KLUCZ ODBURZENIA - Nastawienie normalnościowe

Materiały Divina
Regulamin forum
Uwaga! Attention! Achtung! 注意广告!
Ten dział poświęcony jest materiałom forumowym, służą one "do odczytu" czyli nabywania informacji i ewentualnie komentarza. Nie opisuj tu swojej historii, objawów i nie zadawaj pytań o zaburzenia.
Jeśli masz taką potrzebę przejdź na stronę główną forum - Kliknij - do sekcji FORUM DYSKUSYJNE, tam masz dostępnych wiele działów do rozmów, pytań itp.
Zablokowany
Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1894
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

3 marca 2015, o 22:57

Witam Wszystkich,

W tym poście chciałbym podzielić się z Wami pewną kwestią która moim ( i nie tylko ) zdaniem jest KLUCZEM do wyjścia z jakiegokolwiek zaburzenia. Wiem, brzmi to bardzo idealistycznie ale przekonałem się samemu na sobie że bez TEGO nie ma efektów. Nic nie poszłoby na przód gdybym nie zastosował TEGO właśnie KLUCZA. Więc co nim jest? Ja to sobie nazwałem nastawieniem normalnościowym ( tak, wiem że nie ma takiej nazwy, wymyślam swoje :D ). Wydaje mi się że ta nazwa najbardziej oddaje to co należy zrobić by zacząć żyć normalnością. Co przez to rozumiem? O tym będzie poniżej, jednak nim zacznę to opisywać rozbijemy sobie troszkę całe to ‘zaburzenie’ na części pierwsze dla przejrzystości poniższego przekazu. ;)

ZABURZONA SPRAWA

No właśnie, weźmy to słowo na dosłowność, zaburzenie oznacza że coś nie działa jak powinno prawda? Coś powoduje że nasze procesy/mechanizmy/funkcje/ postrzeganie /wpisz co chcesz nie pracuje jak należy. Coś im przeszkadza, coś sprawia że nie możemy się odburzyć. Można by to wyjaśnić na metaforze trybików w mechaniźmie zegarka. Powiedzmy że jesteśmy zegarem. Dużym potężnym zegarem. W środku mamy trybiki które napędzają nasze wskazówki. Te trybiki to nasze myśli, nasze postrzeganie mentalne ( nie wzrokowe ) i to co sprawia że zachowujemy się w dany sposób. Te trybiki nas napędzają, to dzięki nim nasze ‘wskazówki’ podążają w dobrym kierunku i z dnia na dzień robimy coraz więcej ‘okrążeń’. Czyli wstajemy, robimy to co do nas należy i gdy wybija ‘12’ idziemy spać. Czyli nie zanudzając już Was więcej: nasz naturalny biologiczny cykl działania jest uwarunkowany tymi trybikami. Teraz powiedzmy że te trybiki przez pewne wydarzeniami w naszym życiu lub zmiany takie jak:

-traumatyczne przeżycia
- podprogowy/długofalowy stres przez dane czynniki (konflikty wewnętrzne, błędne przekonania, kompleksy, obawy różnego rodzaju itp. )

