Czy to już uzależnienie - czyli moje problemy

W tym dziale rozmawiamy o uzależnieniach. (np. alkoholizm, seksoholizm, hazard, uzależnienie od używek itp.)
Możesz tutaj podzielić się swoim problemem. Wysłuchać innych. Uzyskać poradę.
ODPOWIEDZ
drapichrust
Świeżak na forum
Posty: 3
Rejestracja: 20 marca 2016, o 12:21

22 kwietnia 2016, o 22:43

Witam,
natrafiłem tu na to forum odczuwając spory dyskomfort. Zaczęło się od stałego napięcia, zdenerwowania. W stanach zdenerwowania trzasły mi się ręce i nie mogłem sobie z tym poradzić. Miałem kilka wizyt u lekarza rodzinnego, który stwierdził że mogą być to początki nerwicy i polecił mi leki: Alpragen - doraźnie w razie gdy wiem że wystąpią sytuacje które mnie stresują. Bellergot do stosowania codziennego 1-2 tabletki rano i wieczorem. Po jakimś czasie postanowiłem z tego zrezygnować. Mam je nadal ale rzadko je stosuje bo zmieniłem trochę podejście do sprawy. Najważniejszym dyskomfortem, który napędzał resztę było pocenie się. Szczególnie pod pachami, które się z czasem wzmagało tworząc zamknięte koło. Zastosowałem Etiaxil i zacząłem jakby bardziej nad sobą panować.
Teraz przechodzę do sedna. W młodości dużo imprezowałem, a co się tego tyczy spożycie alkoholu było spore i częste. Lubiłem imprezy, lubiłem się też napić. Było towarzystwo. Było wesoło. Czasem imprezowania, knajp, wyjazdów było sporo. Później spotkałem tę jedyną, częstotliwość spadła ponieważ tolerancja mojego organizmu również spadła. Znajomi porozjeżdżali się po świecie.
Fakt, dopiero jak teraz po kilku latach spojrzę wstecz, wiem że większość tych imprez, spotkań obracała się wokół alkoholu. Ale patrząc na innych wydawało mi się to normą.
Z czasem przybywało obowiązków a ja zajmowałem się innymi sprawami. Mniej, aczkolwiek czasem się zdarzały imprezy. Głowa znacznie osłabła, myślę że dlatego iż mało piłem.
Urodziła mi się córka ponad dwa lata temu. Wtedy sobie poprzysiągłem, że moja córa nie zobaczy mnie nigdy pijanego. Jestem osobą wierzącą, muszę przyznać że z roku na rok coraz bardziej. Ta decyzja jest też tym podyktowana. Do tej pory zdarzały się sytuacje w których coś tam piłem ale nigdy przy niej pijany nie byłem. Zdarzyło się może z dwa razy że byłem przy niej na lekkim humorku.
Zaświeciło się światełko ostrzegawcze gdy czasem (bo od dłuższego czasu mało, bardzo mało imprez, a co się z tym wiąże okazji do picia) coś wypiłem na rodzinnych spotkaniach. Na drugi dzień brakowało mi w głowie kilku sytuacji, rozmów. Po prostu wyparowały. A według wszystkich wyglądałem dobrze. Przystopowałem. Praktycznie całkiem. Czasem piwko w domu ale to jedno przed spaniem jak już mała zasnęła i był spokój. Unikałem również okazji do picia. Czarę goryczy przelała sytuacja gdy będąc u kuzynki wypiliśmy z jej mężem (fakt gość gonił jak gepard) flaszkę. Dość szybko. Ja już nie chciałem więcej i postanowiliśmy wracać do domu. Wychodząc wiele nie czułem jeszcze w głowie ot lekki szum. Normalnie. Ale uciekł mi jeden szczegół z drogi powrotnej! A z czasem (wracaliśmy autem które prowadziła żona) szum w głowie zwiększał się. W domu pierwszy raz takie coś że po prostu postanowiłem się dopić! Wypiłem dwa piwa w tym jednego bardzo mocnego portera i urwał mi się film, całkowicie. Zdarzało mi się to wcześniej ale w czasie większych imprez. Przeraziłem się tym dosyć mocno. Zaznaczam, że nigdy nie miałem ciągów picia czy sytuacji w której przychodzi myśl, że muszę się napić.
Zacząłem o tym więcej czytać, powiedziałem o tym żonie, która stwierdziła że przesadzam (ona praktycznie nie pije). A ja martwie się że to drżenie rąk ( zauważyłem że lewa ręką ma tendencje do lekkiego drżenia cały czas) podczas stresu, napięcie, pocenie się ma podłoże alkoholowe.
Nie chcę stosować wymówek typowych dla alkoholika, że nie mam z tym problemu. Że to nie od tego.
Nigdy rano na kaca alkoholu nie piłem, nie zawalałem spraw przez alkohol. Aczkolwiek nie daje mi to spokoju.
Przed nasileniem się problemów z stanami napięć przestałem uprawiać sport (piłka nożna). Doznałem kontuzji pleców, która na razie mnie eliminuje z tego sportu. Wcześniej grałem dosyć sporo i często ale tylko amatorsko. Tu też upatrywał bym problemy.
Jak Wy drodzy forumowicze zapatrujecie się na to wszystko?
Po tym wszystkim nawet piwo, które bardzo lubię przestało smakować i boję się cokolwiek wziąć do ust. Czytałem wiele o uzależnieniu od alkoholu i jego skutkach. Niewielka część z moim doświadczeniem się pokrywa. Większość nie ma ani nie miała miejsca.
Nakręcam się tym wszystkim jeszcze bardziej, spać po nocy nie mogę. Przeraża mnie ta myśl. Aczkolwiek zauważam, że zaczynam bardziej panować nad sobą. Bez pomocy lekarstw.
Co o tym wszystkim sądzić?
Awatar użytkownika
schanis22
Moderator
Posty: 2152
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

