie mam nawet możliwości na izolację, ale o ile przez długi czas udało mi się olewać to wszystko, to chyba najwyższy czas zacząć szukać pomocy u innych ludzi. Najbardziej przeszkadza mi fakt, że doświadczam rzeczywistości w inny sposób, ciężko to opisać, ale po prostu wcześniej np. zwykły spacer z kobietą był dla mnie czymś bardzo symbolicznym i wyjątkowym, teraz wszystko jest mi obojętne. W zasadzie widzę też, że stałem się trochę chamem, bo nie odczuwam emocji i jestem w stanie mówić to co mi się tylko przywidzi do innych ludzi. Uczę się tego powoli kontrolować, ale trochę to już męczy. Na pewno sam fakt bycia tyle czasu w DD wiele mnie nauczył, bo już na wiele spraw patrzę o wiele doroślej i po prostu spokojniej, a wcześniej za bardzo się przejmowałem np. samą próbą wejścia w relację z kobietą. Jest tylko ta kwestia, że być może za niedługi czas będę miał możliwość wejścia w związek z znajomą, o ile się o to postaram (:D), tylko dochodzi problem z utratą mojej tożsamości, tj. teraz widzę że bardzo często u kobiet patrzę tylko na wygląd (a wcześniej w swoich potencjalnych wybrankach widziałem znacznie więcej) no i do tego sam nie wiem, czy już bym jej chciał skoro i tak nie umiem odczuwać emocji, ani tym bardziej miłości.

Jeśli chodzi o moje odburzanie to gdzieś tak z 2 miesiące temu zacząłem przyjmować leki(cała przygoda z DD zaczęła się jakieś 5 miesięcy temu), najpierw trittico, potem przestawiłem się na sertralinę + perazynę. Perazynę dostałem ze względu, że pojawiła się u mnie gonitwa myśli, tj. w szczególności gdy leżę i chcę się odprężyć to ten natłok się pojawiał gdy nie przyjmowałem leków. Byłym Wam bardzo wdzięczny za wszelkie rady co do dalszego postępowania w zaburzeniu, bo czeka mnie jeszcze końcówka sesji i jak dobrze pójdzie, to może uda mi się zostać na 3 roku studiów i tym samym zachować swoich znajomych i kontakt z ludźmi, a jeśli to by nie wypaliło, to przede wszystkim boję się o to, że nie odnajdę się znowu w życiu.
Awatar użytkownika
tymbark92
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 221
Rejestracja: 18 kwietnia 2015, o 05:40

18 września 2018, o 02:14

Dziwi mnie fakt, ze 3x z trawą takie skutki moglo u Ciebie wywolac. Wydaje mi sie, ze to byl wyzwalacz, lekko traumatyczne przezycie ktore wyzwoliło tą falę badziewia... Niewiele moge od siebie dac, ale sprobuje cos podpowiedziec. Rada dla wszystkich amatorow, nie palcie duzo na poczatku bo to sie zle moze skonczyc. Nie umrzecie, ale na poczatek to 1-2 buszki i starczy! A nie takie ilosci na klate ktore zmiotą porzadnie wytrawnego palacza. Inna kwestia to fakt, ze u Ciebie sie to utrzymuje mimo ze nie palisz... Tu mysle jednak psychoterapia jest w stanie pomóc. Mi psycholog apropo odrealnienia radził tak - "jak myjesz zeby to MÓW co robisz... przykladowo - biore szczoteczke, myje nią teraz zęby, zeby byly czyste, bo wtedy lepiej sie czuje, wygladam lepiej i unikam próchnicy, robie to dokładnie, bo chce zeby byly dobrze umyte, najpierw nakladam paste, a po wszystkim splukuje zeby nie zaschlo" - TO WSZYSTKO MA CEL. Nie bez powodu myjemy zeby, nie bez powodu uzywamy do tego pasty a nie samej wody, nie bez powodu myjemy szczoteczke na koniec. Do rzeczy - chodzi o 100%towy kontakt z rzeczywistością. Uzmyslowic sobie REALIZM zeby stąpac po ziemi w miare "twardo". Moze pomoze? A moze gadał bzdury... nie wiem bo odrealnienia az tak wiele nie miałem, ale moze spróbuj?
Awatar użytkownika
Przemo500
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 184
Rejestracja: 15 kwietnia 2018, o 14:00