Zaczynają rdzewieć i spowalniają ponieważ powyższe czynniki sprawiły że zaczęliśmy się nieświadomie lub świadomie obarczać problemami które przekładają się na nasz naturalny biologiczny cykl działania. Pojawia się zaburzenie, zauważamy to i zaczynamy się tym przejmować. Widzimy że coś jest nie tak, pojawia się irracjonalny lęk że coś nam się stanie. Ten lęk jest w KAŻDYM zaburzeniu lękowym. I on nas HAMUJE przed odburzeniem. Dlaczego? Ponieważ zaczynamy się skupiać na nim i wpadamy w koło nerwicowe zamiast zastanowić się nad naszym życiem i pomyśleć/dojść do tego przez co nasze ‘trybiki’ zaczęły rdzewieć. Przez co pojawił się lęk i co najważniejsze: CZEGO OD NAS CHCE? Co chce nam pokazać? Czego nauczyć? Pomyślcie, lęk jak to już zostało wiele razy pisane przez innych jest irracjonalny, strach jest racjonalny ponieważ ma on za zadanie ostrzec nas przed REALNYM zagrożeniem. Z koleji lęk ma za zadanie STRASZYĆ nas iluzjami i mentalnymi obrazami ALE również jest to znak że coś jest nie tak. Zmierzam tutaj do tego że lęk pojawia się PRZEZ COŚ, tak samo jak strach który pojawia się gdy na przykład mamy osobę która stoi na przeciwko nas z wyjętym nożem i ma zamiar zrobić nam krzywdę. Nasz organizm reaguje NATYCHMIASTOWO przypływem adrenaliny i spięciem mięśni które mają za zadanie nam pomóc w ewentualnej walce lub ucieczce ( czyli ten sławny mechanizm obronny ‘walcz-uciekaj’ ) Lęk, również aktywuje ten mechanizm, tyle że w tym wypadku REALNEGO ZAGROŻENIA NIE MA. (Realnym zagrożeniem nazywam sytuację w której znajdujemy się tu i teraz. Czyli własnie powyższy przykład gdy osoba stoi z nożem, dzikie zwierzę w prehistorii, goniący nas wściekły pies lub jakiekolwiek inne realne zagrożenie które się dzieje w DANEJ CHWILI/ CZASIE TERAŹNIEJSZYM.) Czyli skoro go nie ma to umysł sobie sam stwarza to zagrożenie pod postacią iluzji. Pod postacią mentalnego obrazu lękowego który może być tak odległy i tak abstrakcyjny jak nam tylko nasza wyobraźnia pozwala. Dlatego też osoby często mają tak odległe i nierealne scenariusze w głowach które przez lęk stają się bardzo realne dla danej osoby ( oczywiście w głowie bo nie sprawdza się to w danej chwili). Gdy tak się dzieje i lęk ‘łapie nas za gardło’ można użyć i praktykować technikę zamiany wizualizacyjnej. Więcej o tym, możecie poczytać tutaj: rozbijamy-lek-zamiana-wizualizacyjna-t3413.html

OBUDŹ SIĘ!

Ok, więc wiemy już że głównym ‘antagonistą’ w zaburzeniach jest lęk przed tym co może się wydarzyć, czyli lęk przed przyszłością, tym co nie znane. Tutaj właśnie zmierzamy do sedna sprawy. A mianowicie do tego że lęk jest GENIALNYM manipulatorem. Manipulacja jaką stosuje osiąga swój SZCZYT w momencie gdy zmieniamy NASTAWIENIE z normalnego na lękowe. Czyli powracając do metafory zegara, sami zaczynamy stopować nasze wskazówki, nie dość że trybiki już nam rdzewieją to jeszcze sami się hamujemy przed naszym dotychczasowym życiem z powodu obaw i lęku przed tym co według naszej zalęknionej głowy ma nastąpić. Widzicie tą zależność? Jak ŁATWO lęk nas hamuje? Jak bez trudu sprawia że porzucamy nasze dotychczasowe zajęcia i działanie TYLKO DLATEGO ŻE ON SIĘ POJAWIŁ. Że przyszedł ze swoim WACHLARZEM OBJAWÓW czy to somatycznych czy to mentalnych (nerwice, depresje i inne tego typu zaburzenia ). Więc dlaczego wiedząc to dalej tkwimy we ‘śnie’? W iluzji? Dlaczego myślimy że nasze życie straciło sens? Zmieiamy postrzeganie, to co nas dawniej cieszyło staje się obojętne, kolory życia zmieniają się w szarość, codzienność która jest MANIPULOWANA dzień w dzień przez nasz lęk. A co jest w tym najlepsze? Że SAMI STRZELAMY SOBIE W STOPĘ bo utrzymujemy ten lęk lękiem. Haha, czy to nie jest ironia losu? A raczej paradoks zaburzenia. Tak wiem że to bardzo łatwo napisać i że logicznie to wszystko wygląda na proste. Wiem również że człowiek to nie tylko logika a najsilniejszą naszą częścią są emocje. I to własnie przez nie zaczynamy pozwalać na to by nasza ‘małpka’ brykała po mentalnej dźungli. Więcej o tym tutaj: malpi-paradoks-t3420.html
Jednak to nie oznacza że mamy się dać manipulować lękowi, danej sytuacji lub zmieniać nastawienie i wpadać w lękowe koło nerwicowe. Oczywiście, NA POCZĄTKU jest to wręcz NIEUNIKNIONE ponieważ jeżeli nie mamy ‘narzędzi’ to nie możemy naprawić naszego zegara. Nas samych. Więc by zdobyć te narzędzia potrzebujemy WIEDZY. A wiedza to potęga tyle że działa to niestety w dwie strony. Pewna świadomość może okazać się również destruktywna gdy nie podejdziemy do niej z dystansem. Ja sam padłem ‘ofiarą’ tej pułapki gdy czytałem to coraz więcej i więcej na temat zaburzeń, chorób psychicznych, i psychologii ogółem przez co miałem TONY analiz które nie koniecznie były mi w tym czasie potrzebne. Jednak, poszerzanie świadomości jest pośrednim kluczykiem do zastosowania ‘nastawienia normalnościowego’. ( Tak wiem, jeszcze za bardzo tego nie rozwinąłem ale spokojnie, niedługo przestanę lać wodę i dojdziemy do sedna sprawy :D)
Na tą wiedzę która poszerza naszą świadomość składają się:
- badania
- Wiedza ogólna na temat zaburzeń/mechniazmów jakie w nas zachodzą etc.
- Przeczytane książki
- Metody radzenia sobie z lękiem/niekonwnencjonalne
-różnego typu terapie
-rozmowy/seminaria/kursy