22 kwietnia 2016, o 22:47

Witaj na forum , ja sądzę że to nerwica lękowa .
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
kucyki46
Gość

23 kwietnia 2016, o 08:24

No wiesz, czy jak ktoś musi łyknąć kieliszek przed snem, bo jak nie to nie może zasnąć to uzależnienie? Tego Ci nikt nie powie, sam wiesz, czy cię ciągnie, czy nie. W kierunku nerwicy zaś, już po Twoim pisaniu widzę nawet symptomy mysli natrętnych, bo co to znaczy, że "Ale uciekł mi jeden szczegół z drogi powrotnej!"? Myśle, że i trzeźwemu ucienknie, a Ty to zapisujesz z "!", czyli tutaj łączysz mocny bagaż emocjonalny z tym incydentem. Poza tym skanowanie objawów. Ludzie jak normalnie piją alkohol to mają różne odczucia, ale traktują je jak to po spożyciu i nie zagłebiają się. I to są dość charakterystyczne cechy przy nerwicy - szczegółowa analiza, zamartwianie i poczucie winy. To, że postanowiłeś zaś nie pić przy dziecku i dostrzegasz rozwój pod względem duchowym - bardzo wartościowe rzeczy. Wychodzę z założenia, że jak coś nam nie służy, to na logikę co się robi?
Magda37
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 31
Rejestracja: 7 kwietnia 2016, o 23:01

23 kwietnia 2016, o 09:25

Jestem niepijąca alkoholiczka. Kiedy zaczynałam pic to na początku dla "odstresowania" a pózniej pomagało na wszelkie bolączki na krótko. Tez piłam wieczorami bo w ciagu dnia obowiązki i dziecko przed którym trzeba ukryć ten fakt ale do czasu bo kak nie wypijesz regularnie to jestes tak spięty ze wszystkich sie czepiasz i ustawiasz po kątach. Nawet kiedy robiłam krótkie przerwy to i tak czułam sie jak na głodzie wiec w ostateczności żniw zaczynałam niby od małego piwka wieczorem . Kiedy zdałam sobie sprawę ze jestem alkoholiczka piłam jeszcze wiecej i wcale nie chciałam przestać pozatym żyłam w toksycznym związku z alkoholikiem w ciągłym stresie i pretensjach o wszystko . Któregoś dnia kiedy wracałam z pracy bo w ciagu dnia nie piłam dopadł mnie straszny atak lękowy ksk grom z jasnego nieba ! Miałam ochotę stanąć w szczera polu i krzyczeć i płakać i wzywać pomocy ale nikogo nie było , nawet telefonu nie mogłam znalezc w torebce bo tak trzęsły mni soe ręce , obraz zamazany w głowie trzaski . Jedyna myśl jechac jak najszybciej do domu . I tak z pod wpływem silnego ataku wracałam do domu a jechałam 160 na godzinę Sama sie dziwie ze dałam radę i ze nic mi sie nie stało . Podejrzewam ze wcześniej juz miałam objawy wskazujące na nerwice lękowa ale spożywanie alkoholu tłumiło ten fakt . Na drugi dzien nie pojechałam do pracy i przebywałam juz zawsze z kims w obawie ze to znowu sie wydarzy i tak 3 miesiace przesiedziałem w domu odcinając sie od swiata. Dzis dziekuje moim lękom ze przyszły i ocknęły mnie z tego bagna w jakim tkwiłam bo tak nadal bym pila. Mam czysty umysł choć zaburzony ale czysty od alkoholu. Podczas odburzania jestem jak małe dziecko ktore poznaje wszystko od nowa. Obecnie nie pije i czuje sie super , jednak została nerwica i jej objawy oraz mój toksyczny zwiazek . Wierze ze małymi krokami usune wszystkie te rzeczy po kolei ze swojego zycia . Jesli chodzi o twój artykuł to radziłabym tobie skorzystać z terapii abyś mógł miec pojęcie skad to wszystko u ciebie sie bierze i jakie sa tego naprawdę przyczyny . Jesli bedziesz miał 100% diagnozę wtedy bedziesz mógł zacząć leczenie. Nawet jeśli kiedys piłeś i przestałeś to występują objawy odstawienie tak naprawdę pi zaprzestaniu picia wszystko moze sie wydarzyć tak jest w 80% pijących . Zostaje rownież nerwica ktora trzeba leczyć . Wykonaj tez podstawowe badania testy wątrobowe, tomografie.
drapichrust
Świeżak na forum
Posty: 3
Rejestracja: 20 marca 2016, o 12:21

