Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Historia jakich wiele, ale moja....

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ODPOWIEDZ
Żyłka
Nowy Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 23 września 2026, o 10:43

23 września 2026, o 11:15

Witam serdecznie!
Po raz pierwszy piszę na tym forum oraz na jakimkolwiek forum w ogóle. Nerwica.... nigdy nie sądziłam, że może mnie też dotknąć, a jednak.... Objawy nerwicowe miałam odkąd pamiętam ale nigdy nie zwracałam na nie uwagi, jak na coś niepokojącego. Ot trochę kołatania serca, trochę lęku ściskającego klatkę piersiową... przechodziło. Zawsze. I tak było od dziecka. Trudne dzieciństwo, DDA, choroby matki/w tym alkoholizm, nerwica, depresja, schizofrenia/, brak kontaktu z ojcem, beznadziejne relacje z ojczymem, konflikty rodzinne.... dłuuugo by pisać. Ale zawsze radziłam sobie z problemami i przeciwnościami. W momencie pojawienia się sytuacji kryzysowej, umiałam zebrać się i opracować plan na przyszłość, by kryzys ten zażegnać.
I nagle coś sie zmieniło.
Dziś kiedy półwiecze mam już za sobą, własną rodzinę i stabilizację życiową, jedno zdarzenie uruchomiło u mnie cały mechanizm nerwicy /chyba tak można to nazwać/. Mój 20-letni syn wyjechał do wojska 2 miesiące temu. Od tego momentu nie mogę się pozbierać i żaden plan, żadne pozytywne myślenie nie działa. Pojawiają się w mojej głowie myśli o tym, że syn nie wróci do domu, że nie chce mnie znać, że zerwał ze mną kontakt, że zaszyje sie gdzieś aby tylko się ode mnie uwolnić. Wiem że to nie prawda, z jednak poddaję się tym myślom, gdy tylko zaczynają we mnie 'szaleć". Gdy syn był na przepustce w domu, zamiast cieszyć się ze wspólnego czasu, płakałam w ukryciu bo ogarnęła mnie panika, że w niedzielę wyjeżdża i znów nie będzie chciał mnie widzieć.
Budzę się rano z lękiem, kołataniem, serca, nerwowością, ciągle płaczę, mam gonitwę czarnych myśli. Trwa to cały niemal dzień destabilizując mi pracę /która też przysparza mi mnóstwo stresu/, relacje z mężem i moje patrzenie na życie w ogóle. I póki co nie potrafię się wyciszyć. Jednak gdybym miała powiedzieć czego sie tak bardzo boję, że aż nie mogę złapać tchu, to nie potrafię do końca wyjaśnić.
Bardzo cieszę się, że znalazłam to forum, bo czytając wpisy sporo już się dowiedziałam i nauczyłam, ale jeszcze nie umiem zacząć wdrażać rady i sposoby forumowiczów we własnym odczuwaniu emocji.
Niemniej to tu dowiedziałam się, że /na szczęście/ nie jestem wyjątkowa w swoich emocjach, że nerwica to nie choroba a lęk i inne emocje to są własnie tylko/aż emocje. I jako takie mijają.
Poniekąd stan moich emocji teraz świetnie oddaje post Wiktora o chochlikach. Gdy tylko jedna negatywna myśl zostanie "uśpiona", chochliki nerwowe natychmiast podsyłają kolejne, nowe negatywne przemyślenia.
I tak ciągle... Wiem, że mój czas jest może krótki ale jednak, bardzo wyczerpujący. Zresztą przed laty, gdy moja mama walczyła z nerwicą i depresją, a były to czasy nez internetu, bez forów, bez właściwego wsparcia, widziałam jak bardzo ją to wyniszczało i w zasadzie jak sprowadziło ją do piekła cierpienia i zaklętego kręgu niemocy. Nie potrafiłam jej wtedy pomóc. Dziś mając inne podejście i możliwości, chcę poradzić sobie z moimi emocjami jak najszybciej, aby zminimalizować straty jakie mogą powstać w moim ciele i duszy....
Dziękuję, że mogę się tu odezwać i popisać. Mam nadzieję, że znajdę tu wsparcie i rozmowy z osobami, które wiedzą w czym rzecz. Proszę o rady, pomysły, lub cokolwiek, co pomoże mi w tym okresie..
Awatar użytkownika
Plathon
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 7 sierpnia 2023, o 22:48

23 września 2026, o 12:42

Po pierwsze pomyś o sobie i o tym co pięknego chciałabyś dostać jeszcze od życia?
:))
Żyłka
Nowy Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 23 września 2026, o 10:43

24 września 2026, o 07:10

Co pięknego od życia? Jest wiele pięknych rzeczy, chwil, wydarzeń które chciałabym dostać od życia.... I na pewno dostanę i zrealizuję je w przyszłości. Jednak dziś, chciałabym przede wszystkim przeżyć jeden dzień w całości bez płaczu, bez ściskającego lęku, bez chorobliwego sprawdzania telefonu i czekania na wiadomość jakąkolwiek od syna. Wczoraj zadzwonił na kilka chwil i szybko przerwał rozmowę. Była to zwykła dyskusja na zasadzie "co słychać".... Ale mój dzień się zawalił. Bo czemu przerwał, bo pewnie nie chciał ze mną rozmawiać, pewnie w ogóle zadzwonił tylko dlatego, że ja wcześniej puściłam mu sygnał, bo znowu nie wiem kiedy się odezwie itd... I lawina ruszyła. Ścisk w klatce piersiowej, kołatanie serca, płacz, natrętne myśli zapętlające się coraz bardziej. Noc kiepska.
I tak chciałabym na już znaleźć w sobie drogę do wyjścia z tego stanu. Żeby nie męczyć siebie i męża oraz innych osób które dostrzegają już mój stan. Chciałabym wrócić do takiej siebie jaką byłam wcześniej... A potem wezmę sie za realizację pięknych chwil...
Awatar użytkownika
Plathon
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 160
Rejestracja: 7 sierpnia 2023, o 22:48

25 września 2026, o 12:27

W takim razie jest dobrze! Każdy rodzic martwi się o swoją pociechę. Lecz musisz pogodzić się z tym, że syn jest już dorosłym rozsądnym facetem i chce podążać swoją ścieżką bez przesadnej troski i uwagi matki czy ojca? Czy nie byłaś dla niego nazbyt surowa w wychowaniu bądź nadopiekuńcza?
ODPOWIEDZ