Praktycznie wszystko co sprawia że bardziej rozumiemy nas samych i to w jaki sposób funkcjonujemy oraz działamy. Czyli świadomość tego w jaki sposób pracują nasze ‘trybiki’. Bo gdy chcemy je naprawić, musimy zrozumieć jak one odziałowywują na nasze wskazówki zegara’ oraz co możemy zrobić by się odburzyć. I teraz mając tą wiedzę jesteśmy w procesie przetwarzania informacji. Jednak sama ta wiedza nie daje nam KOMPLETNIE NIC oprócz podświadomego uspokojenia nas samych że nie jesteśmy poważnie chorzy itp. Tyle że gdy TYLKO ZBIERAMY tą wiedzę to tak naprawdę w naszym życiu i naszym dzałaniu nie zmienia się nic. Bo brakuje pewnego elementu, a jest nim PRAKTYKA. To dzięki niej możemy się zmienić, rozwinąć osobiście oraz rozwalić lęk. ‘Oswobodzić się z łańcuchów’ i zacząć żyć tak jak chcemy. To jest główna droga, czyli zastosowanie tego co wiemy, sprawdzanie metodą prób i błędów co na nas działa a co nie, bo wszyscy jesteśmy unikalni i na każdego działa co innego. Więc do każdego ‘zegara’ potrzebny jest inny ‘klucz’ bo mamy inne zębatki/trybiki.

