Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Słabszy dzień z natrętami? Wyżal się swobodnie

Forum o nerwicy natręctw i jej objawach.
Omawiamy tutaj własne doświadczenia z życia z tym jakże natrętnym zaburzeniem.
Ale także w tym temacie można podzielić się typowymi natrętnymi lękowymi myślami, które pełnią rolę straszaków i eskalatorów lęku w zaburzeniu.
ODPOWIEDZ
mada31260
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 7 lipca 2025, o 13:25

29 sierpnia 2025, o 22:32

MESJASZ pisze:
29 sierpnia 2025, o 22:00
mada31260 pisze:
29 sierpnia 2025, o 21:24
Ten dzień nie był taki zły. Niezły nastrój, pogodny humor, dopóki nie odbyłam sesji terapeutycznej. W tematyce ocd nie jestem nowicjuszką, uczęszczam na terapię poznawczo-behawioralną od ok. dwóch lat, ostatnio intensywnie dokształcam się w temacie odburzania i staram się stosować rady Victora i Divina. Wstąpiła we mnie nadzieja, że może z tego wyjdę, przynajmniej jak będę nad sobą mocno pracować. A tu na sesji Pani, z którą wykonałam kawał dobrej roboty w temacie ocd a komfort mojego życia znacznie się poprawił, mówi do mnie, że z ocd ciężko wyjść (nie żeby to była dla mnie nowość) i zapytała co dla mnie oznacza pokonanie tego zaburzenia. Ponieważ mam pocd po krótkim namyśle podałam przykład, że odburzenie będzie dla mnie wtedy jak, np. będę mogła spokojnie posadzić dziecko na swoich kolanach (kto ma pocd doskonale wie w czym trudność). I tu Pani zasugerowała (nie powtórzę tego tak samo), że mało prawdopodobnym jest pozbycie się tej reakcji spęcia w sytuacji brania dziecka na kolana, tego impulsu nerwowego, bo on się utrwalił w systemie nerwowym (już mi to kiedyś zresztą powiedziała). Aczkolwiek nikt nie wie jak zachowa się mój system nerwowy, to może się udać. Zapytała też, czy byłabym w stanie dopuścić do siebie myśl, że może zawsze już będę odczuwać dyskomfort w takich i podobnych sytuacjach, bo wyjście z ocd w rozumiany przeze mnie sposób może być ponad ludzkie siły i możliwości, odpowiedziałam, że mogłabym z tym żyć. Powiem szczerze, że dzisiejsza sesja mnie podłamała, a iskierka nadziei na odburzenie ledwie co się tli. Moja wiara została zachwiana. Chyba będę topić smutki w alkoholu, chociaż to mało terapeutyczne..
Mimo wszystko fajnie, że operujecie na prawdzie i faktach - myślę, że to zawsze dobra droga. Może zredefiniuj swój cel, aby było nim wykonywanie tej czynności pomimo tego, dążąc w tym do jak największego komfortu. Wciąż dużo pracy przed Tobą.
Dziękuję za radę. Nie wątpię, że mam przed sobą jeszcze wiele rzeczy do przepracowania. Przez dłuższy czas miałam żal za to co mnie spotkało, teraz jest już lepiej na zasadzie shit happens.
nerwicowynerwik
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 36
Rejestracja: 23 lipca 2021, o 08:49

6 października 2025, o 17:45

Reakcja pachwinowa(mrowienie, niechciane podniecenie) w pracy na widok kumpli z pracy, jeszcze większa na ich głos i derealizacja w dodatku z ogromnego stresu.
infekcjaduszy
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 43
Rejestracja: 28 stycznia 2022, o 20:34

8 października 2025, o 16:12

Hej, to ja napiszę może o tym, że oferuję pomoc osobom dotkniętym ROCD i OCD, jestem magistrem psychologii i sama przechodziłam i przeszłam rocd i inne formy ocd. Zapraszam i pozdrawiam:) 576 746 790 można napisać sms, żeby się umówić.
mvdzvk
Nowy Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 24 czerwca 2024, o 14:15

17 stycznia 2026, o 00:16

Cześć, chciałabym opowiedzieć wam swoją historię i zapytać, czy ktoś może miał podobnie - długi i moralne OCD/ROCD. Zacznę może od początku kończąc na tym jak narobiłam sobie długów na 28 tysięcy w wieku 22 lat.

