Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Czy ja oszalałam? Objawy słuchowe i nie tylko

Tutaj znajdziesz wszystkie forumowe materiały (wpisy, nagrania) dotyczące zaburzeń lękowych, depresyjnych, obaw, wątpliwości i rozmaitych lęków, które pozwolą Ci poszerzyć własną świadomość.
A także treści dotyczące własnego rozwoju i przede wszystkim odburzania!
ODPOWIEDZ
angelxx
Nowy Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 24 lutego 2026, o 04:18

26 lutego 2026, o 04:13

Ehh...A więc tak. Mam lat 17, a nigdy nie miałam aż takich objawów, więc to wszystko jest dla mnie o wiele bardziej przerażające. Zmagam się z nerwicą od około 6 lat. Bywały już większe ataki i lęki, wiele razy zmuszałam rodziców do robienia badań, wielokrotnie, bądz trafiałam do szpitala.Moim najgorszym wrogiem jest wujek google, jak pewnie znacznej większości tutaj. Mam bzika na punkcie swojego zdrowia. Nudności, zawroty głowy, brak okresu - najdłużej trwało 4 miesiące w wieku 14 lat. Jednak po jakimś czasie przeszło, i nie miałam aż tak długiego napadu od długiego czasu, oczywiście wmawiałam sobie różne choroby, jednak często przechodził 1 problem i zaczynał się drugi po max tygodniu. Jednak znowu wszystko nasiliło się i zaczęło od śmierci babci. Było to rok temu, ale odziwo dopiero to przyszło po tym czasie czyli roku, w okolice świąt, kiedy zdałam sobie sprawę, że z rok na rok jest coraz mniej osób przy stole. Paniczny strach przed śmiercią, płacz codziennie pare razy dziennie, zastanawianie się nad egzystencją, przyszłością, starością i tak przed wiele dni w kółko...

Aż nagle pewnego dnia czuję zatkane uszy. Spanikowana, zaczęłam je "czyścić", jednak nic nie pomogło i czułam lekki ból. Spanikowałam, i to bardzo. Stresowałam się jak nigdy. Oczywiście odpaliłam wujka google i wpisałam możliwe przyczyny. Dostałam ataku paniki, zaczęłam analizować wszystko, wszystkie sytuacje możliwe z przeszłości, zaczęłam żałować słuchania muzyki, bałam się, że tracę słuch itp. Poszłam do lekarza, i okazało się, że mam zapalenie uszu. Dostałam antybiotyk i zaczęłam go brać. Jednak bałam się, że może lekarz się mylił, i weszłam w google i szukałam dalej. I nagle...boom. "Współtowarzyszące objawy - szumy." Zaczęłam wtedy jak idiotka w nocy nasłuchiwać wszystkiego. Słyszałam swoją elektroniczność, i stwierdziłam, że to to. Dostałam kolejnego ataku paniki. I na drugi dzień...faktycznie słyszałam to. Był to inny dźwięk, nie elektryczność. I cyk, od razu płacz, panika, codzienne szukanie forum itp. przez miesiąc. Po jakimś czasie stosowania antybiotyków oraz sterydów przepisanych przez lekarza, lekarz obejrzała wszystko i stwierdziła, że wszystko się pięknie zagoiło i uszy jak i zatoki są już w porządku. Miałam też badanie słuchu, i wszystko wyszło prawidłowo i bardzo dobrze, zero ubytku. Ale ja ciągle czuje zatkane uszy oraz te piski, buczenie i wszystko inne. Powiedziałam to lekarce, ale ona stwierdziła, że to tylko subiektywne, bo wszystko jest okej i że 'powinno minąć'. Ale ja od ponad miesiąca mam paniczny lęk przed wychodzeniem z domu, bo boje się, że najmniejszy dźwięk uszkodzi mi słuch i pogorszy to wszystko. Unikam jakichkolwiek głośnych dźwięków, co chwile pytam się mamy czy 'coś magicznie mi uszkodziło słuch' (nawet dźwięk wody od prysznica, bądź jeden głośniejszy śmiech), co sekundę sprawdzam czy nadal to słyszę, obsesyjnie skanuje ciało i każdy dźwięk i mam nadwrażliwość słuchową. Jednak zauważyłam, że rano jak wstane wszystko jest okej i mam zero objawów związanych ze słuchem albo jak idę na spacer bądź o tym nie myślę, objawy sie nasilają w ciągu dnia i najgorzej jest wieczorsm i w nocy. Sęk w tym, że ja cały czas prawie o tym myślę. Boję się tego i tych objawów. Tylko że 2 dni temu do tych wszystkich pisków i innych doszedł dźwięk alarmu samochodu, bo te 2 dni temu słyszałam taki głosny na dworze i mocno się wystraszyłam, że to jednak tylko ja słyszę. Przez to teraz boję się, że dostane jakiejś schizofrenii i mam teraz jakieś halucynacje słuchowe. Doszłam do wniosku, że to może byc wina nerwicy. Strasznie się tego boję i nie wiem jak sobie pomóc...to jest tortura, a przez ten stres doszły inne objawy jak: drgania twarzy, kołotania serca, drętwienie nóg, bóle głowy, śnieg optyczny, jakieś tiki i drżenie ciała i dziwny ból mięśni szczęki, który chyba też sobie raz wmówiłam. Inne objawy mi tak nie przeszkadzają jak ten opisany wyżej, bo cenię ciszę.... :((
Etia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: 20 stycznia 2020, o 08:59