NAUCZ SIĘ UPADAĆ BYŚ MÓGŁ WSTAĆ

Powyższe słowa doszły do mnie bardzo dobitnie podczas treningów shotokan karate. Ten styl walki jest bardzo technicznym stylem, potrzeba jest naprawdę dużo zaangażowania i pracy nad sobą by sobie w nim radzić. Pamiętam moje początki, gdy przy każdym sparingu od razu leżałem na macie, gdy Sensei wiele razy zwracał mi uwagę przy ćwiczeniach podstaw z wykopów, uderzeń, ciosów itp. słowem: pierwszy rok był natrudniejszy. Przez ten czas zaliczyłem tyle niepowodzeń i ‘porażek’ że nie sposób zliczyć. Jednak teraz wiem że było to NIEZBĘDNE do tego bym teraz mógł się piąć w górę, patrzeć na własne błędy i wyciągać wnioski. I przykład który podałem z shotokanem można zaaplikować do KAŻDEJ sfery życia. Ponieważ by się się podnieść musisz nauczyć się upadać i być w stanie leżeć również. Czyli OSWOIĆ SIĘ w KAŻDEJ POZYCJI Wychodzenie z zaburzeniem i zmiana nastawienia oraz wprowadzanie jakichkolwiek zmian w naszej psychice jest NAJWIĘKSZYM WYZWANIEM ŻYCIA. Dlaczego? Ponieważ musimy zmierzyć się samemu ze sobą. Nie bez przyczyny mówi się że jak się pokona samego siebie to już nic nie stanie Ci na drodze. Tak, ponieważ by to zrobić, musisz spojrzeć na siebie w odwrotny sposób. Zmienić nawyki, to jak postrzegasz samego siebie, to jak żyjesz samemu ze sobą i zaakceptować a w końcu pokochać samego siebie. A nie osiągniesz tego bez upadków, bez leżenia. Człowiek jest tylko człowiekiem i NIE MA SZANS by nie popełnić tony porażek nim się dojdzie do celu. Dlatego też, nie możesz się ZRAŻAĆ tym że dany ‘klucz do trybiku’ źle dobrałeś, źle użyłeś lub nie zadziałało. Do tego potrzeba czasu i zrozumienia oraz umiejętności posługiwania się danym kluczem. A każda porażka przybliża Cię do sukcesu. Więc gdy starasz się coś w sobie zmienić to zaakcpetuj i wręcz przygotuj się na to że to będzie trudne, że to się nie stanie od razu. Na to potrzeba CZASU i musisz być wytrwały i zdeterminowany by to osiągnąć. Tyle ile włożysz tyle też wyjmiesz. Obudź w sobie duszę wojownika, nabierz wiary w siebię, we własne możliwości i działaj tak jak tego chcesz, nie bądź marionetką w rękach kogokolwiek lub czegokolwiek. Jesteś człowiekiem, a człowiek ma WOLNY WYBÓR tego kim jest, co robi, jak się zachowuje oraz jak chce żyć.


Zaburzeniowy killer - NASTAWIENIE NORMALNOŚCIOWE

Ok, to wszystko co opisałem powyżej jest moim zdaniem NIEZBĘDNE do tego byś mógł zastosować to co teraz opiszę. Z tego też powodu był taki długi opis. Gdy masz poszerzoną świadomość, gdy obudzisz w sobie duszę wojownika, gdy upadasz i wyciagasz z tego wnioski oraz patrzysz na porażki jako na lekcje a nie jako klęskę to wtedy widzisz na własne oczy że dalej żyjesz, że mimo tych upadków leci dzień za dniem, miewasz gorsze i lepsze dni ale ŻYJESZ! Zaburzenie Was tak REALNIE nie ogranicza, bo lęk króluje w Twojej głowie, nie na zewnątrz. Osoby z zaburzeniami dysocjacyjnymi takimi jak DD lub nerwicowymi wiedzą doskonale o co chodzi. Bo po Was tego nie widać na zewnątrz. Piekło toczy się w Was a ludzie tego nie widzą i dla nich to dziwne, nie zrozumiałe. Dlatego tak częstym jest brak wsparcia dla zaburzonych od rodziny, bliskich, partnerów itp. BO ONI TEGO NIE WIDZĄ i przez to NIE ROZUMIEJĄ! A o czym to świadczy? A no o tym że wszystko toczy się w Waszej głowie, umysł jest tak zaślepiony lękiem, tak zmanipulowany tymi iluzjami że mimo iż dobrze odróżniasz prawdę od iluzji bo nie jesteś chory psychicznie ( więcej o tym tutaj: roznice-pomiedzy-zaburzeniem-a-choroba- ... t3459.html ) to przez lęk nie dostrzegasz tego co masz cały czas przed nosem. Nie dostrzegasz NORMALNOŚCI bo dla Ciebie emocjonalnie i odczuciowo tej normalności nie ma. Jest lęk i jego wachlarz objawów i TYLKO TYM ŻYJESZ. Przez to tkwisz w iluzji i zataczasz koło nerwicowe oraz przez to się nie odburzasz. Bo nie robisz tego co jest tak często pisane na tym forum i nie tylko: Nie porzucasz kontroli, nie akceptujesz aktualnego stanu jako normalności tylko ciągle się miotasz w lewo i prawo i czekasz na normalność. Czekasz na coś czego sam sobie nie dajesz! Następny paradoks :D Więc co sprawi że zaczniesz się odburzać? Co sprawiło że ja czuję się odburzony po 11 miesięcznej ‘przygodzie’ z zaburzeniem? Właśnie nastawienie normalnościowe, czyli fakt że świat nadal jest jaki był, nic się nie zmieniło, ptaszki ćwierkają jak ćwierkały, drzewa dalej rosną, pory roku nadal egzystują. Natura się toczy dalej swoim życiem, ja nadal mam obowiązki i świat mi się nie zawalił. Tak naprawdę gdybym się uparł ( a o to właśnie chodzi ) to mogę działać na przekór wszystkiemu, każdemu mojemu stanowi. A były to:
-derealizacja/depersonalizacja
-anhedonia
-depresja
-nerwica lękowa