A więc, wychowałam się z lekowym stylem przywiązania, nerwica lękowa ,,uaktywniła” się u mnie w momencie wejścia w pierwszy poważny i zdrowy związek, w którym jestem do teraz (3 lata). WcEsniej żyłam w swojej ,,bezpiecznej” bańce. Po pierwszej poważnej kłótni zaczęłam mieć ROCD i podważać swoje uczucia, jego uczucia, szukałam dowodów zdrady, ROCD spędzało mi sen z powiek przez 1,5 roku. Nieudana terapia sertraliną - pogorszała mój stan bo pobudzała myśli jeszcze bardziej. Dopiero 3 miesiące temu weszłam na fluwoksamine, która całkowicie przez te 3 miesiące wyłączyła moje myśli i wątpliwości co do związku, teraz zapomniałam o moich największych obsesjach i ,,triggerach” - czuje się całkowicie stabilna i bezpieczna w związku (osoby z ROCD czytające to - da się :)). Natomiast lekko ponad miesiąc temu zaczęło być coraz gorzej i tak na prawdę dzisiaj odkryłam że ten lek jednak mi szkodzi lub dawka jest do korekty.

Mój mózg miał za dużo spokoju i znalazł sobie super bodziec i regulacje emocji - zakupy. A do zakupów potrzebne są pieniądze więc nieracjonalnie brałam chwilówki. Oprócz tego, że rozregulował mi się okres to zaczęłam mieć coraz więcej impulsów zakupowych i zaczęłam nieumyślnie brać coraz więcej chwilówek. Zakończyło się na tym, że dwie zostały przekazane do kancelarii prawnych w ratach, reszty nie miałam jak spłacić nawet bo nie miałam stałej pracy, zaczęłam wynosić rzeczy z domu, a za tym przyszły katastrofalne wyrzuty sumienia, ataki paniki (nigdy tylu i takich nie miałam), było coraz gorzej i przestało dawać mi ,,ulgę” cokolwiek, nawet mój partner.

W panice powiedziałam (prawie) rodzicom bo nie wytrzymałam z myślami samobójczymi i lękiem przed atakami paniki. Rodzice nie wiedzieli o niczym. Oczywiście jedna rzecz, którą wyniosłam była moja, ale sentymentalna, a do pożyczek ze strachu wszystkich sie nie przyznałam. Rodzice mi pomogli, spłacili pod warunkiem szczerości i samorozwoju, dalszej nauki. Jakkolwiek się ogarnęłam do świąt, do sylwestra, oczywiście moje samopoczucie było tragiczne, przedawkowywałam chlorprothixen na uspokojenie bo nie umiałam wytrzymać ze sobą, z tym co zrobiłam, nie czułam żadnej ulgi, nie widziałam przyszłości. Potem niestety dalej dobrałam pożyczek do sylwestra na wysokość blisko 6 tysięcy złotych (głupota, ale odrobinę tłumaczy mnie choroba), z czym po zejściu ekscytacji dobiły mnie wyrzuty sumienia, spędzało mi to sen z powiek, miałam ataki paniki, powtórka z rozrywki.

W panice przyznałam się do całej reszty, nie umiałam żyć w tajemnicy. Też mi pomogli, tata był bardziej smutny niż zły przez kilka dni, mama zachowywała się normalnie. Powiedzieli, że mają nadzieję, że to już wszystko i że teraz przede wszystkim wszyscy potrzebujemy spokoju i szczerości, że widzą moją przemianę, że czują ulgę że chce się uczyć i we mnie wierzą. Reszta pożyczek jest w trakcie spłacania przez rodziców. Powiedzieli że najważniejsza dla nich jest moja nauka, że jak zdecyduje się w 100% skupic na nauce to potraktują te spłaty jako inwestycja we mnie i w mój spokój, że będą w stanie mi płacić kieszonkowe byle bym nie martwiła się o pieniądze. Ja oczywiście od razu poszłam do pracy jak dostałam, zadeklarowałam się spłacić jedną mniejszą pożyczkę jak dostanę wypłatę, deklaruje się do rat by im płacić, jednak jeśli chodzi o raty to nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi, czy będą sobie życzyli czy nie, czy mam te pieniądze odkładać.

Rodzice zachowują się normalnie, a ja mam myśli samobójcze i objawy depresji, dzisiaj do mnie doszło że czuję się ,,lekko” nieproporcjonalnie do sytuacji i że to prawdopodobnie przez leki, które biorę, bo nigdy w życiu się tak nie czułam a bywało ciężko. Nic mi nie przynosi ulgi, mam myśli (jako zawsze największy wróg narkotyków) o tym, że brałabym benzo gdybym miała do nich dostęp, przedawkowywane leki by ,,nie czuć” tego co zrobiłam, że nie mam przyszłości, że już nigdy nie będzie normalnie, nie czuję ani trochę ulgi, mimo że nie mam już długów (oprócz tego u rodziców), czuję się przegrana. Wizytę u psychiatry mam dopiero za tydzień.

Szukam przykładu jak powinnam się czuć, jak się czuje zdrowa osoba w takiej sytuacji, czegokolwiek co da mi ulgę. Walczę z uzależnieniem ale nie mam już siły czuć. Miał ktoś może długi i dostał pomoc? Jak powinnam się czuć?
ODPOWIEDZ