26 lutego 2026, o 09:44

Czesc angelxx :)

Nie oszalałas to twoj układ nerwowy tak reaguje. Wszystko jest dobrze do czasu zanim nie zaczniesz o tym myslec i sie nakrecasz i objawy "cyk" i są ... to dziwne ale tak reaguje nasze ciało. Zadaj sobie pytanie czy jak sie czym zajmiesz na chwile oderwiesz sie od myslenia to nagle nie przechodzi? .. bo o tym mie myslisz? . Ja tez nie mogłam uwierzyc ze wszystko jest ok- Jak czułam ze nie jest ok !. Ale jak sie zmusiłam i np. poszłam np do kolezanki po jakim czasie jak dobrze sie wkreciłam w rozmowy z nia o czyms innym - nagle wszystko ustało? Ale znowu wystarczyło ze od niej wyszłam i mysli powracały jak bumerang i ataki paniki i sama zadawałam sobie negartywne pytania jeny czy zaraz nie zemdleje? bo to czy tamto ? I serce zaczynało walic i w uszach piszczy i cała sie trzese i tak wkoło mysli nakrecały objawy i ja w takim kotle natretnych mysli. Ja nakreciłm sie do tego stopnia ze bałam sie wyjsc z domu. Musisz sobie zdac sprawe ze to naprawde NERWY i twoje "negatywne" mysli to z nami robia.
Boimy sie że cos napewno nam jest i ze napewno jestem bardzo chora ze zaraz umrę........ SAME SOBIE TO ROBIMY ZE TAK SIE CZUJEMY - I jaki to psikus losu nie? Boimy sie ze cos z nami jest - a to co sie z nami dzieje sami wywołujemy lekiem i nakrecaniem sie złymi myslami . Nic sobie nie wmawiasz ten bol i te objawy sa tylko one sa z napietego układu nerwowego. Szkoda ze nie mamy magicznego guzika którym mozemy wyłaczyc układ nerwowy. Ale tak naprawde nasz organizm tak został stworzony dobrze ze tak reaguje bo my dajemy mu polecenie ze cos nie tak a on wchodzi w tryb walcz !!
Zastanawiam co Ci napisac zeby Ci pomóc . Mysle ze rozmowa z kolezanka? przyjaciółka? mama ? Moze tak jak teraz napisałas na zaburzeni.pl ( wywalenie tego co cie boli i z czym sobie juz nie radzisz tez pomaga :)) mozesz sie wybrac tez do psychologa - czasem osoba obca wysłucha i popatrzy na to z innej perspektywy niz Ty.
Sama dla siebie musisz byc dobra rób sobie małe pryjemnosci cos co co sprawia ze czujesz sie lepiej spacer ? zakupy ? zrobienie sobie jakiegos dobrego jedzenia wypicie ciepłej czekolady? Lezenie w wanie ? masaz? Śpiewanie pod prysznicem ? Musisz małymi kroczkami zaczać pozytywnie mysleć. Ja sobie mówiłam: Nic mi nie jest ! Wszystko jest dobrze. Wstawałm rano i miał jedno postanoweinie np dzis bede cierpliwa nawet jak mnie cos dopadnie na spokojnie to zniose :) wiem ze to ciało robi to czego boja sie moje mysli. Powodzenia dasz rade jak uswiadomisz sobie jak to działa : obawa o zdrowie lęk złe samopoczucie wtedy jescze wiekszy lęk i kolejny niepojakacy objaw i tak wkoło......Zdrówka !!!!! ^^
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