24 kwietnia 2016, o 21:09

kucyki46 pisze:No wiesz, czy jak ktoś musi łyknąć kieliszek przed snem, bo jak nie to nie może zasnąć to uzależnienie? Tego Ci nikt nie powie, sam wiesz, czy cię ciągnie, czy nie. W kierunku nerwicy zaś, już po Twoim pisaniu widzę nawet symptomy mysli natrętnych, bo co to znaczy, że "Ale uciekł mi jeden szczegół z drogi powrotnej!"? Myśle, że i trzeźwemu ucienknie, a Ty to zapisujesz z "!", czyli tutaj łączysz mocny bagaż emocjonalny z tym incydentem. Poza tym skanowanie objawów. Ludzie jak normalnie piją alkohol to mają różne odczucia, ale traktują je jak to po spożyciu i nie zagłebiają się. I to są dość charakterystyczne cechy przy nerwicy - szczegółowa analiza, zamartwianie i poczucie winy. To, że postanowiłeś zaś nie pić przy dziecku i dostrzegasz rozwój pod względem duchowym - bardzo wartościowe rzeczy. Wychodzę z założenia, że jak coś nam nie służy, to na logikę co się robi?
Do alkoholu mnie jako tako nie ciągnie. Jedynie na jakiejś imprezie lubię sobie wypić dla rozweselenia. A po wszystkim nie mam ochoty sobie wypić na kaca. Zresztą nigdy tak nie robiłem. No może czasem jakieś piwko wieczorem. Martwi mnie jedynie, że zdarzają się sytuacje gdy mi coś ucieka. I to nie jest jakiś tam szczegół. Ucieknie mi jakieś kilka minut, urywek, którego nie potrafię sobie przypomnieć. Zamartwiam się tym, praktycznie cały tydzień tylko o tym rozmyślam. Spokoju mi nie daje. Aczkolwiek porównuję sobie do sytuacji w ciągu dnia i zauważyłem ogólny spadek pamięci, tj wiele rzeczy zapominam, co mam kupić, czy jakieś rozmowy przez telefon. Tzn wiem z kim rozmawiałem ale o czym dokładnie. Szczegółów brak. Żona pisze mi na kartce zakupy bo zawsze czegoś zapomnę. Nie muszą to być duże zakupy, kilka produktów i już są braki. Wcześniej było ok. Może tu tkwi problem?
Magda37 pisze:Jesli chodzi o twój artykuł to radziłabym tobie skorzystać z terapii abyś mógł miec pojęcie skad to wszystko u ciebie sie bierze i jakie sa tego naprawdę przyczyny . Jesli bedziesz miał 100% diagnozę wtedy bedziesz mógł zacząć leczenie. Nawet jeśli kiedys piłeś i przestałeś to występują objawy odstawienie tak naprawdę pi zaprzestaniu picia wszystko moze sie wydarzyć tak jest w 80% pijących . Zostaje rownież nerwica ktora trzeba leczyć . Wykonaj tez podstawowe badania testy wątrobowe, tomografie.
Badania wątroby mam robione co rok. Związane jest to z pracą jaką wykonuję. Wszystko w normie.
Co do picia piwa wieczorem. U mnie sprawa wygląda inaczej. Ja nie piję piwa po to aby się uspokoić. U mnie przy spożywaniu wieczornego piwa jest celebracja. Piwo to nie jakiś tam sikacz lagerowy. Od pewnego czasu kosztuję piwa, które mają wyrazisty smak. Podziwiam kolor, pianę, aromat oraz smak. Zaznaczam nie jest to co dzień. Gdy tego nie zrobię, bo dziecko chore i trzeba być w pogotowiu, bo kilka innych rzeczy, nie robi to dla mnie wielkiego problemu. Piwo chowam do lodówki i już.
Zacząłem się interesować piwem kraftowym, jak się je wykonuje, jakie są style. I cała otoczka, która wokół nich jest. Do tego stopnia że jakieś trzy lata temu zacząłem robić je sam. Nie zmieniło to mojego podejścia do sprawy. Kosztuję wtedy gdy mam czas i ochotę. Przyjechał ostatnio do mnie kolega, którego poczęstowałem tym piwem a on zapytał a jak to jest z tym jak się wypije go więcej? I co? Ja przez te trzy lata nie spróbowałem tego. Bo w tym nie o to chodzi. I to mnie jakoś mnie przekonuje że nie mam z tym problemu.
A z drugiej strony: większa potliwość, trzęsące się ręce, urwany film. Do tego te nerwy, których wcześniej nie było. Każde większe imprezy czy spotkania to ja mam tak trzęsące się ręce że ciężko mi sztućce utrzymać. W dodatku dyskomfort że ktoś to zobaczy. Nie wiem czym jest to podyktowanie. Wcześniej było całkowicie odwrotnie. Zero stresu, wesoły, uśmiechnięty bez napinki.
kucyki46
Gość