18 września 2018, o 09:58

Myślę, że ten stan utrzymuje się głównie przez to, że trzyma mnie zaburzenie lękowe, bo w zasadzie prawie cały czas odczuwam wolnopłynący lęk. ile mogę to staram się na to wszystko nie zwracać uwagi, też kwestia tego, że jak uda mi się zdać egz, to będę miał dużo łatwiej wkręcić się w dobry rytm życia, ale póki co kolorowo nie jest.
Awatar użytkownika
magic7
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 7
Rejestracja: 6 września 2018, o 11:38

19 września 2018, o 23:56

hm :D Historia powstania w efekcie ,którego znalazłem sie tutaj była podobna, nie paliłem na ogół z 5lat, wakacje zapaliłem 3razy różnicą tą że u mnie szedł alkohol 5piw wypiłem, wziąłem jednego macha wiedząc że jest mocne :D i na szczęście nie więcej ; p a i tak mnie porobiło na 3 dzień. W konsekwencji w pierwszym tygodniu miewałem stan troche odrealnienia trzymał tak do tygodnia bardziej.. z biegiem oczyszczania malał.. w ciągu dnia skoki cisnienia i pulsu jakby słabo sie robiło lipne uczucie no i najbardziej co mnie drażniło to pisk w głowie, łumaczyłem to tym że poprostu mam to we krwi wszystko i stąd te objawy..Jestem od 1,5 miesiąca od tej akcji delikatnie może świat taki jeszcze nie odświeżony, pisk zelżał w sporym stopniu ale jeszcze troche est. Hm te wypłycenie emocji w stosunku do kobiet i obojetność oczywiście bywa wywołana trawą mimo to że bardzo Ci zależało najwyżej będziesz teraz zimnym draniem hah ;) :D Natomiast jeśli chodzi o leki to jestem na etapie tylko ogólnego lekarza , biorąc witaminy i od szumów. Osobiście co z tym robiłem i robię w pierwszym tygodniu kumulacji przyjmowałem magnez+b6 do tego witaminy, w gorsze dni gdy byłem wkurzony tą cała sytuacja i sie niecierpliwiłem efektami piłem melise troche wycisza i zawsze uspokoi, możesz dorzucić pokrzywę oczyszcza organizm, asortyment picia ziół jest nieoszacowany ostatnio kupiłem gojnik herbata górska :D. Dorzuć troche sportu zawsze to daje upust emocją, thc najbardziej rozpuszcza sie w tłuszczach szybciej organizm spali energię.. no i endorfiny :D. Zadbaj o zdrowe odrzywianie , nabiał , węgle, jajka, ryby, kurczaki, ryże i inne szmery i bajery.. Wyeliminuj picie kawy wypłukuje magnez choć mówią badania że i nie, chociaż mnie skurcze łapały jak piłem cześciej xd, ograniczyłbym sól dobrym zamiennikiem może być kamienna bądź sól himalajska, jedna z najbardziej krystalicznych podobno ;p ubogacona w minerały nie to co ten chlorek sodu, nie pij alkoholu szczególnie gdy DD, ja jeszcze nie wypiłem nawet kropli i nie zamierzam mimo że nie specjalnie odczuwam dd nie chce ryzykować, paczlajnów nie pal ble szkoda zdrowia. W myślach które Ci doskwierają, polecam tereny lasy, jeziora świeżość powietrza nie to co w miasteczku, dużo jodu, umysł się wycisza dotleniony śpi i regeneruje się lepiej.. orzechy dobrze wpływają na korę w sumie teraz jest sezon często łupie gdy mam okazje być na wsi :D, pij wodę źródlaną w sumie nasze ciała jakby nie patrzeć składają się 3/4 z wody. Hm być może mogłem coś pominać natomiast w taki sposób bazuje i walcze :D. 3maj się " strach ma wielkie oczy"
Awatar użytkownika
Przemo500
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 184
Rejestracja: 15 kwietnia 2018, o 14:00