26 lutego 2026, o 11:52

Hej, akurat masz szczęście że przeczytałam, bo wiem jak ten problem ze słuchem można naprawić (z doświadczenia). 1. NIE ZWARIOWAŁAŚ to co czujesz i słyszysz jest prawdziwe, naprawdę to słyszysz 2. To jest do odwórcenia na spokojnie 3. To wymaga czasu (1/2 tygodnie)
Więc, między mózgiem a słuchem jest dedykowany niemu układ nerwowy, który jest po to by ostrzegać nas przed niebezpieczeństwem, powodując dyskomfort lub ból kiedy jest coś potęcjalnie niebezpiecznego. On uczy się poprzez otoczenie i TWOJE doświadczenia, więc jeśli masz nerwice i nasłuchujesz, skupiasz się na otoczeniu, czujesz stres związany z tym, ten układ myśli "Ok, czyli to jest niebezpieczne, będziemy powodować dyskomfort" - i on będzie powodować że teraz będziesz wszystko słyszeć bardziej, głośniej, bo układ nerwowy chce żebyś była bezpieczna przed tymi "niebezpieczeństwami". Żeby to odkręcić musisz, mimo tych odczuć, starać się myśleć o nich jak najmniej, wiem że to ciężkie i niekomfortowe, że najpewniej się boisz, ale twój układ musi się przyzwyczaić że woda pod prysznicem, głos ludzi itd to nic niebezpiecznego, na początku będzie tak samo, później gwarantuje Ci że będzie lepiej, ważne też jest to byś nie unikała dźwięków, by ten układ przyzwyczaił się znów do normalności
Fighting for better life
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

26 lutego 2026, o 12:10

Ja się nabawiłam tego samego przez słuchawki z ANC które zderegulowały ten mój układ nerwowy właśnie, wszystko było niekomfortowe i za głośne, miałam duże załamanie nerwowe (sama też mam nerwice), im więcej o tym myślałam tym było znacznie gorzej, jak jechałam komunikacją miejską to mnie bolało, było za głośno i myślałam że sobie zniszcze słuch, że mam jakąś nieodwracalą szkode, nawet głos ludzi był za głośny, wszystkie badania w normie, nawet bardzo szczegółowe za które zapłaciłam więcej w przychodni, ale później jedna dobra laryngolog mi o tym wszystkim powiedziała i to rzeczywiście pomogło, w sensie, zadbać o mój układ nerwowy, przyzwyczajać go na nowo do dźwięków, i teraz już jest ok, ale też dużo stresu się najadłam...
Fighting for better life
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

26 lutego 2026, o 13:49

a no i też zapomniałam dodać, nie narażaj się na dźwięki które powodują duży dyskomfort, rób to wszystko stopniowo, te wszystkie odczucia nie mają związku z układem słuchowym samym w sobie, ale komunikacją z mózgiem
Fighting for better life
angelxx
Nowy Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 24 lutego 2026, o 04:18

26 lutego 2026, o 19:29

Etia pisze:
26 lutego 2026, o 09:44
Czesc angelxx :)