Uwarzanie się za osobę zaburzoną to danie sobie łatki przez którą postrzegamy nas samych jako osoby gorsze od normalnych. Wtedy wszelkie braki działania z naszej strony uzasadniamy tym że: ‘przecież jestem zaburzony, nie mogę tego czy tamtego zrobić’. Naprawdę? Nie możesz chodzić? Nie możesz FIZYCZNIE wyjść z domu? Nie możesz iść do sklepu? Nie możesz zrobić czy tamtego? Czy powodem jest zaburzenie fizyczne czy czysto mentalne? Czy powodem jest niemożność chodzenia czy hamulec lękowy? Obawy przed tym co się wydarzy? Zadaj sobie to pytanie za KAŻDYM razem gdy mówisz/piszesz że nie dasz rady, że nie możesz, że coś Cię hamuje. Zidentyfikuj to COŚ i jeżeli okaże się że jest to manipulant lęk to kopnij go w dupę i rób dziadowi na przekór. :D Wykorzystuj to co wiesz, tą wiedzę którą zgromadziłeś/łaś i działaj! Walcz o swoje życie! Walcz o swoją normalność którą tak pragniesz a której po prostu nie bierzesz. Ona jest z Tobą teraz! W tej chwili! Żyjesz w niej! Więc rób z nią co chcesz. Nie czekaj na coś co już masz. To że jesteś zaburzony nie oznacza że świat Ci się zawalił. Skoro wszystko jest powodem lęku to myśl jak rozwiązać powód jego wystąpenia. Co sprawiło że teraz jesteś zaburzony? Możesz sobie przerobić to: analiza-wewnetrznego-ja-czyli-moj-wlasn ... t3416.html

