Borykam się z tym od kąd pamiętam, dosłownie od dziecka. Kiedyś myślałem, że to tylko wybujała wyobraźnia, ale to już tyle lat iż mam poważne obawy, że może przerodzić się to w jakąś psychozę lub schizofrenie. I z tąd moje pytanie co ja mam robić?
Zacznę od samego początku, pamiętem że jak miał już jakieś 6-10 lat często jak gdzieś szedłem to wymyslałem sobie że jestem jakimś kosmicznym wojownikiem, i robię jakieś kosmiczne misje rozmawiałem sobie z innymi takimi wytworami mej wyobraźni w głowie, wyobrażałem sobie i mówiłem w myślach, że moje ubranie ma jakieś specjalne właściwości każdy strój miał inne właściwości itd, i to nie przeszło mi do dziś czyli przez 21 lat(różne zmienne urojenia, że jestem magiem, że tajnym agentem itd) ,ale to był tylko początek potem około gimnazjum "uroiłem sobie" że jestem nie z tego świata, że jestem kosmitą wysłanym tu po rozpadzie mej rodzimej planety, gdzieś w 2 gim, zacząłem mocno interesować się spirytyzmem, ezoretyką, sprawami poza materianlnymi, próbowałem wychodzić z ciała za pomocą obe zainteresowałem tym nawet kilka osób,i co najgorsze robiąc sobie takie wycieczki poza cielesne chodziłem do znajomych i mówiłem potem co w danym momęcie robili i dość często sprawdzało się to, potem zacząłem eksperymenty z przeróżnymi specyfikami zmieniającymi świadomość,i powiem wam, że jakby wtedy na jakiś czas to ustąpiło (tzn zdarzało mi się rzadziej a nie codziennie) na rzecz fascynacji owymi środkami, ale gdy palenie MJ, stało się codziennością znów wróciło i pojawił mi się dodatkowy objaw taki że zaczałem czuć i wyobrażać sobie ze mam demona w sobie ale takiego którego mogę kontrolować i dzięki niemu udaje mi się przeżyć w takim sensie iż naprawde mam w życiu wiele szczęscia, czesto wygrywam w jakieś zdrapki w pracy zawsze udaje mi się wyjśc obronną ręką nawet jak nie dopełnie obowiązków, a miałem kilka wypadków w życiu z własnej głupoty (motorowy, pobicie, na snowboradzie owe wypadki sprawiły iż lekarze po wybudzeniu czy operacji powedzieli ze byłem 1 nogą na tamtym świecie) , ciężko było mi rzucić ten nałóg ale udało się, lecz gdy tylko przestałem zaczeły się dodatkowe myśli, o budowie świata mózgu i znów wróciłem do studiowania książek i artykułów o rzeczach nadprzyrodzonych, przeczytałem ksiżkę "prawo przyciągania" dopasowałem sobie to idealnie do mechaniki świata, że to myśl i słowa kreują byt, i teraz nadal jestem w tej fazie dodatkowo ostanio zaczeło mi się wydawać, iż byłem bogiem w poprzednim wcieleniu a raczej człowiekiem który za pomocą myśli stał się bogiem i zrobiłem coś okrutnego innym bytom nie materialnym które skazały mnie na takie ziemskie życie,to znaczy już tłumacze na jakie całe dziecinstwo jeździłem po szpitalach problemy z osteoporozą jestem też dość niski, rodzice rozwiedzeni ojca widywałem 3-5 razy w roku, i teraz najciekawsze całe te me urojenia w ogóle nie przeszkadzją mi w życiu, miałem wielu przyjaciół, (na skutek przeprowadzki o 600 km widuje ich teraz bardzo rzadko ale jak jestem w byłym miejscu zamieszkania to zawsze "impreza") mam dziewczynę tę samą od 5 lat z przerwami, bardzo ją kocham, nie mam jakiś trudności z nawiążywaniem nowych kontaktów a nawet bardzo łatwo mi to przychodzi, mógłbym rzec, że udaje bardzo otwartego i to dzięki temu, w pracy to samo, ale czasem bywa tak, że tzn są takie dni, iż odczuwam lęk idąc po ulicy i to głównie wtedy gdy idę z kimś znajomym, że wszyscy na mnie patrzą, a czasem mam takie dni, iż czuję się panem świata i mógłbym góry przenosić, ale nawet gdy są te gorsze dni to i tak jak muszę to się nie łamie i pokonuje owy strach i najczęsciej przechodzi



ps, mam też czasem pewne problemy z odczuwaniem emocji, nie odczuwam czegoś takiego jak litość, w drobnych sprawach , ale robi mi się smutno gdy widzę bezdomnych, czy jak słyszę, że jakaś kobieta została zgwałcona, i naprzykład nie potrafiłbym zrobić krzywdy komuś bezbronnemu, kobiecie dziecku czy zwierzęciu natomiast kogoś kto taką krzywdę robi innej osobie biłbym do rozlewu krwi , aaa i jeszcze jedno czasem myślałem o samobójstwie, ale od 5 lat "uroiłem sobie" (chyba jedno pozytywne), że jestem nie śmiertelny a 2 że za bardzo kocham życie i chciałbym zdobyć wiedzę absolutną.... To tak w dużym skrócie, Co o mnie sądzicie?
DD? Socjopata? Psychoza? Urojenia? Mannia? Nerwica? Nerwica natręctw?
Mam się leczyć? Zgłosić się do psychologa? psychiatry? ( mialem kilka sesji przy różnych okazjach nigdy nic nie wykryto ale nie było też to robione pod tym kątem )
ps.ps ( dla wszystkich z derealizacja czy depersonalizacja nie zgłębiacie lepiej tematu TULP )