Nie oszalałas to twoj układ nerwowy tak reaguje. Wszystko jest dobrze do czasu zanim nie zaczniesz o tym myslec i sie nakrecasz i objawy "cyk" i są ... to dziwne ale tak reaguje nasze ciało. Zadaj sobie pytanie czy jak sie czym zajmiesz na chwile oderwiesz sie od myslenia to nagle nie przechodzi? .. bo o tym mie myslisz? . Ja tez nie mogłam uwierzyc ze wszystko jest ok- Jak czułam ze nie jest ok !. Ale jak sie zmusiłam i np. poszłam np do kolezanki po jakim czasie jak dobrze sie wkreciłam w rozmowy z nia o czyms innym - nagle wszystko ustało? Ale znowu wystarczyło ze od niej wyszłam i mysli powracały jak bumerang i ataki paniki i sama zadawałam sobie negartywne pytania jeny czy zaraz nie zemdleje? bo to czy tamto ? I serce zaczynało walic i w uszach piszczy i cała sie trzese i tak wkoło mysli nakrecały objawy i ja w takim kotle natretnych mysli. Ja nakreciłm sie do tego stopnia ze bałam sie wyjsc z domu. Musisz sobie zdac sprawe ze to naprawde NERWY i twoje "negatywne" mysli to z nami robia.
Boimy sie że cos napewno nam jest i ze napewno jestem bardzo chora ze zaraz umrę........ SAME SOBIE TO ROBIMY ZE TAK SIE CZUJEMY - I jaki to psikus losu nie? Boimy sie ze cos z nami jest - a to co sie z nami dzieje sami wywołujemy lekiem i nakrecaniem sie złymi myslami . Nic sobie nie wmawiasz ten bol i te objawy sa tylko one sa z napietego układu nerwowego. Szkoda ze nie mamy magicznego guzika którym mozemy wyłaczyc układ nerwowy. Ale tak naprawde nasz organizm tak został stworzony dobrze ze tak reaguje bo my dajemy mu polecenie ze cos nie tak a on wchodzi w tryb walcz !!
Zastanawiam co Ci napisac zeby Ci pomóc . Mysle ze rozmowa z kolezanka? przyjaciółka? mama ? Moze tak jak teraz napisałas na zaburzeni pl ( wywalenie tego co cie boli i z czym sobie juz nie radzisz tez pomaga :)) mozesz sie wybrac tez do psychologa - czasem osoba obca wysłucha i popatrzy na to z innej perspektywy niz Ty.
Sama dla siebie musisz byc dobra rób sobie małe pryjemnosci cos co co sprawia ze czujesz sie lepiej spacer ? zakupy ? zrobienie sobie jakiegos dobrego jedzenia wypicie ciepłej czekolady? Lezenie w wanie ? masaz? Śpiewanie pod prysznicem ? Musisz małymi kroczkami zaczać pozytywnie mysleć. Ja sobie mówiłam: Nic mi nie jest ! Wszystko jest dobrze. Wstawałm rano i miał jedno postanoweinie np dzis bede cierpliwa nawet jak mnie cos dopadnie na spokojnie to zniose :) wiem ze to ciało robi to czego boja sie moje mysli. Powodzenia dasz rade jak uswiadomisz sobie jak to działa : obawa o zdrowie lęk złe samopoczucie wtedy jescze wiekszy lęk i kolejny niepojakacy objaw i tak wkoło......Zdrówka !!!!! ^^
Dziękuję bardzo. Faktycznie, jeśli się czymś zajmę i o tym nie myślę, to te objawy w większości znikają i nie słyszę żadnych pisków, tylko problem w tym, że boję się po prostu że już tak zostanie i to właśnie nasila moje myśli. Jak wychodzę ze znajomymi albo idę sama na spacer lub z kimś rozmawiam, to naprawdę jest o wiele lepiej. Najgorsze jest właśnie to, że wieczorem jak juz leżę w łóżku robie WSZYSTKO aby odwrócić myśli, co chyba działa na odwrót i wtedy jest tak głośno, że mnie to stresuje... Martwię się tym okropnie, bo w nocy mam przez to teraz problem ze spaniem :(( Chyba muszę po nie przejmować się tym i to ignorować, ale jest to bardzo ciężkie..
Rozmawiałam o tym z mamą i jest raczej niechętna aby zapisać mnie to psychologa z przyczyn niewiadomych, ale po feriach zamierzam iść do szkolnego
angelxx
Nowy Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 24 lutego 2026, o 04:18