Wyciągnij lekcje, potraktuj to co Cię spotkało jako epizod, jako coś dzięki czemu wiele się nauczysz I wyciągniesz dla siebie OGROM na przyszłość. A gdy już z tego wyjdziesz to będzie Twój najlepszy okres życia ponieważ zrozumiałeś i pokonałeś samego siebie. Wow, gratulacje, to naprawdę powód do dumy i do tego byś mógł śmiało powiedzieć sobie że jesteś swoim Panem/Panią. No bo hej, własnie poradziłeś sobie ze sobą. Czy to nie wspaniałe? Tyle że tak jak napisałem powyżej, do tego możesz dojść nawet gdy Twój umysł uwarza że jest zaburzony. Gdy nie jesteś pewny/a czy to już normalność czy jeszcze nie. Bo to nie istotne, istotne jest Twoje nastawienie do tego. Jeżeli sobie powiesz: ‘Ok, jestem zaburzony ale ŻYJE normalnością bo fizycznie mogę to i to i tak NA PRAWDĘ zaburzenie mnie NIE OGRANICZA’. Byś to zrobił/ła wystarczy że będziesz obserował/a to co się z Tobą dzieje. Czyli czy te obawy które miewasz na codzień się sprawdzają? Jak często Twoje najgorsze scenariusze się ziściły? Czy mając myśl morderczą zabiłaś/łeś kogoś? Czy mając lęk przed zawałem, miałeś/łaś zawał w tym dniu? Czy to się wogóle sprawdza czy lęk mydli Ci oczy? Naprawde Drogi czytelniku: obudź się! Obudź się i zobacz co tak NA PRAWDĘ się z Tobą dzieje. Lęk nienawidzi ignorancji, śmiechu, radości, miłości, wszystkiego co pozytywne i co spycha go na drugi plan! Więc jeżeli masz dosyć swojego ‘kolegi’ do dostarcz mu tego jaknajwięcej! Oczywiście, On się będzie bronił iluzjami że na przykład gdy pójdziesz na imprezę to nie wysiedzisz, nic Cię nie będzie cieszyło, zemdjesz, umrzesz itp itd. BZDURA! Co chcesz to rób! ( oprócz używek które mogą zaktywować Ci defensywę umysłu i pogorszyć Twój stan ) właśnie gdy nic nie robisz i się hamujesz to lęk rośnie w siłę a Twoje zaburzenie wraz z nim. Bo gdy ulegasz iluzjom to AUTOMATYCZNIE zaburzenie Cię ogranicza i Ty to widzisz po tym jak Twoje nastawienie się zmienia na coraz bardziej i bardziej lękowe. Dlatego zastosuj ten koncept i zmień swoje nastawienie na normalnościowe. Jest to nastawienie zwycięskie, nastawienie które dało sprawiło że piszę ten tekst bez lęku. Bez obaw, bez myśli co się stanie. Nie dbam o to co się stanie. Dbam o to co jest tu i teraz, bo w stanie tu i teraz lęk nie ma szans istnieć. Również to jest mój KLUCZ do życia normalnością. Bez tego nie żyłbym tak jak żyję teraz, bez tego nie patrzyłbym na świat jak patrzę teraz oraz bez tego lęk by nie zniknął. Tyle czasu go ignorowałem że w końcu odpuścił i już się nie pojawia. Teraz miewam noralny strach przed realnym zagrożeniem. Jednak to że teraz nie mam lęku, NIE OZNACZA ŻE NA NIEGO NIE PRZYZWALAM. Nie możesz się bać lęku, to jest nastepny klucz, to nie może być udawane tylko musi wychodzić z Ciebie jako człowieka. To nastawienie nie zadziała jeżeli nie zrobiłeś powyższych kroków opisanych w tym artykule. Jeżeli przyzwalasz na lęk to on nawet jeżeli się pojawi to znika, znika bo nie ma Twojej uwagi, bo jest Ci obojętny, bo masz go gdzieś. A jak pisałem powyżej: Lęk NIENAWIDZI IGNORANTÓW! ;)

Więc czy jestem odburzony? Trudno powiedzieć, długo w tym tkwiłem i utożsamiałem się z tym więc teraz nie jest to takie proste napisać: Tak, już nic nie mam. Jednak nic mnie już nie ogranicza, lęki ustały oraz nie czuję się odrealniony/zdepersonalizowany. Emocje również powróciły. Doszedłem ze swoim umysłem do porozumienia. Wszystko opisałem tutaj i można by to uznać za dodatek/kontynuację tego konceptu:
poczatek-konca-przekonajmy-sie-t3594.html


Tak więc działaj, żyj normalnością w której jesteś CAŁY CZAS, daj sobie również czas i pozwól na porażki. Nie zrażaj się nimi mimo że są bolesne bo koniec tej drogi i to co osiągniesz i oraz ZMIANY jakie w Tobie zajdą na CAŁE ŻYCIE ( bo nastawienie do życia jest permanentne, nie jest tymczasowe) jest warte tego bólu, tego cierpienia, tych łez, tego wszystkiego co Cię spotyka po drodze bys mógł się uwolnić i żyć tak jak chcesz, ponad wszelkimi Twoimi kompleksami, konfliktami wewnętrznymi, błędnymi przekonaniami oraz co najważniejsze PONAD LĘKIEM. Tego Ci serdecznie życzę i trzymam kciuki za Ciebie bo zasługujesz na szczęście oraz życie normalnością, takie jakie chcesz jak każdy inny człowiek. Więc korzystaj, pracuj, działaj, i zmieniaj siebie oraz pchnij swój rozwój osobisty na wyższy poziom, byś kiedyś mógł/ła sobie powiedzieć: ‘Tak, przeżyłem to życie, tak jak chciałem/łam’ :)

TEMAT DYSKUSYJNY: klucz-odburzenia-nastawienie-normalnosciowe-t3694.html

Częśc 2 znajduje się tutaj: klucz-odburzenia-2-odseparuj-sie-t4951.html
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony
Konsultacja Skype
Zablokowany