25 kwietnia 2016, o 13:22

No i wystarczy. Ciągle dokładasz do myśli o tej "sklerozie" (tak to nazwę) duży ładunek emocjonalny. Jak tu napisałeś - "Zamartwiam się tym, praktycznie cały tydzień tylko o tym rozmyślam. Spokoju mi nie daje" To jest dość prosta droga do spadku nastroju, a co za tym idzie epizod depresyjny. Jednoczesnie z tym się wiążą wahania poziomu hormonów (dopamina, serotonia) To jest proces, który ciągnie w dół. Póki co jsteś na początku i zawsze możesz zawrócić. topic8507.html Nagranie dla Ciebie uświadamiające jak wygląda sam mechanizm zaburzenia.
Co do samych skutków spożycia alkoholu na mózg, kiedyś oglądałem materiał, akurat bodajże ruski dokument :) czym bym się jednak nie sugerował, i tam było dla przykładu, że z każdym 0.5 litra wódki wysikasz nazajutrz kawałek swojego mózgu.
Jednak trzeba pamiętać, że WSZYSTKIE komórki naszego organizmu regenerują się wraz ze zmianą nastawienia oraz postępowania. Żywność odżywcza dla kory mózgowej (orzechy! masło orzechowe, siemie lniane, olej liany, oliwa, pestki, ryby). A od siebie polecę "niemyślenie" i wieczorne spacery. Głowa też musi czasem odpocząć.
drapichrust
Świeżak na forum
Posty: 3
Rejestracja: 20 marca 2016, o 12:21

3 maja 2016, o 20:13

Dziękuję za odpowiedź i za dobre słowa. Dużo dają, naprawdę. Musze wziąć się za siebie!
Poczytam dokładnie forum może znajdę sposoby na moje dolegliwości, które mnie trapią. Tak aby ominąć dalekim łukiem wszelkiego rodzaju tabletki.
Pozdrawiam.
Harriettdic
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: 7 grudnia 2016, o 11:53

27 stycznia 2017, o 15:50

Tak, ale nie zawsze musi to być jednak chorob±. Stopień uzależnienia i to, od czego się uzależniamy jest wykładnikiem tego czy uznamy to za chorobę. Je¶li jeste¶my uzależnienie od koloru naszej skóry i popadamy w skrajno¶ci to zdecydowanie popadli¶my w chorobę zwan± tanoreksj±...

To tylko fragmenty artykułu. Tutaj cały artykuł pt:
ODPOWIEDZ