26 lutego 2026, o 19:32

Aksyloksa pisze:
26 lutego 2026, o 12:10
Ja się nabawiłam tego samego przez słuchawki z ANC które zderegulowały ten mój układ nerwowy właśnie, wszystko było niekomfortowe i za głośne, miałam duże załamanie nerwowe (sama też mam nerwice), im więcej o tym myślałam tym było znacznie gorzej, jak jechałam komunikacją miejską to mnie bolało, było za głośno i myślałam że sobie zniszcze słuch, że mam jakąś nieodwracalą szkode, nawet głos ludzi był za głośny, wszystkie badania w normie, nawet bardzo szczegółowe za które zapłaciłam więcej w przychodni, ale później jedna dobra laryngolog mi o tym wszystkim powiedziała i to rzeczywiście pomogło, w sensie, zadbać o mój układ nerwowy, przyzwyczajać go na nowo do dźwięków, i teraz już jest ok, ale też dużo stresu się najadłam...
Dziękuję, mam dokładnie to samo.. najgorszy jest teraz strach przed chodzeniem do szkoły i głośnym dzwonkiem, za każdym razem jak go usłyszę to potem cały dzień sie stresuję. Postaram się powoli jakoś przyzwyczajać organizm, ale ciężko mi z tym wszystkim. Przez to, że to już trwa ponad miesiąc, boje się że tak już zostanie do końca życia :(:
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

26 lutego 2026, o 21:26

angelxx pisze:
26 lutego 2026, o 19:32
Dziękuję, mam dokładnie to samo.. najgorszy jest teraz strach przed chodzeniem do szkoły i głośnym dzwonkiem, za każdym razem jak go usłyszę to potem cały dzień sie stresuję. Postaram się powoli jakoś przyzwyczajać organizm, ale ciężko mi z tym wszystkim. Przez to, że to już trwa ponad miesiąc, boje się że tak już zostanie do końca życia :(:
Przez to że to nie jest żadna fizyczna szkoda, tylko kwestia regulacji, tak samo jak ten problem zaczął, tak samo można go odkręcić w drugą stronę, myślę że to serio kwestia tygodnii, nawet nie miesięcy, ja doszłam do momentu gdzie czułam fizyczny ból wręcz nie do zniesienia kiedy raz w domu jedna osoba po coś wygciągneła drabinę, teraz już nie czuje żadnego bólu
Fighting for better life
angelxx
Nowy Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 24 lutego 2026, o 04:18

26 lutego 2026, o 21:58

Aksyloksa pisze:
26 lutego 2026, o 21:26
angelxx pisze:
26 lutego 2026, o 19:32
Dziękuję, mam dokładnie to samo.. najgorszy jest teraz strach przed chodzeniem do szkoły i głośnym dzwonkiem, za każdym razem jak go usłyszę to potem cały dzień sie stresuję. Postaram się powoli jakoś przyzwyczajać organizm, ale ciężko mi z tym wszystkim. Przez to, że to już trwa ponad miesiąc, boje się że tak już zostanie do końca życia :(:
Przez to że to nie jest żadna fizyczna szkoda, tylko kwestia regulacji, tak samo jak ten problem zaczął, tak samo można go odkręcić w drugą stronę, myślę że to serio kwestia tygodnii, nawet nie miesięcy, ja doszłam do momentu gdzie czułam fizyczny ból wręcz nie do zniesienia kiedy raz w domu jedna osoba po coś wygciągneła drabinę, teraz już nie czuje żadnego bólu
Mam taką nadzieję :)) a jeszcze jedna rzecz, czy to naprawdę możliwe, że czuję cały czas 'zatkane uszy' a raczej jakby coś w nich było właśnie przez te skupienie na nich i strach? Wcześniej się nigdy z tym nie spotkałam
Awatar użytkownika
Aksyloksa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 135
Rejestracja: 26 stycznia 2023, o 15:27

27 lutego 2026, o 11:56

angelxx pisze:
26 lutego 2026, o 21:58
Mam taką nadzieję :)) a jeszcze jedna rzecz, czy to naprawdę możliwe, że czuję cały czas 'zatkane uszy' a raczej jakby coś w nich było właśnie przez te skupienie na nich i strach? Wcześniej się nigdy z tym nie spotkałam
Myślę że totalnie tak, to też odczucie które może być potęgowane przez ten układ nerwowy który (nieprawidłowo) przyzwyczaił się, że jeśli skupiałaś uwagę na tym to z pewnością coś tam musi być i trzeba się obronić, w moim przypadku to był ból bo 1) mój układ przyzwyczaił się do ciszy, więc głośniejsze dźwięki uznawał za niebezpieczne 2) na tym się skupiałam. Ból był prawdziwy, ale nie było żadnej szkody, ubytku czy cokolwiek, mózg dostawał nieprawdziwą informacje, myślę że tak samo może być u ciebie, ale z innymi odczuciami po prostu
Fighting for better life
ODPOWIEDZ