20 września 2018, o 14:23

Dzięki bardzo za rady. Co do supli to od dłuższego czasu prawie cały czas jest u mnie albo zestaw witamin z KFD, albo te kapsułki z cynkiem i magnezem oraz B6 + do tego omega3. Jak chodzi o sport to i tak raczej dość aktywnie spędzałem ten czas, teraz trochę przystopowałem bo miałem mały kryzys, jak chyba każdy na początku walki z nerwicą (:D), ale za niedługo planuję zapisać się na jakieś treningi, może wleci boks tajski, bo nieopodal mam dobrą placówkę. Co do ładnych terenów to fakt, chyba czas zacząć częściej jeździć do rozdzimej wsi, bo tak to większość czasu zaszyłem się w Krakowie i zresztą przez studia nie było kiedy nawet się wybrać. Tyle się cieszę z mojego stanu, że właśnie zdałem sobie sprawy, jak mój światopogląd wcześniej był płytki, bo teraz w zasadzie to się czuję przez to wszystko trochę oświecony:D No nic, jest nauczka na przyszłość, fajnie byłoby tylko, żeby nie trwała aż nadto długo bo jednak dobrze byłoby wreszcie coś poczuć więcej do kobiet niż tylko zwierzęce pożądanie :D
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 940
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

20 września 2018, o 17:11

Cześć Przemo :) powiedz perazyna na gonitwe myśli pomogła? Ja też ją mam, też nie potrafię się odprężyć bo cały czas gonitwa myśli :@
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
Przemo500
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 184
Rejestracja: 15 kwietnia 2018, o 14:00

20 września 2018, o 18:40

Cześć. Pomogła jak najbardziej, biorę teraz 25-50mg dziennie i objawy zniknęły.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 940
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

20 września 2018, o 18:52

A skąd ten natłok myśli wytłumaczył ci lekarz? Bo to mój konik :( jaka masz diagnozę co ci lekarz mówił
Per aspara ad astra
Klaudia55
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 269
Rejestracja: 10 sierpnia 2018, o 09:31

20 września 2018, o 19:23

Mam podobnie, oprócz tych stanów euforii i takiego zapomnienia przeszlosci itd tylko, ze po mefedronie :/ na na razie próbuje bez lekow, czasami wrzucam cloranxen jak jest bardzo źle ale ponad 2 miesiące mnie to trzyma. Raz lepiej, raz gorzej. Zobaczymy co dalej, na pewno myślę że z tego da się wyjść ;) aha a u mnie wywołał to jeden incydent,po 5 latach nie brania niczego (wczesniej za gowniarza parę epizodów było ale to bez żadnego uzależnienia czy coś).
Klaudia55
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 269
Rejestracja: 10 sierpnia 2018, o 09:31

20 września 2018, o 19:30

p.karnia1 pisze:
20 września 2018, o 18:52
A skąd ten natłok myśli wytłumaczył ci lekarz? Bo to mój konik :( jaka masz diagnozę co ci lekarz mówił
Też bym chciała wiedzieć 😁
Awatar użytkownika
Przemo500
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 184
Rejestracja: 15 kwietnia 2018, o 14:00

20 września 2018, o 21:30

Cóż, ja usłyszałem diagnozę, że to po prostu od nerwicy. W sumie to zgadzałoby się, bo nigdy wcześniej takiego czegoś nie miałem, a pojawiło się właśnie jak zaczęła się moja przygoda z DD. W zasadzie jak chodzi o pełną diagnozę, no to oczywiście jest to nerwica lękowa + DD, tj. derealizacji już chyba nie mam, chociaż drzewa jakoś wydają mi się takie bardziej kartonowe, ale wcześniej widziałem ludzi jako kukły itp.. Z perazyną ogólnie chodzi o to, że blokuje receptory dopaminowe D2 i przez to działa przeciwwytwórczo (Sam Victor pisał, że jak przepiszą nam leki które się stosuje np. w schizofrenii czy psychozach, to po prostu należy się ich nie bać, bo często się je dostaje w mniejszych dawkach przy nerwicy. Perazyna jest właśnie takim lekiem, zresztą w ulotce jest napisane, że stosuje się ją m.in "przy utracie poczucie osobowości"). Ja dostałem na to spory rabat, bo płacę tylko 1,3zł za całe opakowanie.

Też dochodzi jedna kwestia, bo strasznie mnie to ciekawi, czy pozostali "zdepersonalizowani" (:D) też czują taką jedność z wszechświatem, bo ja to czasem po prostu czuję jak się rozpływam w wszechświecie, nic tylko siedzieć na łące i delektować się samym faktem, że się żyje :D
ODPOWIEDZ